Psy reżimu w akcji, czyli raz jeszcze o „straży miejskiej”

Komentarzy 6 to “Psy reżimu w akcji, czyli raz jeszcze o „straży miejskiej””

  1. jerzyulickirek Says:

    Trzeba odstrzelac te wsciekle psy.
    Jerzy

  2. Jacek Says:

    Na jakim osiedlu? Ja bym nie odstrzelał, szkoda kul. Przykuł do asfaltu (jak oni to zrobili) i załatał drogę (rozjechał walcem drogowym).

  3. Wojtek Says:

    W tym przypadku już nie chodzi nawet o procedury, kiedy taki kryminalista może użyć siły koniecznej, ale o zwykłą przyzwoitość i kulturę, która wyklucza stosowanie użycia siły w stosunku do kobiet. Służby represji powinny sprawdzić, czy ten bandyta z filmu przypadkiem nie znęca się nad swoją żoną, bo może się okazać, że i ona od dłuższego czasu jest maltretowana i bita. Bezczelność bandytów w mundurach straży miejskiej nie zna granic. Jest to typowa formacja w 100% uzależniona od polityków i władz miasta, ślepo wykonująca ich rozkazy. Do pracy w tych służbach biorą zazwyczaj mentów i uliczną hołotę, która dzięki pomniejszym znajomościom została wkręcona w tą premiowaną fuchę. I teraz wyobraźcie sobie, że taki „uliczny wojownik” dostanie pałkę i pistolet, a następnie wypuszcza się takie zwierzę w teren. Jest to typowa nadprodukcja bandytów w naszym kraju. Warszawska Straż bryluje w skali Polski w swojej bezwzględności i okrucieństwie, a jednocześnie lenistwie i braku chęci rozwiązywania najważniejszych problemów w tym mieście. Częsć tego Polit-Komando używana jest do wchodzenia w kompetencje policyjnej drogówki i „wyszarpywania” im kierowców do karania mandatami. Warszawiacy chyba wiedzą, o czym piszę – przez długi i uciążliwy okres remontu trasy W-Z ta zgraja czychała na moście Śląsko-Dąbrowskim i wyłapywała Polaków jadących do pracy pustym i w pełni przejeznym mostem, z tymże jakiś parchaty urzędnik postawił sobie zakaz wjazdu. A Komando strzygło biedaków ryzykujących przejazd jak stado baranów. Była to taka swoista pułapka na szczury, dzięki której miasto zarobiło kilka milionów. Inna sprawa – mandaty za parkowanie. Zamiast Obersturmbachnfuhrer Hanna G.-W. budować podziemne parkingi, wysyła swoich pachołków do karania kolejnych biedaków, którzy parkują, gdzie mogą bo nie ma miejsca. Jeszcze inną pogardą dla Polaków ze strony tej „uzdolnionej” służby jest ich wierna służba psom i kotom, czyli tzw. „eko-patrol”. Zamiast służyć ludziom, ta organizacja służy zwierzętom ratując je od różnych opresji i przeznaczając na to ogromne środki. Dziś już nie jest żądną nowością i to sie odnosi do całego kraju, że podczas interwencji Straży Miejskiej obywatel musi wzywać Policję, bo inaczej zostanie przez „Strażników Tel-Avivu” (bo na pewno nie Warszawy) zamęczony na śmierć albo brutalnie pobity. Takie mamy czasy, gdzie oprawca nazywany jest strażnikiem i naszym obrońcą.

  4. Lily Says:

    Ciekawe jakiego pochodzenia,sa te osobniki. Ten obrazek przypomina mnie inny kraj,tez na ta sama litere.

  5. Peter Says:

    Oni pełnią na razie funkcję esesmanów i oby się doczekali Norymbergii… Niestety, ale lokalne okupacyjne władze zapewniają im bezkarność i dlatego czują się ważniejsi od Policji. Dobór kadr, jak do wszystkich resortów siłowych – a tych w szczególności, w warunkach wielkiego bezrobocia, może być tylko negatywny.

  6. Jack Ravenno Says:

    Widziałem na własne oczy „interwencję” dwóch łysych pał w Warszawie w związku z nieprzytomnym pijanym człowiekiem. Traktowali gojak śmiecia, bez żenady wywracając nim jak popadło, traktując jak kłodę drewna, szarpiąc mocno i poniewierając. Szkoda by ło człowieka ale jak tu stanąć naprzeciw dwum 2metrowym skurwielom z warszawskiej straży miejskiej?? Z czym? Gołe pięści – przecież by śmiechem zatłukli.

    Podsumuję krótko – KURWA Z NIMI TAŃCOWAŁA. Znaczy się HaGie Wu…


Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: