Piłsudski zwolennikiem bolszewii?


Źródło: http://lists.ceti.pl

Za: http://marucha.wordpress.com

Piłsudski był zwolennikiem rewolucji bolszewickiej w Rosji. W Rosji była wojna domowa miedzy obozem narodowo-rosyjskim i chrześcijańskim, a obozem komunistycznym, międzynarodowym i antychrześcijańskim.

Jest nieporozumieniem (a raczej nieprawdą), twierdzenie, głoszone przez piłsudczykowską propagandę, że obozem rosyjskim, walczącym z bolszewikami, był obóz carski. Tak nie było. Carat zawalił się w Rosji w lutym 1917 roku, ostatni car rosyjski został wraz ze swoją rodziną rozstrzelany (przez bolszewików) 18 lipca 1918 roku. Wojska „białe” w wojnie domowej stały na stanowisku prawomocności tego, co uchwali konstytuanta (ciało obrane w 1917 roku, ale nie dopuszczone przez bolszewików do zebrania się) której skład i projektowane, podstawowe zamiary są znane, a były w sposób umiarkowany prawicowe, ale republikańskie.

W razie zwycięstwa „białych” w wojnie domowej, kierunek, zmierzający do przywrócenia caratu byłby się z pewnością w Rosji ujawnił, ale jest wysoce nieprawdopodobne by mógł odnieść zwycięstwo. Wojna domowa rosyjska nie była wojną bolszewizmu (komunizmu) z caratem, ale wojną bolszewizmu z rosyjskim kierunkiem patriotycznym narodowym i chrześcijańskim.

Rosja była naszym zaborcą i prześladowcą – ale to nie znaczy, że nie mamy życzyć jej wszystkiego dobrego, jak każdemu narodowi, byleby nam nie szkodziła.

Sprawa wojny domowej rosyjskiej obchodziła nie tylko Rosje i Polskę, ale cały świat. Chodziło o to, czy powstanie w Rosji główna kwatera bolszewizmu światowego, który ma zamiar podbić cała kulę ziemską. Od tego czy zwycięży w Rosji komunizm, czy nie, zależało to, czy będzie mieć bazę w jednym dużym państwie bolszewizm, ruch anty-chrześcijański i wrogi światu europejskiemu, grożący zburzeniem chrześcijaństwa i europejskiej cywilizacji.

Mieliśmy prawo nie mieszać się do wojny domowej rosyjskiej, czując się do tego za słabi; to znaczy zrobić to, co zrobiła Estonia, jeszcze nieskończenie słabsza od nas, która zawarła z bolszewikami pokój, w sposób oczywisty uważając, że nie jest jej rzeczą wpływanie na sprawy wewnętrzne takiej potęgi jak Rosja i że obowiązkiem jej jest przede wszystkim troszczyć się o losy tylko swego własnego zakątka. Ale skoro byliśmy skłonni wpływać na losy Rosji – to powinniśmy byli popierać nie bolszewików, lecz tylko tych Rosjan, którzy z bolszewizmem walczyli. Dyktowały nam to nasze własne interesy – i dyktował wzgląd na dobro chrześcijaństwa i całego świata.

Napisałem (i wydrukowałem) w 1974 roku, że „sprawa jest natury delikatnej, bo Polacy popełnili w 1919 roku nie tylko wielki polityczny błąd z punktu widzenia własnych swoich narodowych interesów, ale i wielka historyczna, brzemienna w skutki winę o znaczeniu Światowym. Nie podsyca się ognia, gdy pali się dom sąsiada, w Rosji toczyła się wojna domowa, wojna miedzy komunizmem i rosyjskimi patriotami. W wojnie tej chodziło dla Polski o to, czy na przyszłość sąsiadem jej ma być państwo komunistyczne czy też Rosja rosyjskiego narodu, chrześcijańska i patriotyczna, a dla świata o to, czy komunizm zwycięży w polityce światowej w tym sensie, że zdobędzie sobie jedno wielkie państwo, w którym będzie sprawować pełną władzę i w którym zbuduje sobie bazę dla przyszłej rewolucji Światowej. Latem 1919 roku losy komunizmu wisiały na włosku. Denikin, który władał całym rosyjskim południem, maszerował na Moskwę. Syberia i Ural były w ręku Kołczaka, „biali” Rosjanie trzymali się ponadto na Murmanie, pod Archangielskiem i pod Petersburgiem. Losy Rosji – i komunizmu Światowego – rozstrzygały się w ofensywie Denikina na Moskwę”.

Leżało w interesie Polski – i w interesie chrześcijaństwa i Świata cywilizowanego – by w wojnie domowej rosyjskiej zwyciężyli przeciwnicy komunizmu i by komunizm został pokonany. Piłsudski, jako naczelnik państwa i jako wódz naczelny, sprawował w Polsce rzeczywista władze, wbrew pozorowi, że sprawuje ją sejm. Miał on pogląd odwrotny od wyżej wypowiedzianego. Sprzyjał on rosyjskiej rewolucji. Przyłożył on ręki do tego, by zwyciężyli w Rosji bolszewicy, a przegrał tam obóz „biały”. Jego wola i działalność sprawiły, że w rosyjskiej wojnie domowej Polska przechyliła na rzecz komunizmu szale. Poczynania Jego w sprawie rosyjskiej wojny domowej były tajne. Naród polski dowiedział się o tym, co Piłsudski w imieniu Polski w tej sprawie zrobił dopiero w wiele lat po fakcie.

Przede wszystkim – gdy Denikin maszerował na Moskwę, Piłsudski zawarł z bolszewikami cichy rozejm, obiecując bolszewikom, że nie przedsięweźmie żadnych kroków ofensywnych przeciw nim, dopóki się z Denikinem nie rozprawią. Rokowania w imieniu Piłsudskiego prowadzone były – tajnie – głównie w miasteczku Mikaszewicze na Białorusi, w strefie frontowej polsko-bolszewickiej. Porozumienie zawarte zostało ustnie miedzy listopadem a grudniem 1919 roku, choć początki poprzedzających rokowań miały miejsce już w czerwcu 1919 roku. W wyniku tego porozumienia bolszewicy, spokojni, że nie będzie działań zaczepnych ze strony polskiej, wycofali część wojsk z frontu polskiego i przerzucili je na front denikinowski. Była to jedna z przyczyn klęski denikinowskiej w walce o zdobycie Moskwy.
(W październiku 1919 roku bolszewicy zdobyli na Denikinie miasto Orzeł, w listopadzie Kursk i Czernichów, w grudniu Charków i Kijów, w styczniu 1920 roku Carycyn – późniejszy Stalingrad, a dzisiejszy Wółgograd, -oraz Nowoczerkask i Rostow, w lutym Odessę).

Denikin proponował polskiemu przedstawicielstwu wojskowemu przy swojej armii zawarcie miedzy Polska a jego armia sojuszu zaczepnego przeciwko armii komunistycznej. Pragnął on, by armia polska zrobiła ofensywę na Polesiu, zajmując Mozyrz, dochodząc na wschód od Mozyrza do Dniepru i uderzając na wschód od Dniepru w kierunku na Homel. Ofensywa ta byłaby odcięła dużą grupę wojsk bolszewickich – XII armii sowieckiej na obszarze od Mozyrza do Żytomierza, – i w wyniku tego umożliwiła głównej masie wojsk denikinowskich przedsięwzięcie zwycięskiej ofensywy z Orła na Moskwę. Strona polska, mianowicie polskie dowództwo wojskowe, a w istocie Piłsudski, pominęła te propozycje, milczeniem, co oznaczało jej odrzucenie.

Sprawa ta nie została dotąd zbadana przez polska naukę historyczna w sposób pełny. Tylko zarysy tego, co się stało wyłaniają się z mroków historii. Jednak zarysy te są w rzeczach podstawowych wyraźne.

Wyłożę je tu w sposób zwięzły. W interesie Polski leżało pokonanie w Rosji bolszewizmu, ale trudność w ułożeniu przyjaznych stosunków miedzy Polską a „białym” obozem rosyjskim polegała na tym, że miedzy Polską a Rosją istniał spór o Ziemie Wschodnie. Polska dążyła do „linii Dmowskiego”, rezygnując ze swych dawnych dalekich kresów, a wiec z Witebska, Orszy, Mohylewa, Homla, a na Ukrainie z Żytomierza, Winnicy, Berdyczowa, Humania, Bracławia. „Biała” Rosja uznawała przynależność do Polski dawnego Królestwa Kongresowego (z wyjątkiem północnej etnograficznej litewskiej części Suwalszczyzny), oraz okręgu białostockiego, natomiast nie uznawała polskich praw do Wilna, Grodna, Brześcia, Mińska, Bobrujska, Łucka, Krzemieńca i Kamieńca Podolskiego.

Obóz Denikina stał na stanowisku tego, co oświadczał przed przewrotem bolszewickim rosyjski Rząd Tymczasowy w roku 1917, oraz zwłaszcza co oświadczali „biali” politycy rosyjscy w Paryżu w 1919 roku, których osiągnięciem była uchwała alianckiej Rady Najwyższej w Paryżu z dnia 8 grudnia 1919 roku, wedle której Królestwo i Okrąg Białostocki uznane są w sposób ostateczny za cześć Polski, natomiast ziemie na wschód od tych terytoriów uważane są za obszar sporny miedzy Polska, a Rosją, którego losy nie są jeszcze rozstrzygnięte. (Uchwała ta zawierała jednak klauzulę, że prawa „z jakimi Polska mogłaby wystąpić do terytoriów, położonych na wschód od wymienionej linii są wyraźnie zastrzeżone”).
(Oczywiście jest zupełną nieprawdą twierdzenie, głoszone przez niektóre ośrodki propagandowe piłsudczykowskie w Polsce, że Denikin nie uznawał niepodległości Polski i że dążył do autonomii Polski w obrębie państwa rosyjskiego.)

Rzecz prosta nie mogliśmy wchodzić z Denikinem w sojusz, jeśli rościł on sobie pretensje do ziem, które uważaliśmy za cześć Polski. W razie zgodzenia się przez Polskę na sojusz z Denikinem i za przedsięwzięcie ofensywy w kierunku Homla musielibyśmy uzyskać od Denikina uznanie „linii Dmowsklego”. Czy to było możliwe? Jeśli to było niemożliwe – zawierać z nim umowy sojuszniczej Polska nie mogła. Ale napisałem przed laty: „Czy stanowisko jego (Denikina) w tej sprawie było nieustępliwe, czy też było tylko postawą taktyczną, do sprzedania w rokowaniach? (…) Proponował on Polsce sojusz przeciw bolszewikom i (…) domagał się od Polski tylko bardzo niewielkiej operacji ofensywnej, mianowicie w rejonie Mozyrza. Czym był gotów za to zapłacić? Czy byłby gotów zrzec się Wilna, Mińska i Kamieńca, a także nie zdobytego jeszcze przez wojska polskie Dyneburga? Czy zaproponowałby jakieś rozwiązanie kompromisowe? Nie wiem. Ale jedno jest pewne. Miał on nóż na gardle. Losy i jego i Rosji tak samo wisiały na włosku, jak losy komunizmu. W takiej sytuacji byłby zapewne gotów zapłacić cenę dużą. Ale zapłacić Polsce sprzymierzonej, a nie Polsce wrogiej”.

Nie wiemy, co Denikin i w ogóle biała Rosja zrobiliby, gdybyśmy wyrazili gotowość zawrzeć z nimi sojusz. Ale myśmy mysl takiego sojuszu z góry odrzucali. Nie dlatego, że przewidywaliśmy z góry iż „biała” Rosja naszych warunków nie przyjmie, ale dlatego, że życzyliśmy, a raczej, że Piłsudski życzył, zwycięstwa nie „białej” Rosji, lecz komunistom.

Ignacy Boerner (późniejszy minister poczty), który z ramienia Piłsudskiego prowadził w Mikaszewiczach rozmowy z bolszewikami (głównie z Marchlewskim, zresztą też Polakiem, komunistą) i w rozmowach tych powiedział: „Wspomaganie Denikina w jego walce z bolszewikami nie może być polską racją stanu. Uderzenie, (polskie) w kierunku na Mozyrz bezsprzecznie dopomogłoby Denikinowi w jego walce z bolszewikami, a nawet mogło być decydującym momentem zwycięstwa. Polska na froncie poleskim miała i ma wystarczające siły, aby to uderzenie wykonać. Czy wykonała?”. Piłsudski, gdy Marchlewski 21 listopada 1919 roku „przywiózł do Mikaszewicz (…) zgodę na zawieszenie broni”, „ograniczył się do oświadczenia, że wojska polskie nie będą się posuwały poza linie frontu od rzeki Ptycz aż po Dźwinę” Marchlewski napisał w związku z tym: „Stanęło milczące zaniechanie działań wojennych z obu stron”.

To nie było cofniecie się od współdziałania z Denikinem z powodu braku po temu sił, albo też z powodu niemożliwych warunków, stawianych przez Denikina, ale decyzja z powodu życzenia komunistom zwycięstwa nad Denikinem.

Denikin wydał w związku z tym po latach broszurę pod tytułem „Kto uratował sowiecką władze od zguby?”, w której przypisywał swoją klęskę stanowisku Polski. Inny „biały” Rosjanin (o niemieckim nazwisku) von Wahl wydał w Tallinie książkę pod tytułem „Jak Piłsudski spowodował zgubę Denikina?”. Nie wiem, czy zawarty w tych książkach pogląd nie jest przesadą. Może tak, może nie. Taki w każdym razie pogląd szerzony jest w Świecie przez rosyjską, „białą” emigrację. To nam, Polsce, przypisywane jest spowodowanie komunistycznego zwycięstwa w rosyjskiej wojnie domowej, a więc zdobycie przez komunizm potężnej bazy dla przyszłej walki o wytępienie w całym Świecie chrześcijaństwa i o zdobycie przez komunizm władzy nad światem.

Nie wiem, czy było możliwe nasze współdziałanie z Denikinem. W każdym razie, jest faktem, że propozycje takiego współdziałania, uczynioną przez Denikina, odrzuciliśmy bez bliższego rozpatrzenia jej. Polska zajęła postawę życzenia sobie denikinowskiej klęski.

Możliwe, że Denikin byłby obstawał przy domaganiu zrzeczenia się przez Polskę Mińska i Kamieńca Podolskiego, a nawet Wilna, Grodna, Brześcia Litewskiego i Łucka. Możliwe, choć ja w to nie wierzę. Jeśli Denikin miał taką postawę – to znaczy miał jako jeden z głównych wodzów „białej” Rosji, postawę politycznie samobójczą – współdziałać z nim nie mogliśmy. Ale myśmy nawet nie próbowali naprawdę zbadać, jaka była jego postawa.

Piłsudski w naszym imieniu zajął to stanowisko, że Polska życzy sobie w rosyjskiej wojnie domowej zwycięstwa bolszewików.

Muszę tu rozpatrzyć jeszcze jedną ważną sprawę, dotyczącą stosunków polsko- denikinowskich.

W uczynionej przez Denikina propozycji sojuszu proponowano, by na nowo zdobytych przez polską ofensywę terenach, administracja wojskowa była polska o charakterze okupacyjnym, ale administracja cywilna oddana była w ręce aparatu, złożonego z Rosjan i działającego w imieniu Denikina. Propaganda piłsudczykowska głosi, że Denikin żądał, by administracja na całości Ziem Wschodnich, czy też nawet całości byłego zaboru rosyjskiego była prowadzona w imieniu Denikina. Jest to oczywiście twierdzenie śmieszne. Nawet najbardziej szowinistyczny i krótkowzroczny rosyjski imperialista nie mógł być na tyle głupi, by wyobrażać sobie, że można prosić Polaków o zrobienie korzystnej dla Rosjan ofensywy, a równocześnie domagać się, by zrzekali się oni polskiej niepodległości, czy choćby tylko części polskich ziem. Chodziło o co innego: o administracje ziem, które Polska miałaby dopiero zdobyć. Był w tym jeden punkt, którego Polska nie mogłaby przyjąć: administracja w Mozyrzu. Mozyrz nie był jeszcze przez Polskę zdobyty. Ale był objęty „linią Dmowskiego”. Polska nie mogła w danej sytuacji zgodzić się na uznanie go za część Rosji. Proponowana jednak polska ofensywa miała sięgnąć poza linię Dmowskiego, do Dniepru, a nawet poza Dniepr, może aż do Homla. Nie było nic niewłaściwego w uznaniu, że te nie objęte linią Dmowskiego ziemie będą traktowane jak okupywana cześć Rosji. Denikin w istocie stawiał na porządku dziennym sprawę, przyszłej polsko-rosyjskiej granicy. Piłsudski natomiast myślał o ułatwieniu bolszewikom zwycięstwa w rosyjskiej wojnie domowej. Zwycięstwa, które mogło być potem przekreślone przez akcję międzynarodową, z udziałem 500.000 polskich żołnierzy, opłacanych z kieszeni angielskiej, ale nie przez własny
wysiłek patriotycznej i chrześcijańskiej części rosyjskiego narodu.

Źródło: Jędrzej Giertych, O Piłsudskim, Londyn 1987, Nakładem własnym, strony 91-96.

Książka J. Giertycha, O Piłsudskim, na charakter popularyzatorski. Autor nie zaopatrzył jej — jak inne swoje dzieła — w szereg przypisów źródłowych i komentarzy. Jest zwięzła, by była tania, i by była łatwiejsza w czytaniu. Na str. 3 Autor dodał taki przypisek: Kto chce poznać dzieje Piłsudskiego dokładniej, winien zapoznać się z książkami obszerniejszymi i o charakterze źródłowym i o naukowej dokumentacji. Także i z moimi. Wymieniłbym z tych ostatnich rozdziały dotyczące Piłsudskiego, w książce „Tragizm losów Polski” , Pelplin 1936. „Rola dziejowa Dmowskiego”, Chicago, tom I, 1968. Józef Piłsudski 1914-1917″, Londyn tom I 1979, tom II 1982. „Rozważania o bitwie warszawskiej 1920 roku”, Londyn 1984. „Kulisy powstania styczniowego”, Kurytyba, 1965 i liczne mniejsze rozprawy, zwłaszcza w „Komunikatach Towarzystwa im. Romana Dmowskiego”, Londyn, tom I 1970/71, tom II 1979/80.

Nadesłała p. Aga

Odpowiedzi: 8 to “Piłsudski zwolennikiem bolszewii?”

  1. Mieczyslaw Says:

    Józef Mackiewicz, Lewa wolna, Polska Fundacja Kulturalna, Londyn 1965

    W obronie prawdy historycznej: Głosy i opinie o książce „Lewa wolna”, Federacja Światowa Stowarzyszenia Polskich Kombatantów, Londyn 1966

    PRZEDMOWA

    Dzieje wojny polsko-bolszewickiej roku 1920 należą do historii współczesnej, żyje jeszcze spora gromada ludzi, jej uczestników i świadków, ale pół wieku bez mała oddalenia od tamtych czasów daje już pewną perspektywę historyczną. W historiografii polskiej i obcej ustalił się już zdecydowany pogląd na ważność i znaczenie tej wojny dla Europy i dla nas. Oceny przeszłości mogą ulegać i ulegają zmianom, wszelki jednak rewizjonizm historyczny musi opierać się albo na ujawnieniu nieznanych dotąd materiałów i faktów, albo na nowym, rzetelnym przemyśleniu tego wszystkiego co jest dotychczas znane. Niedopuszczalna i szkodliwa jest taka rewizja historii, która z masy znanych i stwierdzonych faktów wybiera tylko te, które pasują do z góry przygotowanej tezy, inne zaś, niewygodne, przemilcza lub zgoła przeinacza. Tę metodę stosuje się dziś w Polsce w odniesieniu do wojny roku 1920. Rzetelne studia nad tym okresem nie są dziś w Kraju możliwe.

    Na emigracji rokiem 1920 zajął się ostatnio powieściopisarz Józef Mackiewicz w książce Lewa wolna, wydanej przez Polską Fundację Kulturalną.

    Reakcje na tę książkę, która jest mieszaniną beletrystyki i historiozofii, były bardzo różne. Miała ona kilka entuzjastycznych recenzji, ale odezwały się także glosy krytyki, a nawet oburzenia. Zapoznali się z nią także liczni członkowie naszego Stowarzyszenia i do centrali poczęły napływać zapytania tak odnośnie jej historiozoficznych tez, jak i celowości wydania. Wladze główne Stowarzyszenia, doszły do przekonania, że problem wymaga rozważenia przez Biuro Studiów SPK.

    Po wstępnej dyskusji, odbylo ono kilka zebrań, na które zaproszono przedstawicieli instytutów historycznych, Związku Pisarzy i zarządu Polskiej Fundacji Kulturalnej. Po referacie dr Stefana Benedykta, członka Prezydium Rady Federacji SPK, wszyscy uczestnicy mieli możność zabrania głosu. Wyniki dyskusji zostały zgromadzone w niniejszym wydawnictwie. Zawiera ono wspomniany referat, obszerną pracę płk. Stanisława Biegańskiego, która jest rozszerzeniem wypowiedzianych przezeń uwag, wszystkie nadesłane na piśmie opinie uczestników zebrań oraz spis osób uczestniczących w dyskusji.

    Zdecydowaliśmy się na oddanie do rąk społeczeństwa emigracyjnego niniejszego wydawnictwa z następujących przyczyn:
    Książka, która pretenduje do miana powieści historycznej musi spełniać co najmniej jeden podstawowy warunek: winna być wiernym obrazem okresu, o którym traktuje. Wymaga to i niepośledniej intuicji historycznej i obiektywizmu i głębokiego studium opisywanego okresu. Pod tym względem autor Lewej wolnej, której strony literackiej nie omawiamy, nie stanął na wysokości zadania. Nie umiał czy może nie chciał przystąpić do swej pracy pisarskiej z umysłem wolnym od uprzedzeń, animozji lub sympatii, a ponadto zdradził zupełny brak umiaru w sądach i brak niezbędnego przygotowania fachowego.
    Z takiego podejścia autora do tematu musiał powstać wypaczony obraz wojny polsko-bolszewickiej. Nie chodzi tu o pesymizm, który nieobcy był niejednemu z pisarzy historycznych; z książki Mackiewicza przebija jednak jakaś urazowa niechęć do społeczeństwa polskiego tego okresu oraz do naszego ówczesnego kierownictwa politycznego i wojskowego.
    W rezultacie próbuje on niejako zamazać fakt, że tylko nowowskrzeszona i jeszcze słaba Polska uratowała wówczas Europę przed bolszewickim zalewem. Mało tego, obarcza kierownictwo polskie odpowiedzialnością za utrzymanie się bolszewizmu w ogóle.

    Takie podejście musiało wywołać reakcję członków naszego Stowarzyszenia. Reprezentuje ono kilkadziesiąt tysięcy byłych polskich żołnierzy osiedlonych w wyniku ostatniej wojny w 22 krajach wolnego świata. Książka Mackiewicza dotyczy zwycięskiej walki o wolność, byli żołnierze mają więc największe moralne prawo do zabrania w jej spraivie głosu, zwłaszcza, że wielu z nich uczestniczyło w opisywanych przez autora wydarzeniach. Przysługuje im taka sama pełna wolność poglądów i słowa, jak i tym, którzy trudnią się zawodem pisarskim. W ich imieniu wydajemy ten zbiór opinii o książce Mackiewicza jako przestrogę i komentarz dla tych jej czytelników, którzy opisywanego okresu nie pamiętają.

    Dalszą przyczyną naszego wystąpienia są okoliczności, jakie towarzyszyły wydaniu Lewej wolnej. Poprzedzono ją wiele mówiącą reklamą, która musiała zmylić czytelników. Miast podkreślić kontrowersyjny charakter książki Mackiewicza, nazwano ją w ogłoszeniu ,,pierwszym w powieściowej literaturze polskiej eposem historycznym o przełomie lat 1918—1920”, stwierdzono, że jest to szczytowe osiągnięcie poczytnego pisarza i rewelacja literacka wysokiej klasy. Powieść na miarę głośnych arcydzieł literatury światowej. Ogłoszenia te, ukazujące się w organach Polskiej Fundacji Kulturalnej („Dziemk Polski” i „Tydzień Polski”) mogły czytelnikom nasunąć przypuszczenie, że wydawca — instytucja publiczna, związana z polskim niepodległościowym kierownictwem politycznym — nie dostrzega w tej książce żadnych istotnych momentów, które by należało ocenić negatywnie z polskiego punktu widzenia. W rzeczywistości, jak to wynika ze sprawozdania z działalności Polskiej Fundacji Kulturalnej („Dziennik Polski”, No. 11 z 13. I. 1966) — książka ta została wydana bez wiedzy większości członków Zarządu P.F.K.

    Zachowując dyskusyjny charakter naszego wydawnictwa, Stowarzyszenie pozostawia czytelnikom wyciągniecie własnych wniosków z lektury ,,Lewej wolnej” i głosów znawców owego okresu, z których wielu brało udział w ówczesnych wydarzeniach.

    FEDERACJA ŚWIATOWA STOWARZYSZENIA POLSKICH KOMBATANTÓW
    ____________________________________________________________

    Konkluzja obszernego wystąpienia płk. Aleksandra Biegańskiego, zamieszczonego w broszurze W obronie prawdy historycznej: Głosy i opinie o książce „Lewa wolna”
    • Autor przedstawił wydarzenia z lat wojny 1919-20 w naświetleniu pisarzy rosyjskich (obu obozów) i obecnych polskich satelitów z małym uwzględnieniem tylko polemik polsko-rosyjskich.
    • Autor poniżył i zniekształcił działanie naczelnych władz państwa i żołnierza polskiego przez: posługiwanie się jednostronnymi źródłami, odpowiednie obcięcie cytatów oraz przypisywanie osobom i wydarzeniom historycznym cech całkowicie im obcych.
    • Autor zdeformował prądy i postacie historyczne, przy czym wypaczenie prawdy dziejowej nie było wynikiem względów artystycznych, ale uległości naświetleniom białogwardyjskim.
    • Autor propaguje nihilizm kulturalny i zgniliznę moralną w przedstawianiu epoki uznanej za wzlot wysiłków całości narodu — i to w obecnych warunkach bytowania, wymagających szczególnej tężyzny duchowej

    ze strony: http://tylkoprawda.akcja.pl/rec005.htm

  2. aga Says:

    Pan Rek wszędzie poleca Mackiewicza,bo dośc lagodnie / słowo nieadekwatne . rozprawiał się z bestailastwem i rzeziami zwyrodniałych Ukraińcow na Polakach. Jozef mackiewicz nie miał takiej wiedzy na ten temat jak nieoceniony prof. Poliszczuk, prof. Prus, Ewa i Wladyslaw Siemaszkowie,etc.
    Podobnie w ocenie Piłsudasa; duzo bardziej wyczerpujące i przede wszystkim uaktualnione jest opracowanie prof. Janan Taduesza Siedlika czy tez dr. Ryszarda Świętka,których m.in cytuje Henry Pająk w „ponura prawda o J. Piłsudskim”.

    Furorę robi ostatnio rowniez książka ks. dr. habilt. Piotra Natanka iPawla Poleńskiego „Religijnośc Jozefa Pilsudskiego”.

  3. "WIELCY" Says:

    Piłsudski był „wielki” to „wielki pOLAK” tak jak inny o tych samych korzeniach i inicjałach, też był „wielki”. To tylko brzmi dumnie, ale nie u mnie jako Polaka.
    [audio src="http://w712.wrzuta.pl/audio/2c6zRSfxWKs/unknown_artist_-_c_windows_desktop_16m36s.mp3" /]
    [audio src="http://w712.wrzuta.pl/audio/233HPmNqufS/unknown_artist_-_d_pulawy_-_pilsudcki.mp3" /]
    https://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2011/08/26/w-niewoli-mitu-pilsudyzmu-henryk-pajak/#comments
    Jedemu przypisano cud i drugi też cudował.
    https://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2011/08/09/prawda-o-janie-pawle-ii-i-stanie-wojennym/
    Cudak, bzdurak Szaniawski i Wysocki tez sa „wielcy”, proszę posłuchać i nie płakać. Rozmowy prowadzone są w krętackim radiu prowadzone przez ks. WARA.

  4. aga Says:

    A od kiedy to jest pan panie Ulicki gospodarzem tego forum,że wypowiada się pan w tym tonie? Może coś mi umknęło?

    ksiązki Mackiewicza czytalam wieki temu,drogi panie a zatem nie po raz pierwszy strzela pan na oslep i nie trafia ze swoimi tezami -„pewnikami”.Mawet od piuerwszego wydania dzieł Mackiewicza przez Ninę szechter – Karsov minęło z g orą 10 lat a zatem pojawiło się w tym czasie wiele innych pozycji,bardziej aktualnych i wzbogaconych dokumentami,chcoaiżby w sprawie Katynia .,gdzie mackiewicz był wtslannikiem czerwonego krzyża.

    Co do wazeliniarstwa kolejny pański ślepak;
    osmiesza się pan ,bo stawia tezy w sprawie gajowki bez rzetelnej znajomości tejże. Ponieważ daleko mi do panskiej mentalności samochwały odsylam do archiwum.
    oto panskie wydanie wazeliniarstwa
    „Tutaj w tym forum wazelinarze nie maja specjalnych przywilejow.Pomylila pani strony internetowe.To nie forum p.Wiechowskiego ale stopsyjonizmowi.”

    Pańska obsesja na pkcie ś.p. Trzcińskiej każe się zastanowić nad pańską kondycją nie tyle psychiczną co moralną; bo nie zrobił pan nawet promila tego co ś.p. Trzcińska a wyzwya ja pan od zydowek.

    Polakom jest bliżej do takich ‚żydowek”

    jak Tzcińska niz takich ukraińskich riezunow jak ci co za panem stoją.

  5. Admin Says:

    Droga pani Ago, to nie jest odpowiednie miejsce na sprzeczki. Pan Jurek wyraził swoje zdanie. Pani z nieznanych mi powodów i przyczyn dokonała osobistej wycieczki na p. Jurka. Nie wiem w jakim celu i nie chcę wiedzieć. Uprzejmie proszę dać na wstrzymanie. Pozdrawiam.

  6. aga Says:

    Panie admin
    na temat Pilsudskiego pojawiło się w międzyczasie po ksiązce „Lewa wolna” mnostwo publikacji demaskujących tego szkodnika Polski i pan JUR doskonale je zna,aa zatem dlaczego swoje propozycje ogranicza tylko do tej jednej ?

    Może tutaj jest odpowiedz?

    https://marucha.wordpress.com/2011/12/24/nie-zyje-maria-trzcinska/

    Właściwie idąc za sposobem myslenie pana Ulickiego to nina szechter karsov tylko udaje,że nie chce wywdawać książek Mackieiwcza, bo wlaściwie chce i je wydaje a ten rzekomy opór to taka gierka dla goim..

    ja tez pozdrawiam

  7. Toronto Says:

    Twierdzenie J.Giertycha zawarte w jego ksiazce z 1974r, ze Polacy popelnili blad nie popierajac Rosji w wojnie z bolszewikami jest bledne.
    A ktokolwiek obarcza Polske wina za kleske Denikina jest PERFIDNYM OSZCZERCA.

    J.Giertych byl rusofilem i wyraza swoja opinie z rusofilskiego punktu widzenia, podpierajac sie przy tym rzekoma „obrona chrzescijanstwa” i „rosyjskiego patriotyzmu” przed komunizmem.
    O tym jak postepowaly „chrzescijanskie wladze carskie” i „rosyjscy patrioci” wobec Polski i Polakow od czasu I-szego Rozbioru Polski w 1772r, az do 1917r, czyli przez 145 lat ROSYJSKIEGO ZNIEWOLENIA, podaje HISTORIA POLSKI i J.Giertych stosuje w swojej argumentacji tani chwyt propagandowy i gra na naiwnosci Polakow.
    Z kolei J.Pilsudski sympatyzowal z zydobolszewikami i zdawal sobie sprawe z wielkosci zywiolu komunistycznego, jak rowniez zyczyl po cichu porazki zwolennikom caratu i postapil w/g wlasnych orientacji polityczno-agenturalnych.

    Ja uwazam, ze Polska nie powinna w ogole opowiadac sie po zadnej ze stron tylko zarzadzic mobilizacje i postawic co najmniej 500 tysiecy polskich zolnierzy na wschodniej granicy i ostrzec walczace strony, ze ktokolwiek z nich przekroczy polska granice zostanie rozbrojony i internowany.
    Sojusz z przyjazna Polsce Francja i francuskie zaopatrzenie zbrojne powinny byc glownym celem dzialania owczesnego rzadu – ja poszerzylbym jeszcze ten uklad o sojusz Polski z Wegrami i Czechoslowacja.

    Niezaleznie od wynikow wojny domowej w Rosji, nalezalo czekac na polskiej granicy na ruch strony przeciwnej i wtedy postawic polskie warunki wspolnej granicy z Rosja z okresu przedrozbiorowej Polski.
    A istnialy ku temu sprzyjajace warunki, poniewaz po krwawej i wycienczajacej I-szej wojnie swiatowej (1914-1918) rozpadly sie imperia i zmienil sie podzial terytorialny i polityczny w Europie.

    Nalezy przypomniec, ze zydobolszewicka rewolucja w Rosji w 1917r byla drugim zaprogramowanym powstaniem zbrojnym przeciw wladzy carskiej Rosji – pierwsza proba odbyla sie w 1905r, ale nie powiodla sie.
    Ponadto zydobolszewicy wykorzystali oslabienie Rosji w wojnie z Niemcami i zadali caratowi skrytobojczy cios w plecy i w ten sposob doszli do wladzy.
    Zaprogramowany przez zydow-syjonistow swiatowy komunizm na zjezdzie syjonistycznym w Bazylei w 1897r robil coraz wieksze postepy i jak zaplanowali syjonisci, mial sie rozlac na Europe srodkowa i zachodnia oraz na Azje.
    Zydostwo probowalo zrobic rewolucje w oslabionych I-sza wojna swiatowa Niemczech, Austrii i na Wegrzech, ale ich proby nie powiodly sie, poniewaz tamtejsze spoleczenstwa nie dazyly do zmiany ustroju z kapitalistycznego na komunistyczny, a jedynie chcialy poprawy warunkow socjalnych i nie poparly tamtejszych ruchow komunistycznych, na czele ktorych stalo oczywiscie zydostwo.
    Zlikwidowanie przez niemiecka tajna policje glownych zydowskich przywodcow komunistycznych w Niemczech, jak R.Luksemburg, K.Libknechta etc zapobieglo rozlaniu sie komunizmu w Niemczech.

    Z tego wynika co najmniej jeden wazny wniosek dla zwolennikow teorii J.Giertycha, ze niemiecka tajna policja nie bawila sie z zydowskimi liderami komunistycznymi, tak jak to mialo miejsce w Rosji – Lenin, Trocki etc, a takze Bronislaw i Jozef Pilsudcy powinni tez byc zlikwidowani.
    Wobec tego oskarzenia pod adresem Polakow, ze sa winni za niepowodzenia generala Denikina w walce z zydobolszewikami sa bezpodstawne i naiwnie glupie – carska swita i ich przydupasy sa sami sobie winni !

    Zwiazki J.Pilsudskiego z zydobolszewikami kwalifikuja go do miana „czerwonej mendy”, ktora przez okres swojego urzedowania i gry zakulisowej, dzialala na szkode Polski.
    „Feldfebel” (podoficer) J.Pilsudski powinien byc zlikwidowany po raz drugi, kiedy szef polskiego wywiadu gen.Zagorski odkryl tajemnice wspolpracy Pilsudskiego z wywiadem niemieckim na szkode Polski – za wspolprace z Niemcami, Pilsudski otrzymywal wynagrodzenie oraz dostal od nich awans na generala.
    Wniosek:
    Zamiast Narutowicza, powinien byc zlikwidowany Pilsudski po raz trzeci, poniewaz to on pociagal za sznurki.

    Na zakonczenie dodam, ze J.Giertych ze zwolennika Rosji stal sie pozniej zwolennikiem „narodowego komunizmu” podobnie, jak karierowicz B.Piasecki (lodzki zyd), ukrainski zyd Bejnar vel P.Jasienica (historyk) etc.
    Nawet zwolennicy katolicyzmu, jak Wojtyla-Katz (JP2) i zyd J.Ratzinger (B16) stali sie zwolennikami judeo-talmudyzmu i libertynizmu.

    Nie ma sie co dziwic Polakom, ze jak maja tylu idolow i autorytetow jakich powyzej wyliczylem to prawdopodobienstwo odzyskania Polski dla Polakow jest jak prawdopodobienstwo trafienia „Szostki w Lotka”.

  8. Toronto Says:

    J.Ulicki podajac udokumentowany material nadszarpnal autorytet gajowego Maruchy, ktory zawziecie bronil „nieomylnosci” sedziny M.Trzcinskiej.

    Zabawne jest to, ze M.Trzcinska bronila legendy o „komorach gazowych”, ktora wymyslila zydowska propaganda J.Stalina i nazywajac rzeczy po imieniu, uzyla szantazu w celu wymuszenia potwierdzenia rzekomego istnienia „komor gazowych” w niemieckim obozie zaglady dla Polakow „KL Warschau”.

    Temat „komor gazowych” byl wielokrotnie przerabiany w przeszlosci i w czasie swoich internetowych poszukiwan natknalem sie na ksiazke pisana przez niemieckiego jenca wojennego w Polsce, ktory pisal, ze budowal po wojnie „komory gazowe” w obozach koncentracyjnych w Polsce na polecenie Stalina – wladze niemieckie zakazaly wydrukowania tej ksiazki w Niemczech w latach 1960-tych, podobnie jak wiele innych, ktore demaskowaly klamstwa podawane przez zydowska propagande na swiecie, ktore dotyczyly MITU HOLOKAUSTU i rzekomego „zamordowania” 6 milionow zydow.

    Mnie zaciekawila informacja podana przez „Rysio” (#30) na stronie:
    http://marucha.wordpress.com/2011/12/24/nie-zyje-maria-trzcinska/
    , ktory napisal, ze pod koniec lat 1940-tych sprawe „komor gazowych” w Polsce badal ekspert z USA, ktory stwierdzil jedynie to, ze zamordowanie tylu ludzi bylo niemozliwe – ta ksiazka rowniez byla zakazana w kilkunastu krajach.

    Sprawa istnienia „komor gazowych” w bylych obozach koncentracyjnych zajmowalo sie wielu specjalistow z roznych krajow, ktorzy nie znalezli dowodow potwierdzajacych gazowanie ludzi w komorach gazowych – natrafili jedynie na sladowe ilosci trujacego HCN (hydrogen cyanide) w niektorych obozach.

    Mnie z kolei zaintrygowala sprawa zwiazana z temperatura wrzenia gazu zwanego „Cyklon-B” (HCN – cjanek wodoru), ktora wynosi w granicach 26 stopni Celsjusza oraz jego stezenie w powietrzu, ktore powoduje szybki zgon – gas jest rowniez kompletnie rozpuszczalny w wodzie, posiada mniejsze stezenie od powietrza i jest bardzo latwopalny (samozapalny w temperaturze 538 stopni Celsjusza).

    Kiedys czytalem wspomnienia wieznia niemieckiego obozu koncentracyjnego w Polsce, ktory pisal, ze oboz koncentracyjny mial wewnatrz drugi oboz, ktory byl pilnie strzezony, a osoby, ktore poszly do kapieli juz nigdy nie wracaly.
    Poza tym on sam slyszal przerazajace krzyki dochodzace zza ogrodzonej i pilnie strzezonej strefy, ktore po niedlugim czasie milkly.
    Wiezien rowniez pisal, ze w obozie bylo krematorium i ze wiezniowie pracujacy w krematorium byli likwidowani po krotkim czasie, a na ich miejsce wladze obozowe wyznaczaly nowych wiezniow.

    W oparciu o te informacje postawilem hipoteze, ze cyklon B mogl byc dodany w wysokim stezeniu do kotla z woda (powstaje kwas cjanowy) i podgarzany do temperatury kulkudziesieciu stopni Celsjusza.
    Tego typu goraca i trujaca ciecz wytwarzala duze ilosci pary, ktora miala wysokie wlasciwosci zabojcze, wiec i przerazajace krzyki milkly po niedlugim czasie.
    Plyn trujacy powracal do pojemnika i w ten sposob obieg plynu trujacego byl zamkniety.
    Zeby sie upewnic, ze nikt sie nie rusza wystarczylo zajrzec przez specjalna szybe, a nastepnie wlaczyc wentylator nadmuchujacy powietrze z zewnatrz oraz wentylator odprowadzajacy opary po „kapieli” – jest to kwestia kilkunastu minut oczyszczenia pomieszczenia po „kapieli” z oparow cieczy trujacej.

    Przypomne, ze cjanek zostal odkryty na poczatku XVIII wieku, a w XIX byl stosowany na skale przemyslowa, rowniez w Niemczech i USA.
    Niemcy nie byli glupcami i zalezalo im na ukryciu machiny zbrodniczej.

    Eksperci twierdza, ze nie jest mozliwe zagazowanie spalinami po ropie paliwowej, poniewaz po spalaniu nie wytwarza ona tyle tlenku wegla co benzyna, ale wymieszanie ropy paliwowej lub benzyny z cyklonem B jest potwornie trujace – vide wczesniej zaznaczone wlasciwosci cyklonu B.


Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: