Boliwia: Wyprowadzka McDonald’s


Za: http://xportal.pl/?p=1511

Po 14 latach obecności w tym południowoamerykańskim kraju, McDonald’s zamyka swoje „restauracje”. Pomimo wszystkich kampanii reklamowych, fast-foodowa korporacja jest zmuszona zamknąć osiem ostatnich lokali w trzech największych miastach Boliwii: La Paz, Cochabamba i Santa Cruz de la Sierra.

Boliwia będzie pierwszym krajem Ameryki Południowej pozbawionym wątpliwej przyjemności goszczenia McDonald’s i pierwszym na świecie, gdzie korporacja zamyka swój oddział po 10 latach przynoszenia strat.

Wpływ tego faktu na „menedżerów kreatywnych” był „tak silny”, że powstał film dokumentalny Dlaczego McDonald’s zawiódł w Boliwii, w którym szefowie amerykańskiej spółki próbują wyjaśnić, dlaczego Boliwijczycy wolą „las empanadas” (rodzaj tradycyjnych pierogów z nadzieniem).

Wywiady z kucharzami, socjologami, dietetykami i historykami prowadzą do jakże zaskakujących i niespodziewanych wniosków: w hamburgerach Boliwijczykom nie podoba się dosłownie wszystko. W ich kulturze dobre jedzenie musi być najwyższej jakości i przygotowane niezwykle starannie.

Film kończy się słowami, które z pewnością są szokujące dla piewców globalizmu i „american way of life”: fast food po prostu nie pasuje do Boliwijczyków.

(na podst. http://notiziefresche.info/bolivia-mcdonalds-chiude-tutto-per-disinteresse-clienti_post-144766/ opr. M.P.)

Odpowiedzi: 3 to “Boliwia: Wyprowadzka McDonald’s”

  1. Wojwit Says:

    Nawet pies ma miskę, a klient „goszczony” u McDonalda je na papierku, pardon, „serwetce papierowej” żarcie leżące od pięciu – sześciu (albo i więcej) lat w magazynie. To coś (bo tego nie powinno się nazywać jedzeniem) jest tak zaprawione chemią, że nawet bakcyle gnilne i grzyby pleśniowe (o gryzoniach i insektach nawet nie wspominam) nie chcą tego tknąć. A „ludziowce” i owszem… Znaczy szczury są mądrzejsze od klientów tej firmy. To, że w Boliwii sieć „restauracji” tej firmy padła świadczy nie o „długich zębach” Boliwijczyków ale o tym, że są oni po prostu normalnie myślącymi ludźmi – i charakter narodowy czy upodobanie do pewnych potraw nie ma tu nic do rzeczy.

  2. żeka bałtyk Says:

    brawo

  3. Marek Says:

    Dobra wiadomość!
    Ciekawe, czy w Boliwii ich strategia marketingowa, podobnie jak w Polsce, opierała się na umowach o franczyzę dotyczącą „dzierżawienia garów” w tej niby restauracji? U nas taka forma zapewnienia sobie przychylności dobrze się sprawdza od wielu już lat.
    Chyba w Boliwii odruchy korupcyjne nie zadziałały w sposób w jaki planowano.


Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: