Wspominamy Violettę Villas: Port, w którym nie ma mew


Jako pierwszy utwór prezentujemy piękną, melancholijną piosenkę, w której nie zdając sobie jeszcze wtedy z tego sprawy około 30–letnia wówczas Violetta wyśpiewała swoje dramatyczne życie…

Port, w którym nie ma mew – II wersja nagrana w Ameryce w 1969 roku. Muz. A. Korzyński, sł. J. Miller; kierownik nagrań inż. A. Janisio

Kochani, ponieważ odeszła od nas wielka polska piosenkarka/śpiewaczka, postanowiliśmy zainaugurować cykl wpisów poświęconych jej twórczości. Robimy to ze względu na to, iż utwory z czasów świetności Violetty Villas są zapewne nieznane większości naszych młodszych czytelników, gdyż media w Polsce postanowiły zamilczeć dorobek tej wspaniałej artystki na śmierć, koncentrując się sporadycznie na plotkach i sensacjach wokół jej osoby. Robimy to również dlatego, że jej nagrania są po prostu mistrzowskie, piękne i ponadczasowe, z czego na pewno zdają sobie sprawę ci, którzy mieli przywilej podziwiać Violettę za czasów jej młodości i największej popularności. Takiego głosu Polska poza Violettą nie miała i zapewne już mieć nie będzie, więc posłuchajmy jeszcze raz. Dzięki oddanym fanom Violetty Villas możemy podziwiać wiele jej zapomnianych utworów m.in. na youtube. Wspaniałe wykonania w pięknych aranżacjach muzycznych, jakich obecnie się już nie spotyka…

Violetta Villas w 1966 roku

I jeszcze słów kilka o talencie Violetty Villas (za internetem):

Violetta Villas obdarzona była sopranem spinto, ze zdolnościami koloraturowymi, mogącym osiągnąć brzmienie zarówno liryczne, jak i dramatyczne. Posiadała rozszerzoną skalę głosu obejmującą 5 oktaw od E wielkiego do e czterokreślnego. Głos Violetty Villas pozwalał jej na śpiewanie barytonem, tenorem, altem, mezzosopranem oraz sopranem, co stanowi ewenement głosowy w skali światowej, zarówno w muzyce popularnej, jak i operze.

Dzięki możliwościom głosowym nazywana była „białym krukiem wokalistyki światowej” i „głosem ery atomowej” a także „drugą Ymą Sumac, przewyższającą jednak możliwości peruwiańskiej śpiewaczki”.

Villas w nagraniach demonstrowała swoją skalę wykonując wokalizy, często nawiązujące do opery, obejmujące wszystkie rejestry jej głosu.

 

Odpowiedzi: 4 to “Wspominamy Violettę Villas: Port, w którym nie ma mew”

  1. Kikka Says:

    Pan Bogusław Kaczyński wspomina artystkę:

  2. ktoś Says:

    UB zabrało kobiecie paszport, czym zamknięto jej drogę do międzynarodowej kariery. Komuszydła potrafiły tylko niszczyć, psuć. Dziś dzieci i wnuki komuszydeł i członków „konstruktywnej opozycji” robią kariery w polskiej telewizji. Zarabiają głównie na abonamencie wyciągniętym z kieszeni „polskich dziadów”.

  3. Wojwit Says:

    A propos komentarz Kikki
    Bogusław Kaczyński wspomina naszą polską gwiazdę a raczek et consortes z „tefałenu” aż się zapluwają, żeby Jej jeszcze po śmierci (i to dzień po śmierci) dokopać… Następuje to z większym natężeniem szczególnie po uwadze Bogusława Kaczyńskiego, że Violetta Villas była od początku kariery niszczona, bo miejsce na estradzie miało być dla różnych „ustosunkowanych” pań (tu mu się raczek „wciął”, żeby nie powiedział na przykład tego: które nie zostały obdarzone przez Stwórcę talentem, co dopiero Takim talentem, a tak wspaniale obdarzona przez Boga POLSKA artystka stała się dla nich wyzwaniem, któremu nie były w stanie sprostać. Te uśmieszki, to przerywanie, to wchodzenie w słowo, przekierowywanie wypowiedzi… Jakże to charakterystyczne i typowe… Ale o jednym trzeba wspomnieć – dla sprawiedliwości – gdzieś czytałem, że na samym początku kariery ś+p. Czesławę Cieślak 9primo voto Gospodarek) dostrzegł i „popchnął”… Szpilman.

  4. Lily Says:

    Bolszewicy,prosze nie mylic z naszymi bracmi Slowianami,po wkroczeniu do Polaki 17.IX.1039 r robili to samo.Przeciez u nich,zwyrodnienie,za normalna rzecz uchodzi.”Po owocach ich poznacie”


Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: