Grafika

Walki w Zawiji

Za: http://zielonalibia.blog.pl

Bardzo ciężkie walki między bojownikami LAW a siłami reżimu z Bengazi trwają w Zawiji. O ile bandyci obsadzający JW nr 27 zostali co do jednego zlikwidowani, to trwa bój z napływającymi od strony Trypolisu innymi zbrojnymi bandami. Jak donoszą media ze stolicy wyruszyła również kolumna czołgów, która ma pomóc zgnieść Nową Zieloną Rewolucję.

Film nakręcony przez NATOwskie marionetki ukazujący natężenie walk w Zawiji 12 listopada

 

Dotychczasowy bilans walk w Zawiji

Bojownicy z Libijskiej Armii Wyzwoleńczej zdobyli JW nr 27 w Zawiji, a w niej:
3 czołgi, 8 samochodów terenowych uzbrojonych w bezodrzutowe działa kal. 106 mm, 5 samochodów terenowych uzbrojonych w karabiny maszynowe kal. 14,5 mm,
3 samochody terenowe uzbrojone w wyrzutnie rakiet, 8 samochodów Chevrolet oraz duże ilości innego uzbrojenia i sprzętu wojskowego.

W walkach o koszary zabitych zostało conajmniej 15 uzbrojonych bandytów, a kolejnych 25 pojmano, zniszczono przynajmniej 6 uzbrojonych pickupów.

Łącznie w mieście zginęło już ponad 50 przestępców spod znaku NRL.

Pierwszy raz przedstawiciele reżimu z Bengazi przyznali (na 3 dzień walk!), że Zawija zatakowana została przez lojalistów.

Walki w Zawiji trwają.

„Unia to Boży zamysł”

Fragment książki Henryka Pająka pt: „Dwa pogrzeby jeden wstyd”, Wydawnictwo Retro. Przypisy w oryginale.

Tak nauczał kard. J. Glemp, toteż L. Kaczyński podpisując akt zniewolenia Polski przez Euro-Łagier, czuł na sobie „błogosławień­stwo” dygnitarzy neo-Kościoła w Polsce i Watykanie.

Kard. J. Glemp oznajmił już w lutym 2003 roku:

Wierzę, że taka jest wola Boża, że Bóg chce, abyśmy weszli do wspólnej Europy. Byłoby źle, gdyby tak się nie stało. Wie­rzę, że to jest Boży zamysł…28

Po siedmiu latach widać, że Bóg kardynała Glempa, ale tak­że Bóg śp. abp „Życińskiego” i Jana Pawła II, wspierał „wejście” Unii Europejskiej do Polski w celu deprawacji, relatywizacji zasad wiary, ekumenizacji, itp. wymysłów anty-Kościoła, co opisałem w dwutomowej pracy „Lękajcie się”.

To zaś odbiera przeciętnemu katolikowi prawo do wybrzydzania na Lecha Kaczyńskiego, który pysznił się na zdjęciach z podpisanym przez siebie traktatem rozbiorowym w dłoni, za sobą mając Tuska, Buzka i Barroso – razem czterech jeźdźców nowej Apokalipsy.

Kaczyńscy powtarzali mantrę: „Najważniejsza jest Polska… Polska silna i suwerenna, o którą walczyły miliony Polaków po­przednich pokoleń”.

Pakt żydostwa polskojęzycznego z żydostwem europejskim był naszą kapitulacją bez jednego wystrzału, na grobach i prochach owych „milionów Polaków poprzednich pokoleń”.

Czytaj resztę wpisu »

Rekonstruktor: Na Nowym Świecie splunął na mnie Niemiec

Za: http://www.bibula.com/?p=47048

Jacek Nieszczerzewicz

O skandalicznym zachowaniu członka niemieckiej Antify – mówi portalowi Fronda.pl Jacek Nieszczerzewicz uczestnik defilady historycznej w rozmowie z Jarosławem Wróblewskim.

Jako członek grupy rekonstrukcyjnej zostałeś wczoraj zaatakowany na Nowym Świecie. Jak do tego doszło?

– To miało miejsce na wysokości ulic Ordynackiej i Wareckiej. Byłem razem z kolegami ze Studenckiego Koła Historycznego Wojskowej Akademii Technicznej. Nie jestem jej członkiem, ale współpracujemy ze sobą. Szliśmy w mundurach z okresu napoleońskiego z lat 1830-31 na miejsce koncentracji grup defilady historycznej przy kościele Wizytek na Krakowskim Przedmieściu. Szliśmy od Muzeum Wojska Polskiego. Byliśmy w zwartej grupie, a ja jako sierżant Legii Nadwiślańskiej trochę na przedzie, aby w razie czego zwrócić uwagę na przejeżdżający samochód. W pewnym momencie zobaczyłem, że dzieje się jakieś zamieszanie.

Co się działo?

– Byli młodzi ludzie ubrani na czarno zamaskowani w kapturach, w kominiarkach. Widziałem jak wyjechał z Ordynackiej nieoznakowany radiowóz. Policjanci jednego z nich skuli kajdankami. Reszta zamaskowanych jednak stanęła przy Wareckiej i obserwowała nasz przemarsz. To byli Niemcy, zaczęli nas komentować w języku niemieckim. Byli dobrze zorganizowani, mieli też wśród siebie gościa z megafonem, on wydawał polecenia po polsku, inny tłumaczył na niemiecki. Niemcy wyzywali nas, pracowałem w niemieckich firmach i znam brzydkie niemieckie słowa. Gdy przechodziłem obok nich, to jeden z nich splunął mi na mundur.

Czytaj resztę wpisu »

%d blogerów lubi to: