Problem żydowski


Za: http://grypa666.wordpress.com/2011/09/15/holo-oszusci-cz-4/

Źródło: http://www.rebelnews.org/opinion/editorial/5602-the-jewish-problem?format=pdf

Tłumaczyła Ola Gordon

Żydzi mają ogromny problem, który nie odejdzie poprzez ignorowanie go czy obwinianie innych. Jego negacja sprawi, że się zwiększy. Istnieje od ponad 2 tys. lat i jeśli go nie usuniemy teraz, jego skutki będą katastrofalne. Powiem to jasno: nie jest nim antysemityzm, gdyż jest on symptomem problemu, a nie przyczyną. Tym problemem jest sama ‘żydowskość’.

Co czyni Żyda Żydem?

Odpowiedź na to pytanie nie jest tak łatwa jak może się wydawać. Ponieważ współczesne żydostwo składa się z trzech różnych etnicznie grup – euro-azjatyckich Aszkenazyjczyków, afro-hiszpańskich Sefardyjczyków i bliskowschodnich orientalnych Żydów, to już nie jest etniczność. Biorąc pod uwagę fakt, że ogromna większość współczesnych Żydów to ateiści lub agnostycy, to nie religia. I oczywiście nie narodowość, gdyż większość Żydów mieszka poza Izraelem. Tak naprawdę to w Rosji mieszka więcej Żydów niż w innym państwie i prawie tyle samo mieszka w USA, co w państwie wyłącznie dla Żydów. Ponadto, tylko orientalni Żydzi, zaledwie 3% współczesnego żydostwa, ma jakieś ważne więzi z przodkami historycznej Judei na Bliskim Wschodzie.

Nie, czynnikiem determinującym o żydowskości nie jest rasa, religia czy narodowość, ale zaledwie pewność bycia Żydem i stan umysłu z tego wynikający. Ten stan umysłu jest bardzo podobny do klinicznej depresji maniakalnej. Z jednej strony jest silne poczucie wyższości i wybraństwa, z drugiej silna paranoja.

Żydowska wyższość

Powody silnego poczucia żydowskiej wyższości są inne w każdym człowieku w każdej z możliwych kombinacji:

– wybraństwo pochodzące z nauk Tory, że Bóg wyróżnił Żydów nad nie-Żydów

– rasizm religijny – pochodzący z nauk talmudycznych, że nie-Żydzi są bydłem w ludzkim kształcie, stworzonym przez Boga by służyć i ubogacać Żydów

– rasizm etniczny – pochodzący z pewności, że Żydzi historycznie udowodnili że są bardziej inteligentni, zdolni lub genetycznie lepsi od nie-Żydów

– darwinizm społeczny – pochodzący z pewności, że Żydzi są lepszą od innych grupą etniczną, z którymi konkurują o przetrwanie najsilniejszego.

Żydowska paranoja

Spowodowana jest i podtrzymywana typowo żydowską dietą składającą się z donosów o aktach antysemitycznych, zwłaszcza makabrycznej narracji o tzw. holokauście. Faktycznie jest prawie niemożliwe by być Żydem i nie być stale bombardowanym historiami, książkami, filmami, wiadomościami, konferencjami, muzeami itd. zawierającymi najbardziej obrazowe opisy aktów nienawiści wobec Żydów. Kiedy ta dzienna dawka jest wystarczająco silna, by wyprać mózgi najsilniejszym dorosłym, by uwierzyli w to, że świat jest pełen ludzi czyhających by ich zabić, to skutek tego na wrażliwe dzieci i nastolatków jest faktycznie traumatyczny.

Żydowska psychopatia

Nie jest jasne, czy wysoki współczynnik zachorowalności na psychopatię kliniczną wśród Żydów jest wynikiem ograniczonego materiału genetycznego, czy śmiertelnej mieszanki żydowskiej wyższości i paranoi. Ale jest wystarczająco jasne, że bezwarunkowe wspieranie Żyda przez Żydów, nawet najokropniejszego gangstera i psychopaty, chroni i zachęca te potwory i utrudnia społeczeństwu pozbycie się tych zagrożeń wobec społeczeństwa.

Nasza misja

Misją Rebel Media Group jest pomoc żydom w zrozumieniu, że mają ogromny problem, którego nie mogą nadal ignorować. Żydowskość to ani nie rasa, ani nie religia, lecz patologiczny stan umysłowy, który wymaga natychmiastowego leczenia dla dobra ludzkości. Żeby Żyd stał się wartościową istota ludzką, musi wyrzec się żydowskości i stać się co jest znane jako były lub zdrowiejący Żyd. Musi stać się mieszkańcem Ziemi, ani mniej ani więcej. To jest pierwszy krok w zaakceptowaniu całej ludzkości, bez względu na dziedzictwo, narodowość, religię i rasę.

Tablica z 1948 r. upamiętniała 4 mln ofiar Auschwitz. Od 1999 r. tablica zastępcza mówi o tylko 1,5 mln ofiar, „głównie żydowskich”.

Najłatwiejszym sposobem na rozpoznanie Żyda jest jego „aura” poczucia wyższości i nienawiści. Kiedy słyszysz lub czytasz o najlepszym dentyście, najlepszym prawniku, najlepszej restauracji, czymś obowiązkowym do posiadania, do czytania, do obejrzenia, do zobaczenia, do tego czy owego, możesz założyć się o ostatni grosz, że skorzysta na tym co najmniej jeden Żyd. W marketingu nazywa się to promocją wiązaną. Tak samo jest w przypadku, kiedy wściekle atakuje się kogoś lub organizację, to prawdopodobnie sprzeciwiło się Żydom, więc zbierają swoją armię i dźgają go nożami. Jeśli ktoś jest ‘dobry dla Żydów’ przyciąga ich poczucie wyższości. Jeśli jest ‘zły dla Żydów’, ściąga na siebie ich nienawiść.

Skonfrontowani z tego typu obserwacjami, żydowscy apologeci często podkreślają, jak bardzo są zróżnicowaną grupą. Do pewnego stopnia jest to prawda. Żyda można znaleźć w każdym ruchu politycznym, łącznie z najbardziej nieprawdopodobnym takim jak „Biały Nacjonalizm”. Niektórzy tłumaczą te różnicę jako umyślną strategię ‘czuwania’, kiedy to Żydzi systematycznie infiltrują każdego rodzaju partię polityczną, by zapewnić odchodzenie tej partii od problemów potencjalnie szkodliwych dla ich ‘plemienia’, takich jak np. prawo Izraela do istnienia, jego rola w wydarzeniach 11 IX oraz wiarygodność narracji o judeo-bolszewickim holokauście. Nie mam żadnych wątpliwości, że taka infiltracja rzeczywiście ma miejsce, ale nie jestem przekonany do tego, że jest to świadoma ‘strategia przetrwania’, jak pisze o niej prof. Kelvin MacDonald. Jestem pewien, że Żydzi mają naturalne skłonności do tego typu działań. Jest to cecha ich ‘statusu społecznego’.

W pierwszej części artykułu stwierdziłem, że ‘żydowskość’ nie jest determinowana na podstawie rasy, religii czy narodowości, lecz jest stanem umysłu, oraz zbadałem niektóre z jej aspektów patologicznych. Teraz spróbujemy przyjrzeć się nie-patologicznym aspektom ‘żydowskości’.

Co czyni Żyda Żydem?

Skoro Żydzi kłócą się i sprzeczają na temat prawie wszystkiego, to co mają naprawdę wspólnego? Na pewno jest to wybujałe poczucie wyższości, czy postrzeganie samo-przetrwania jako śmiertelnego zagrożenia ze strony innych grup etnicznych. Ale rasizm nie jest dla Żydów unikalny, a przyczyny ich poczucia wyższości są bardzo różne.

Postrzeganie świata pod kątem ‘co dobre, a co złe dla Żydów’ – choć dosyć powszechne – nie czyni Żydów grupą. Po pierwsze, Żydzi są w notorycznej niezgodzie odnośnie do tego, co jest dla nich dobre, a co złe. Co może być dobre dla Żydów syjonistycznych, jest często szkodliwe dla Żydów mieszkających w innych krajach, a to co jest dobre dla żydowskich banksterów, często szkodzi interesom reszty plemiennej, a nie wszyscy Żydzi podpisują się pod takimi etnocentrycznymi poglądami.

Ale jest jedna rzecz co do której Żydzi są zgodni, i jest nią ‘żydowski holokaust’. Mogą mieć obiekcje wobec systematycznego wykorzystywania go w celu kolonizacji Palestyny. Mogą również mieć obiekcje wobec wykorzystywania go jako narzędzia wymuszania. Ale nigdy nie przyznają się do tego, że jest to oszustwo, stworzone dla uzasadnienia sojuszniczych zbrodni wojennych wobec Niemiec i uzasadnienia stworzenia rasistowskiego państwa tylko dla Żydów kosztem rdzennych Palestyńczyków. Odbierz im narrację o holokauście i nie zostanie im nic, co by ich łączyło. A co najważniejsze, nie mieliby już pretekstu do przeróżnych ekscesów.

Komentarzy 16 to “Problem żydowski”

  1. Ość Says:

    Mam tu coś ciekawego:

    Listy z Wannsee
    czw., 06/10/2011 – 11:47

    Nie zamierzam pisać historii Żydów, gdyż moim zdaniem nikt tego nie zrobił i nie zrobi a to z tej przyczyny, że Żydzi swą historie zmieniali w zależności od koniunktury politycznej i gospodarczej na Świecie.

    Wiem, że wychodząc z Egiptu w drodze do Kanaan, wylądowali w *Lublinie* wspierani bagnetami armii bolszewickiej, by tworzyć nową republikę sowiecką. W tejże armii bolszewickiej zwyczajowo byli oficerami politycznymi. Można było rządzić nie narażając życia.

    Moim zadaniem jest podanie prawdy o zagładzie Żydów w oparciu o fakty historyczne na tyle o ile moja wiedza oraz historiografia mi na to pozwoli.

    Dziewięćdziesiąt i jeden lat temu, został ratyfikowany w dniu 10 stycznia 1920 roku układ pokojowy, zawarty w Wersalu. Układ Pokojowy, który wszedł do historii pod nazwą Traktatu Wersalskiego, ustanowił, miał ustanowić nowy ład polityczny po I Wojnie Światowej.

    Niemcy, którzy przegrały w haniebny sposób I Wojnę Światową, jeszcze w bardziej haniebny sposób zmuszone zostały do podpisania bezwzględnej kapitulacji 11 listopada 1918 roku w podparyskim lasku w Compiègne. W wagonie kolejowym!!!! ,

    Traktat Wersalski, moim zdaniem to kompromis między zwycięskimi aliantami, a koneksjami finansowymi, które łączyły obie strony. Z jednej strony Stany Zjednoczone, Anglie, Francję. Z drugiej przegranych, Prusy i Austrie . Z całym dobytkiem inwentarza jaki w ten biznes wnieśli ludzie zakonu iluminatów , Żydzi
    W wyniku Konferencji w Wersalu, Niemcy miały wypłacić odszkodowania, reperacje wojenne za faktycznie poniesione straty w wyniku działań wojennych wywołanych prze Niemcy.Komisja Odszkodowań, na pobożne życzenia Francuzów w 1921 roku, oszacowała na 132 miliardy marek w złocie. Niemcy jak zwykle nigdy nikomu nie zapłaciły feniga, lub udają , że płacą w postaci szarwarku. Polsce też.
    Jak zwykle, Niemcy znalazły możnych protektorów w osobach polakożercy, angielskiego premiera Davida Lloyda George, sygnatariusza Traktatu Wersalskiego. Ameryki, która również miała swoje gospodarcze i polityczne interesy w Niemczech pod przewodnictwem amerykańskiego bankiera Charlesa G.Dawesa, oraz Owen Younga , prezydenta „General Electric Company. Późniejszego Prezydenta Stanów Zjednoczonych Franklina Delano Roosevelta.
    Niemcy uznały rozejm w Compiègne za haniebny a Traktatu Wersalskiego nie zamierzały respektować.
    I Wojna Światowa kosztowała Niemcy, miliardy dolarów w złocie. Sytuacja finansowa Niemców była tragiczna. Była, zdemobilizowana armia pruska liczyła kilka milionów ludzi, nagich i głodnych. Była to potężna siła z która trzeba było się liczyć. Niemcy od zawsze byli urodzonymi komunistami. Na terenie Niemiec mieszkało kilka milionów biedoty żydowskiej, która po I Wojnie Światowej też nie miała co jeść. Ta biedota żydowska miała wsparcie duchowe i ideologiczne w inteligencji żydowskiej, która chciała zmienić Świat w oparciu o wytyczne Międzynarodówek socjalistycznych. W trakcie chaosu w Niemczech wielu wybitnych przedstawicieli środowisk żydowskich o orientacji komunistycznej dążyło do rewolucji, bratało się z robotnikami, chłopami marynarzami i zdemobilizowanymi żołnierzami.
    Na fali powszechnego niezadowolenia w Niemczech na męża opatrznościowego wyrastał gefrajter Adolf Hitler, człowiek zdegenerowany wojną, własną pozycją człowieka z lumpenproletariatu, syn bękarta o którym mówiło się u podnóża Alp, gdzie się urodził po stronie Austriackiej, że w jego żyłach płynie 25% krwi żydowskiej.

    Tenże Adolf Hitler w demagogicznych wystąpieniach po knajpach, szynkach, piwiarniach, głosił hasła, że jedynymi winnymi przegrania wojny przez Niemcy są Żydzi i komuniści

    Jego biblia, Mein Kampf , Moja walka, którą napisał w więzieniu w Landsbergu, po nieudanym puczu. W książce tej w jej drugiej części zawarł swoje teorie antysemickie i narodowo -socjalistyczne. W latach późniejszych, kiedy Adolf Hitler stworzy swą własną partię Nationalsozialistische Deutsche Arbeiterpartei; NSDAP -Narodowosocjalistyczna Partia Robotnicza Niemiec, wygra wybory i zostanie, przyjmie tytuł Führer und Reichskanzler Das Dritte Reich, Großdeutsches Reich swe idee zawarte w
    Mein Kampf zacznie wcielać w życie.

    Prawa ręką Adolfa Hitlera został Heinrich Himmler, Reichsführer-SS; szef Gestapo GEheime STAatsPOlizei – Tajnej Policji Państwowej.

    Dysponuję dokumentami medialnymi, że w jego krwi płynęły geny żydowskie.

    Do ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej, czyli likwidacji biedoty żydowskiej Endlösung, die Endlösung der Judenfrage, Reichsführer-SS; szef Gestapo GEheime STAatsPOlizei – Tajnej Policji Państwowej, dobrał sobie innego zbrodniarza o pochodzeniu żydowskim Reinharda Tristiana Eugena Heydricha, SS Obergruppenführera i generał policji zwanego „aniołem zła” W szkole zwano go „Suss” niem. Żyd lub „Biały Mojżesz”.

    Mordercy ci zawiśli na stryczku w Monachium, na podstawie prawomocnego wyroku Międzynarodowego Trybunału Wojennego w Norymberdze.

    Wszystkie obozy koncentracyjne zostały założone przez, Żyda w służbie Hitlerowskich nazistowskich Niemiec, Heinricha Himmlera, Reichsführer-SS; szef Gestapo GEheime STAatsPOlizei – Tajnej Policji Państwowej.
    Konferencja w Wannsee:
    Celem rozwiązania ostatecznej kwestii żydowskiej, czyli zagłady Żydów europejskich, SS Obergruppenführer i generał policji Reinhard Tristian Eugene Heydrich, zorganizował 20 stycznia 1942 roku, konferencję *naukową* w Berlinie w willi przy Großer Wannsee 56/58 .
    Na konferencji pod przewodnictwem , SS Obergruppenführera i generał policji Reinharda Tristiana Eugene Heydricha podsumowano dotychczasową działalność związaną z mordowaniem Żydów. Przyjęto również plan wymordowania pozostałych 11 milionów Żydów. Według ustaleń w Wannsee, do dnia konferencji,Niemcy wymordowali „tylko 1 milion”.

    W konferencji udział wzięli:
    […] Prócz Reinharda Heydricha, Josef Bühler, szef Urzędu Generalnego Gubernatora w Krakowie, Adolf Eichmann (z Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy) też Żyd, Roland Freisler (sekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Rzeszy), Otto Hofmann (z Głównego Urzędu Rasy i Osadnictwa SS), Gerhard Klopfer (z Kancelarii partyjnej NSDAP), Erich Neumann (pełnomocnik do spraw planu czteroletniego), Wilhelm Kritzinger (z kancelarii Rzeszy), Rudolf Lange (komendant policji bezpieczeństwa i SD na Łotwie), Georg Leibbrandt (z Ministerstwa Rzeszy Okupowanych Ziem Wschodnich), Martin Luther (podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych), Alfred Meyer (sekretarz stanu w Ministerstwie Rzeszy Okupowanych Ziem Wschodnich), Heinrich Mueller (z Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy), Eberhard Schöngarth (dowódca Policji Bezpieczeństwa i SD w Generalnym Gubernatorstwie), Wilhelm Stuckart (z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Rzeszy). […]

    W Wannsee początkowo mówiono tylko o Żydach z Europy. Nienasycony morderca Reinhard Heydrich w trakcie konferencji do listy Żydów z Europy przeznaczonych do eksterminacji zaplanowano również holokaust Żydów zamieszkujących kraje Afryki Północnej i Ameryki.

    Panie, Panowie

    Oto lista Żydów, których zamierzali wymordować Niemcy na wieczną chwalę hitlerowskim i nazistowskim Niemcom z III Rzeszy:

    Trzecia Rzesza 131 000
    Ostmark 43 700
    obszary wschodnie 420 000
    Generalna Gubernia 2 284 000
    Białystok 400 000
    Protektorat Czech i Moraw 74 200
    Estonia – wolna od Żydów (Judenfrei)
    Łotwa 3500
    Litwa 34 000
    Belgia 43 000
    Dania 5600
    Francja (obszary okupowane) 165 000
    Francja (obszary nie okupowane) 700 000
    Grecja 96 600
    Holandia 160 800
    Norwegia 1300
    B. Bułgaria 48 000
    Wielka Brytania 330 000
    Finlandia 2300
    Irlandia 4000
    Włochy (włącznie z Sardynią) 58 000
    Albania 200
    Chorwacja 40 000
    Portugalia 3000
    Rumunia (włącznie z Besarabią) 342 000
    Szwecja 8000
    Szwajcaria 18 000
    Serbia 10 000
    Słowacja 88 000
    Hiszpania 6000
    Turcja (część europejska) 55 500
    Węgry 742 800
    ZSRR – Ukraina 2 994 684
    Białoruś z wyjątkiem Białegostoku 446 484
    .
    Sławny Żyd, urodzony na naszej Rzeczypospolitej Polskiej ziemi w Leoncinie, Isaac Bashevis Singer laureat literackiej nagrody Nobla za powieść ” Sztukmistrz z Lublina” powiedział o Żydach:

    […] że gdyby na świecie nie było anty-semityzmu, Żydzi by go stworzyli w celu zapobiegania rozbiciu i wynarodowieniu się żydostwa. Fundamentalizm żydowski kwitnie w Izraelu i wśród radykalnych Żydów w Ameryce jak też w Europie. Opracowanie naukowe tego fenomenu przygotowali profesorowie Izrael Shahak i Norton Mezvinsky w książce pod tytułem „Jewish Fundamentalizm In Israel” wydanej w 1999 roku przez Pluto Press w Londynie i w Sterling w Wirginii, USA. […]

    […] W 1960 roku w czasie procesu Eichmanna przed Sądem w Jerozolimie, oskarżony przyznał, że uczestnicy konferencji dokładnie omawiali techniki mordów na Żydach […]

    Jest rzeczą powszechnie wiadomą, że w fabryce morderstw III Rzeszy, uczestniczyły miliony Żydów. Zajmowali wysokie funkcję w aparacie państwowym, partii NSDAP, Wehrmahcie, policji, służbach specjalnych. Byli katami i oprawcami w niemieckich obozach koncentracyjnych zagłady.
    Wymienię jednego, marszałka Rzeszy, prawej ręka Goeringa, twórcy Luftwaffe. Ojciec Milcha był Żydem.

    Żydzi, Przywódcy NSDAP i III Rzeszy, w oparciu o książkę „Hitler, Założyciel Izraela” Hennecke Kardela Publisher of Marva, Switzerland, 1974,

    Adolf Hitler (1889-1945). Ojciec Hitlera, Alois Schicklgruber, był nieślubnym synem 42 letniej Marii Schicklgruber i 19-letniego Leopolda Frankenbergera, syna jej pracodawców. Babka Adolfa, Maria Schicklgruber, była gospodynią w domu bogatych wiedeńskich Żydów Frankenbergerów, którzy po uwidocznieniu się ciąży odesłali ją do jej rodzinnej wsi Strones, ale po urodzeniu się Aloisa wypłacali comiesięczną pomoc finansową do ukończenie przez Aloisa 14 roku życia, mimo tego, że w kilka lat po urodzeniu Aloisa Maria Schicklgruber wyszła za mąż za Johanna Georga Hiedlera. Alois w wieku 39 lat zmienił nazwisko z Schicklburger na Hitler. Adolf Hitler był synem Aloisa Hitlera i Klary Poelzl i wiedział od matki o zapomodze wypłacanej przez Frankenbergerów na utrzymanie ojca. Kiedy w 1907 Adolf jako 18-letni chłopak zjawił się w domu Frankenbergerów w Wiedniu z prośbą o pomoc w dostaniu się do szkoły malarskiej po oblaniu egzaminu wstępnego, został odesłany z niczym. Ten uraz i świadomość, że Frankenerger był jego dziadkiem były najwyraźniej obsesją Hitlera przez całe jego życie. Jedna z żon Aloisa Hilera była Żydówką, i w wyniku tego związku przyrodnie rodzeństwo Adolfa Hitlera było Żydami i ze strony ojca i ze strony matki. Przyrodnia siostra Angela prowadziła dom Hitlera w Obersalzburgu, a jego przyrodni brat mieszkał w Berlinie.
    Ewa Braun (1912-1945). Kochanka, a potem żona Hitlera. Pół-Żydówka, przedstawiona Hitlerowi gdy miała 17 lat przez nadwornego fotografa Hitlera, Heinricha Hoffmana, pół-Żyda, u którego pracowała.
    Rudolf Hess (1894-1987). Minister Rzeszy, zastępca Hitlera. Urodził się w Egipcie, z matki Żydówki posiadającej paszport brytyjski. Homoseksualista, znany w monachijskim środowisku jako „panna Anna”.
    Hermann Goering (1893-1946). Marszałek Rzeszy. Popełnił samobójstwo po wyroku w Norymerdze. Panieńskie nazwisko żony Goeringa brzmiało Sonneman.
    Erhard Milch (1892-1972). Marszałek Rzeszy, prawa ręka Goeringa, twórca Luftwaffe. Ojciec Milcha był Żydem. Patrz nekrolog zamieszczony w Time Magazine, 7 lutego 1972,
    http://www.time.com/time/magazine/artic … 53,00.html
    Joseph Goebbels (1897-1945). Urodzony się w Zagłębiu Ruhry. Potomek hiszpańskich Żydów, którzy osiedlili się w Holandii. Rodzice byli już wyznania katolickiego, mimo to w szkole Goebbels miał przezwisko „Rabin”. Jego żydowska teściowa Friedlander mieszkała razem z Josephem i Magdą Goebbels do samego końca ich życia w roku 1945.
    Alfred Rosenberg (1893-1946). Główny ideolog NSDAP. Urodzony w Estonii. Ojciec był bogatym żydowskim kupcem z Łotwy/biednym szewcem z Tallina, zależnie od źródła. Powieszony w Norymberdze.
    Hans Frank (1900-1946). Syn żydowskiego adwokata z Bambergu. Gubernator Generalnej Guberni, rezydował na Wawelu. Powieszony w Norymberdze.
    Heinrich Himmler (1900-1945). Urodzony w Monachium. Szef niemieckiej policji, dowódca SS, dyrektor Biura Bezpieczeństwa Rzeszy, minister spraw wewnętrznych. Babka Himmlera była włoską Żydówką, właścicielką straganu z owocami. Rodzice byli katolikami. Himmler był homoseksualistą, a jego eskapady zostały sfotografowane przez nazistowskiego fotografa Waltera Frenza. Himmler popełnił samobójstwo po ujęciu go przez Brytyjczyków.
    Wilhelm Canaris (1887-1945). Szef Abwehry, był greckim Żydem.
    Julius Streicher (1885-1946). . Redaktor pisma “Der Sturmer”. Homoseksualista. Nazywał się w rzeczywistości Abraham Goldberg, co zostało opublikowane przy okazji powieszenia go po procesie w Norymberdze.
    Reinhard Heydrich (1904-1942). Przywódca SS. Ojciec Heydricha (imię oznacza prawdziwie czysty – rasowo), matka Żydówka, ojczym także Żyd (Suess). Homoseksualista.
    Adolf Eichmann (1906-1962). Twórca programu „Ostatecznego Rozwiązania Kwestii Żydowskiej”, znany jako „Architekt Holocaustu”. Katolicki Żyd, urodzony koło Haify. Mówił po niemiecku, hebrajsku i w jidysz. Jako dziecko wylądował ze swym ojcem w Solingen w Niemczech. Ojciec Adolf Karl Eichmann , matka Maria Schefferling. Po śmierci matki w 1914 rodzina powróciła w rodzinne strony ojca do Linzu w Austrii. Eichmann powiedział o sobie w 1939, że jest radykalnym syjonistą. Powieszony w Izraelu w 1962 roku.
    Erich von dem Bach-Zalewski (1899-1972). Generał SS. Żyd.
    Odilo Globocnik (1904-1945). Generał SS. Żyd.

    Rigg twierdzi, że większość zbadanych przez niego żołnierzy chciało się wykazać, udowodnić, że są godni miana – „Niemiec”, że ich żydowskość nie istnieje. Bo według stereotypu Żyd to przecież tchórz. A więc walczyli z niezwykłą zażartością, narażając się często dużo bardziej niż „Aryjczycy.”

    http://zydowscyzolnierzehitlera.blox.pl/2008/01/IX-BOHATEROWIE-III-RZESZY.html

    Spośród dwóch lub trzech milionów tzw. Mischlinge w III Rzeszy, przynajmniej 150 tys. osób pochodzenia żydowskiego (a w tym – jak obliczono, conajmniej 6019 „pełnych Żydów” lecz na fałszywych, „aryjskich” papierach) walczyło w armii Hitlera.[1] Rigg zbadał dokładnie aż 1671 przypadków żołnierzy-Żydów i Mischlinge (a w tym 26 członków NSDAP). 163 z nich zginęło. 279 odznaczono za odwagę, z czego aż 15 Krzyżem Rycerskim. „Pół-Żyd” ppłk. Walter Hollaender na czele swego pułku ocalił korpus armijny Wehrmachtu od totalnej klęski pod Kurskiem w lipcu 1943 r. „Ćwieć-Żyd” admirał Bernhard Rogge był chyba jednym z najbardziej słynnych piratów III Rzeszy, chlubą Kriegsmarine. Pod koniec wojny pomógł on ocalić miliony niemieckich uciekinierów i uchodźców z państw bałtyckich, Prus i Pomorza. „Pół-Żyd” i kawaler Krzyża Rycerskiego generał Günther Sachs dowodził 12 dywizją artylerii przeciwlotniczej. „Ćwierć-Żyd” generał Hans-Heinrich Sixt von Armin dowodził 113 dywizją piechoty pod Stalingradem i również zasłużył sobie na Krzyż Rycerski. „Pół-Żyd” generał Helmut Wilberg odznaczył się już podczas swojej służby jako szef operacji w sztabie Legionu Kondor w Hiszpanii (1936-1937). Tak jak wspomniany już „pół-Żyd” feldmarszałek Milch, gen. Wilberg położył wielkie zasługi w rozwój sił powietrznych Luftwaffe. Odwrotnie niż Milch, który „był fanatycznym i entuzjastycznym nazistą bezwzględnie ufającym Hitlerowi,” gen. Wilberg był przeciwnikiem systemu. Wśród niższych stopniem „mieszańców” na przykład Hauptmann Siegfried Simsch mający na koncie 95 strąceń, był asem Luftwaffe. We wrześniu 1939 r. kanonier Dietmar Brücher odznaczył się pod Tomaszowem wyciągając rannych kolegów spod ostrzału. W sierpniu 1941 r. pod Humaniem, mjr. Robert Borchard na czele swej kompanii czołgów w beznadziejnej sytuacji powstrzymał sowiecki kontratak. Wyróżniono go Krzyżem Rycerskim. „Pół-Żyd” kpt. Karl Henle dosłużył się Żelaznego Krzyża za odwagę, zginął na polu bitwy. Henle to ciekawy przypadek. Był porucznikiem, gdy wprowadzono paragraf aryjski w wojsku. Dano mu możliwość pozostania w armii w stopniu szeregowego. Odmówił. W 1939 r. powołano go do wojska ponownie w stopniu oficerskim. W 1941 r. Hitler dał mu certyfikat „aryjskości.” Henle służył wiernie, bo wierzył, że ochrania swego ojca od deportacji. Inny oficer, kapitan Erich Rose był nie tylko patriotą niemieckim, ale również ostrym antykomunistą. Walczył przeciw czerwonym podczas rewolucji i wojny w Hiszpanii (1936-39). Służył potem jako łącznik między Wehrmachtem a frankistowską Błękitną Dywizją na froncie wschodnim. Hitler odmówił wydania certyfikatu „arianizacji” jako „75% Żydowi.” Rodziców kpt. Rose zagazowano w Auschwitz. Niedługo potem on sam zginął w walce z Sowietami. „Jestem świnią,” powiedział o sobie frontowym przyjaciołom, szarpany dylematem moralnym swego wkładu do walki za Hitlera.

    Często więc byli to bohaterowie wbrew sobie. Służąc w wojsku, chcieli pomóc swoim żydowskim rodzinom. Jednocześnie, jak twierdzi autor pracy, wielu takich żołnierzy „czuło, że zdradza tych właśnie ludzi, których chcieli ochronić.” Walczyli przecież o zwycięstwo Hitlera. Wydaje się jednak, że takie uczucia przyszły dopiero stopniowo, wraz ze wzrostem świadomości o prześladowaniu Żydów, o holokauście, o okropieństwach wojny, o celach Hitlera. Z drugiej strony, aby skomplikować sprawę, wspólna walka spowodowała, że większość Mischlinge czuła potężne więzy koleżeństwa frontowego łączące ich z „Aryjczykami”. Co więcej, honor żołnierski powodował, że walczący czuli się związani przysięgą: „Składam przed Bogiem to święte przyrzeczenie, że będę bezwzględnie posłuszny Adolfowi Hitlerowi, Wodzowi Rzeszy Niemieckiej i Ludu, Naczelnemu Wodzowi Sił Zbrojnych, oraz, że jestem gotowy, jako dzielny żołnierz, stale ryzykować swe życie dla mej przysięgi.”
    Chociaż Rigg skoncentrował się na wojsku, lotnictwie i marynarce wojennej, od czasu do czasu wspomina o niemieckich Żydach i Mischlinge w formacjach partyjnych SA, SS i policji. Generalnie, „pół-Żydów nie usunięto z rezerwowych oddziałów policji aż do października 1942 r.” Wbrew rozkazowi o czystce nieznana liczba Mischlinge pozostawała w szeregach SA do końca wojny. Niektórzy z nich zajmowali prominentne stanowiska, jak choćby Felix Bürkner w samej berlińskiej centrali organizacji.

    Najbardziej kontrowersyjny jest udział osób pochodzenia żydowskiego w SS. Wspomniałem już Heinza Löwen, który skłamał, że jego matka była prostytutką, aby móc jako “Aryjczyk” służyć w Waffen-SS. Na lepszy pomysł wpadł “czysty Żyd” Karl-Heinz Löwy. Ten zmienił nazwisko na Werner Grenacher, udawał “Aryjczyka”. Został z poboru wcielony do 6 dywizji górskiej SS. Z wyboru i z aprobatą przełożonych w tej formacji znalazł się “ćwierć-Żyd” SS-Obersturmbannführer Peter Sommer, wcześniej oficer Wehrmachtu. Chyba najbardziej szokujący przykład Żyda, który ukrył się w SS to Elke Sirewiz, który jako SS-Obersturmführer Fritz Scherwitz został komendantem obozu koncentracyjnego na Łotwie.
    Rigg zbadał też plotki oraz oskarżenia o żydowskie pochodzenie kilku prominentnych polityków i wojskowych III Rzeszy. Historyk krytycznie rozważył dostępne dowody na temat rzekomo żydowskiego pochodzenia takich nazistowskich notabli jak generał SS Reinhard Heydrich, czy sam Hitler. Rigg doszedł do wniosku, że – o ile nie wydobędziemy na światło dzienne nowych dokumentów – to nic nowego do debaty nie może on wnieść. Jednym słowem, nie możemy wykluczyć, że mieli oni żydowskich przodków, ale nie możemy też tego udowodnić. Jednak bez względu na stan faktyczny „Hitler obawiał się, że plotki o jego żydowskiej przeszłości mogły być prawdą… Być może, że ten kryzys samookreślenia spowodował, że Der Führer wydał tak wiele certyfikatów, które chroniły przed nazistowskimi prawami rasowymi.”[8]
    Według speców rasowych z SS, feldmarszałek Erich von Meinstein miał na nazwisko von Lewinski i został zaadoptowany przez rodzinę Meinsteinów. Adiutant Meinsteina, Alexander Stahlberg, który sam jest pochodzenia żydowskiego, twierdził w 1994 r., że nazwisko feldmarszałka wywodzi się od hebrajskiego słowa „Levy” – lew. Nie jest to wcale pewne, bowiem jego teczka w kartotece SS została częściowo opróżniona, a inne papiery zniknęły. W każdym razie Meinstein był jednym z niewielu, którzy od początku aktywnie starali się pomagać Mischlinge.

    Źródło: http://blogmedia24.pl/node/52408

  2. erilo Says:

    nie ma żydów jest tylko żydowszyzna czyli związek zwyrodnialców, gdzie nabór jest wg prostej zasady: jeśli przez odbyt gotów jesteś swojej matce wejść do mózgu za dolarem jesteś „nasz”.
    ostatnie badania genetyczne oraz historyczne potwierdzają, ze nie ma czegoś takiego jak naród żydowski, weźmy chociażby przykład chazarów.
    podobnie uknucie intrygi wybraństwa i mesjanizmu, czy tych ich bajeczek z 1001 nocy: talmudu, biblii, itp.
    chodzi tylko o selekcję najgorszego bezwzględnego elementu do rządzenia światem. w miarę inteligentnego. i tu się stosuje te inicjacje przez masonerie, tajne kluby, etc.
    i w wyrafinowany sposób odsuwa się ludzi godnych przez neutralizację „iluminacji”, czyli jesteś wybrany, więcej wiesz, nie wtrącaj się bądź indyferentny społecznie.
    i nie o to chodzi, ze oni tę kołtuńską zasadę stosują od wieków, tylko dziwi że to działa!
    i prawie cała inteligencja świata albo wśród kabalistów, albo wśród templariuszy, albo w innym żydowskim łajnie siedzi i ich wspiera.

  3. Ość Says:

    Oczywiście erilo. Całkowicie się z Tobą zgadzam!!! Nawet Szlom Sand, żydowski historyk z Telawiu podaje w swoich pracach, że naród żydowski został wymyślony. niecałe 200 lat temu słowo „żyd” było nieznane. To mafia kryminalistów chcąca podporządkować sobie świat pod swoje widzimisię.

  4. kris Says:

    Moim zdaniem nie ma narodu wybranego to jest jakis wymysł żydów,bóg nie mógłby wybrac sobie tak podłego i zbrodniczego robactwa jakim są żydzi a artykuł opisuje samą prawde o chorym żydostwie

  5. Heh! Says:

    Tekst genialny w swojej prostocie. Tak właśnie jest, żydzi są wszędzie. Są na szczycie każdej nawet najgłupszej myśli, w każdym nowym trendzie, w modzie, w sztuce. Siedzą na lewicy i prawicy. Wszystko wypaczają dla swojego zysku.
    Ale jedyna prawdziwa rzecz która ich łączy, te wszystkie odrębne mini sekty, ruchy religijne. myśli. Tym jest rzekoma nieuzasadniona nienawiść, do nich ze strony całego świata. Oni tą nienawiść sami podsycają, przynajmniej w swoich umysłach. Oni muszą się czuć zagrożeni, inaczej dawno by się rozpierzchli i wyginęli w morzu swoich własnych idei.

  6. Mieczyslaw Says:

    Moze TO rzuci pewne swiatlo na problem we wpisie.

    Komentarz z You Tube:
    @michalxl600
    Oczywiście że interpretacje biblijną Mojżesza manny i narodu wybranego ma straszliwie uproszczoną. Pojęcie izraelitów wprowadzili Iluminaci zaledwie 400 lat temu. Wcześniej byli tylko HIBi-uRU. a Mojżesz to Akutanaton.
    Po raz pierwszy ktoś zdefiniował znaczenie obrzezania rytualnego i to jest świetne, ma to sens jak dla mnie. Od pewnego czasu studiuję robotyzację ludzi i to bardzo rezonuje z tym co już wiem na ten temat.

    W uzupelnieniu powiem tak.
    Obrzezanie dzieci zydowskim tepym rezakiem (podobno teraz sie to robi bezbolesnymi metodami) dokonuje sie jesli mnie pamiec nie myli w 2-im, 3-im tygodniu zycia, podczas gdy dzieci muslimow wykonuje sie w 6-ym roku zycia. W kazdym razie jest to wielka rozanica wieku i odbioru bolu zadawanego dzieciom w tym procederze.

  7. Admin Says:

    Dobry materiał Ość, będzie trzeba także go niebawem wrzucić. Podziękowania 😉

  8. sono Says:

    krotki filmik jak zydowska policja z Tel-avivu brutalnie wyrzuca arabska, bezdomna rodzine z 5 dzieci na bruk. Sceny jak z horroru. Nie maja sie gdzie podziac. Mieszkali wczsniej u matki ktora zmarla, potem w namiocie, ktory im podpalno, zamieszkali w pustym domu z ktorego policja izraelska ich brutalnie usunela na ulice.

  9. Mieczyslaw Says:

    Temat ktory tu postanowilem wkleic byl juz w necie walkowany.
    Ale wyznaje zasade: ”Powtarzac sie czesto godzi, co w pamiec nielatwo wchodzi”. A noz nowi goscie skorzystaja z okazji i lykna troche wiedzy historii najnowszej…tej nie podrecznikowej?
    BEZ STRACHU
    Rozdział XV 
    Rusłanowa
    TAKA JEST PRAWDZIWA HISTORIA KOMUNISTYCZNEJ ROSJI…
    Albin Siwak

    W 1989 roku pracowałem jako radca ambasady polskiej w Trypolisie w Libii. Mogłem poruszać się po całym obszarze Libii, co zresztą robiłem, odwiedzając licznych rozrzuconych tam Polaków, nie mogłem natomiast przyjeżdżać do Polski, wtedy, kiedy chciałem i samemu wyznaczać sobie termin urlopu. Według specjalnej uchwały biura politycznego, członkowie Komitetu Centralnego mogli przyjeżdżać na posiedzenia KC wyłącznie z Europy, rzekomo, z Afryki były już za duże koszty podróży.
    Koledzy mówili mi jednak że uchwałę tę wymyślono i wprowadzono w życie wyłącznie z mojego powodu. Mimo że byłem w Libii, byłem przecież nadal członkiem Komitetu Centralnego i bano się, że zabierając głos, mogę pokrzyżować plany najwyższej trójce, to jest – Jaruzelskiemu, Siwickiemu i Kiszczakowi. Od paru lat wiedziałem, że nastąpi zmiana ustroju, gdyż informacje, jakie otrzymywałem zawsze były prawdziwe. Więc i tą, że Polska jako pierwsza w bloku socjalistycznym rozpocznie proces zmiany ustroju, traktowałem poważnie i wierzyłem w to.
    Do dziś żyją moi koledzy, którzy tuż przed odlotem do Libii przyszli mnie pżegnać. Wtedy bez ogródek powiedziałem im, że wyjeżdżam z Polski socjalistycznej, ale jak wrócę, będzie tu już panował zdziczały, bandycki kapitalizm. Wszyscy wtedy głęboko zaprotestowali.
    – „Więc Wam powiem, że ta lawina już ruszyła i w Polsce nie ma już ludzi, żeby ją zatrzymać” – powiedziałem.
    Na te słowa też oznajmili, że się mylę. Następnego dnia odlatywałem. Przechodziłem specjalnym przejściem, a w salonce VIP zebrało się ponad sto odważnych osób, mówię odważnych, bo dokładnie odnotowano kto przyszedł mnie pożegnać. I tu powtórzyłem to samo zdanie:
    – „Zobaczymy się w kapitalizmie, a nie socjalizmie”.
    Wcale nie dodałem otuchy znajomym, gdyż wielu z nich wiedziało, że jeśli tak mówię, to w oparciu o dobrą wiedzę. Ja z kolei byłem pewien że jeszcze dziś ci co trzeba otrzymają notatkę z tego co mówiłem.
    Dowodem, że tak się stało jest fakt, że byłem jedynym członkiem KC, dla którego specjalnie wymyślono uchwałę, o której wspomniałem. Owszem, byli przede mną członkowie KC w Libii, ale wtedy mogli się jeszcze swobodnie poruszać do kraju. Równolegle byli też członkowie nieomal we wszystkich krajach naszego bloku, ale do nich ta uchwała się nie stosowała. Szkoda więc, że tylko mnie dotyczyły te obostrzenia, bo byłem zdecydowany również na zmianę tego co było na coś lepszego.
    Cały duży zespól ludzi pracował nad tym w końcowej fazie ustroju, ale nasze plany zakładały jako kanon, że kopalnie, huty, koleje, żegluga morska i banki zostaną w rękach państwa, reszta będzie z kolei sprywatyzowana po uprzednim tzw. remanencie całego majątku. Tymczasem wielu moich kolegów dogadało się już z ludźmi Solidarności i ustalili co i jak podzielą między siebie.
    Wielu z nich przychodziło już wcześniej do mnie i mówiło:
    – „Albin, czemuś ty taki głupi. Chodź do nas, a nie będziesz żałował. I tak rozdrapią to wszystko, jeśli my nie weźmiemy w porę”.
    Oficjalnie wieszali psy na działaczach Solidarności, nieoficjalnie – spotykali się i przy wódce robili plany jak przejąć konkretne zakłady. Kiedy moi towarzysze i ich koledzy z Solidarności zorientowali się, że ja odmawiam wchodzenia w taki układ, to po roku 1989 uknuli, że wszyscy mądrzy i inteligentni, którzy ze mną trzymali, teraz się mnie wstydzą i unikają.
    Dziennikarzom, z powodu mojej wojny z ich szefem St. Bratkowskim, było to na rękę, więc umacniano społeczeństwo w przekonaniu, że odcięli się ode mnie i to słusznie, bo byłem najbardziej twardym betonem wśród betonu. Dlaczego taką formę walki ze mną wybrali, opisuję w innych rozdziałach.
    Wracam jednak do roku 1989. Moja żona i dzieci otrzymywały urlop co roku, ale nigdy razem ze mną. Z początku nie mogłem zrozumieć dlaczego, dopiero mój przyjaciel z MSW, gdy przyjechał do mnie wyjaśnił mi dwie sprawy.
    – „Dają ci, Albin co roku służbowy samochód jak jesteś na urlopie?” – pyta.
    – „Tak, dają”.
    – „A zastanawiasz się, co ty wozisz w tym samochodzie i z kim rozmawiasz?” Jutro – mówi przyjaciel – przyjadę do ciebie z kolegą i zobaczymy co ty wozisz w tym samochodzie”.
    Następnego dnia ustawili w mieszkaniu aparaturę i przyjaciel zaproponował, że pojedziemy na spacer. Odjechaliśmy kilka kilometrów i w tym czasie rozmawialiśmy o wielu sprawach.
    – „Myślę, że wystarczy. Jedziemy do domu” – mówi.
    A tam kolega przyjaciela puścił nam przez głośnik wszystko to, co obaj rozmawialiśmy.
    – „Nie będziemy usuwać z samochodu tego, co tam włożyli. Ale ty musisz wiedzieć z kim rozmawiasz i co mówisz. A przede wszystkim, fakty świadczą za tym, że chcą cię złapać z jakąś dziewczyną. Uważają, że skoro jesteś sam, bez żony, a dom stoi pusty to musi to nastąpić”. 
    Poradzili mi co zrobić z tą aparaturą w samochodzie i telefonie w domu. Dali mi magnetofon i wspólnie napisaliśmy piosenkę, nagraliśmy ją i teraz puszczałem ją w samochodzie, a piosenka była wulgarna i określała tych, co podsłuchują takimi epitetami, że sam się dziwiłem, że mogłem coś takiego zaśpiewać. No, ale spędziłem trzydzieści kilka lat na budowie to „łacina” była midobrze znana. Pewnego dnia dzwoni ktoś do mnie, kładę słuchawkę na podłodze obok magnetofonu i puszczam swój utwór, wreszcie człowiek po drugiej stronie nie wytrzymuje i krzyczy do mnie:
    – „Panie, wystarczy, że w samochodzie godzinami słucham kto ja jestem i komu służę, a pan w domu to samo. Daj mi pan popracować i żyć. To moja praca i nie obrzydzaj mi pan jej”.
    Od tamtej pory przestałem więc nadawać swój utwór, ale żadnych rozmów też nie było.
    I właśnie w 1989 roku, będąc na urlopie w Polsce, spotkałem znajomego. Od pierwszego słowa zaczął mi opowiadać, że jadą z żoną na wycieczkę do Związku Radzieckiego.
    – „A co ty teraz robisz?” – spytał mnie.
    – „Nic, mam jeszcze badania na choroby tropikalne i amebę, a potem wracam do Libii”.
    – „To może byś z nami pojechał na tę wycieczkę?” – proponuje.
    – „Nie pojadę, bo nie mam złotówek to raz, a po drugie mam tylko tydzień czasu”.
    – „Tydzień to starczy – zaczął się cieszyć mój przyjaciel – a złotówki my mamy i za ciebie zapłacimy”.
    No i prawie że siłą mnie na tę wycieczkę zabrali, ale nie żałuję, bo spotkałem w Moskwie osobę, o której dużo słyszałem, ale nigdy osobiście nie spotkałem.
    Pierwszego dnia pobytu w Moskwie zdecydowałem, że nie pójdę ze znajomymi do muzeum na Kremlu, gdyż znam go na pamięć, tylko zostanę w hotelu.
    – „Nigdy tego nie zobaczycie jako wycieczka, gdyż te najważniejsze sale i eksponaty nie są udostępniane i ani Rosjanie, ani wycieczki zagraniczne nie oglądają tego, co pokazują gościom z bratnich partii. Zobaczyć jednak warto i to co pokazują, idźcie koniecznie” – mówię im.
    Gdy po śniadaniu znajomi pojechali na cały dzień, ja zacząłem dzwonić do kilku osób, które przez pięć lat jako członek biura politycznego blisko poznałem. Nie miałem żadnego planu ani wybranej osoby, zdając się na to, kto z nich będzie w domu i kto zechce się ze mną spotkać. Gdyby były to lata panowania Berii, dzwonienie z hotelu do np. marszałka Kulikowa czy Kostikowa wywołałoby natychmiast alarm, zaraz miałbym pod drzwiami opiekę, która by już oka ze mnie nie spuściła dopóki byłem na ich terenie. Ale to był rok 1989, w Polsce następują radykalne zmiany, u nich uciekają Żydzi, wyżsi oficerowie KGB i NKWD, w pośpiechu do Izraela i na zachód. Beria nie żyje, a na Łubiance – mateczniku żydowskiej władzy – popłoch po tym, co zrobił marszałek Żukow. Więc i telefonami moimi nie było się komu zainteresować.
    Okazało się jednak, że marszałek Kulikow jest akurat na Krymie w ośrodku rządowym „Jużny”, a Kostikow wyjechał gdzieś na ryby, nie mówiąc nawet żonie gdzie. Kolejnego miałem w notesie zapisanego Aleksego Meresjewa, byłego pilota myśliwca z czasów wojny. Napisano o nim książkę pod tytułem „Opowieść o prawdziwym człowieku”. Został strącony poza linią frontu na terenie zajętym przez Niemców, miał zmiażdżone obie nogi do kolan i w takim stanie w zimie czołgał się kilka dni do swoich do linii frontu. Wyleczył się, ale obie nogi miał amputowane. Mimo to do końca wojny latał ponownie jako pilot myśliwca na specjalnie dla niego skonstruowanym myśliwcu. Poznaliśmy się w wyniku pewnych zdarzeń, co opisałem to już w „TrwałychŚladach”.
    Przyznam się, że czytając o nim książkę myślałem, że napisano ją w celach propagandy i że, naprawdę tak nie było, ale mogłem sam dotknąć jego protez i sprawdzić. Aleksy okazał się człowiekiem bardzo miłym i przy późniejszych wizytach w Moskwie odwiedziłem go dwa razy. A ponieważ zawsze mnie zapraszał to spróbowałem i teraz zadzwonić. Okazało się, że jest i prosi mnie, żebym zaraz przyjechał, nawet wysłał po mnie swój samochód. Nie widzieliśmy się parę lat, ponieważ ja byłem w Libii. On już powinien być na emeryturze lub jako inwalida wojenny odpoczywać, ale był człowiekiem-historią, człowiekiem-symbolem, o którym zrobiono dwa filmy fabularne, więc reprezentował weteranów, których po wojnie było bardzo dużo. Przywitał mnie bardzo ciepło i, pokazując ręką przedstawił mi starszą panią mówiąc krótko, bez imienia – Rusłanowa.
    Z początku nie poznałem tej pani i nie skojarzyłem jej z główną sprawą, jaka miała miejsce za czasów Berii. W Rosji jest wiele takich samych nazwisk i to uśpiło moją uwagę. Kojarzyłem natomiast, że musi być osobą zasłużoną, skoro jest u Meresjewa. Tu pierwszy lepszy weteran nie mógł być i tak swobodnie się zachowywać. Zaczęliśmy rozmawiać i ja opowiadam, że jestem z przyjaciółmi prywatnie na wycieczce, a że znajomi Rosjanie mówili, że jak tylko będę w Moskwie, żebym do nich zadzwonił, więc dzwoniłem, ale marszałek Kulikow odpoczywa na Krymie, a inni się porozjeżdżali. 
    Na dźwięk nazwiska Kulikow starsza pani zareagowała natychmiast:
    – „Wy znacie się z marszałkiem?” – pyta.
    Mówię że tak. 
    – „Dobrze się znacie?” – spytała znów.
    – „Myślę, że dość dobrze, na tyle, że mogę powiedzieć, że jesteśmy przyjaciółmi”.
    – „A chcecie z nim rozmawiać?” – spytała ponownie.
    – „Chcę, ale nie mam takich możliwości”.
    – „Zaraz będziecie z Wiktorem rozmawiać” – powiedziała.
    Podeszła do biurka i powiedziała do mikrofonu:
    – „Połączcie nas z Jużnym na Krymie, z marszałkiem Kulikowem”.
    Za chwilę kobiecy głos mówił:
    – „Marszałek jest na plaży, podajcie swój numer, a my oddzwonimy”.
    Rzeczywiście, za kilka minut tubalny głos marszałka grzmiał w głośniku.
    – „Wiktor, tu Rusłanowa, jestem u Aloszy w biurze, a do niego przyjechał Polak, który mówi, że jesteście przyjaciółmi, jego nazwisko – Siwak”.
    – „Oczywiście, że to mój przyjaciel” – mówił marszałek i zaczął mnie pozdrawiać i witać.
    – „A co ty robisz w Moskwie?” – spytał mnie.
    Mówię, że jestem przejazdem z przyjaciółmi i jedziemy jutro na Krym.
    – „No to świetnie! – mówił marszałek – bo ja jestem w „Jużnym”, to znany ośrodek rządowy. A kiedy dokładnie i gdzie przyjeżdżasz?” – pyta.
    – „Jutro lądujemy o dziesiątej na lotnisku w Symferapolu”.
    – „Dobrze, będzie mój samochód i zabierze ciebie z przyjaciółmi do mnie do „Jużnego”.
    – „Ale oni mają wykupiony hotel w Jałcie na pięć dni” – mówię.
    – „Nie szkodzi, będą z tobą – zadecydował sam – więc do zobaczenia!” – zakończył rozmowę ze mną i poprosił do mikrofonu Rusłanową.
    „Ty też przyleć z nimi koniecznie!” – powiedział i wyłączył się, głośno pstrykając wyłącznikiem.
    – „Ot i masz, nie spytał się, czy chcę lub czy mogę, tylko mówi «ty też masz przylecieć», jakbym była jego oficerem do dyspozycji” – mówiła Rusłanowa.
    Ale od ręki zaczęła załatwiać na ten sam lot dwa miejsca przez telefon.
    Mówię jej, że mam bilet i przyjaciele też.
    – „Przecież nie polecę bez męża, bo mnie zruga Kulikow” – odpowiedziała.
    Następnego dnia na lotnisku w Moskwie Rusłanowa zaczęła mnie szukać na sali odlotów. Słyszę jak obsługa lotniska zwraca się do jej męża, mówią do niego towarzyszu generale, mimo że jest w cywilnym ubraniu. A w Symferopolu tuż przy schodach samolotu stała wojskowa limuzyna, do której wsadzono całą naszą piątkę i pojechaliśmy znanymi mi drogami na „Jużny”. Przed wejściem do administracji stał marszałek i kilku jego oficerów.
    Uściskał mnie i mówi:
    – „Twoi przyjaciele są moimi przyjaciółmi i będą z tobą przez te dni, a moi przyjaciele są twoimi przyjaciółmi”.
    Od tego momentu jedliśmy razem i odbywaliśmy długie spacery nad morzem.
    Wieczorem w jego apartamencie przyjął nas troje, to znaczy mnie z Rusłanową i jej mężem. I tu dopiero zorientowałem się, kim jest Rusłanowa.
    – „Ja opowiem ci, jaką tragiczną ona ma przeszłość – zaczął Kulikow – ona sama nie lubi mówić o tym, przez co przeszła. A przeżyła tak jak tysiące kobiet rosyjskich piekło na ziemi”.
    – „Wiktor – zaczęła protestować Rusłanowa – a kogo to interesuje cośmy przeżyli, to już historia i lepiej do niej nie wracać”.
    Ale marszałek był innego zdania.
    – „Jego to interesuje. A w ogóle to świat powinien wiedzieć, jakie mieliśmy życie i kto je nam tak ułożył. Nalej po kieliszku! ”- zwrócił się do męża Rusłanowej.
    – ”Za to, żeby nasze kobiety nie były więcej upadlane i gwałcone”.
    Szybko wypił i postawił kieliszek.
    – „Ona – pokazuje na Rusłanową – to bohater Związku Radzieckiego. Sam Żukow osobiście dekorował ją medalem zwycięstwa. Nie za to ilu zabiła faszystów, bo nie zabiła żadnego, ale za to ile wiary i męstwa każdego wieczoru wlewała w serca żołnierzy tuż przy linii frontu.
    Ona cudownie śpiewała, śpiewała tak, że zahartowani żołnierze płakali, słuchając jej słów. Napełniała ich wiarą w zwycięstwo i siłą do walki z wrogiem. Co wieczór zwożono tłumy żołnierzy z okopów na jej koncerty. Tak było przez całą wojnę, że szła za frontem ze swoimi pieśniami i wiele razy była ostrzelana na scenie przez niemieckie samoloty lub artylerię, ale nigdy nie rezygnowała ze śpiewania. Żołnierze zdejmowali ze swoich piersi odznaczenia i dawali jej w dowód podziękowania, gdyż nic innego wtedy nie mieli. Osobiście przyjmował ją sam Stalin i też dziękował. I przez tę znajomość ze Stalinem spotkał ją okrutny los.
    Otóż, jeszcze przed wybuchem wojny ona zainteresowała się losem tysięcy dziewcząt z domów arystokracji rosyjskiej i bogatych Rosjan. Minister spraw wewnętrznych wydał oficjalny dekret, który rozplakatowano naulicach miast w Rosji, mówiący, że córki zgładzonych rodziców mają obowiązek zgłosić się do odpowiednich urzędów w celu „socjalizacji”. Obowiązek ten nałożono na dziewczęta od 16 do 20 roku życia, starsze nie nadawały się na „socjalizację”. 
    Całą tę operację Bromsztein powierzył swojej znajomej, Żydówce Aleksandrze Kołłątaj. Ona była prekursorką emancypacji tych dziewcząt, która polegała na uprawianiu orgii seksualnych.
    W wielkim, dobrze pilnowanym gmachu Jekaterymburga przebywało kilka tysięcy dziewcząt zwiezionych z całej Rosji. Ta Żydówka Kołłątaj, przydzielała poszczególnym ministrom i dowódcom wojskowym dziewczęta wraz z pismem ile ich jest i w jakim są wieku. Rusłanowa posiadała te pisma, gdyż do niej zgłaszali się o ratunek krewni tych dziewcząt. Oporne dziewczęta były gwałcone przez żołnierzy – często kilkudziesięciu – na stole, a ich ręce i nogi były przywiązane. Następnie wywożono je i topiono w rzece Kubań i Karasuń.
    W Piotrogradzie taki sam dom prowadziła żona Łuczarskiego. Rusłanowa posiadała od lekarzy, którzy mogli tam wejść, dokumenty stwierdzające, że na 1100 dziewcząt do szesnastego roku życia, bo takie tam przebywały, 80% było zarażonych chorobami wenerycznymi, a na 500 do piętnastego roku życia wszystkie, według lekarzy, były zdeflorowane.
    Ale do napaści Niemiec na Związek Radziecki Rusłanowa nie miała na Kremlu żadnych znajomości lub ludzi będących przy władzy, była jeszcze mało znaną piosenkarką, na którą władza nie zwracała uwagi. Dlatego nie nagłaśniała tragedii tych dziewcząt, potem całą wojnę była pochłonięta śpiewaniem, więc nie zwróciła na siebie uwagi Berii i jego służb… Natomiast po wojnie była zapraszana m.in. do Stalina i jego otoczenia i tam śpiewała. Po wojnie, dotarli do niej ludzie, którzy mówili jej, że nawet na ulicy tajniacy aresztują ładną dziewczynę i przetrzymują pod Moskwą w celu przygotowania dla Berii i jego przyjaciół. Często z różnych zespołów pieśni i tańca wyciągano dziewczęta, jako wrogów ludu i aresztowano, one też służyły temu samemu celowi.
    Kiedy Rusłanowa zebrała wystarczająco dużo dowodów, że łapie się dziewczęta jak zwierzęta i zmusza do seksu, przekazała to wszystko Stalinowi. Stalin miał swój negatywny pogląd do Żydów, ale po tym wydarzeniu zmienił swój stosunek do Żydów i był im wyraźnie nieżyczliwy, likwidował ich ze swego otoczenia bądź awansował, ale daleko od Kremla. Było to też związane z powstaniem państwa Izrael, i oficjalnym podpisaniem umowy o współpracy Izraelskiego Mosadu i amerykańskiej CIA . Stalin przeląkł się poważnie, że ci co są na Kremlu mogą przekazywać Izraelowi, a ten Amerykanom co się u niego dzieje.
    Tak więc zginął Zinoniew, Kamieniew, Bucharin, Kirów, Tuchaczewski, Rykow, Rakowski, Piątakow. Nie darował Trockiemu – ludzie Stalina szukali go wiele lat, aż dopadli i brutalnie zarąbali motyką.
    Beria i jego ludzie szybko zorientowali się co się dzieje i zaczęli energicznie usuwać ludzi, którzy według nich mieli wpływ na Stalina. Oczywiście Rusłanowa jako pierwsza została posądzona o zdradę Związku Radzieckiego i otrzymała dożywocie w łagrach. Nie pomogło to, że jej mąż był generałem ani że Stalin parę razy pytał się Berii, czy aby się nie pomylili, skazując Rusłanową. Tak więc bohaterka wojny z Niemcami teraz była więźniem, była wrogiem narodu, bo zainteresowała się orgiami Berii i jego ludźmi i rozmawiała o tym ze Stalinem.
    – ”Polej jeszcze” – zwrócił się marszałek do męża Rusłanowej – bo jak o tym mówię to wnętrzności mi się trzęsą”.
    No i nikt nie mógł wpłynąć na decyzje Berii, nawet Żukow zwracał się do niego z pismem i prośbą, by ponownie przejrzeli sprawę Rusłanowej. Ale Beria odpowiadał, że są niezbite dowody na wrogą działalność Rusłanowej. W tym samym czasie aresztowano i zesłano na katorgę wiele żon działaczy najwyższego szczebla, między innymi żonę Kalinina, który piastował wysoką funkcję na Kremlu.
    Żony wielu generałów siedziały w gułagach, a ich mężowie byli bezradni, by je uratować. Przecież Piotrowi Jaroszewiczowi pierwszą żonę też aresztowali w Związku Radzieckim i zmarła w gułagu na Wschodzie. Prośby generała Berlinga nie pomogły, bo uznali, że jest wrogiem ludu. Koniecznie trzeba było coś w tej sprawie zrobić, gdyż nikt nie znał dnia ani godziny, kiedy pod zarzutem wroga narodu mogli zamknąć i zabić albo wsadzić do łagrów na Dalekim Wschodzie.
    Żukow miał opinię największego antysemity w Związku Radzieckim. Jego od dawna Żydzi chcieli zlikwidować, ale Żukow miał za sobą całą Armię Czerwoną, a ta była dwunastokrotnie większa od armii Berii. Żukowa wojsko kochało, a Berii jego podwładni się bali. Dlatego też Żukow uchował się długo, bo był przebiegły. Nawet sam Goebels w swoich pamiętnikach napisał, że gdyby Związek Radziecki nie miał takiego stratega jak Żukow to wojna miałaby inny przebieg.
    Druga sprawa – mówił marszałek Kulikow – jest to, że Stalin zrozumiał, że nie zna się na strategii wojennej i oddał dowodzenie w ręce Żukowa, co dla armii okazało się sukcesem, a Hitler do ostatniej chwili był zdania, że sam jest wybitnym dowódcą. Ale wracając do Żukowa – kontynuował marszałek. Żukow słusznie uznał, że najlepszą formą obrony jest atak. I do tego ataku na Berię dobrze się przygotował.
    Jeszcze za życia Stalina w 1952 r. na posiedzeniu biura politycznego, którego on i jego zastępca byli członkami, podjął niezbędne kroki. Zwrócił się do Stalina z prośbą o zgodę na ćwiczenia kilku dywizji pod Moskwą i częściowo w samej Moskwie. Na co Stalin odpowiedział:
    «Jesteś przecież głównodowodzącym i nikt nie musi wydawać ci zgody, po prostu zrób, jeżeli uważasz, że trzeba».
    Ale Żukow i tu był przebiegły.
    «Wolę mieć tę zgodę na papierze – poprosił – to wy towarzyszu Stalin jesteście w Armii Czerwonej najwyższy rangą i macie stopień generalissimusa i ja wam podlegam».
    I Stalin podpisał tę zgodę w obecności całego biura politycznego.
    Wywiad Żukowa znał plany i zamiary NKWD, a także osobiste Berii i Kaganowicza.
    Żukow postanowił uprzedzić atak na siebie swoim atakiem na Berię.
    Po śmierci Stalina w marcu 1953 r. postanowił wykorzystać wcześniej daną mu zgodę na manewry przez Stalina, w połowie marca 1953 r.
    Żukow wezwał do siebie wszystkich dowódców tej grupy armii, którzy mieli brać udział w manewrach w mieście i poza miastem. Wcześniej Żukow przeprowadził potajemnie rozmowy z większością zaufanych członków biura politycznego i przygotował ich do wydarzeń, mieli przy sobie jak nigdy dotąd broń osobistą. W dniu posiedzenia biura politycznego wezwani dowódcy jednostek pojawili się na godzinę przed posiedzeniem biura. Gdy wjeżdżaliśmy za bramę ministerstwa obrony to już skóra cierpła, gdyż w bramie leżały worki z piaskiem, a na stanowiskach karabiny maszynowe. Na dachach wszędzie rozmieszczeni byli żołnierze, jak również i na klatce schodowej i to wszyscy w hełmach i z bagnetem na broni. To wyglądało na coś bardzo poważnego.

    Do zebranych na sali dowódców przyszedł Żukow i powiedział:
    «wezwałem was bez komisarzy politycznych, ponieważ komisarze to nie Rosjanie.
    Dziś macie wykonać moje rozkazy, które otrzymacie za chwilę w kopertach. Za niewykonanie karzę rozstrzelać! Za złe wykonanie rozstrzela was Beria ze swoimi zbirami, bo jak się operacja nie uda to nikt nie przeżyje włącznie ze mną. Macie niecałą godzinę do rozpoczęcia. Główny ciężar tego zadania biorę na siebie z marszałkiem Wasilewskim. Ten kto będzie zajmował Łubiankę niech pamięta, że tam Rosjanie nie pracują i musi wiedzieć co zrobić, zajmując ten gmach» – opowiadał marszałek Kulikow.

    Przyznam się, że mróz chodził mi po plecach jak słuchałem Kulikowa. Od Maszerowa znałem częściowo tę historię, ale teraz dopiero w szczegółach usłyszałem od uczestnika tej akcji jak naprawdę było. Parę lat później po tej rozmowie miałem okazję spotkać na Krymie ludzi, którzy potwierdzili tę sprawę.
    I dalej:
    – ”Żukow przyszedł na posiedzenie biura politycznego razem z Wasilewskim. Beria i Kaganowicz siedzieli dokładnie naprzeciw nich po drugiej stronie stołu. Ale, między Berią a Kaganowiczem był mały biały stolik, a na nim biały aparat telefoniczny bez tarczy, wystarczyło podnieść słuchawkę i odzywał się oficer dyżurny na Łubiance. Chodziło o to, żeby żaden z nich nie zdążył podnieść tej słuchawki.
    W tym celu Wasilewski podniósł rękę i przeprosił, mówiąc, że zostawił termos po tamtej stronie stołu na szafce i chce go wziąć przed rozpoczęciem biura. 
    Gdy podszedł do szafki, szarpnął za kabel od tego białego aparatu, ale obaj – tak Beria, jak i Kaganowicz – zorientowali się i chcieli sięgnąć po broń. Żukow trzymał już broń skierowaną wprost na nich, więc obaj podnieśli ręce i rozbrojono ich.

    PS.Mielismy W Polsce powojennej Berie-bis. Nazywal sie Berman. Jakos te BER-y dziwnie takie same.                

  10. Mieczyslaw Says:

    Przez pomylke wkleilem tutaj fragment ksiazki Albina Siwaka pt. ”Bez Strachu”, ktory powinien pojsc do JAK MUCHA DO SLONIA. PRZEPRASZAM I PRZECHODZE DO NIEJ WLASNIE.

  11. Ość Says:

    Nie ma za co dziękować adminie.
    By ktoś wkleił coś na temat tatusia Kwacha, Stoltzmanie. Nie mogę jakoś pozbierać dokładnych!!! danych o tym wybitnym „polskim” patriocie.

  12. aga Says:

    Panie admin, takimi filmikami, rownież w ilości przewyższającej możliwości czasowe uwiarygadnia się ta hasbara sono; skąd my ją znamy? a no z gajówki;
    Jak juz się uwiarygodni w oczach tubylcow portalu to potem potem i tak powie ;idź zagłosuj na „lepszego” żyda 🙂

  13. Inkwizytor Says:

    Zgadzam się pani Ago, ta chazarska megiera została na szczęście zabanowana przez Gajowego, dlatego przyszła stręczyć żydów tutaj 😉

  14. Kikka Says:

    I tylko tutaj przyleźliście, żeby obsmarować sono? To wy powinniście tutaj dostać bana, jak wam się nie podoba to, co sono wkleja, to nie oglądajcie, przymusu nie ma, a admin stop syjonizmowi to nie admin gajówki i wie najlepiej, kogo banować. Więc proponuje wrócić trollować tam, skąd przyszliście, i pilnować swojej hasbary, która hula w najlepsze.

  15. sono Says:

    @Kikka
    Dzieki:))
    Juz nic nie musze dodawac. To sa wyjatkowo paskudne persony.
    Z mozdzkiem komara na dodatek:)

  16. Mieczyslaw Says:

    Naród żydowski został wymyślony
    Żydzi sfałszowali historię, a Izrael to oszustwo?
    http://norwid.wordpress.com/2010/09/05/narod-zydowski-zostal-wymyslony/
    Z profesorem Szlomo Sandem rozmawia Piotr Zychowicz
    Rzeczpospolita, 28-11-2009

    Od wielu lat żadna książka tak silnie nie wstrząsnęła światem żydowskim jak „Wymyślenie żydowskiego narodu” Szlomo Sanda, profesora historii z prestiżowego Uniwersytetu Telawiwskiego.

    Izraelski naukowiec o polskich korzeniach przez jednych został określony jako wariat i antysemita, który kala własne gniazdo. Inni uważają go za wizjonera, który nie bał się wystąpić przeciwko największemu żydowskiemu tabu i złamać zmowę milczenia.

    Jak wskazuje tytuł książki, profesor Sand uważa, że… naród żydowski został wymyślony. W Izraelu jego naukowa rozprawa spotkała się z wielkim zainteresowaniem czytelników i – rzecz niemal bez precedensu dla prac naukowych – trafiła na listę bestsellerów, na której znajdowała się nieprzerwanie przez 19 tygodni. Podobny sukces odniosła we Francji, gdzie zdobyła prestiżową nagrodę Prix Aujourd’hui.

    W październiku książka wyszła po angielsku i trafiła do Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, wywołując kolejną falę polemik i prasowych sporów. Krytyczną recenzję książki opublikował niedawno „Financial Times”. Gazeta uznała ją za prowokację. Federacja Syjonistyczna Wielkiej Brytanii i Irlandii zaś ostrzegła, że lansowanie podobnych tez „może się przyczynić do wzrostu incydentów na tle antysemickim”. Autor książki – według organizacji – szuka zaś taniej sensacji.

    Rz: Kto wymyślił naród żydowski?
    Żydowscy historycy żyjący w Niemczech w drugiej połowie XIX wieku. To był okres kształtowania się nowoczesnych nacjonalizmów w Europie. Mieszkańcy Starego Kontynentu zaczęli wtedy myśleć kategoriami wspólnot etnicznych. Rodziły się narody: niemiecki, polski, francuski. Żydowscy historycy w Niemczech byli ludźmi swoich czasów i działali pod wpływem dominujących w nich prądów. Wzorowali się na nacjonalistach państw europejskich, głównie Niemcach i w taki sposób powstał syjonizm, a wraz z nim naród żydowski.

    Rz: Jak to „powstał”?
    Powstał, bo wcześniej nie istniał.

    Rz: Przecież Żydzi mieszkali w Europie od dwóch tysięcy lat. Odkąd zostali wygnani przez Rzymian z Palestyny.
    Nic takiego się nie stało. To mit. Rzymianie wcale nie wypędzili Żydów z Palestyny, a Żydzi wcale nie przybyli do Europy. System kar, jaki Rzymianie stosowali wobec ujarzmionych nacji, nie przewidywał masowych wysiedleń. Wyrzucenie całego narodu z jego ziemi to bardzo skomplikowana operacja, której wykonanie stało się możliwe dopiero w XX wieku wraz z rozwojem niezbędnej infrastruktury, np. linii kolejowych. Nawet Trzecia Rzesza miała spore problemy z takimi operacjami, a co dopiero Imperium Rzymskie. Rzymianie byli oczywiście brutalni. Mogli zabić wielu ludzi, spalić miasto, ale nie wypędzali całych narodów.

    Rz: Ale przecież to fakt powszechnie znany…
    Oczywiście, że powszechnie znany. O wypędzeniu napisano w deklaracji niepodległości Izraela z 1948 roku, a nawet na naszych banknotach. Do tego bowiem sprowadza się mit założycielski Państwa Izrael: wyrzucili nas z naszej ziemi dwa tysiące lat temu, ale teraz wróciliśmy, aby ją odebrać. Nawet ja – zawodowy historyk od kilkudziesięciu lat – bezkrytycznie w to wierzyłem. Dopóki dziesięć lat temu nie postanowiłem zbadać tego problemu…

    Rz: Co się okazało?
    Zacząłem od literatury przedmiotu. Ku mojemu zdumieniu okazało się, że nie ma ani jednej książki naukowej na temat wypędzenia Żydów z Palestyny. Wyobraża pan to sobie? Jedno z najważniejszych wydarzeń w historii narodu, a nikt nie napisał na ten temat opracowania historycznego!

    Rz: To jeszcze nie dowód, że to nieprawda.
    Bądźmy poważni. Mamy do czynienia z wielką mistyfikacją. Mit o wypędzeniu Żydów to wytwór chrześcijańskiej propagandy z IV wieku. Miała to być kara za zabicie Syna Bożego. Właśnie do tego mitu nawiązali syjoniści w XIX wieku. Aby zbudować naród, trzeba było spreparować jego pamięć. Francuscy nacjonaliści odwoływali się do starożytnych Galów, włoscy do Juliusza Cezara, a niemieccy do Teutonów. Żydzi wzięli z nich przykład. Ogłosili, że Rzymianie wypędzili ich przodków z Palestyny, ci rozeszli się po całej ziemi, ale teraz muszą znowu połączyć się w jeden naród.

    Rz: Ale przecież to jest fakt – w Europie, Afryce i w Azji istniały lub nadal istnieją skupiska Żydów.
    Tak, ale wszyscy ci ludzie nie są wcale potomkami wypędzonych Żydów z Palestyny. Mało tego, w sensie etnicznym wcale nie są Żydami. To przedstawiciele rozmaitych innych ludów i narodów, których przodkowie przed wiekami nawrócili się na religię judaistyczną. Żydzi znaleźli się na całym świecie nie dzięki jakiejś mitycznej wędrówce ludów, tylko dzięki masowemu nawracaniu! Bycie Żydem w Europie czy Afryce nie miało nic wspólnego z narodowością. Żydami byli po prostu wyznawcy judaizmu.

    Rz: Judaizm jest jednak ściśle powiązany z tożsamością etniczną.
    Teraz tak. Ale wystarczy przestudiować starożytne źródła arabskie, wczesnochrześcijańskie, pogańskie czy żydowskie (z Talmudem na czele), aby się przekonać, że religia judaistyczna długo była religią nawracającą. Od II wieku przed narodzeniem Chrystusa aż do IV wieku naszej ery judaizm był najważniejszą monoteistyczną religią na świecie, której celem było pozyskanie jak najwięcej nowych wyznawców. Przekonanie pogan, że powinni wierzyć w jednego Boga, co robiono zresztą bardzo skutecznie. I stąd na świecie wzięło się tylu Żydów.

    Rz: Ale przecież większość Żydów w Polsce wyglądała zupełnie inaczej niż Polacy. Nie mogli to być nawróceni na judaizm Słowianie.
    Na judaizm nie nawracali się tylko poszczególni ludzie, ale – tak samo jak w przypadku chrześcijaństwa – całe królestwa. Na przykład w Jemenie czy Afryce Północnej. Podobnie stało się z leżącym pomiędzy Morzem Kaspijskim a Morzem Czarnym królestwem Chazarów. W XII wieku ten nawrócony na judaizm turecki lud zaczął być jednak spychany przez Tatarów i Mongołów Dżyngis-chana na zachód. Zatrzymali się we wschodniej Polsce. Odpowiedź na pańskie pytanie jest więc prosta:
    75 procent polskich Żydów wygląda inaczej niż Polacy, gdyż jest pochodzenia chazarskiego.

    Rz: W Polsce panuje przekonanie, że Żydzi przyszli do nas z Zachodu, a nie ze Wschodu.
    Ta teoria pojawiła się dopiero w latach 60. XX wieku. Wcześniej wszyscy wielcy historycy – począwszy od Ernesta Renana, aż po Marca Blocha – uważali, że Żydzi przybyli do Polski z Chazarii. Zdanie to podzielali zresztą badacze syjonistyczni, choćby jeden z najważniejszych żydowskich historyków międzywojnia Icchak Shipper z Warszawy. Oni mylili się tylko w jednym. Twierdzili, że Żydzi najpierw przyjechali do Chazarii z Palestyny, a dopiero potem do Polski.

    Rz: W Polsce panuje przekonanie, że Żydzi osiedlali się u nas, uciekając przed prześladowaniami na Zachodzie. Polska miała być ostoją religijnej tolerancji.
    Miło o tym mówić, a jeszcze milej słuchać. Obawiam się jednak, że muszę sprowadzić Polaków na ziemię. Z demograficznego punktu widzenia nie da się wytłumaczyć istnienia tak wielkiej populacji Żydów w Polsce jako rezultatu emigracji z Niemiec czy z Hiszpanii. Tamtejsze społeczności były na to zbyt małe. Swoją drogą, czy pan wie, jak niemieccy Żydzi nie znosili polskich Żydów? Nazywali ich pogardliwie Ost-Juden. Uważali ich za półdzikich, brudnych Azjatów, z którymi nie chcieli mieć nic wspólnego. Takim terminem określali na przykład moich pochodzących z Łodzi rodziców.

    Rz: Powiedział pan, że potomkami Chazarów było 75 procent polskich Żydów. A reszta?
    Moja mama miała osiem sióstr. Pięć miało kruczoczarne włosy i semickie rysy – tak jak ja – ale trzy były blondynkami i miały niebieskie oczy. Do dziś wielu Żydów pochodzących z Polski ma europejski wygląd. Dlaczego? Otóż, królestwo Chazarów podbiło ziemie zamieszkane przez Słowian. Mniej więcej w okolicach Kijowa. 25 procent polskich Żydów to potomkowie tych Słowian, którzy przyjęli judaizm od swoich chazarskich władców.

    Rz: A może to efekt mieszanych małżeństw?
    Oczywiście, to też się zdarzało, ale nie na jakąś wielką skalę. Tak czy inaczej w efekcie tego podczas okupacji Niemcy mieli poważne kłopoty z rozróżnieniem Polaków od Żydów. Ojciec opowiadał mi, że podczas pierwszych miesięcy okupacji, które przeżył w Łodzi, Niemcy bezskutecznie próbowali identyfikować Żydów na oko. W efekcie wielu Żydów, którzy mieli idealnie aryjskie rysy, chodziło sobie swobodnie po ulicach. Niemcy – choć bardzo tego chcieli – nie mogli więc w Polsce dokonać Holokaustu na podstawie swoich teorii rasowych, pomiarów i tym podobne. Zagłada Żydów w Polsce została dokonana na podstawie dokumentów: spisów ludności, dowodów osobistych, świadectw urodzenia.

    Rz: Skoro nie było takiego wydarzenia jak wypędzenie Żydów z Palestyny, to gdzie się ci Żydzi podziali?
    Nigdzie. Nadal mieszkają na swojej ziemi w Palestynie. Potomkowie starożytnych Żydów to dzisiejsi Palestyńczycy. Ludzie ci zostali bowiem zarabizowani po tym, gdy w VII wieku Palestyna została podbita przez Arabów. Nie ma się im zresztą co dziwić. Arabowie ogłosili, że każdy, kto uzna Mahometa za proroka, zostanie zwolniony od podatków. Myślę, że gdyby ktoś coś takiego zaproponował dzisiejszym Izraelczykom, zapewne duża część z nich też by się nawróciła na wiarę Allaha. (śmiech)

    Rz: Ale Palestyńczycy wyglądają przecież jak Arabowie. Nie różnią się od Egipcjan czy Irakijczyków.
    Trudno, żeby po tylu stuleciach taki mały naród zachował etniczną czystość. Palestyńczycy często pytają mnie: czyli to my jesteśmy prawdziwymi Żydami? Nie, odpowiadam, jesteście tylko ich potomkami. Żyjecie bowiem w miejscu świata, przez które przechodziło wielu zdobywców i wszyscy zostawiali tu swoją spermę. Podbój arabski był również podbojem biologicznym. Nie zmienia to jednak faktu, że członek Hamasu z Hebronu jest bliżej spokrewniony z antycznymi Żydami niż izraelski żołnierz, z którym walczy.

    Rz: Palestyńczycy nie są chyba zachwyceni, gdy mówi im pan, że w ich żyłach płynie żydowska krew?
    Rzeczywiście, nie lubią o tym słuchać. (śmiech) To chyba najlepszy dowód na to, że nie jestem agentem Hamasu i nie napisałem swojej książki na zlecenie Arabów.

    Rz: Wróćmy do kwestii żydowskiej tożsamości. Stosunek do Palestyny zawsze miał chyba także wymiar religijny.
    Tak, i co ciekawe w religijnej tradycji żydowskiej wypędzenie miało wymiar metafizyczny, a nie realny. Przeciwieństwem „wypędzenia” zawsze było „odkupienie”. Dopiero rewolucja syjonistyczna przeformowała odwieczną judaistyczną formułę „wypędzenie” – „odkupienie” na „wypędzenie” – „powrót do ojczyzny”. Żydzi przez wieki uważali, że powrócą do Ziemi Obiecanej, dopiero gdy przyjdzie Mesjasz i rozpocznie się sąd ostateczny. Powrócą jednak w sensie duchowym, po śmierci.

    Rz: Czy dlatego wielu religijnych Żydów do dziś nie popiera syjonizmu i Państwa Izrael?
    Nie popiera? Oni uważają, że jego istnienie jest obrazą Boga i bluźnierstwem. Proszę zwrócić uwagę, że przez całe wieki Żydzi wcale nie pchali się do Ziemi Obiecanej, to się zaczęło dopiero w XX stuleciu. Żydzi w Babilonie żyli przecież w odległości czterech dni jazdy wielbłądem od Palestyny! I wcale nie chcieli się tam przeprowadzić.

    Rz: Czyli wszystko zaczęło się od syjonizmu?
    Tak, ale nawet gdy ta ideologia już istniała, większość Żydów wcale nie paliła się do wyjazdu na Bliski Wschód. Gdy pod koniec lat 80. XIX wieku w Rosji zaczęły się wielkie pogromy, wśród Żydów zawrzało. Część, jak Róża Luksemburg, stała się rewolucjonistami, część poparła socjaldemokrację, ale większość głosowała nogami. Zaczęła się masowa migracja do Ameryki. W latach 20. USA uznały jednak, że mają wystarczająco dużo Żydów, i zamknęły przed nimi drzwi. Wtedy nie było już wyboru – ludzie zaczęli osiedlać się w Palestynie. Kolejna fala przybyła z Niemiec po dojściu Hitlera do władzy w latach 30. A potem już poszło. II wojna światowa, Holokaust i ostateczne zwycięstwo syjonizmu, jakim było powstanie Izraela. Swoją drogą oglądał pan kiedyś słynne żydowskie filmy kręcone w Nowym Jorku w latach 20.? Jak pan myśli, jaki kraj przedstawiano w nich jako ukochaną ojczyznę, o jakim kraju mówiono z nostalgią i miłością?

    Rz: Domyślam się, że nie o Palestynie.
    O Polsce! To była dla Żydów prawdziwa ojczyzna. Mój ojciec, umierając w Izraelu, mówił właśnie o Polsce! Kraju, do którego tęsknił i uważał za swoją prawdziwą ojczyznę. Tak mówił o Polsce stary Żyd umierający w państwie żydowskim, w Ziemi Obiecanej. Ciekawe, co?

    Rz: Pański ojciec przetrwał zagładę w Polsce?
    Nie, w grudniu 1939 roku uciekł z niemieckiej strefy okupacyjnej do sowieckiej. Wziął mamę i siostrę (ja urodziłem się już po wojnie w obozie przejściowym w Austrii) i przedostał na teren opanowany przez Armię Czerwoną. Co ciekawe, ojciec przed wojną był działaczem komunistycznym, ale Sowietom się do tego nie przyznał. Bał się, że NKWD go zamorduje, tak jak zamordowała wielu innych działaczy KPP w latach 30. Moja rodzina uratowała się więc dlatego, że byliśmy Żydami, a nie komunistami. Wywieźli ich do Uzbekistanu i tam przetrwali wojnę.

    Rz: Mam wrażenie, że czasami prowokuje pan swoich rodaków. Powiedział pan kiedyś, że powstanie Izraela było aktem gwałtu.
    Zostałem wtedy zaproszony przez uniwersytet na terytoriach okupowanych. Po wykładzie Palestyńczycy zapytali mnie, dlaczego – choć jestem zwolennikiem takiej teorii historycznej – nadal usprawiedliwiam istnienie Państwa Izrael. Odpowiedziałem, że nawet dziecko zrodzone w wyniku gwałtu ma prawo do życia. Potem opisały to palestyńskie gazety i zrobiło się sporo szumu. Ale ja to podtrzymuję.

    Uważam, że Izrael ma prawo do egzystencji na Bliskim Wschodzie.
    Ale nie z powodu bajek o powrocie do ziemi przodków, ale dlatego, że próba zniszczenia go doprowadziłaby do niewyobrażalnej tragedii.

    Rz: Ale obecny kształt tego państwa panu nie odpowiada?
    Nie. Mój sprzeciw wzbudza to, że Izrael oficjalnie nazywa się państwem żydowskim, a na naszej fladze jest gwiazda Dawida. Sprawia to, że ćwierć populacji kraju [tak zwani izraelscy Arabowie, nie mylić z Palestyńczykami mieszkającymi na terytoriach okupowanych – przyp. red.] traktowana jest jak obywatele drugiej kategorii. Izrael powinien porzucić swój żydowski charakter i stać się świeckim państwem Żydów i Arabów.

    Rz: Czy to nie utopia? Wielu Izraelczyków uważa, że w sytuacji, gdy kraj znajduje się w morzu wrogich Arabów, oznaczałaby to samobójstwo.
    Jest dokładnie odwrotnie! Izrael czeka katastrofa, jeżeli się nie zmieni. Prędzej czy później dojdzie tu do masowej rewolty. Nie wybuchnie ona w Autonomii Palestyńskiej, ale na północy Izraela, w Galilei, której większość mieszkańców stanowią Arabowie. Galilea będzie izraelskim Kosowem. Kosowo zaczęło separować się od Serbii, gdy kraj ten stał się państwem plemiennym, nacjonalistycznym. Choć zamieszkane przez Albańczyków, nie chciało przyłączyć się do biednej, zapóźnionej Albanii i zdecydowało się na samodzielność. To samo stanie się z Galileą. Izraelscy Arabowie nie będą chcieli wejść w skład zacofanej Autonomii Palestyńskiej, ale długo już w państwie żydowskim nie wytrzymają.

    Rz: Żydzi i Arabowie mieliby stworzyć razem jedno państwo? Przecież nienawiść jest tak wielka…
    I kto to mówi? Polak! A czy między wami a Niemcami nie było wielkiej nienawiści? I ten wasz konflikt nie trwał 60 lat, tylko 1000! A teraz jakoś jesteście świetnymi sąsiadami i znaleźliście się w jednej federacji! A Polacy doznali od Niemców tyle krzywd. Ja akurat jestem jednym z tych Żydów, którzy nie zapomnieli, że w Polsce podczas wojny nie zginęły tylko trzy miliony polskich Żydów, ale również trzy miliony Polaków. Pamięta pan film Claude’a Lanzmanna „Szoah”? Dzięwięciogodzinny dokument, większość nagrana w Polsce, i ani słowa o tym, że Polacy też ginęli w obozach.

    Rz: Jaka przyszłość czeka Izrael?
    Bardzo ponura. Obawiam się, że w dalekiej perspektywie nie ma żadnej szansy, żeby przetrwał na Bliskim Wschodzie jako państwo żydowskie. Należy zerwać z tym nonsensem i porozumieć się z Arabami. Przyjąć wreszcie do wiadomości rzecz oczywistą: że jesteśmy wielokulturowym, wieloetnicznym społeczeństwem, a nie żadnym plemiennym monolitem, który może się separować od Arabów. Proszę się przespacerować ulicami Tel Awiwu. Jaki pluralizm! Ile ludzkich typów! Żydzi europejscy, Żydzi bliskowschodni, Polacy, Rosjanie, Etiopczycy! I ci wszyscy ludzie uparcie powtarzają, że w ich żyłach płynie jedna krew.

    Rzeczywiście trudno uwierzyć, żeby etiopscy Żydzi byli potomkami Żydów z Palestyny.
    Trudno uwierzyć? Przecież to są Murzyni! Najgorsze jest w tym to, że ci dorośli ludzie całkowicie na poważnie, bez mrugnięcia okiem twierdzą, że są potomkami króla Salomona. Żydami, którzy zgubili się przed wiekami w Afryce, ale już całe szczęście się odnaleźli i wrócili do domu. Są momenty, w których wydaje mi się, że świat zwariował. Jedna z największych tragedii ludzkości polega na tym, że ludzie patrzą, ale nie widzą. Żyjemy w oparach ideologii, które lansują najbardziej karkołomne teorie, a my bezrefleksyjnie je przyjmujemy i uważamy za prawdę objawioną.

    Rz: Pańska teoria również wzbudza wiele kontrowersji. Jest pan nawet oskarżany o antysemityzm.
    Polityka Państwa Izrael przyczyniła się do znacznie większego wzrostu antysemityzmu niż moja książka. Gdy ktoś mówi coś niewygodnego, najłatwiej jest go oskarżyć o antysemityzm. Ja nie dam sobie zamknąć ust i dalej będę się starał obalić niebezpieczny mit, że Izraelczycy są wspólnotą etniczną. Doprowadza on bowiem do szaleństwa, jakim jest udawanie, że ćwierć populacji naszego kraju nie istnieje. Jak długo jeszcze można utrzymywać tę iluzję? Obiecałem sobie, że nie będę szedł na żadne kompromisy z ideologią, jak robi to wielu innych badaczy. Mówić półgębkiem czy posługiwać się aluzjami. Jestem na to za stary. Mówię prawdę, bo niedługo może już być za późno. Ten sam mit, na podstawie którego narodził się Izrael, może się okazać mitem, który go zniszczy.

    ##############################

    Kto wynalazł Żydów?
    http://interia360.pl/artykul/kto-wynalaz…
    Autor: anzuma (zredagowany przez: Magda Głowala-Habel)
    2009-10-26

    Shlomo Sand, wybitny izraelski historyk, profesor na Uniwersytecie w Tel Awiwie na początku swojej książki „When And How the Jewish People Was Invented (Kiedy i jak wynaleziono Naród Żydowski), zadaje pytania zasadnicze:

    Kim są Żydzi?
    Skąd przywędrowali?
    Jak to się stało, że na przestrzeni dziejów pojawiają się w różnych, bardzo od siebie odległych miejscach?

    Mimo że większość Żydów jest głęboko przekonana, że ich przodkami są biblijni izraelici, brutalnie wypędzeni przez Rzymian, to według Sand’a, prawda musi zostać powiedziana.
    – ”Współcześni Żydzi nie mają nic wspólnego z antycznymi Izraelitami, nigdy nie zostali wygnani, bo takie „wygnanie” nigdy nie miało miejsca. Wygnanie przez Rzymian jest jeszcze jednym z mitów żydowskich.
    Zacząłem poszukiwać wśród badań naukowych wiadomości o wygnaniu” – powiedział
    Sand w wywiadzie dla Izraelskiego dziennika Haaretz – „lecz ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu odkryłem, że nie istnieje literatura na ten temat. Powodem jest to, że nikt nie wyganiał tego narodu z kraju (Palestyny). Rzymianie nie wyganiali narodów i nie mogliby tego zrobić, nawet jeśliby chcieli.. Nie mieli pociągów ani ciężarówek by deportować całe narody. Ten rodzaj myślenia nie istniał aż do XX wieku. I właśnie z tego narodziła się książka ; od odkrycia, że społeczność żydowska nie rozproszyła się i nie została wygnana”

    Wręcz absurdalnym, wg Sand’a, wydaje się pomysł, że:
    – ”flota rzymska pracowałaby 24 godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu by pracowicie przetransportować Mosze i Jankielów do Kordoby i Toledo tylko po to, by Żydzi poczuli się ważniejsi. Zdrowy rozsądek każe przypuszczać, że armia rzymska miała ważniejsze rzeczy do zrobienia”.

    Idąc tym tokiem myślenia, logiczny wniosek, który się nasuwa, to ten, że jeśli naród Izraela nie został przepędzony to prawdziwymi potomkami Królestwa Judeii muszą być Palestyńczycy.
    – „Żadna z populacji nie pozostaje „czysta” po tysiącach lat” – mówi Sand – „Lecz prawdopodobieństwo, że Palestyńczycy są potomkami antycznego narodu żydowskiego jest o wiele większe, niż to, że należymy do nich (potomków) wy czy ja.
    Pierwsi syjoniści, aż do Wielkiego Powstania Arabów (1936-39), wiedzieli, że nie było żadnego wygnania i że Palestyńczycy byli potomkami mieszkańców tych ziem. Wiedzieli, że chłopi nie odchodzą sami aż nie zostaną wyrzuceni. Nawet Itsaak Ben-Zvi, drugi prezydent Państwa Izrael, napisał w 1929, że ogromna większość chłopów pochodziła nie od arabskich zdobywców lecz od Żydów, licznie zamieszkujących Palestynę”

    W swojej książce Sand idzie jeszcze dalej i mówi, że:
    – ”aż do Powstania Arabskiego w 1929 wspomniani przywódcy syjonistyczni wierzyli, że chłopi palestyńscy, faktycznie pochodzenia żydowskiego, zostaliby zasymilowani przez odradzającą się kulturę żydowską i w końcu wstąpiliby do ruchu syjonistycznego.

    Ber Borochov uważał, że:
    – „skoro falach (chłop palestyński) ubiera się jak Żyd, zachowuje się jak Żyd należący do klasy robotniczej to w żaden sposób nie odróżnia się od Żyda”.

    To samo przekonanie znajdujemy w tekście Ben Guriona i Ben Zvi’ego z 1918 roku.
    – Obydwaj przywódcy syjonistyczni zdawali sobie sprawę, że kultura palestyńska „zaimpregnowana” była śladami biblijnymi, językowo i geograficznie (nazwy wsi, miast, rzek i gór). Tak Ben Gurion jak i Ben Zvi postrzegali, przynajmniej w tej początkowej fazie, autochtonicznych Palestyńczyków jako etnicznych krewnych i potencjalnych braci. Ponadto uważali Islam za religię „demokratyczną i przyjazną”. W przypadku Ben Guriona, czystka etniczna Palestyńczyków była jednak atrakcyjniejszą alternatywą”.

    Można by się więc spytać: jeśli Palestyńczycy są prawdziwymi Żydami to kim są ci, którzy nalegają by nazywać ich Żydami?
    Odpowiedź Sand’a jest prosta i sensowna:
    – „Naród nie rozproszył się lecz religia żydowska tak. Judaizm jest religią nawróconych. Na przekór obecnym przekonaniom, w początkowym judaiźmie było bardzo silne pragnienie nawracania innych.
    Jest rzeczą naturalna, że religie monoteiczne, będąc mniej tolerancyjne niż politeiczne, zawierają silny pierwiastek ekspansji. Ekspansjonizm żydowski w swoich początkach był nie tylko podobny do chrześcijańskiego lecz to właśnie on rozsiewał pierwsze ziarna w praktyce pierwszych chrześcijan.
    „To Asmonejczycy” – mówi Sand – „byli pierwszymi, którzy pozostając pod wpływami hellenistycznymi, zaczęli Żydów w wielkich ilościach poprzez masowe nawrócenia. To właśnie ta tradycja masowych nawróceń położyła podwaliny pod przyszłą ekspansję Chrześcijaństwa. Po zwycięstwie Chrześcijaństwa w IV wieku, tempo nawróceń judaistycznych mocno osłabło i zmalała liczba Żydów. Przypuszczalnie wielu Żydów zamieszkujących basen Morza Śródziemnego stało się Chrześcijanami. Lecz Judaizm rozpoczął penetrację innych rejonów, przede wszystkim tych jeszcze pogańskich jak Jemen czy Afryka Północna. Jeśliby w tym momencie Judaizm przestał się rozprzestrzeniać, nawracając pogan, pozostałby religią marginalną, pod warunkiem, że wogóle by przetrwał”.

    Bardzo prawdopodobnym jest, że Żydzi hiszpańscy, przyznający się do pokrewieństwa z pierwszymi Izraelitami, są potomkami plemion berberyjskich nawróconych na Judaizm.
    – „Zadałem sobie pytanie” – mówi Sand – „ jak to się stało, że w Hiszpani pojawiły się tak liczne społeczności żydowskie. Lecz potem zdałem sobie sprawę, że Tarik ibn Ziyad, naczelny wódz muzułmanów, którzy zdobyli Hiszpanię, był Berberem tak jak zresztą większość jego żołnierzy.
    Królestwo berberyjsko-żydowskie zostało pokonane zaledwie 15 lat wcześniej. I faktycznie, wiele żródeł chrześcijańskich potwierdza, iż wielu zdobywców było nawróconymi Żydami. Zaczątkiem wielkiej społeczności żydowskiej w Hiszpani byli więc nawróceni na Judaizm żołnierze berberyjscy.”

    Jak można było się tego spodziewać, Sand podziela szeroko uznawaną hipotezę, że:
    – ”zjudaizowani Chazarzy dali początek społecznościom żydowskim w Europie Centralnej, zwanym Narodem Jidisz. Gdy się ich zapytać, jak to się stało, że używają jidisz, który uważany jest za średniowieczny dialekt germański, odpowiadają, że byli klasą zależną od mieszczaństwa wschodnioniemieckiego i przejęli wiele słów niemieckich”.

    W swojej książce, Sand, daje szczegółowy opis sagi chazarskiej i jej historię nawrócenia się na Judaizm. Biorąc pod uwagę, że nacjonalizm żydowski w głównej mierze kierowany jest przez elity chazarskie (żydzi aszkenezyjscy) mamy możliwość poszerzyć naszą wiedzę na temat tej grupy politycznej tak zjednoczonej i wpływowej. Przekład ksiązki Sand’a na inne języki wydaje się być z tego powodu rzeczą bardzo ważną.

    Prof. Sand dochodzi do nieuniknionych wniosków:
    Współcześni Żydzi nie mają wspólnego pochodzenia a ich pochodzenie semickie jest mitem. Żydzi w żaden sposób nie mogą pochodzić z Palestyny a więc ich tzw. „powrót do Ziemi Obiecanej” musi być postrzegany jako inwazja ze strony klanu ideologiczno-plemiennego.

    Jakkolwiek Żydzi nie stanowią w żaden sposób kontynuacji rasowej, z jakiejś przyczyny posiadają pewną orientację etniczną. Jak można zauważyć, wielu Żydów jeszcze dziś uważa mieszane małżeństwa za największe niebezpieczeństwo. Pomimo modernizacji i laicyzacji ogromna większość tych, którzy uważają się za Żydów poddaje się rytuałowi obrzezania.

    Jeśli przyjąć, że Sand ma rację, a przekonuje do tego siłą swych argumentów, to:
    Żydzi nie są odrębną rasą lecz społecznością złożoną z wielu jednostek, zakładników opóźnionego , wydumanego nacjonalizmu.
    Jeśli więc Żydzi nie są odrębną rasą, nie stanowią kontynuacji rasowej i nie maja nic wspólnego z semityzmem to także antysemityzm jest pojęciowo pusty.
    Odnosi się do znaczenia, które nie istnieje. Innymi słowy, krytyka nacjonalizmu żydowskiego, żydowskich grup nacisku realizuje się wyłącznie jako uprawniona krytyka ideologii czy postępowania.

    Nie występujemy, i warto to powtórzyć z całą mocą, przeciwko Żydom ani przeciwko Judaizmowi. Przeciwni jednak jesteśmy zbiorowej filozofii z wyraźnymi interesami globalnymi.

    Syjonizm to pojęcie niedoprecyzowane i jednocześnie zbyt zawężone by uchwycić złożoność nacjonalizmu żydowskiego, jego brutalność, ideologię i praktykę.

    Nacjonalizm żydowski to duch a duch nie posiada jasno określonych granic. Nikt nie jest w stanie określić gdzie kończy się żydowskość a gdzie zaczyna się syjonizm, tak jak nikt nie jest w stanie zdefiniować, gdzie kończą się interesy izraelskie a gdzie zaczynają neokonserwatystów.

    Czy to chodzi tylko o Izrael?
    O syjonizm?
    Czy powinniśmy raczej przyznać, że chodzi o coś dużo większego od tego co możemy wyobrazić sobie w granicach intelektualnych, które sobie zakreśliliśmy?

    Trzymać stronę Palestyńczyków oznacza uratować świat, lecz by to się powiodło musimy mieć dość odwagi by przyznać, że nie chodzi tylko o bitwę militarną.
    Nie chodzi tylko o Izrael, jego armię czy przywódców.
    To wojna przeciwko przeżartemu rakiem duchowi, który wziął jako zakładnika cały Zachód. Walczyć z duchem jest dużo trudniej niż walczyć z osobami bo może okazać się , że musimy walczyć z czymś co pozostawił w nas.
    Może będziemy musieli stanąć przed lustrem i przejrzeć się. Poszukać empatii w nas samych, jeśli jeszcze istnieje…

    ***


Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: