Dwie Łucje cz. III: Przeczucia o śmierci s. Łucji


Forebodings about the Death of Sister Lucy

http://www.traditioninaction.org/HotTopics/g10htSisterLucy_Horvat.htm

Dr Marian T. Horvat               tłumaczenie Ola Gordon

Zmarła ostatnia prorokini, pozostawiając wiele pytań bez odpowiedzi o orędziu fatimskim - L A TIMES, 27.06.2000

Pierwszą rzeczą, która mnie uderzyła, kiedy usłyszałem, że s. Łucja zmarła w wieku 97 lat, 13 lutego, była: „jaka to nagła i niespodziewana wiadomość! To musiał być atak serca, albo jakaś inna taka nieprzewidywalna nagła choroba”.

Ale nie, to nie było tak. Biskup Coimbra, Albino Cleto, powiedział RADIO RENASCENCA, że „od kilku tygodni była słaba i nie opuszczała pokoju”.

Więc dlaczego wcześniej nie wspomniano o jej chorobie? Na pewno Watykan zdawał sobie sprawę z tego, że wierni z całego świata bombardowaliby niebo modlitwami do Naszej Pani, prosząc Ją o przedłużenie życia s. Łucji, żeby mogła dokończyć swoją misję, i wyjaśniła tak wiele wątpliwości pozostałych po Trzeciej Tajemnicy. Dlaczego nikogo o tym nie poinformowano w tych „kilku tygodniach” choroby? Następna mglista rzecz wśród tego zamieszania. Czy dlatego, żeby uniknąć możliwości, że mogłaby przełamać milczenie i powiedzieć rzeczy, które powinna? Uważam, że wolno postawić to pytanie.

Jeśli chodzi o działania s. Łucji w ostatniej dekadzie, w której najwyraźniej zgadzała się z Kościołem Soborowym i jego interpretacją Trzeciej Tajemnicy, zawsze miałem w głowie te słowa Hiacynty do Łucji: „Gdy nadejdzie czas, mów, nie ukrywaj!”

Nasza Pani objawiła się Hiacyncie przed śmiercią wiele razy, i ostrzeżenie jakie dała kuzynce pokazuje prorocze zrozumienie wymuszonego na s. Łucji milczenia. Pokazuje również, że tajemnica była tak ważna, że nawet to małe dziecko zdawało sobie sprawę z tego, że będą siły wewnątrz Kościoła, które spróbują zapobiec ujawnieniu jej. Znowu wydaje się pokazywać, że Nasza Pani chciała ostrzec Łucję, by była ostrożna i reagowała przeciwko silnym naciskom w sprawie kryzysu w Kościele.

Hiacynta ostrzegła swoją kuzynkę: "gdy nadejdzie czas, mów. . ."

Faktycznie, od 1970 roku s. Łucję uciszono, zakazano rozmawiać o orędziu fatimskim, bez wcześniejszej zgody Watykanu. Dalej, nikt poza bliską jej rodziną nie miał dostępu do s. Łucji, chyba że miał pozwolenie od władz kościelnych. Takie pozwolenia były bardzo, bardzo trudne do uzyskania.

Ale nawet przebywając w wirtualnym więzieniu, tak długo jak s. Łucja żyła, nadal była szansa, że przemówi. Była nadzieja, choć mała, że w jakiś tajemniczy sposób zrządzony przez Opatrzność, ktoś zdoła się prześlizgnąć przez żelazną kurtynę oddzielającą ją od publiczności i porozmawia z nią. Wcześniej, kilkadziesiąt lat temu, miałem nadzieję przeprowadzić z nią rozmowę. Znałem kogoś, kto był ojcem chrzestnym jednego z członków rodziny s. Łucji, i miał do niej dostęp. On wpadł na pomysł, że mógłby zorganizować spotkanie, na którym byłbym obecny. Czekałem na próżno. Spotkanie nigdy się nie odbyło.

Później dowiedziałem się, że mój kontakt przekazywał s. Łucji zniekształcone informacje o Kościele w Rosji, zapewniając ją, że schizmatycy się nawracali i kraj przeżywał prawdziwą wiosnę wiary, ludzie wykazywali wielkie zainteresowanie przekazem Fatimy. W wyniku tego, że s. Łucja polegała na jego informacjach, mogła uznać, że orędzie zostało spełnione, komunizm pokonany, Rosja się nawróciła, co jest dalekie od prawdy. Zastanawiałem się wtedy, ile więcej fałszywych i zniekształconych informacji otrzymywała s. Łucja od innych takich pilnujących ją psów.

Ale nadal pojawiała się nadzieja, że ktoś, jakoś, znajdzie sposób dotarcia do niej, żeby wyjaśnić jej tę fatalną sytuację w Kościele poza jej małym światem Karmelu w Coimbra. Wiadomość o nagłej śmierci Łucji dos Santos, jej misja niedokończona według wszelkiego prawdopodobieństwa, przygasiły tę nadzieję i pozostawiła mnie, podobnie jak wielu katolików, zdziwionych i z poczuciem strasznego przeczucia.

Próba pogrzebania orędzia z s. Łucją

Wkrótce po śmierci s. Łucji, zaczęto trąbić wiadomości, że rozdział Fatimy został zamknięty, nie ma nic nowego do powiedzenia, czy dodania. „Siostra Łucja powiedziała o wszystkich szczegółach na temat Fatimy”, powiedział przewodniczący Komisji Naukowej Fatimskiego Kongresu portugalskiej agencji informacyjnej ECCLESIA (Zenit, luty 2000). Przekaz został, zgodnie z prawem, „zinterpretowany i przetłumaczony przez Kościół” i „nie będzie żadnych więcej nowości, z powodu śmierci ostatniego świadka”, sfinalizował.

W celu zagwarantowania, że nic się nie pojawi, kard. Joseph Ratzinger nakazał opieczętować pokój s. Łucji. „Wszystko co tam się znajduje, zostanie przesiane przez przysłanych zaufanych teologów i monsignorów, należy przypuszczać, przez tego samego kard. Ratzingera”, powiedział Vittorio Messori, dobrze znany włoski dziennikarz CORRIERE DELLA SERA. I co tam jest? Ponoć bardzo dużo – jej dziennik, brudnopisy listów do Papieża, jej mistyczne przeczucia, być może jakieś rady Naszej Pani, by zrobiła to czy tamto. Mogę tylko podejrzewać, że gdybyśmy poznali całą zawartość tego dziedzictwa, otworzyło by to ponownie rozdział Fatimy, który Watykan próbuje tak bardzo ukryć.

Co było w Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej?

Nasza Pani pozostawiła Łucję, najstarszą z jasnowidzów, na ziemi, w celu ustanowienia nabożeństwa do Niepokalanego Serca Maryi, oraz jako powiernika Trzeciej Tajemnicy. Pierwsza część orędzia była wizją piekła, gdzie przebywało wiele dusz, powiedziała dzieciom Nasza Pani. Druga część była ostrzeżeniem, że będzie kolejna wojna. Jeśli ludzkość się nie nawróci, Rosja rozszerzy swoje błędy komunizmu na cały świat i ten będzie cierpiał wielką karę.

Trzecia część, powszechnie nazywana Trzecią Tajemnicą, miała być ujawniona światu w 1960 roku, powiedziała s. Łucja, kiedy jej znaczenie stanie się dużo wyraźniejsze. Jan XXIII otworzył zalakowaną wiadomość, przeczytał ją i odmówił jej ujawnienia. Działając w bezpośredniej sprzeczności z nakazem Bożej Matki, powiedział: „Ta sprawa nie odnosi się do naszych czasów”. Oczywiście, wierni katolicy, zaniepokojeni drastycznymi zmianami doktryny i tradycji, ustanowionych przez Sobór Watykański II, myśleli, że przekaz dotyczy tego kryzysu. Ich podejrzenia zostały potwierdzone przez wysokich rangą prałatów, którzy przeczytali Trzecią Tajemnicę i zapewnili, że dotyczyła zarówno ogromnego kryzysu w Kościele, jak i innych katastrofalnych wydarzeń.

"Tajemnica" Ratzingera konfliktuje ze znanymi częściami orędzia fatimskiego, jak również relacjami duchownych, którzy czytali trzecią tajemnicę – INSIDE THE VATICAN, czerwiec-lipiec 2000.

Następnie, w 2000 roku, tajemnica została rzekomo ujawniona w całości, razem z „oficjalną interpretacją” kard. Ratzingera i abp. Tarcisio Bertone. Co to za tajemnica? Był to pogmatwany tekst o mężczyźnie w bieli wchodzącym na wzgórze pośród krzyży, który został postrzelony i zabity, „oficjalnie” zinterpretowany przez Ratzingera i Bertone, symbolizujący nieudaną próbę zamachu na życie Jana Pawła II w 1981 roku.

Zrobiwszy to, Ratzinger i Bertone próbowali zadeklarować Fatimę i jej trzecią tajemnicę „przeszłym wydarzeniem”. Wyobrażali sobie, że mogli zamknąć ten temat. To samo widzimy teraz, kiedy nalegają, z okazji śmierci s. Łucji. „Według mnie, oni za bardzo protestują”, żeby sparafrazować werset z barda z Avonu. Taki upór ujawnia strach. To implikuje, że jeszcze jest coś, czego należy się bać. Dlatego wydaje się, że coś się zachowa.

Oczywiście, w umysłach wiernych pozostaje pytanie. Dlaczego zawartość „tajemnicy” Ratzingera przeczy temu, co Matka Boża już przepowiedziała w poprzednich częściach, wielkiej karze, w której unicestwionych zostanie wiele narodów? To jest także sprzeczne z poważnymi wypowiedziami ze strony wiarygodnych źródeł, które przeczytały trzecią tajemnicę i powiedziały nam, że odnosiła się do wielkiej apostazji w Kościele, począwszy od jego przywódcy. Czy s. Łucja – jeśli naprawdę była s. Łucją – naprawdę podtrzymuje, że taka była cała tajemnica, i że interpretacja była mocna, jak watykańskie źródła twierdziły, że była? Że rozdział Fatimy został zamknięty, a tym co pozostało, było proste wezwanie do pokuty i modlitwy? Wielu, w tym ja, wątpiliśmy, że to może tak być.

Przeczucia o karze

Wciąż mamy jednak metody, żeby dowiedzieć się trochę więcej. Orędzie fatimskie ma charakter jednoznacznie warunkowy, określony przez Matkę Bożą. Nie musimy polegać wyłącznie na ujawnieniu ostatniej tajemnicy, czy każdej „oficjalnej” interpretacji, żeby zrozumieć dzisiejszą rzeczywistość. Możemy być informowani, tysiąc razy, że Fatima jest rozdziałem zamkniętym, że konsekracji dokonano, że Rosja nawrócona, że nie ma żadnego kryzysu w Kościele, że nie będzie żadnej kary. Mówiąc coś głupiego tysiąc razy, nie czyni go mniej głupim.

Ale w proroctwach Naszej Pani, jest cała seria „jeśli – to„, która pozwala nam na poznanie pewnych rzeczy.

JEŚLI dokona się konsekracji Rosji, powiedziała, TO Rosja się nawróci i będziemy żyć w czasach pokoju danego światu. Rosja się nie nawróciła, a nawet największy prostak widzi, że nie żyjemy w czasach pokoju. Światem wstrząsają wojny i akty terroryzmu, i zagraża mu broń nuklearna i biologiczna.

JEŚLI człowiek się nie nawróci i nie przestanie ubliżać Naszemu Panu grzechami bluźnierstwa i nieczystości, TO nadejdzie kara takich rozmiarów, że znikną narody z powierzchni ziemi. Jasne jest, że ludzkość się nie nawróciła, a otwarte znieważanie Naszego Pana są bardziej rażące i okrutne. W codziennych wiadomościach czytamy o eskalacji kryzysu moralnego, kiedy władze świeckie i duchowne pokazują zdumiewającą tolerancję dla grzechu i homoseksualizmu, aborcji, edukacji seksualnej itd.

Dlatego powody uniwersalnej kary, opisanej przez Naszą Panią, pozostają. Ze względu na śmierć s. Łucji, Nasza Pani nie będzie mogła zatrzymać kary, jak mieliśmy nadzieję.

Czy proroctwo Fatimy się spełniło, czy to tylko jedno więcej kłamstwo posoborowego Kościoła? Jeśli to drugie, to czy Nasza Pani zemści się za takie nadużywanie władzy?

Być może pozwalając umrzeć s. Łucji, Nasza Pani chce pokazać, że świat już nie jest warty ostrzeżeń, a zniknięcie narodów, o którym powiedziała, nastąpi bez dalszych ostrzeżeń. W tym przypadku, powinniśmy zrobić coś, co byłoby początkiem kary, co stało się w czasie wielkiego potopu.

Kiedy widzi się zniszczenie dokonane przez tsunami na Oceanie Indyjskim w ciągu kilku minut dzień po Bożym Narodzeniu, można zapytać, czy to nie jest naturalne ostrzeżenie, że kara już się rozpoczęła?

Tym, którzy myślą, że to przesadna hipoteza, polecam przeczytać raport sporządzony przez rosyjskich naukowców, którzy, co ciekawe, przewidują coś bardzo podobnego z innej perspektywy. Doszli do wniosku, że ostatnie tsunami nie jest dziwacznym incydentem, lecz prekursorem wielu innych, któremu będzie towarzyszyć ogólne zapadanie się wulkanów, co może spowodować odwrócenie biegunów i wygenerować kolejną epokę geologiczną. [click here].

Kto przeżyje ten się przekona czy  to prawda.

Indonezja – przed i po tsunami w grudniu 2004 roku. Ostrzeżenie dla świata?

Napisane w Bez kategorii. Możliwość komentowania Dwie Łucje cz. III: Przeczucia o śmierci s. Łucji została wyłączona
%d blogerów lubi to: