Najwięksi przegrani w palestyńskim weto? Amerykanie


Biggest Losers in Palestine Veto? The American People

http://original.antiwar.com/giraldi/2011/09/21/biggest-losers-in-palestine-veto-the-american-people/

Philip Giraldi – 22.09.2011                 tłumaczenie Ola Gordon

Jeśli palestyński wniosek o pełne członkostwo w ONZ zostanie faktycznie złożony w piątek, i Ameryka użyje weta w Radzie Bezpieczeństwa, aby zatrzymać ten proces, będzie to ostatni krok w przewidywalnej i zapobiegającej tragedii rozgrywce. Niektórzy argumentują, że Waszyngton faktycznie może się wstrzymać, a tym samym zdobyć znaczące korzystne wobec niej nastroje w wielu częściach świata, a także wyśle sygnał Izraelowi, że są granice w rozwoju stosunków dwustronnych. Ale bardziej prawdopodobne jest to, że prezydent Barack Obama, który twierdził w kółko, że będzie chronił Izrael na arenie międzynarodowej, nie cofnie się, kiedy poleci Susan Rice oddanie fatalnego głosu. Wszelkie oczekiwania, że prezydent może zawahać się, albo dlatego, że jest to słuszne, albo dlatego, że korzystne dla Ameryki,  jest dziwaczne, zwłaszcza ze względu na zbliżające się wybory prezydenckie w 2012 roku.

Waszyngtońskie próby „mediacji” w tej sytuacji rzeczywiście ograniczały się do nacisku na Palestyńczyków by się wycofali. Wysłanie funkcjonariusza Rady Bezpieczeństwa Narodowego, Dennisa Rossa, „prawnika Izraela”, do Ramallah, na rozmowy z przywódcami palestyńskimi powinny, jeśli w ogóle, pokazać Palestyńczykom, że Waszyngton jest, jak zawsze, po stronie Izraela. Więc załóżmy, że Palestyna będzie zmuszona do szukania pełnego członkostwa w ONZ jako 194 państwo świata, oraz że Waszyngton zawetuje jej wniosek. Wtedy pierwsze pytanie będzie, czy cały proces w ogóle miał sens, czy był tylko kabuki [japoński teatr – przyp. tłum.], stylizowanym pokazem odgrywanym przed wdzięczną publicznością z przewidywalnym zakończeniem. Odpowiedź jest krótka, że Palestyńczycy z pewnością przegrają – tak jak było przez ponad 60 lat – ale prawdziwymi przegranymi będą Stany Zjednoczone i Izrael.

Media głównego nurtu powtarzają izraelskie i amerykańskie argumenty, że państwowość palestyńska nie ma znaczenia, bez wynegocjowanego rozwiązania kwestii na miejscu. Ale Izrael powiedział jasno, że nie ma zamiaru niczego negocjować, podczas gdy nadal okupuje Zachodni Brzeg, więc wyborem dla Palestyńczyków jest zaakceptowanie status quo, w którym pozostają bezsilni i bezgłośni, lub spróbują przekonać społeczność międzynarodową, żeby solidniej stanęła za nimi i zmieniła pole gry.

Izrael ciężko pracował nad tym, żeby zatrzymać ten proces, albo, co gorsza, złagodzić jego wpływ, poprzez albo wstrzymanie się od głosu, albo głosowanie na ‚nie’ szeregu ważnych krajów, głównie europejskich. Premier Benjamin Netanjahu odwiedził w tym roku europejskie stolice w tym wyraźnym celu, i otrzymał pozytywne sygnały od Włochów, Holendrów, Polaków i Niemców, choć wcale nie jest jasne, jak będą głosować. Dla Izraela był to najwyższy narodowy priorytet, który przekazał jasno przyjaciołom w Ameryce.

Waszyngton, pod naciskiem Izraela, również przyłączył się do tego wysiłku, począwszy od ostrzeżenia pod koniec ubiegłego roku krajów Ameryki Łacińskiej, że uznanie Palestyny jako państwa byłoby „nie do przyjęcia”. Niedawno Departament Stanu i Biały Dom wielokrotnie wyrażali swoje pragnienie, aby Palestyńczycy odłożyli swoje plany uzyskania miejsca w ONZ, i pilnie pracowali zarówno przed kamerami TV w Nowym Jorku i Waszyngtonie, jak i za kulisami, by przekonać przywódców palestyńskich do zatrzymania tego procesu. Dialog poparł Kongres, który jest zdecydowany odciąć wszelką pomoc dla Palestyny , jeśli akcja w ONZ przejdzie. Jeden z kongresmanów, Joe Walsh z Illinois, przygotowuje wniosek, który zapewni wsparcie Kongresu dla izraelskiej aneksji znacznej części Zachodniego Brzegu, jeśli Palestyńczycy będą kontynuować swoje działania. Walsh opisuje państwowość palestyńską jako „absolutnie skandaliczną”.

Tak więc Izrael postrzega plan palestyński jako główne zagrożenie, i Ameryka wydaje się uważać tak samo, ale wielu rozsądnie zauważa, że Izrael często lamentuje i znacznie wyolbrzymia to, co postrzega jako zagrożenie. Czy to prawda w tym przypadku, czy tylko kolejny przykład, kiedy Tel Awiw zajmuje skrajne stanowisko w nadziei, że Waszyngton wszystko załatwi? Może tak się nie stać. Izrael widzi niebezpieczeństwo, właśnie dlatego, że wniosek palestyński spowoduje kilka rzeczy, które zakwestionują niektóre istotne aspekty status quo.

Sprawa pierwsza, ponieważ on na pewno przejdzie ogromną większością głosów w Zgromadzeniu Ogólnym, jeśli Palestyńczycy zdecydują się pójść tą drogą, to da przytłaczające międzynarodowe potwierdzenie praw Palestyńczyków, z Ameryką i Izraelem stojącymi po złej stronie tej sprawy. To również poważnie osłabi pozycję moralną Izraela, jaka teraz jest, i podkreśli nielegalność izraelskiej okupacji części Zachodniego Brzegu. Proces ten już jest nielegalny w oczach reszty świata, w tym Ameryki, ale będzie jeszcze mniej rozsądne, jeśli przekonana większość państw na świecie uzna Palestynę jako państwo o określonych granicach i tożsamości narodowej.

Sprawa druga, akceptacja państwowości pociąga za sobą uznanie, że państwo istnieje na określonej przestrzeni, w tym przypadku granic z 1967 roku. Ma to ogromne znaczenie, gdyż te granice obejmują wiele terenów skolonizowanych przez Izraelczyków, jak również Wschodnią Jerozolimę. Oznacza to, że izraelskie osiedla po drugiej stronie tej granicy, uważa się za całkowicie nielegalne, i że Izrael jest zatem państwem bandyckim, które okupuje i przejmuje ziemie należące do sąsiedniego państwa, 44 lat po zakończeniu działań wojennych. Nawet NEW YORK TIMES w artykule z 10 września o ostatnich niepokojach w Egipcie, zauważa, że islamskie ugrupowania nie brały w nich udziału, przyznał, że krytyka Izraela opiera się na powszechnym odczuciu, że popularna percepcja, jakoby „muzułmanie, Arabowie, i rzeczywiście wielu ludzi na całym świecie uważają, że Izrael bezprawnie okupuje terytoria palestyńskie, i za to są wściekli na Izrael”. Odrzucenie państwa palestyńskiego i wiążącej się z tym debaty tylko spotęguje to uczucie.

Jeśli Palestyńczycy będą pełnoprawnym członkiem ONZ , a nawet z ograniczonymi prawami, będą mieli dostęp do Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze, gdzie mogą podejmować kroki prawne przeciwko Izraelowi i poszczególnym Izraelczykom. Mimo, że Izrael nie uznaje zasadności tego sądu, to kiedy dojdzie do momentu, w którym żaden istotny izraelski urzędnik państwowy, funkcjonujący teraz lub w stanie spoczynku, nie będzie mógł podróżować bez obawy aresztowania, będzie to miało poważny wpływ na to, jak Izrael postrzega siebie, i jak postrzega go reszta świata. Jasny obraz Izraela jako okupanta naruszającego Konwencje Genewskie, których sygnatariuszami jest większość narodów świata, doleje również paliwa do kampanii dezinwestycji w Izraelu, co jest kolejnym poważnym problemem izraelskiego rządu, a także, zgodnego z prawem, gdyż to może mieć poważny wpływ na gospodarkę Izraela.

Palestyńczycy również odwołają się do innych organów ONZ. Będą mogli, na przykład, odwołać się do UNESCO, aby zatrzymała izraelskie burzenie muzułmańskich i arabskich zabytków, oraz zmiany nazw wsi i innych atrakcji, znaczne korzyści.

Dlatego Izrael ma rację rozumując, że wejście do ONZ mogłoby mieć poważne konsekwencje, ale Ameryka raczej nie ucieknie przed dodatkową szkodą wywołaną swoim veto, i może okazać się największym przegranym. Politycy w Waszyngtonie, tacy jak Joe Walsh, zapominają trzecią zasadę dynamiki Newtona, chociaż to zakłada, że oni w ogóle słyszeli o Newtonie. Newton powiedział, że każda akcja wywołuje równą i przeciwnie skierowaną reakcję. Jest to prawdziwe w stosunkach międzynarodowych, tak jak prawdziwe jest w fizyce, tylko w prawdziwym świecie stało się znane jako blowback.

Jaki może być blowback z amerykańskiego weta? John Whitbeck prawidłowo opisał waszyngtońskie weto jako „strzelenie sobie w obie własne stopy”.  Ameryka już jest postrzegana negatywnie w każdym arabskim państwie z wyjątkiem Kuwejtu. Jest postrzegana tak, że z jednej strony wspiera liberalizację i demokratyzację niektórych rządów arabskich, podczas gdy w tym samym czasie tłumi podstawowe prawa, w miejscach takich jak Palestyna. Co gorsza, jeśli Waszyngton odetnie pomoc dla Palestyńczyków ze względu na ich plany w ONZ, będzie postrzegany jako de facto partner i umożliwiacz okupacji Zachodniego Brzegu.

Nieszczęśliwie zasłużone postrzeganie rażącej hipokryzji, jeszcze bardziej zrazi do Waszyngtonu powstające w wyniku „arabskiej wiosny” reżimy, i prawie na pewno doprowadzi do antyamerykańskiej przemocy, być może ekstremalnej, w takich miejscach jak Egipt, Irak, Afganistan, Pakistan i Turcja. Amerykańskie towary i usługi, w konsekwencji, bez wątpienia staną się mniej mile widziane w wielu częściach świata, a amerykańskie weto nieuchronnie zapewni bonanzę rekrutacyjną grupom używającym terroru, w tym al-Kaidzie.

I to może sprawić, że każdy Amerykanin poczuje się mniej bezpieczny, gdy on / ona wyjeżdża za granicę, podczas gdy amerykańscy żołnierze stacjonujący w obcych krajach nieuchronnie staną się celem bojowników, zainspirowanym kolejnym przykładem hipokryzji Waszyngtonu. Wiceprezydent Joe Biden i gen. David Petraeus, mieli zupełną rację, gdy powiedzieli, że polityka Izraela stanowiła zagrożenie dla Amerykanów. To było zanim sięgnęli po rozum i to odwołali, ale widocznie prezydent Stanów Zjednoczonych tego nie słyszał.

Przyjęcie pełnej suwerenności i państwowości palestyńskiej przez Izrael i Stany Zjednoczone dałoby Tel Awiwowi prawdziwego partnera negocjacyjnego i poszłoby w kierunku przywrócenia reputacji Stanów Zjednoczonych Ameryki, natomiast odrzucenie jej zakończy na zawsze tę szaradę, eliminując jakiekolwiek szanse każdego rodzaju realnego procesu pokojowego na Bliskim Wschodzie. A szkoda wykracza poza to. Arabia Saudyjska już ostrzegła, że amerykańskie weto trwale zaszkodzi jej dwustronnym stosunkom z Waszyngtonem, i na zawsze zniszczy reputację Ameryki w świecie arabskim. To przyspieszy rozwój zderzenia cywilizacji, punkt widzenia „my i oni”, oddzielając większość rozwijających się krajów od Waszyngtonu. Byłoby to ostatecznym i nieodwołalnym krokiem w polityce zagranicznej, która w ciągu ostatnich 10 lat nie przyniosła nic oprócz katastrof.

komentarze 3 to “Najwięksi przegrani w palestyńskim weto? Amerykanie”

  1. Ość Says:

    NATO=ŻYDOSTWO, to twór na ich usługach do załatwiania ich ciemnych ynteresłów pod różnymi szyldami.

  2. Totumfacki Says:

    Zionist Jews zamorduja caly swiat, kwestia czasu.
    http://www.sl-webs.com/deesillustration/artwork.asp?item=568&cat=politics


Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: