Dekada negacji i oszustwa cz. I


Oryginał artykułu wraz z domeną został usunięty przez cenzurę, prosimy o jego rozpowszechnianie.

A Decade of Denial and Deception

http://dont-tread-on.me/a-decade-of-denial-and-deception/

Silver Shield – 11.09.2011 tłumaczenie Ola Gordon

„Mówi się, że człowiek głupieje w stadzie, a rozum odzyskuje powoli, jeden po drugim”Charles McKay

11 IX jest najważniejszym wydarzeniem w naszym życiu, i jeszcze siedzimy tutaj 10 lat później, a przeciętny Amerykanin nie przedstawił żadnego logicznego pomysłu o tym, co wydarzyło się tamtego dnia. Przez większość tego czasu, Amerykanami kierowała emocjonalna, niemal zwierzęca mentalność stada o licznych wojnach, utracie wolności i wybuchowym długu pokoleniowym. Kierował nami lęk przed Chmurami Grzybowymi i bronią masowego rażenia, które były tylko w naszych umysłach. Kiedy patrzę wstecz na to, jak bardzo nasz świat zmienił się na przestrzeni ostatnich 10 lat od 11 IX, zdumiewa mnie, ile ofiar śmiertelnych i długu można było uniknąć, gdybyśmy tylko stanęli twarzą w twarz z rzeczywistością.

W tym artykule zamierzam zupełnie inaczej podejść do wyjaśnienia tego, co się stało w ten piękny wrześniowy wtorek. Nie tylko przedstawię dowody, ale umieszczę je we właściwym politycznym, społecznym, historycznym, ekonomicznym i psychologicznym kontekście. Dopiero wtedy będzie można naprawdę pogodzić się i zrozumieć, co wydarzyło się tamtego dnia. Inną rzeczą, na którą będę nalegał, jest to, żebyście zakwestionowali wszystko co przedstawię. Jeśli możecie zrobić tę prostą rzecz, wejdziecie na drogę do znacznie większego i swobodniejszego świata.

Nasze patologiczne niedomagania w przetwarzaniu informacji

Nie zaskakuje mnie to, jak wielu ludzi nie pogodziło się z 11 IX, brakuje im narzędzi do jego zrozumienia. Nasz system edukacji koncentruje się na procesie przetwarzania informacji. Nasz sukces lub klęska zależą od naszej skuteczności przyjmowania tego co mówi nauczyciel, a potem na zwróceniu tym na jakimś egzaminie. Ci, którzy potrafią na ślepo zwracać informacjami najlepiej, nagradzani są najlepszymi ocenami. Mówi się im, że są mądrzy, kiedy faktycznie są całkowicie zindoktrynowani. Ten proces przetwarzania informacji nie różni się od tego co robi komputer lub niewolnik. Wydajesz polecenie i on je wykonuje, bez pytania. Ten system został ostrożnie stworzony żeby nas uformować na takich, jakimi obecnie jesteśmy.

„W naszych marzeniach, z doskonałą uległością ludzie poddają się naszym formującym rękom. Współczesne konwencje edukacyjne kształcenia intelektualnego i charakteru, zamierają w ich umysłach, a my, nieskrępowani tradycją, ćwiczymy naszą własną dobrą wolę na wdzięcznym i wrażliwym ludzie. Nie będziemy próbować zrobić z tych ludzi, ani z ich dzieci, filozofów, czy naukowców. Nie będziemy ich wychowywać na autorów, nauczycieli, poetów czy pisarzy. Nie będziemy szukać wśród nich wielkich artystów, malarzy, muzyków, ani prawników, lekarzy, kaznodziejów, polityków, mężów stanu – których mamy nadmiar. Zadanie jest proste. Zorganizujemy dzieci i będziemy je uczyć w sposób doskonały rzeczy, które ich ojcowie i matki robią w niedoskonały sposób” – John D. Rockefeller  General Education Board (1906)

Masy na ślepo przechodzą przez system edukacji i w sposób naturalny wpasowują się do scentralizowanych systemów, które chcą dobrych, małych, posłusznych robotników, bez kwestionowania wykonujących rozkazy. Wszyscy znamy kogoś, kto jest bardzo mądry / zindoktrynowany, kto jest wybitny na stanowisku w korporacji / wojsku / rządzie, a brakuje mu mądrości podwórkowej, żeby zobaczyć co dzieje się naprawdę. Kiedy zrozumiecie to, że ich umysł funkcjonuje jedynie w tym, co im się każe, staje się jasne jak mogą odnosić sukcesy w scentralizowanym systemie, gdzie wykonywanie rozkazów jest sposobem na życie.

Absolwent-prymus Erica Goldson wypowiada się przeciwko edukacji

Transkrypt:

Jest opowieść o młodym, ale gorliwym uczniu Zen, który podszedł do swego nauczyciela, i zapytał mistrza: – „Jeśli będę pracował bardzo ciężko i sumiennie, jak długo zajmie mi poznać Zena?”

Mistrz pomyślał o tym, a potem odpowiedział: „Dziesięć lat”.

Uczeń powiedział: „Ale co, jeśli będę pracował bardzo ciężko i naprawdę będę się szybko uczył – jak długo?”

Mistrz odparł: „Cóż, dwadzieścia lat”.

„Ale, jeśli naprawdę, naprawdę będę nad tym pracował, to jak długo?” zapytał uczeń.

” Trzydzieści lat” – odparł mistrz.

„Ale nie rozumiem” – powiedział rozczarowany uczeń. „Za każdym razem kiedy mówię, że będę pracował ciężej, mówisz, że zajmie mi dłużej. Dlaczego tak mówisz?”

Odparł mistrz: ” Kiedy masz jedno oko ustawione na cel, masz tylko jedno oko ustawione na drodze”.

I taki jest dylemat, z którym musiałam się zmierzyć w amerykańskim systemie edukacji. Skupiamy się na celu, czy to zdaniu egzaminu, czy zdobyciu dyplomu jako najlepszy w klasie. Ale, w ten sposób, naprawdę się nie uczymy. Robimy to co jest potrzebne by osiągnąć nasz pierwotny cel.

Niektórzy z was mogą pomyśleć: „cóż, skoro zdałaś egzamin, czy stałaś się prymusem, to czy nie nauczyłaś się czegoś? Tak, nauczyłaś się czegoś, ale nie wszystkiego, co byś chciała. Być może nauczyłaś się tylko jak zapamiętać nazwiska, miejsca i daty, żeby później je zapomnieć, żeby wyczyścić umysł przed następnym egzaminem. Szkoła nie jest w ogóle tym, czym może być. W tej chwili, jest to miejsce dla większości, że tak powiem, ich celem jest wydostanie się stąd najszybciej jak to możliwe.

Teraz realizuję ten cel. Dostaję dyplom. Powinnam postrzegać to jako pozytywne doświadczenie, zwłaszcza będąc najlepszym studentem. Ale, w retrospekcji, nie mogę powiedzieć, że jestem bardziej inteligentna niż moi rówieśnicy. Mogę zaświadczyć, że jestem tylko najlepsza w robieniu tego co mi się każe i pracować w systemie. Jeszcze stoję tutaj, i powinnam być dumna z tego, że skończyłam ten okres indoktrynacji. Odejdę stąd na jesieni, żeby przejść do następnego spodziewanego etapu, żeby otrzymać papierowy dokument mówiący, że mogę podjąć pracę.

Ale zaprzeczam temu, ​​jestem człowiekiem, myślicielem, podróżnikiem – nie pracownikiem. Pracownikiem jest ktoś, kto jest uwięziony w powtarzaniu – niewolnikiem systemu ustanowionego przed nim. Ale teraz, udało mi się wykazać, że byłam najlepszym niewolnikiem. Do ekstremum robiłam to, co mi kazano. Podczas gdy inni siedzieli w klasie i bazgrali by później zostać wielkimi artystami, ja siedziałam w klasie żeby robić notatki i żeby zostać wielkim zdawaczem egzaminów. Kiedy inni przychodzili do klasy bez pracy domowej, bo uczyli się tego co ich interesuje, ja zawsze odrabiałam prace domowe. Kiedy inni tworzyli muzykę i pisali do niej słowa, ja postanowiłam zdobyć dodatkową ocenę, chociaż nigdy jej nie potrzebowałam. Dlatego też, zastanawiam się, dlaczego w ogóle chciałam zająć tę pozycję? Z pewnością, zarobiłam na nią, ale co mam z tego? Kiedy opuszczę instytucjonalizm edukacyjny, czy będę odnosić sukcesy, czy będę zawsze zagubiona? Nie mam pojęcia co chcę zrobić z moim życiem; nie interesuję się niczym, gdyż na każdy przedmiot nauki patrzyłam jak na pracę, i byłam najlepsza z każdego przedmiotu tylko po to, by być najlepszą, a nie żeby się nauczyć. I powiem szczerze, teraz czuję strach.

John Taylor Gatto, emerytowany nauczyciel i działacz, krytyczny wobec przymusowej edukacji, zapewnia: „Możemy wspierać najlepsze cechy młodości: ciekawość, podróże, żywotność, umiejętność zaskakującego spojrzenia, po prostu dlatego, że jest się bardziej elastycznym w kwestii czasu, tekstów i egzaminów, czyniąc z dzieci naprawdę kompetentnych dorosłych, i dając każdemu studentowi autonomię, której on / ona potrzebuje, aby podjąć ryzyko, co jakiś czas. Ale nie robimy tego”. Pomiędzy tymi murami z pustaków, oczekuje się, że jesteśmy tacy sami. Przygotowuje się nas do najlepszego zdania standardowego egzaminu, a ci, którzy zbaczają i widzą światło przez inne soczewki, są bezwartościowi dla systemu edukacji publicznej, a tym samym patrzy się na nich z pogardą.

H. L. Mencken napisał w The American Mercury w kwietniu 1924 roku, że celem edukacji publicznej nie jest wypełnianie młodych tego gatunku wiedzą i pobudzanie ich inteligencji… Nic nie jest dalsze od prawdy. Jej celem … jest po prostu zredukowanie, tak wielu osób jak to możliwe, do takiego samego bezpiecznego poziomu, żeby ich wychowywać i szkolić na standardowych obywateli, żeby stłumić niezadowolenie i oryginalność. Taki jest jej cel w Stanach Zjednoczonych. (Gatto)

Aby zilustrować tę ideę, czy to nie zatrważa, kiedy poznacie ideę „krytycznego myślenia?” Czy naprawdę istnieje coś takiego jak „bezkrytycznie myślenie?” Myślenie jest przetwarzaniem informacji w celu wyrobienia sobie opinii. Ale jeśli nie jesteśmy krytyczni podczas przetwarzania tych informacji, czy naprawdę myślimy? Czy też bezmyślnie przyjmujemy inne poglądy jako prawdę?

To przydarzyło się mnie, i gdyby nie rzadkie zjawisko, awangardowa nauczycielka angielskiego w dziesiątej klasie, Donny Bryan, która pozwoliła mi otworzyć umysł i zadawać pytania przed przyjęciem doktryny w podręczniku, byłabym stracona. Teraz jestem oświecona, ale mój umysł nadal czuje się niesprawny. Muszę się ponownie przeszkolić i ciągle pamiętać, jakie naprawdę niemądre jest to pozornie mądre miejsce.

A teraz jestem tutaj, w świecie kierowanym strachem, świecie tłumiącym unikalność w każdym z nas, świecie w którym możemy albo przyzwalać na nieludzki nonsens korporatyzmu i materializmu, albo nalegać na zmianę. Nie jesteśmy ożywiani przez system edukacyjny, który potajemnie przysposabia nas do pracy, która może być zautomatyzowana, do pracy, która nie musi być wykonana, do zniewolenia bez żarliwości dla istotnych osiągnięć. Nie mamy w życiu wyborów, kiedy siłą motywującą nas jest pieniądz. Naszą siłą motywującą powinna być pasja, ale to traci się od momentu wkroczenia w system, który nas szkoli, a nie inspiruje.

Jesteśmy więcej niż zrobotyzowanymi półkami na książki, nauczonymi klepania faktów  poznanych w szkole. Wszyscy jesteśmy unikalni, każda istota ludzka na tej planecie jest tak unikalna, że nie zasługujemy na coś lepszego, na używanie umysłu do innowacji, a nie do zapamiętywania, do kreatywności, a nie do czczej aktywności, do rozmyślania, a nie do stagnacji? Nie jesteśmy tu po to, żeby dostać stopień naukowy, a potem pracę, żebyśmy mogli konsumować aprobowany przez przemysł produkt po produkcie. O tym można mówić więcej, dużo więcej.

Najsmutniejsze jest to, ze większość studentów nie ma okazji krytyki tak jak ja. Większość studentów podlega takiemu samemu praniu mózgów, po to, żeby stworzyć zadowoloną siłę roboczą dla wielkich korporacji i tajemniczego rządu, a najgorsze jest to, że są tego zupełnie nieświadomi. Nigdy nie będę mogła cofnąć tych 18 lat. Nie mogę uciec do innego kraju mającego system edukacji służący raczej do oświecenia, a nie szkolenia [przystosowywania]. Ta część mojego życia się skończyła, i chcę mieć pewność tego, żeby w żadnym dziecku nie tłumić jego potencjału poprzez siły oznaczające wykorzystywanie i kontrolę. Jesteśmy istotami ludzkimi. Jesteśmy myślicielami, marzycielami, badaczami, artystami, pisarzami, inżynierami. Będziemy wszystkim tym, kim chcemy być, ale tylko jeśli będziemy mieć taki system edukacji, który wspiera nas, a nie hamuje. Drzewo wyrośnie, ale tylko jeśli ma zdrowe podłoże.

Ci z was, którzy muszą nadal siedzieć w ławkach i poddawać się despotycznym ideologiom nauczycieli, nie zniechęcajcie się. Będziecie mieli mnóstwo okazji żeby wstać, zadawać pytania, krytykować i tworzyć własne plany. Żądajcie warunków, które zapewnią wam możliwości intelektualne, które pozwolą rozwinąć wasz umysł, a nie kierować nim. Żądajcie, żeby interesował was dany przedmiot. Mówcie, że wymówka: „musisz nauczyć się tego do egzaminu”. nie jest dla was wystarczająco dobra. Edukacja jest doskonałym narzędziem, jeśli jest właściwie używane, ale skupcie się bardziej na nauce niż otrzymywaniu dobrych ocen.

Tym z was, którzy pracują w krytykowanym przeze mnie systemie, nie mam zamiaru ubliżać, lecz was motywować. Wy macie siłę, by zmienić ten niekompetentny system. Wiem, że nie po to jesteście nauczycielami czy administratorami, żeby patrzeć na znudzonych studentów. Nie możecie zgadzać się na to, żeby władze czy organy zarządzające, mówiły wam czego macie uczyć, jakimi metodami, i że zostaniecie ukarani jeśli się nie podporządkujecie. Tu chodzi o nasz potencjał.

Tym z was, którzy opuszczają teraz szkołę, powiem, nie zapominajcie o tym co się działo w salach lekcyjnych. Nie zaniedbujcie tych, którzy przyjdą tu po was. Jesteśmy nową przyszłością i nie zamierzamy pozwolić pozostać tej tradycji. Zburzymy mury korupcji, żeby pozwolić na rozkwit ogrodu wiedzy w całej Ameryce. Mając odpowiednią edukację, będziemy mieć siłę by zrobić wszystko, a co najważniejsze, użyjemy tej siły dla dobra, bo będziemy wychowani i mądrzy. Nie weźmiemy niczego za dobrą monetę. Będziemy zadawać pytania, i żądać odpowiedzi.

Więc stoję tu przed wami. I nie stoję tutaj tylko jako prymus. Ukształtowało mnie moje środowisko, wszyscy moi rówieśnicy, którzy siedzą tu i mnie obserwują. I nie mogłabym osiągnąć tego bez was wszystkich. To wy wszyscy naprawdę zrobiliście ze mnie człowieka, jakim jestem dzisiaj. To wy wszyscy byliście moimi rywalami, ale i moim kręgosłupem. W ten sposób wszyscy jesteśmy prymusami.

Oczekuje się ode mnie, że pożegnam się z tą instytucją, tymi, którzy ją utrzymują, tymi, którzy mnie popierają, ale mam nadzieję, że to pożegnanie jest czymś więcej nić „do zobaczenia”, skoro wszyscy pracujemy nad tym, by zorganizować ruch pedagogiczny. Ale najpierw, chodźmy odebrać te papiery, które mówią nam, że jesteśmy wystarczająco mądrzy be je dostać!

* * *

„Myślę więc jestem, to klasyczne stwierdzenie filozoficzne o ludzkiej świadomości i istnieniu. A co z tymi, którzy nie myślą naprawdę, czy oni naprawdę istnieją?” – Chris Duane

Ten sposób myślenia umacniany jest poza szkołą i światem kariery. W naszym społeczeństwie liczy się to co jest popularne. Od wczesnych lat naciska się byśmy robili to co popularne, a nie to, co jest dla nas najlepsze. Jest to sposób w jaki zbiorowość zmusza jednostki do poświęcenia tego w nas, co unikalne i specjalne, żeby stać się najniższym wspólnym mianownikiem w grupie, która naprawdę w ogóle o nas nie dba.

„Najdoskonalsza technika propagandowa nie odniesie sukcesu, jeśli w umyśle będzie stale powstawać jedna fundamentalna zasada – ona musi ograniczać się do kilku tematów i nieustannie być powtarzana” – Joseph Goebbels

Kiedy ogląda się wiadomości czy debatę polityczną, mówi się tylko o pewnych sprawach, powtarzanych z taką dokładnością, że to przeraża. Debata intelektualna w tym społeczeństwie jakoś odbywa się pomiędzy tymi, którzy potrafią wykrzykiwać swoje tematy najgłośniej ze wszystkich. Odbywa się to celowo, aby uzyskać konformacyjne, emocjonalne reakcje ze strony zindoktrynowanych i odwieść logicznego, niezależnego myśliciela nawet od angażowania się w debatę. Poprzez ten proces, zbiorowość jest intelektualnie bezpieczna od wszelkiego kwestionowania jej władzy.

„Czy twoje myśli służą ci po to, byś był wolny, czy po prostu po to, byś służył?” – Chris Duane

Tematy te tworzą ludzie, którzy naprawdę myślą jak kontrolować społeczeństwo. Oni sterują tym niewolniczym myśleniem w kontrolowanej przez nich dialektyce Hegla. W gruncie rzeczy mają społeczeństwo, które sprzecza się w kwestiach, które nie mają żadnego realnego znaczenia dla realnej władzy na świecie. Wykorzystują gorący przycisk, problemy emocjonalne, takie jak aborcja czy geje w wojsku, żeby nas dzielić i nami rządzić, i śmieją się przez całą drogę do banku, wysyłają nas na wojnę i niszczą naszą Konstytucję.

A co z tymi z nas, którzy nie ulegają tej indoktrynacji środowiska? Byłem jednym z tych dzieci, które nie były bardzo dobrymi uczniami. Od wczesnych lat wiedziałem, że to co wpompowywano mi do głowy, nie służyło temu, bym stał się lepszym człowiekiem. Wiedziałem, że znane mi osoby odnoszące największe sukcesy, nie miały pracy, ani nie szły z tłumem. Ale szkoły uczą nas po to, żeby dostać pracę i robić co nam się każe. Wiedziałem, że nasz system edukacji chciał, żebym nauczył się o seksie, narkotykach, śmierci i multikulti, dużo bardziej niż o sprawach, które zapewniłyby mi sukces, takich jak ekonomia, historia i psychologia. Chcieli bym marudził o bezsensownych, nudnych sprawach, zamiast inspirować mnie bym stał się lepszym przez sztukę, muzykę i filozofię. Czego mnie naprawdę uczyli to trzymania głowy nisko i radzenia sobie z ich systemem. Obecnie, ci którzy są niespokojni w tym indoktrynowanym środowisku, narażają się na ryzyko zaaplikowania im Ritalinu [http://kopalniawiedzy.pl/Ritalin-ADHD-metylofenidad-kora-przedczolowa-PFC-5129.html ]

 

Komentarze 2 to “Dekada negacji i oszustwa cz. I”

  1. Wojwit Says:

    Wyznania „obudzonej”… Im „sen” był głębszy tym przebudzenie gwałtowniejsze. Ale jeśli dostrzegła to, co ten system niesie, i kogo a przede wszystkim w jaki sposób ma kształtować, to nie była tak do końca zindoktrynowana. Ergo: ten system ma luki i póki je ma – dziękujmy Bogu, Jeśli te luki zostaną „zapchane”, jeśli nic nie zrobimy, żeby działać temu systemowi wbrew, to zaczipują nas szybciej niż się spodziewamy. Jeśli natomiast rozpoczniemy walkę (choćby przez tzw. pracę u podstaw), to zobaczymy, że te mury są z pustaków (jak celnie napisała powyżej ta prymuska) i możemy je zburzyć. A im nas będzie więcej tym będzie to łatwiejsze.

  2. Ketling Says:

    Zgadzam się z większością wniosków Eryki na temat wpływu obecnej edukacji na rozwój człowieka. Wydaje mi się, że głównym celem współczesnej edukacji jest niepozwalanie ludziom na ich wszechstronny rozwój. Ale czy pozbawianie świata potencjału jaki jest w zabijanych nienarodzonych jest tylko sposobem pewnych grup na dzielenie ludzi? Nienarodzonych pozbawia się możliwości już na początku tej „drogi”, którą jest życie. A ci, którzy mieli to szczęście urodzić się są pozbawiani tych możliwości w długoletnim procesie tzw. edukacji.


Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: