„Wolny Trypolis” – tylko nie mów o zwłokach


„Free Tripoli” – just don’t mention the corpses

http://english.pravda.ru/opinion/columnists/05-09-2011/118962-Free_Tripoli_do_not_mention_corpses-0/

Lizzie Phelan – 5.09.2011 tłumaczenie Ola Gordon

Wojna z Libią jest nie tylko wojną, która potwierdza, że NATO jest najpotężniejszą siłą zbrojną na świecie, zdolną narzucić swoją wolę przez samą agresję wszędzie tam, gdzie uzna to za stosowne, ale również wojną, która potwierdziła siłę zachodnich mediów, nie tylko w fabrykowaniu wydarzeń, ale również w ich tworzeniu.

Pierwszym zwycięstwem medialnym było to, że udało im się stwierdzić, że rząd Kadafiego atakował z powietrza własnych obywateli w Trypolisie; było to twierdzenie, które stworzyło część pretekstu interwencji NATO, jak również posłużyło do wywołania paniki i złości wśród mieszkańców miasta. Nikt za to nie odpowiedział, kiedy później rosyjskie satelity wywiadowcze i niezależni obserwatorzy na terenach, które rzekomo zbombardowano, nie pokazały żadnych dowodów na te ataki.

Jedno z najistotniejszych kłamstw stworzył nikt inny jak brytyjski minister spraw zagranicznych, William Hague, który w pierwszych dniach kryzysu stwierdził, że Kadafi uciekł do Wenezueli. Libijski rząd wielokrotnie mówił, że ich media były całkowicie niekompetentne i niezdolne do podania wtedy alternatywnych informacji, w wyniku czego Libijczycy, podobnie jak reszta świata, uwierzyły w tę wiadomość. W tym przypadku stworzono, nawet wśród jego tradycyjnych zwolenników, poczucie, że zostali opuszczeni i zdradzeni. Oczywiście Hague nie przeprosił za te nieodpowiedzialne wypowiedzi, kiedy zaraz po nich Kadafi pokazał się na ulicach Trypolisu.

Ostatnio nawet BBC nie przeprosiła za pokazanie fałszywego filmu z demonstracji w Indiach twierdząc, że to Zielony Plac w Trypolisie, jako część ich dowodów na upadek miasta.

Takie fabrykacje trwały przez 6 miesięcy, kiedy media donosiły o terenach „zdobytych” przez rebeliantów, kiedy faktycznie te miejsca zostały zburzone przez NATO rakietami i z atakami powietrznymi w jedynym celu, stłumienia każdego oporu wobec swoich sojuszników, rebeliantów.

Kiedy sojusznicy zbombardowali drogę rebeliantów do Trypolisu, mordując co najmniej 85 cywilów w Majer [Zlitan], przywódcy setek libijskich plemion, łącznie z największymi: Waffala, Tarhouna, Washafana i Ziltan, potwierdziły decyzję obrony swoich terenów, oraz wkroczenia do Trypolisu w razie zagrożenia.

W międzyczasie, masy kobiet i mężczyzn w Trypolisie, które pokazały się na wiecach przeciwko rebeliantom, poczuły się pewne, że gdyby pokazali się rebelianci w ich mieście, mogliby pokonać ich przy pomocy broni dostarczanej im przez rząd Kadafiego w chwili rozpoczęcia kryzysu.

Obecnie wielu z tych ludzi zginęło, uciekło lub się ukryło. Oni mogli nie doceniać bezwzględnej potęgi NATO, ale historie medialne o tym, że Trypolis upadł bez żadnego oporu jest kwestionowany przez fakt, że trzeba było zabić tysiące i poświęcić co najmniej 5 dni żeby zorganizować niepewną kontrolę stolicy przez TNC, jak również relacje naocznych świadków tego, co wydarzyło się podczas tych pięciu i następnych dni.

Od samego początku walk w Trypolisie 20 sierpnia, kiedy ja wraz z 35 innymi dziennikarzami zostaliśmy uwięzieni w hotelu Rixos, było faktycznie niemożliwe by wiedzieć co działo się na ulicach. W tym okresie bez przerwy słyszeliśmy bomby, strzelaninę z karabinów i innej ciężkiej broni, kiedy szrapnele i pociski czasami wpadały do hotelu. Ale jak reszta świata, jedynymi informacjami jakie mieliśmy, poza łącznością z kontaktami w mieście, były te z głównych międzynarodowych mediów.

Od kiedy zostałam uwolniona, zaczęłam zbierać informacje od mieszkańców stolicy, gdyż nie było ich ze źródeł międzynarodowo uznawanych za „niezależne”. Poniższy raport opiera się na tych relacjach, a ich autorzy muszą pozostać w ukryciu z powodu systematycznych prześladowań każdego, kto nie jest lojalny wobec rebeliantów, czego sama doświadczyłam. Relacje te kwestionują wersję wydarzeń przekazywanych przez media.

Pierwszego dnia po wyjściu ze swoich kryjówek w Trypolisie, rebelianci rozpoczęli ataki na punkty kontrolne obsadzone prze libijskie siły specjalne. Tak jak zawsze kiedy wkraczają do stolicy, musieli zmierzyć się z początkowo szybką przegraną. Ale kiedy świat pokazał pierwsze zdjęcia rebeliantów w stolicy, NATO postarało się, by to nie trwało długo. Organizacja wyznaczona do „ochrony cywilów”, błyskawicznie przeszła do bombardowania wszystkich posterunków w gęsto zamieszkałym mieście. W ogromnej większości na posterunkach byli ochotnicy, czyli zwykli obywatele uzbrojeni w kałasznikowy od początku kryzysu, więc rebelianci mogli łatwo przedostawać się do miasta drogami i morzem.

Później tłumy młodzieży i innych mieszkańców stolicy wychodziły na ulice by bronić swojego miasta, zgodnie z zobowiązaniami podjętymi podczas wcześniej wspomnianych ogromnych wieców.

Następnego dnia, NATO odpowiedziała zwiększoną agresją. Świadkowie mówią, że wtedy zbombardowano libijskie radio, zabijając dziesiątki ludzi. Wkrótce potem rebelianci stwierdzili, że przejęli kontrolę nad libijską TV, a międzynarodowe media usłużnie powtórzyły te wypowiedzi, blokując wszelkie wiadomości na temat sposobu uzyskania tej kontroli.

Zwiększając medialną kampanię dezinformacji, raporty o złapaniu synów Kadafiego, jak również o jego i jego rodziny ucieczce z kraju, nadal powtarzano we wszystkich TV świata.

Będąc przyzwyczajoną do takich operacji psychologicznych zaprojektowanych w celu osłabienia wsparcia ludzi dla rządu, przez zmuszanie ich do uwierzenia, że ich zdradził, masy zignorowały te doniesienia i udały się na Plac Zielony. Z hotelu Rixos, w krótkich momentach kiedy wznawiano połączenia telefoniczne, moje kontakty z miastem znajdującym się wtedy na Placu, poinformowały mnie o tym, że Muammara Kadaafiego widziano jadącego autem ulicami miasta w mundurze wojskowym, namawiającym ludzi by pozostali silni i nie dawali się oszukiwać nieustannej zachodniej propagandzie. Potwierdziły to inne kontakty, obecne wtedy na ulicach.

Po ciągłym bombardowaniu, tłumy zepchnięto z powrotem do rezydencji Kadafiego w Bab al-Azizia, gdzie stawiali opór przeciwko rebeliantom przez następną dobę. To wtedy Saif al-Islam, który do tej pory, jak uporczywie donosiły media i Międzynarodowy Trybunał Karny, został pojmany i aresztowany, pokazał się w hotelu Rixos, gdzie przetrzymywano nas. Spokojny i pewny siebie, zabrał grupę dziennkarzy do Bab al-Alzizia, gdzie, po jego powrocie, potwierdzili, że widzieli tysiące wewnątrz i wokół rezydencji wymachujących zielonymi flagami, łącznie z tym co obiecały plemiona, z narodem z całego kraju.

Ale tak jak marsz pokojowy w zachodnich górach 24 lipca, zaatakowały NATO i rebelianci, masy wokół Bab Al-Alzizia rozproszyło bombardowanie NATO w celu zapewnienia wejścia rebeliantom.

To samo miało miejsce na Zielonym Placu. Tylko Bab al-Azizia w tym czasie było bombardowane 63 razy.

Z Zielonym Placem i Bab-Azizia teraz pod kontrolą rebeliantów, opór stawiano nadal w takich dzielnicach jak najbiedniejszej Trypolisu, Abu Salim, w której kilka tygodni wcześniej odbyła się manifestacja przeciwko NATO i w poparciu Jamahiriya. Walka przeciwko rebeliantom również szalała w Salah Eldeen i El Hadba.

Uzbrojeni w kałasznikowy i granatniki, mieszkańcy tych terenów walczyli z 8.000 kg bomb, śmigłowcami bojowymi Apache, siłami specjalnymi Ameryki, Europy i ZEA, i rebeliantami obładowanymi nowoczesną bronią NATO, i stali się częścią rzezi, a stosy ciał leżały na ulicach.

Od tego czasu, każdą dzielnicę znaną z poparcia Kadafiego, zbombardowano, a domy spalono lub ograbiono. Nawet główne media nie mogły zignorować celowania i linczowania każdego o ciemnej skórze. Jest powszechnie wiadome, że przeciwnicy Kadafiego byli bardzo niechętni jego retoryce i polityce wspierania Czarnej Afryki.

Z Sirt, Sabha i Beni Walid jako jednymi z ostatnich obszarów wciąż podnoszącymi wysoko zieloną flagę, rebelianci twierdzą, że dali im termin zanim uciekną się do „reakcji wojskowej”, co oznacza, że ​​w międzyczasie, zachowana zostanie nie-wojskowa droga. Po raz kolejny, media nie podkreśliły hipokryzji, że sojusznicy rebeliantów, NATO, otwarcie bombardowali te tereny.

Te same media bezkrytycznie połknęły wersję NATO, że jej celem były wyłącznie „siły Kadafiego”, w obliczu widocznych dowodów, że jest przeciwnie, i nie ma niezależnego śledztwa w sprawie zgonów na skutek 30.000 bomb zrzuconych, jak się szacuje, w ciągu ostatnich 6 miesięcy.

Ostatnie konkretne liczby w drugim dniu walk, mówią o liczbie zgonów spowodowanych w 12 godzinach walki tylko w Trypolisie – 1.300 i 900 rannych. Daleko od prawdy, że Trypolis poddał się bez oporu, te dane wskazują na to, że Trypolis upadł na skutek dokonania rzezi protestujących.

Tak jak w przypadku Zlitan, Zawiya i innych miast, te same okrucieństwa jakie popełniono w Trypolisie, mają miejsce w Beni Walid i Sirt, przy całkowitym milczeniu dziennikarzy i „niezależnych” obserwatorów na miejscu. Taka jest „wolna Libia”, tak długo jak nie będzie się mówić o tysiącach zabitych i ukrywających się.

Odpowiedzi: 4 to “„Wolny Trypolis” – tylko nie mów o zwłokach”

  1. ŁAPY PRECZ OD LIBII !!! « Wolna Palestyna Says:

    […] „Wolny Trypolis” – tylko nie mów o zwłokach […]

  2. Kikka Says:

    Witness on NATO’s invasion of TRIPOLI (Thierry Meyssan)

  3. al-sukr Says:

    A co słychać w Syrii? Czy ciągle trwaja niestanne demonstracje poparcia dla prezydenta Baszira Asada?


Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: