Krwawy żniwiarz przechodzi przez Samoobronę


Maj – dr Ryszard Kuciński – prawnik Leppera

Czerwiec? – Wiesław Podgórski – doradca Samoobrony – „samobójstwo”

Lipiec – Róża Żarska – prawnik Leppera – umiera w Moskwie

Sierpień – Andrzej Lepper – „samobójstwo”

UWAGA! Akcja Andrju! Tylko dla ludzi o mocnych nerwach!

Siedziba ABW – druga połowa 2006 roku.

Podczas odprawy służbowej mającej miejsce pod koniec 2006 r. kierownictwo zwróciło uwagę, że jednym z głównych priorytetów obecnego rządu jest walka z korupcją szerzącą się w kręgach władzy różnego szczebla zarządzania. Dowodem na to jest powołanie nowej spec służby tj. CBA, które będzie się oczywiście starało, aby uzasadnić potrzebę jego powołania, a tym samym przejmie, do dalszego prowadzenia, różne antykorupcyjne akcje wszczęte i prowadzone przez Policję lub ABW.

Dochodzi do rywalizacji pomiędzy CBA i ABW. CBA nagrało rozmowę telefoniczną Leppera z mieszkającym w Grecji Feliksem Siemienasem, który ma dużo ziemi na Mazurach i który pytał Leppera jak się odralnia ziemie, Lepper poinstruował go jak się odrealnia ziemię, na bazie tej rozmowy powstał scenariusz tzw. ,,afery gruntowej”. Lepper już wtedy był bezprawnie nagrywany przez ABW i CBA. Lepper był kilka razy w Grecji u Siemienasa np: wracał od niego w momencie jak wybuchła afera ,,taśmowa” i witała go w łzach w oczach R. Beger gdzie na lotnisku odbyła się słynna konferencja prasowa Leppera związana z ,,taśmami Beger”. Częstymi gośćmi F. Siemienasa w Grecji są min. J. Kurski i A. Urbański prezes TVP szczególnie w 2006r. O treści podsłuchów informacje otrzymuje Premier Kaczyński, zatwierdza nieformalnie nielegalną akcję pod kryptonimem ,,afera gruntowa” przygotowaną przez ABW i CBA.

W dyspozycji ABW pozostaje oficer działający pod przykryciem, który w 1991 roku ukończył z wyróżnieniem spec. szkołę wywiadowczą UOP w Kiejkutach. Po jej ukończeniu został skierowany do działań operacyjnych prowadzonych pod tzw. przykryciem. Zapada decyzja, że por. Andrzej K. ma rozpocząć operacyjne działania zmierzające do nawiązania kontaktów z osobami, które skłonne są do podjęcia i przeprowadzenia działań korupcyjnych. W celu właściwej realizacji postawionego zadania Andrzej K. rejestruje w styczniu 2007 roku biuro prawne, które pozowali mu na stosowną penetrację w celu wyłowienia stosownego delikwenta.

W trakcie realizacji tych zadań następuje wytypowanie Piotra R. który zostaje uznany za najodpowiedniejszą osobę do wkręcenia go w korupcyjne działania z racji tej, że posiada odpowiednie kontakty w środowisku, które w opinii publicznej zostało utrwalone jako szczególnie zdegenerowane i skorumpowane.

Siedziba CBA – pierwsza polowa 2007 roku.

Do szefa CBA Mariusza Kamińskiego dociera informacja, że pojawiły się osoby, które ochoczo głoszą, że są w stanie załatwić wiele spraw w Ministerstwie Rolnictwa, z uwagi na posiadane tam kontakty z wysoko postawionymi osobami.

Szefostwo, gdy dowiaduje się, ze chodzi tu o pana Piotra R., kandydata Samoobrony do ważnego stanowiska i osobę blisko związana z A. Lepperem, uznaje to za rewelację i nakazuje opracowanie planu działań operacyjnych.

Aby przygwoździć Leppera żelaznymi dowodami zapada decyzja o podjęciu operacji specjalnej polegającej na zainicjowaniu działań prowokacyjnych w wykonaniu najlepszych asów CBA, z wykorzystaniem super techniki operacyjnej, w tym do prowadzenia podsłuchu i nagrywania rozmów /wszelakich/. Operacja rozwija się prawidłowo. Agenci pod przykryciem CBA dokumentują rozmowy z Andrzejem K. i Piotrem R., którym wręczają odpowiednio spreparowane dokumenty mające doprowadzić do odrolnienia gruntów na Mazurach, które mają być dostarczone do Ministerstwa Rolnictwa.

Ministerstwo Rolnictwa – czerwiec 2007-07-16

Dokumenty dot. odrolnienia przechodzą administracyjną drogę i w rezultacie zostają podpisane przez wiceministra dyr. Departamentu ziemi Henryka Kowalczyka z PiS i następnie mają być przekazane do podpisu przez Min. Leppera w dniu 06.07.2007 roku na posiedzeniu prezydium Ministerstwa. Jednakże w całej dokumentacji ktoś dostrzega jakiś brak formalny i papiery lądują u burmistrza w Mrągowie, który zaczyna podejrzewać, że coś jest z nimi nie tak, o czym zawiadamia prokuraturę. W związku z tym uzupełnieniem sprawa zostaje zdjęta z porządku dnia i wiceminister Kowalczyk wyjeżdża do Brukseli.

Siedziba ABW – lipiec 2007

Obawy burmistrza Mrągowa wywołują popłoch w ABW, gdzie bardzo szybko zorientowano się, że ich kadrowy przykrywkowiec stał się figurantem rozpracowania operacyjnego prowadzonego przez przykrywkowców z CBA. Grozi totalna klapa i należy podjąć natychmiastowe działania ratunkowe, aby nie dopuścić do kompromitacji i dekonspiracji oficera, który zapewne prowadził też i inne operacyjne czynności. Na błyskawicznie zorganizowanej naradzie zapada decyzja, że należy dokonać kontrolowanego przecieku i zdekonspirować działania CBA, co uznano za jedyny ratunek przed całkowitą kompromitacją całości służb specjalnych w IV RP.

Ministerstwo Rolnictwa- ranek 06.07.07

Lepper po przyjściu do pracy zostaje poinformowany, że coś się na niego szykuje i chyba będzie prowokacja. BOR-owcy dostarczają mu kamizelkę kuloodporną, sprawdzają czy nie ma podsłuchów. Nie ma. Rozpoczyna się posiedzenie, na którym nie ma nikogo z PiS. Po zakończeniu posiedzenia do siedziby ministerstwa wpadają agenci CBA i z progu rzucają się do dokumentu dot. porządku obrad. Punktu odrolnienia ziemi na nim nie znajdują. Muszą jednak działać dalej, więc zabezpieczają dokumentację, dyski komputerowe i zwijają się jak niepyszni do siebie. Zwołane jest jednodniowe posiedzenie Sejmu, tylko po to aby odebrać imunnitet poselski Lepperowi. Marszałek Dorn wpada w panikę, bo Sejm miał się zająć Lepperem a Lepper nie zostaje aresztowany, w tym dniu Dorn dostaje roztroju żołądkowego.

Hotel: w międzyczasie w Warszawie – 06.07.07

W międzyczasie Andrzej K. przyjeżdża do hotelu obstawionego przez CBA, przelicza pieniądze przyniesione przez oficerów udających biznesmenów (3 mln zł) – i czeka na Rybę. Oficerowie ABW wiedzą, że Ryba nie może przyjść do hotelu i iść z kasą do ministerstwa, bo wówczas Andrzej K. zostanie aresztowany. Decydują się na ostrzeżenie Piota R. Akcja CBA pali na panewce, ale oficerowie ABW nie doceniają determinacji oficerów CBA, którzy mimo, że do żadnego przestępstwa nie doszło, decydują się na zatrzymanie Andrzeja K., który nie może ujawnić swojej prawdziwej profesji /absolwenci Kiejkut tego nie czynią/. Następnie zwijają Piotra R. Sprawa nabiera rozgłosu, bo Lepper zaczyna szaleć przed dziennikarzami. Należy więc odtrąbić zwycięstwo, Lepper pozamiatany.

Komisja śledcza do sprawy intrygi politycznej CBA podejmuje próbę ustalenia:

1. Dlaczego CBA nie dokonało rutynowego sprawdzenia przeszłości i aktualnych kontaktów figurantów rozpracowania.

2. Dlaczego nie dokonano sprawdzenia czy posiada broń palną, nie ustalono, że jest doskonale wyszkolony w zakresie sztuki walk i jest doskonałym strzelcem i posiadał broń osobistą.

3. Dlaczego CBA nie dokonało rejestracji figuranta Andrzeja K., co od razu pozwoliłoby na ujawnienie, że jest on w tzw. aktywach ABW.

4. Dlaczego nie wystąpiono do stosownego Sądu Apelacyjnego o wyrażenie zgody na zastosowanie kontroli operacyjnej figuranta Leppera.

5. Jeżeli kontrola operacyjna została przez sąd apelacyjny zatwierdzona to, dlaczego minister Ziobro w dniu 16.07.07 podczas przesłuchania przez sejmową komisję sprawiedliwości oświadczył, że Andrzej Lepper nie był figurantem rozpracowania, bo jeżeli nie był, to kto i na jakiej podstawie prawnej wydał decyzje o kontroli operacyjnej jego osoby /specjalny helikopter do podsłuchów/.

6. Dlaczego nie ustalono jakie działania korupcyjne prowadził wcześniej Andrzej K. i Piotr R., (prywatnie koledzy eurodeputowanego R. Czarneckiego osoby prowadzące ciemne interesy jego) a jeżeli nie prowadzili takiej działalności, to dlaczego zdecydowano się na tak szeroko zakrojona akcję.

7.Jakie czynności operacyjne prowadzono przed podjęciem decyzji o zastosowaniu kontroli operacyjnej, bo tylko ich nieskuteczność była jedyna podstawą do podjęcia kontroli operacyjnej.

8. Dlaczego o sprawie nic nie wie minister koordynator służb specjalnych, który przed sejmową komisją ds. służb specjalnych, oświadczył, że jego niewiedza była wynikiem tego, iż sprawę prowadziła prokuratura. Taka informacja jest świadomym wprowadzeniem komisji w błąd, ponieważ prokuratura w myśl polskich przepisów prawa nie ma możliwości prowadzenia działań operacyjnych. Działania takie prowadzą służby specjalne i policja, a na podstawie informacji lub dowodów uzyskanych w wyniku takiego działania, prokuratura DOPIERO WSZCZYNA POSTĘPOWANIE.

9. Na jakiej podstawie prawnej codziennie Premier J. Kaczyński ,,pastwił” się nad czytaniem materiałów z nielegalnych podsłuchów od CBA i ABW bez wiedzy Koordynatora służb specjalnych. Materiały praktycznie codziennie przynosili mu Kamiński i Święczkowski, czytanie zaczynał Premier od godz. ok. 20 a kończył ok. 24, zresztą sam wielokrotnie mówił, że ,,pracuje” do godz. 24.

SN

KULISY MORDERSTWA

PRZYCHODZI LEPPER DO SAKIEWICZA

Jeszcze dobrze nie ostygły zwłoki Andrzeja Leppera, gdy redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz, wykorzystując swoje kolesiostwo w różnych mediach, rozpoczął rozpuszczanie sensacyjnej informacji, jakoby wódz Samoobrony pękł. Puścił w media banialuki, że Lepper już dziesięć miesięcy temu zaczął szukać pilnego kontaktu z Jarosławem Kaczyńskim. I to do tego za pośrednictwem wspólnego znajomego z… nim samym, czyli Sakiewiczem. Ha, ha, ale hucpa!

Taką ukręcił wersję, aby dodać sobie prestiżu, no i rozreklamować publikację w „Gazecie” przez nieporozumienie zwanej „Polską”. Marność nad marnościami, sensacja dla gawiedzi. Przecież Lepper bez ogródek sam mógł zaaranżować sobie spotkanie z Kaczorem, bez pośrednictwa, bez narażania się na spotkanie z pismakiem brukowego i wrogiego mu tygodnika, który mógł i nagrał bez jego zgody przebieg krótkiej rozmowy.

SPOTKANIE Z WROGIEM

Cała sytuacja jako żywo przypomina słynne publikacje „Gazety Wyborczej” sprzed kilku lat, pt. „Przychodzi Rywin do Michnika”, po której rozkręcono gigantyczną aferę. Sakiewicz tak samo jak Michnik czekał kilka miesięcy na opublikowanie treści rozmowy. Naczelny „GP”, aby podkreślić wagę sensacji, pobiegł czym prędzej z kopią nagrania do prokuratury. No i oczywiście dla zwiększenia sprzedaży brukowca, opublikował w swojej gazecie z całostronicową fotą Leppera na pierwszej stronie i tytułem „STENOGRAM ZZA GROBU”.

Już sam tytuł powala głupotą, no chyba że przyjmiemy, iż mamy do czynienia z… brukowcem, który nagranie zdobył podstępem. Świństwo Sakiewicza jest ewidentne. Tym bardziej, że Lepper nie może się już bronić.

Cała sytuacja obciąża także Kaczora, bo trudno nie odciekać, iż nie wiedział on o spotkaniu i treści rozmowy. To nie kto inny, jak tylko Kaczor, polityczny szef Sakiewicza, musiał zdecydować o poczekaniu z ujawnieniem spotkania na jakąś lepszą chwilę. Tą chwilą stała się śmierć lidera Samoobrony i natychmiastowe kolejne dyskredytowanie Leppera, który po tragicznej śmierci może być poważnym zagrożeniem utraty elektoratu przejętego przez PiS w wyborach 2007 roku, afery a właściwie spisku zmontowanego przez CBA podległego premierowi Jarosławowi Kaczyńskiemu.

ZAMORDOWAĆ LEPPERA JESZCZE RAZ

Z twardego i zaprawionego politycznie wojownika należy zrobić kajającego się i poniżonego chłopka-roztropka, skamlącego o łaskę u swojego oprawcy! Taki miał być medialny przekaz kolejnej nagonki na Leppera. Któż bowiem będzie miał ochotę na powrót do Samoobrony z takim poniżającym wizerunkiem jej twórcy. Oto w całości treść rozmowy opublikowanej przez Sakiewicza:

Lider Samoobrony i redaktor naczelny „Gazety Polskiej” spotkali się 1 października 2010 r. w Łazienkach, przy Pałacyku Myśliwskim. Tomasz Sakiewicz był już w parku, gdy na ul. Myśliwiecką przyjechał Andrzej Lepper.

– Przywiózł go jeden z działaczy Samoobrony, ale rozmawialiśmy tylko we dwóch. Andrzej Lepper był zdenerwowany. Całe spotkanie zostało nagrane – mówi Tomasz Sakiewicz.

Poniżej przedstawiamy fragmenty stenogramu rozmowy.

(…)

Tomasz Sakiewicz: (…) mi mówił, że ma pan jakieś ciekawe informacje i dlatego się zainteresowałem.

Andrzej Lepper: (…) mówił mi, że ma pan dojście do Jarosława.

Tomasz Sakiewicz: Wiadomo, że dziennikarze wszystkich znają. Jedni mnie bardziej lubią, drudzy mniej. No, dobrze, ale po co to panu? Przecież pan ich nie lubi.

Andrzej Lepper: (…) widzi pan, co wyprawiają koło mnie.

Tomasz Sakiewicz: Nie rozumiem pana intencji, przecież pan sam dostarcza na siebie materiał.

Andrzej Lepper: Nie na siebie.

Tomasz Sakiewicz: A na kogo?

Andrzej Lepper: (…) To poszło od K… (nazwisko wykropkowane przez redakcję).

Tomasz Sakiewicz: Ja to wiedziałem od początku akurat. (…) Widzi pan, to jest niezwykle ciekawe i to jest rzeczywiście wartościowe, a nawet powiedziałbym, że zrobiłby pan coś dobrego dla społeczeństwa, gdyby pan o tym powiedział, tylko dlaczego pan to mówi? No bo oni dzisiaj niczego panu nie załatwią, oni są passé. (…) Czy pan chce im pomóc, czy pan chce, żeby się o tym głośno zrobiło?

Andrzej Lepper: Pomóc.

Tomasz Sakiewicz: Ale czy są na to jakieś dowody? Czy oprócz tego, że byłoby pana świadectwo, jest coś, co pomogłoby jeszcze to wyjaśnić?

Andrzej Lepper: Są.

Tomasz Sakiewicz: Ja nie mówiłem (…) o naszym spotkaniu. Najpierw chciałem się dowiedzieć, o co chodzi, tym bardziej że mnie to interesuje jako dziennikarza. Oczywiście, póki pan będzie chciał, żeby to było w tajemnicy, to etyka nakazuje mi, żeby to było w tajemnicy. Jak kiedyś będzie możliwość opublikowania tego, to bardzo chętnie (…).

(…)

Tomasz Sakiewicz: Czemu K…….. (nazwisko wykropkowane przez redakcję) chciał pana uprzedzać? Chodziło o interesy (…) czy byliście kumplami?

Andrzej Lepper: Dziwny był (…).

Tomasz Sakiewicz: Rozumiem. (…) To, że to dziwny człowiek, to myśmy o tym pisali. To, że wyście się znali, to było dla nas zaskoczenie.

(…)

– Po zakończonej rozmowie skontaktowałem się z prawnikami Jarosława Kaczyńskiego. Później już nie miałem bezpośredniego kontaktu z Andrzejem Lepperem, podtrzymywałem jedynie kontakt z naszym wspólnym znajomym. To jemu Andrzej Lepper przekazywał wiele szczegółów, które później trafiły do mnie. Dowiedziałem się m.in., że Andrzej Lepper miał spisane informacje na temat afery przeciekowej i innych w dwóch notesach i zeszycie. Przekazał mi, że znajdują się one w siedzibie Samoobrony – mówi Tomasz Sakiewicz.

No i mamy obraz sytuacji daleko odbiegający od opowieści Sakiewicza w mediach przed publikacją fragmentów stenogramu. Brak jest w nim gawęd redaktora naczelnego, że Lepper bał się o swoje życie. A jeśli nawet tak, to dlaczego od razu nie zawiadomił prokuratury. Ponadto jasno wynika z tego „stenogramu”, że to Sakiewicz mówił, a sam Lepper przebąkiwał nic nieznaczące słowa. Potwierdza się więc moja opinia, że zaniepokojony Kaczor rękoma Sakiewicza nadmuchał balon swoim smrodliwym wydechem i nic więcej.

EPILOG

Miejmy jednak nadzieję, że ten smród nie zaćmi umysłów byłych wyborców Samoobrony gremialnie głosujących na PiS w 2007 roku. To decyzja samego Leppera, który w pierwszej turze wyborów prezydenckich 2005 roku otrzymując aż 15 proc. głosów i plasując się na trzecim miejscu, zwrócił się do swoich wyborców o głosowanie w drugiej turze na Lecha Kaczyńskiego a nie na Donalda Tuska. Ta decyzja przeważyła o wygranej Kaczora. W podzięce dostał strzał aferą gruntową. Jak się okazało był to strzał śmiertelny, choć agonia trwała jeszcze kilka lat.

Polsce jest potrzebna prawdziwa opozycyjna siła polityczna w parlamencie, dlatego życzę Samoobronie odzyskania swojego elektoratu i zdobycia parlamentarnej reprezentacji. Tak aby kuła ona w oczy morderców Andrzeja Leppera! Pamiętajmy o talmudycznych metodach niszczenia niewygodnych ludzi przez osobników, którzy ukrywają swoje pochodzenie.

Leszek Bubel

Red. Naczelny tygodnika „TYLKO POLSKA”

http://www.polskapartianarodowa.org/

komentarzy 7 to “Krwawy żniwiarz przechodzi przez Samoobronę”

  1. hubertos Says:

    Frontalny atak na PIS pełen sugestii ,wygląda na zamówienie polityczne PO ,a jaka jest alternatywa dla wyborców, przynajmniej Pis chce bronic Polaków ,jaka jest inna partia zasługujaca na nasze glosy PSL czy KOMUCHY?W naszej rzeczywistości nie ma alternatywy bo nikt inny sie nie liczy ..Pis pokazal że walczył z korupcją a Leper niestety był korupcjogennym obywatelem ktory został przez mafię ostrzeżony i przez ta sama eksterminowany .

  2. hubertos Says:

    To że żydzi rządzą Polska to nie tajemnica , a naciski sarkozego na kaczynskiego ,?!!! do ostatniej chwili zwlekał z podpisaniem traktatu lizbonskiego .Gdyby Polacy byli uswiadomieni czym jest Zjednoczona Europa moze by nie glosowali za wstapieniem .,ale teraz mleko zostalo rozlane a gdybanie co by bylo gdyby jest paranoia .Stalo sie .Trzeba walczyć o prawde , i robic wszystko ale na jakims fundamencie .Prawica nigdy sie nie zlączy bo nie bylo dekomunizacji nawet pozornego rozliczenia komuchow .W kazdej z tych partii sa śpiochy ,rece opadaja .Jakie ma Pan propozycje ? Jakie mamy mozliwości ?PSL zachowuje sie jak prostytutka daje dupy na lewo prawo PO wiadomo banda zlodzieji PIS tez znalazłoby sie cos PJN kupa zdrajców karierowiczow Ruch Palikota smiechu warte KTO ?

  3. hubertos Says:

    Odniosę się do zdjęcia .Żydzi gdy goszcza u siebie jakies osoby daja do załozenia na głowe jarmułki i dlatego tak duzo znanych ludzi maja je na zdjeciach i wygladaja jak żydzi przecież dobrze o tym wiecie, czy to pod sciana płaczu jak równiez w boznicach .Nie wszyscy z tych ludzi sa zydami nie przesadzajmy .

  4. hubertos Says:

    do admina
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,6450646,Prezydent_ujawnil_majatek__ma_kredyt_we_frankach.html
    http://bi.gazeta.pl/im/8/6450/m6450628.pdf
    z tego wynika że do bogatych nie należał w porównaniu do innych np Palikota Kulczyka

  5. Admin Says:

    Hubertos, to jest Polska a nie Izrael i nie życzę sobie, aby prezydent Polski włóczył się po synagogach pełzając przed naszymi oprawcami, którzy nas oczerniają na całym świecie. Nie życzę sobie aby wskrzeszał do życia zakazaną masońską loże tylko dla żydów – B’nai B’rith – którą powołał do życia 9 werześnia 2007 roku. I nie chcę aby w polskim pałacu prezydenckim gościła żydowska menora – pradawny symbol żydowskiego ujarzmienia gojów. Nie chcę także aby człowiek który jest głową mojego państwa grał w chanukowe gry z talmudycznymi rabinami.

    Nie chcę judaizacji mojego kraju i mam do tego pełne prawo.

    I Kalkstein jest dla mnie zdrajcą narodowym, jest zhańbionym – ostatnim prezydentem suwerennej Polski, którą sprzedał nie pytając się o zdanie swoich wyborców. Sprzedał suwerenność całego narodu z uśmiechem na ustach. Nie miał do tego prawa, nikt go do tego nie zobowiązał. Przez całą swoją prezydenturę wypełniał rozkazy z zewnątrz, nie oglądając się polską rację stanu.

    Pozdrawiam

    Ps. Kalkstein w Izraelu

  6. hubertos Says:

    Podczas wizyty Prezydenta USA w Warszawie zaszokowało mnie ze Obama wita sie z reprezentantami Zydow w Polsce jakby to byla Judeopolonia w ktorym kraju sa praktykowane takie spektakle ?!!!.Komorowski przegioł i to bardzo i co ciekawe nikt tego faktu nie skomentował, dlaczego nie wital sie z innymi mniejszosciami .To wskazuje na kogo glosuja Polacy .Ignorancja totalna .


Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: