Wykorzystywanie norweskiego terroru. Wojna państwa Sikorskich z „niebezpiecznymi emocjami”


Exploiting Norway’s Terror

http://theuglytruth.wordpress.com/2011/08/29/exploiting-norway%E2%80%99s-terror/#more-28067

Maidhc Ó Cathail – 29.08.2011 tłumaczenie Ola Gordon

W wyniku poważnego ataku terrorystycznego, warto zauważyć, kto jest szczególnie szybki w chybionym wykorzystaniu tragedii.

W ciągu kilku godzin po uderzeniu samolotów w WTC 11 IX, ówczesny były premier Izraela Ehud Barak był w londyńskim studio BBC i wzywał do „wojny z terroryzmem” przeciwko „państwom zbójeckim”, które akurat były wrogami Izraela (żadnego z ich agentów, w przeciwieństwie do Izraela, nie zauważono, by filmowali i świętowali, kiedy zawalały się jak domki z kart bliźniacze wieże). Wkrótce potem, ICTS International, izraelska firma ochroniarska założona przez byłych oficerów wywiadu, pozwoliła młodemu Nigeryjczykowi „prześlizgnąć się” bez paszportu z lotniska Schiphol w Amsterdamie na pokład Northwest Flight 253 na Boże Narodzenie dwa lata temu, a były szef Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Michael Chertoff, syn podejrzanego operatora Mosadu, w CNN reklamował skanery jednego ze swoich klientów, jako odpowiedź na problemy bezpieczeństwa amerykańskich linii lotniczych.

Jednak w przypadku podwójnych ataków terroru 22 VII w Oslo i na wyspie Utøya, niektórzy z bardziej prowokacyjnych propagandystów Izraela wydawali się być nieprzygotowani na pozorny podziw Andersa Behringa Breivika wobec ich islamofobicznej demagogii. Kiedy tacy jak Bat Ye’or, Daniel Pipes i Pamela Geller starali się zdystansować od Breivika, masakrę w Norwegii faktycznie przechwycili inni, mający, choć mniej przejrzyste, powiązania z państwem żydowskim.

Podczas wizyt do dwóch stolic europejskich w ciągu następnego tygodnia, polski wybitnie pro-izraelski minister spraw zagranicznych, Radosław Sikorski, wydawał się szczególnie zaniepokojony tą tragedią. W Londynie, podczas dyskusji na temat polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej i polityki wschodniej UE, Sikorski zaatakował niektórych swoich krytyków w Polsce, kiedy stwierdził, że „nie brak tam takich, którzy myślą tak jak Behring Breivik, człowiek, który strzelał do swoich własnych ludzi, aby obalić rząd, który, według niego, utracił polityczne i legalne prawo do rządzenia”.

Minister spraw zagranicznych, jeden z najwyższych rangą polskich przywódców, którego nie było na pokładzie samolotu, który rozbił się zabijając wielu z warszawskiego kierownictwa politycznego i wojskowego w zeszłym roku, powiedział, że w jego kraju są również „grupy, które wierzą, że demokratycznie wybrany prezydent i rząd to zdrajcy, którzy nie interesują się Polską i narodem. Są to bardzo niebezpieczne emocje, które, jeśli podsycane, mogą mieć nieprzewidywalne konsekwencje”. Dając przykład takich „niebezpiecznych emocji”, Sikorski powiedział o mającym się odbyć procesie sądowym, w którym pozywa kilka polskich gazet za nieusunięcie przez nie anty-semickich komentarzy czytelników na temat jego żony, Anne Applebaum.

Później w Brukseli, przed nadzwyczajnym posiedzeniem urzędników antyterrorystycznych, na temat zwalczania ataków, takich jak w Norwegii, polski minister spraw zagranicznych powtórzył swoje zarzuty podczas konferencji prasowej ze swoim brytyjskim odpowiednikiem, Williamem Hague. Twierdząc, że „pewne partie polityczne wyrażały aprobatę dla terrorysty”, Sikorski powiedział o internecie jako „potencjalnie złowrogim narzędziu dla osób nastawionych na propagowanie programów nienawiści”. Odnosząc się ponownie do uwag na witrynach na temat jego żony, określił internet jako „szambo”.

Krucjata prawna polskiego ministra spraw zagranicznych przeciwko „niebezpiecznym emocjom”, już otrzymała znaczące poparcie 11 maja w artykule redakcyjnym tygodnika The Economist, napisanego przez autora pod pseudonimem „EL”, który określił Sikorskiego jako „mojego starego przyjaciela”. Przytaczając jeden z takich komentarzy w języku polskim, który uznał za „zbyt przykry by go tłumaczyć”, EL zacytował „inny łagodniejszy”, który jedynie oskarża Sikorskiego o to, że jest „mężem ortodoksyjnej Żydówki, wrogiem Polski, kontrolowanym przez teścia”, nastawionym na „zniszczenie i destabilizację Polski” i o to, że jest „ukrytym, bezwzględnym zdrajcą”.

Po ujawnieniu, że Sikorski był „starym przyjacielem”, EL jakoś zapomniał wspomnieć, że żona polskiego ministra spraw zagranicznych oskarżana o zdradę interesów zagranicznych Polski jest byłym redaktorem The Economist. Jeśli chodzi o tożsamość autora tego artykułu, może to być więcej niż zbieg okoliczności, że spółka holdingowa należąca do Sir Evelyn de Rothschild i jego żony, Lady Lynn Forester de Rothschild, która zarządza inwestycjami w The Economist Group, właściciel The Economist, nazywa się E L Rothschild.

Rzekomo wpływowy teść Sikorskiego, Harvey Applebaum, jest partnerem w Covington and Burling, międzynarodowej kancelarii prawnej, doradcy międzynarodowych korporacji w istotnych sprawach transakcyjnych, sądowych, regulacyjnych i polityki publicznej. Wśród jej bardziej kontrowersyjnych klientów są Chiquita, pierwsza korporacja amerykańska, którą skazano za finansowanie terroryzmu; Halliburton i Xe Services (poprzednio Blackwater), dwaj najwięksi beneficjenci w toczącej się „wojnie z terrorem”. Do jej obecnych i byłych prawników należą tacy sprawni pro-izraelscy podżegacze wojenni, jak John Bolton, jeden z administratorów neokonserwatywnego American Enterprise Institute (były pracodawca zarówno pani jak i pana Sikorskiego), Stuart Eizenstat, specjalny wysłannik USA ds. holokaustu w administracji Clintona; oraz wyżej wymieniony Michael Chertoff .

Opisująca upadek Związku Radzieckiego, jako warszawski korespondent The Economist w późnych latach 1980, Anne Applebaum od dawna jest jednym z najbardziej znanych antyrosyjskich orędowników „liberalizacji” gospodarczej i politycznej w dawnym bloku sowieckim i nie tylko . W artykule redakcyjnym z 2004 w The Washington Post, odrzuciła jako „nienawistników wolności” tych, którzy w rzekomo bezinteresownej „promocji demokracji” George’a Sorosa widzieli „podstępne spiski neokonów”, oraz to co sarkastycznie nazwała „złym triumwiratem” National Democratic Institute, International Republican Institute oraz Freedom House, który chwaliła za „pilne szkolenie sędziów, pomoc obserwatorom wyborów i finansowanie organizacji praw człowieka na całym świecie od dziesięcioleci, przez większość czasu bez zwracania na siebie za to większej uwagi”. Przewidując obecne obawy jej męża, Applebaum ubolewała nad tym, że „internet stał się międzynarodową kabiną do nagrywania”, w której wyrażane są takie cyniczne pomysły.

Odpowiedź Anne Applebaum na terror w Norwegii była tak błyskawiczna jak odkrywcza. W ciągu 48 godzin, opublikowała artykuł redakcyjny w The Washington Post zatytułowany „Norweska masakra i obsesja antyrządowa”. Brzmiąc w podobnym tonie do Sikorskiego, wyraziła opinię, że obsesje Breivika „wzięły się z szalonego przekonania, że jego rząd był nielegalny”. Ale Applebaum wydawała się bardziej zaniepokojona Amerykanami, którzy mogą myśleć tak jak Breivik. Tworząc określenie „delegaliści”, aby opisać podobne do Breivika amerykańskie odpowiedniki, zacytowała ‚metrykowców’, którzy twierdzą, że Barack Obama nie urodził się w Stanach Zjednoczonych, jako współczesną manifestację prawicy. „To nie jest przypadkowe”, zauważyła Applebaum, „że nuta sympatii dla Breivika w amerykańskich mediach pochodziła od ‚metrykowca’ i ‚delegalisty’ Glenna Becka, który usłużnie porównał młodych Norwegów zamordowanych przez Breivika do Hitlerjugend. Sądząc, że jeśli są Hitlerjugend, to zasługują na śmierć?”

Nie jest przypadkowe, że Applebaum, która wychwalała Daniela Pipesa jako „jednego z najlepszych” amerykańskich analityków Bliskiego Wschodu, pomija to, że ruch ‚metrykowców’ rozpoczął Orly Taitz, radziecki emigrant żydowski i działacz pro-izraelski, który przez lata żył w Izraelu, zanim zaczęła podżegać Amerykanów przeciwko swojemu prezydentowi, albo to, że Glenn Beck, którego przesadne demaskowanie wpływowych osób takich jak George Soros, dogodnie służy zdyskredytowaniu znaczniejszej krytyki, angażuje się we wzajemny romans z izraelską prawicą, której poparcie jest kluczowe dla jego lukratywnej kariery w demagogii.

Oczywiście, po norweskiej masakrze, prawdziwym krytykom rządu będzie jeszcze trudniej publicznie wyrażać swoje niezadowolenie. Od tej chwili, każdy kto kwestionuje bona fides takich zapalonych „miłośników wolności”, jak Sikorscy i ich potężni ponadnarodowi koledzy, ryzykuje tym, że zostanie nazwany potencjalnym „Breivikiem”, którego „niebezpieczne emocje” muszą być trzymane w ryzach.

Komentarze 3 to “Wykorzystywanie norweskiego terroru. Wojna państwa Sikorskich z „niebezpiecznymi emocjami””

  1. Anonim Says:

    Nie ma co zwracać uwago za bardzo co żydki gadają. One zawsze na swoją stronę muszą wszystko przekabacić. A to co jego Salcie gada to trzeba uszami pominąć. One nigdy nie powiedzą czegoś dobrego dla Ludzi. I niech Sikorski nie łudzi się, że Polacy go szanują. Kundla żydowskiego z wyrokiem śmierci dla Polski w ślepiach .

  2. Ość Says:

    Nie ma co zwracać uwago za bardzo co żydki gadają. One zawsze na swoją stronę muszą wszystko przekabacić. A to co jego Salcie gada to trzeba uszami pominąć. One nigdy nie powiedzą czegoś dobrego dla Ludzi. I niech Sikorski nie łudzi się, że Polacy go szanują. Kundla żydowskiego z wyrokiem śmierci dla Polski w ślepiach .

  3. BladyMamut Says:

    Z 2009 urywek jak Radek zabłysnął w usa http://www.youtube.com/watch?v=-1i-MY9t6Hw


Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: