Spisek przeciwko sztuce – część I


The Plot against Art / Part I

 http://www.theoccidentalobserver.net/authors/Darkmoon-ArtI.html

Dr Lasha Darkmoon tłumaczenie Ola Gordon

„Nigdy wcześniej tak niewielu mogło zrobić tak wielu wariatów, maniaków czy przestępców „H G Wells‚The Shape of Things to Come’ [Jaka będzie przyszłość]

Rozpocznę od przyznania się do czegoś: jestem niedoszłym artystą. Odkąd pamiętam, chciałam malować. Jedyną rzeczą, która powstrzymała mnie, był brak talentu. Kiedy pierwszy raz zrobiłam autoportret, sprawdzając z lustrem w swoim pokoju, by zobaczyć jak mi idzie, mama położyła kres moim ambicjom artystycznym wołając: „Jaki uroczy mały szympans!”

Było to gwałtowne przebudzenie, jak na 9-letniego artystę.

Około 10 lat później, zaczęłam się zastanawiać o co chodzi w sztuce. Pewnego dnia w biografii Burne-Jonesa znalazłam następujące zdanie, które zapisałam w swoim dzienniczku i myślałam o nim przez dzień lub dwa: „Dla mnie obraz to piękne romantyczne marzenie o czymś, czego nigdy nie było, nigdy nie będzie, w lepszym świetle niż światło, które nigdy nie świeciło, w miejscu którego nie można określić ani pamiętać, tylko pragnienie, z form bosko pięknych”. <http://www.jwwaterhouse.com/view.cfm?recordid=28>

Waterhouse, 'The Lady of Shalott', 1888. Sztuka jaką była, kiedy malarze wiedzieli jak malować. Obecnie to nazywałoby się kiczem.

Kiedy przeczytałam to zdanie, prawie zemdlałam. Byłam wrażliwą dziewczynką, omdlewałam przy każdej okazji. To wtedy zrozumiałam, ze nie było różnicy między poezją i obrazem, między obrazem i muzyką. Wszystko, na swój sposób, szukało Boga – choć Boga, który może nie istniał – ale Bóg mimo wszystko. Bóg był pięknem. Bóg był tęsknotą. Bóg był ogniem w róży.

Tak myślałam wtedy. Byłam młoda i głupiutka.

W sztuce, jak dowiedziałam się później, chodzi o pieniądze. Tego nauczyło mnie zorganizowane żydostwo. Handlarz sztuką Paul Rosenberg mówi: „Obraz jest piękny tylko wtedy, kiedy się sprzedaje”. Żydowski szef Marlborough Gallery, Frank Lloyd, potwierdza to: „Jest tylko jedna miara sukcesu galerii: robienie pieniędzy”.

Należy tu postawić pytanie: Kto rządzi rynkiem sztuki i w jaki sposób stał się on cyrkiem dziwactw?

Sztuka powinna zrobić człowieka nieszczęśliwym

Zróbmy sobie małą wycieczkę dookoła świata sztuki w towarzystwie Izraela Szamira. Pan Szamir w końcu jest nie tylko dobrze zorientowany w sztuce, ale także przewodnikiem w Jerozolimie. Zgadza się ze mną w kwestii sakralnego charakteru sztuki. „Nie ma sztuki bez Chrystusa”, mówi. Przez „Chrystusa” ma na myśli coś więcej niż historycznego Jezusa. On myśli tu o Logos, czy Zasadzie Chrystusa, rządów prawa w bosko uporządkowanym wszechświecie.

Od czasów Darwina i Freuda, nastąpiła kompletna „rewaluacja wszystkich wartości”. Wszystko zostało wywrócone do góry nogami. Ten opłakany stan rzeczy można w większości przypisać machinacjom zorganizowanego żydostwa, w szczególności grupie rewolucyjnych myślicieli znanej jako Szkoła Frankfurcka. (Aby uzyskać szczegółowe wprowadzenie do idei tych neo-marksistów Freuda, z których większość stanowili żydowscy uchodźcy do Ameryki z hitlerowskich Niemiec, patrz rozdział 5 Kevina MacDonalda „The Culture of Critique” [Kultura krytyki]).

Tak jak jeden z tych Frankfurterowców, Theodor Adorno, postanowił zniszczyć zachodnią muzykę, zapewniając świat, że muzyka atonalna jest rzeczą dobrą, ponieważ była fałszywa i brzydka, inni w grupie postanowili zniszczyć sztukę i wepchnąć ją do reductio ad absurdum: światła włączają się i wyłączają w pustym pokoju, rozbabrane łóżk z porozrzucanymi prezerwatywami i zakrwawionymi majtkami, i zamknięte puszki z własnymi ekskrementami artysty.

Jeden z założycieli Szkoły Frankfurckiej, Georg Lukacs, zapytał retorycznie: „Kto nas uratuje przed zachodnią cywilizacją?” Akcję ratunkową rozpoczął sam, przekonując się, że najlepszym jej sposobem było stworzenie „kultury pesymizmu” i „świata opuszczonego przez Boga”. Fajnie.

Inny z tych gigantów myślowych, Walter Benjamin, twierdził, że celem sztuki było uczynienie ludzi tak nieszczęśliwymi jak możliwe, gdyż pesymizm był niezbędnym wstępem do światowej rewolucji. „Zorganizowanie pesymizmu”, zwrócił uwagę złowieszczo „nie oznacza nic innego, jak wyrzucenie moralnej metafory z polityki”. Benjaminowi udało się doprowadzić do tego, że stał się nieszczęśliwy. Popełnił samobójstwo.

Marksistowski rewolucjonista Willi Münzenberg nie krył swojej życiowej misji. Było nią zniszczenie zachodniej cywilizacji. To nie żart. Aby to osiągnąć, powiedział, Frankfurterowcy musieliby „zorganizować intelektualistów i wykorzystać ich do tego, by narobili smrodu wokół zachodniej cywilizacji. Dopiero wtedy, po zniszczeniu wszystkich jej wartości i uczynieniu życia niemożliwym, można nałożyć dyktaturę proletariatu”.

Podsumujmy: stwórzmy kulturę pesymizmu. Zróbmy smród wokół zachodniej cywilizacji. Stwórzmy bezbożny świat i wpędźmy ludzi w rozpacz. Zniszczmy wartości społeczne i uczyńmy życie niemożliwym. Krótko mówiąc, stwórzmy piekło na ziemi.

Jeśli jesteś początkującym artystą, wkrótce zauważysz, że świat sztuki jest zdominowany przez Żydów, którzy są bardzo chętni do ustanowienia piekła na ziemi. Ich kontrola nad tym co teraz uchodzi za sztukę jest tak krępująca, jak i przerażająca. Sztuka przerodziła się w anty-sztukę. „Dla Żydów”, zauważa Izrael Szamir, „zainteresowanie ich grupy polega na osłabieniu sztuki wizualnej, gdyż nie mogą z nią konkurować. A głębsze zainteresowanie ich grupy to zrujnowanie chrześcijaństwa, ich głównego wroga”.

Osłabić. Zniszczyć. Wywołać konflikt. Doprowadzić do szału. Zepsuć. To czasowniki warte zapamiętania. Rozpocznijmy wycieczkę po świecie sztuki z Izraelem Szamirem jako przewodnikiem, i spróbujmy dowiedzieć się co się dzieje.

Biegi po galeriach z p. Szamirem

Pewnego dnia Szamir jest w stolicy Basków, Bilbao, w Hiszpanii. Przyszedł obejrzeć muzeum sztuki nowoczesnej, zbudowane przez bajecznie bogatą (żydowską) rodzinę Guggenheim. Największy budynek w Hiszpanii, Muzeum Guggenheim, robi na Szamirze ogromne wrażenie, jak coś z filmu science-fiction, ale kiedy wchodzi do muzeum, doznaje bolesnego rozczarowania.

Hej, co to za dziadostwo? Kawałki zardzewiałego żelaza leżą na podłodze jak w punkcie sprzedaży złomu. W jednym rogu zardzewiałe żelazne płyty. Ekrany monitorów idiotycznie migają. Gołe formy geometryczne. I wierzcie lub nie, całe piętro poświęcone kolekcji garniturów Armaniego. Wynoszę się stąd! Szamir mamrocze do siebie, kierując się do wyjścia.

I co teraz robi? Wskakuje do samolotu do Wenecji, teraz widzimy go rozglądającego się po słynnym Biennale Museum, próbującego zrozumieć wystawioną kolekcję rozbitych aut. Wycierając gorączkowo czoło, musi usiąść i pozbierać myśli. Nie, proszę tam nie siadać – te krzesła są cennym dziełem sztuki! Chce pan przeczytać dobrą książkę, p. Szamir, aby nie myśleć o tych wszystkich śmieciach? Nie ma sprawy. Oto regał z książkami. Proszę wybrać. Albo raczej, nie wybierać! Ten regał, zapchany spleśniałymi starymi książkami, jest również wzniosłym dziełem sztuki! Tak, prosto ze wzniosłego, artystycznego Izraela!

Ktoś mógłby pomyśleć, że po przejściu tych wszystkich rozczarowań, p. Szamir spakował się i wrócił do Jaffy, zdecydowany, że nigdy nie postawi stopy w galerii sztuki. Ale nie, jako ofiara losu, nasz przewodnik po sztuce teraz decyduje się odwiedzić muzeum w Amsterdamie, gdzie widzi kolekcję rozkładających się korpusów świń. Ku swojemu zdziwieniu, dowiaduje się, że zwłoki zanurzone w formalinie, na wystawie w tym samym muzeum, zostały zakupione za $50.000 przez bogatego Amerykanina. Wspaniale, kolekcjoner zwłok!

Jego rozczarowanie jest całkowite, kiedy zwiedzając Kopenhagę, wchodzi do kościoła Św. Mikołaja. Jako konwertyta na chrześcijaństwo, może idzie tam się modlić. Jeśli tak, to jest zasmucony, gdyż jego umysł zanieczyszczają zdjęcia na ścianach tego starego kościoła. Jest kolorowe zdjęcie nagiej starej kobiety, zwiędłej i chorej. A tuż obok, w ogromnym powiększeniu zdjęcie żeńskich genitaliów. A co to jest? Och, nie ma czym się martwić! Tylko zdjęcie facetów uprawiających seks oralny. Hej, człowieku, daj spokój! To jest zdrowy i naturalny akt! Gdzie jest lepsze miejsce dla uczczenia radosnej pogańskiej seksualności niż w kościele chrześcijańskim?

„Wszystko co oni uznawali za sztukę, było sztuką”, wnioskuje ze smutkiem Szamir. „Początkowo były prace wątpliwej jakości takie jak ‚obrazy abstrakcyjne’ Jacksona Pollocka. W końcu doszliśmy do zgniłej świni, zardzewiałego żelaza i garniturów Armaniego. Sztuka została zniszczona”.

Powiązania z Żydami

Więc co to ma wspólnego z Żydami? Bardzo dużo. Jeśli chcesz grać w tę fascynującą grę znaną pn. Cherchez le Juif [szukaj Żyda], powróćmy do wycieczki do świata współczesnej sztuki.

Poznasz wielu artystów, sporo z nich giętkich i usłużnych nie-Żydów, którzy są przygotowani do tego, by przeskoczyć przez obręcze ustawione przed nimi przez swoich mistrzów: wszechobecnych Żydów czających się w cieniu. Ludzi, którzy rządzą. Ludzi z pieniędzmi. Ludzi, których artysta musi nauczyć się zadowalać i schlebiać, jeśli chce iść do przodu i stać się sławnym i bogatym.

Ambitny artysta znajdzie się w nieunikniony sposób wciągnięty w żydowski świat. Nauczy się wplatać w rozmowę zwroty w jidysz. Nigdy nie powie słowa krytyki wobec Izraela, bez względu na okrucieństwa jakie ten kraj popełnia. Będzie szydzić z muzułmanów, Koranu i Palestyńczyków. Dowie się, że opłaca się obrażać chrześcijaństwo, religię swoich przodków. Wspomni o holokauście, kiedy tylko możliwe, z wilgotnymi oczami; i będzie malował tak wiele obrazów z Auschwitz, jak tylko możliwe, najlepiej z kominami wyrzucającymi czarny dym.

To wszystko robili artyści Goje. Dowód na to twierdzenie można znaleźć tutaj w tym olbrzymim archiwum informacji o sztuce. Ono dużo mi pomogło.

Nawet wielki Picasso wiedział, że sprawiał przyjemność Żydom, kiedy objął swojego przyjaciela Pierre Daixa i zwierzył się szeptem: „I pomyśleć, że malarze kiedyś uważali, że mogli malować ‚Rzeź niewiniątek!'” Wyraźnie wtórował czy przeczuwał Adorno: „Nie może być poezji po Auschwitz”. Skoro po Auschwitz nie może być poezji, nie może tez być sztuki”. Na pewno nie sztuki chrześcijańskiej.

Andy Warhol wiedział lepiej niż każdy inny jak wkraść się w łaski Żydów. Jego seria z lat 1980 „Dziesięć portretów Żydów XX wieku”, pokazuje kogo Warhol uważał za żydowskich „geniuszy”, jeden z nich to izraelski premier Golda Meir, „geniusz”, która powiedziała, że nie ma żadnych Palestyńczyków, dodając ze słynnym sprytem błyskotliwą frazę: „Jak możemy zwrócić okupowane tereny? Nie ma komu ich zwrócić”. Inny „geniusz” to Zygmunt Freud, którego Kevin Mac Donald nazwał twórcą największego oszustwa naukowego w XX wieku – oszustwa bardzo przydatnego w budowaniu kultury samobójstwa Zachodu. http://www.warholprints.com/cgi-bin/Andy.Warhol/gallery.cgi?category=Ten.Jews

Warhol wydaje się włożył dużo uroku w pracę z Henry Geldzahlerem, kuratorem Metropolitan Museum of Art – wpływowym Żydem, który był, tak jak Warhol, homoseksualistą. „Mimo, że nigdy nie byli kochankami, związek stał się intymny”, zapewnia nas jeden z biografów Warhola. „Andy każdej nocy rozmawiał z Henrym prze telefon, zanim położył się spać, a rano, jak tylko się obudził. Nie mówię, że Warhol i Geldzahler byli kochankami, choć inni tak mówili. To mnie nie interesuje. Ja sugeruję, że Warhol, znany oportunista, wiedział, że w karierze pomogło mu schlebianie Żydom. Jego urok, jak mówił krytyk filmowy Carrie Rickey, skierowany był na „kręgi synagogi”.

Transwestyta garncarz Grayson Perry – na zdjęciu odbiera Nagrodę Turnera za swoje wazy, wiedział, że jego sukces zależał mniej od talentu niż geniuszu reklamy swojego plutokratycznego patrona – Charlesa Saatchi. Wiedział zresztą, że islamofobia zawsze może przysparza przyjaciół i wpływa na ludzi w judeo-centrycznym świecie sztuki.

„Powodem, dla którego nie poszedłem na całość w ataku na islamizm w mojej sztuce,” zwierza się bez lęku, „jest to, że czuję prawdziwy strach, że ktoś poderżnie mi gardło”. Unikając kontrowersyjnych wypowiedzi politycznych w interesie dyskrecji, Perry postanowił poświęcić swoje życie dla produkcji waz przedstawiających „wyraźne sceny perwersji seksualnej „. Musiała to być trudna decyzja.

Nie-żydowscy artyści tacy jak Anselm Kiefer, Christian Boltanski i Christopher Williams byli tak płodni w produkcji obrazów z holokaustu, jak żydowski malarz R B Kitaj, człowiek, którego obsesję na temat Auschwitz zauważano często. „Komin na obrazie Kitaja”, mówi ekspert sztuki Juliet Steyn, „spełnia rolę aktu oskarżenia chrześcijaństwa”. Tłumaczenie: Po Auschwitz, komu potrzebna Golgota?

Pasja RB Kitaja – Krzyż i komin (1940–45)

Joseph Bau - Wejście przez bramę, wyjście przez komin

Jeśli chodzi o Andresa Serrano i jego Chrystusa w moczu, oraz Chrisa Ofili przystrojona łajnem Dziewica Maryja – Madonna otoczona obrazkami żeńskich genitaliów wyciętych z czasopism porno – obaj ci emocjonalnie niedojrzali artyści mieli świadomość tego, że pogarda dla Chrystusa i Jego Matki często sprawia Żydom przyjemność.

Chris Ofili – Maryja Dziewica, Andres Serrano – Chrystus w moczu (artysty)

Artyści? Ci ludzie są bardziej jak psy cyrkowe, wytresowane do skakania przez obręcze i proszenia swoich panów o kości. Treserami są panowie z forsą, Saatchi i Guggenheimowie.

=====

Dr Lasha Darkmoon (33), naukowiec [dziedzina klasyki]. Poeta i tłumacz, działacz polityczny na rzecz Bliskiego Wschodu. „Lasha Darkmoon” to pseudonim.

 

Odpowiedzi: 14 to “Spisek przeciwko sztuce – część I”

  1. Ość Says:

    Bardzo ciekawe i czekam na cd.

  2. sono Says:

    ale ilu zaczadzialych snobow/ek uwaza sie za wielkich znawcow tej, pozal sie Boze sztuki, nie zauwazajac ,ze krol jest nagi i pejsaty.

  3. thetomek4791 Says:

    Kiedy sztuka jest tworzona dla pieniędzy,automatycznie przestaje być sztuką.Oczywiście żydostwo wie „lepiej”hehe co jest sztuką a co nie.Oni wszystko przeliczają na mamone hehe.Za komuny tworzono różne dzieła muzyczne i jakoś nikt nie otrzymywał kokosów.Żydowskie podejście do sztuki jest dalece wypatrzone

  4. thetomek4791 Says:

    Pieniądze,co najwyżej mogą być dodatkiem do samej sztuki.W końcu trzeba z czegoś żyć

  5. thetomek4791 Says:

    Teraz sztuka to chłam,wielkie g….Wszędzie cenzorzy żydowscy,jury żydowskie,więc sie nagradzają za byle co hehe

  6. Anonim Says:

    Uszy do góry! Kiedy byłem ostatni raz w muzeum (a było to całkiem niedawno, bo miesiąc temu), zauważyłem, że widzowie nie odwiedzają sali z tzw. sztuką nowoczesną. Co więcej – wręcz starannie ją omijają. Mogą więc une i swe gówno w puszki pakować, i na rozwalonych bambetlach wystawiać na rozmaitych wernisażach. Ale ludzie i tak wiedzą swoje. A aukcje dzieł sztuki, ktoś spyta? Nawet na aukcjach obrazy dajmy na to Siemiradzkiego czy Kossaków też są w cenie nie gorszej niż to, co une, kierowane swym spaczonym gustem i chęcią zbydlęcenia nas, przez dziesiątki lat nam podsuwają wołając: „piękne”, „wartościowe”, „oryginalne”, „modne”, „nieszablonowe”. A więc jest nadzieja.

  7. czytelnik 2011 Says:

    Znac sie na czyms i wiedziec to za malo,trzeba jeszcze umiec i chciec korzystac ze swego rozumu a z tym u naszych RODAKOW POLAKOW jest cos nie tak,mozna tu dawac tysiace przykladow jak zalatwiano Polske i Polakow.
    Za to sprytny Zyd robi ich w „bambuko”,gdzie tylko sie da.
    To jest dopiero sztuka .
    Taki dla przykladu „popularny polak” KW wsadza polska flage publicznie w psie odchody ,miliony Polakow na to patrza i nikt w protescie nie potrafi chocby wylaczyc telewizora i takiej stacji tv,ktora to pokazuje.
    To jest dopiero sztuka ,nic nie czynic gdy ktos cie w morde leje !!!

  8. thetomek4791 Says:

    do czytelnik2011.nobo Polacy zostali wytresowani,zdziczeli i wynaturzyli sie,zostali pozbawieni honoru,ambicji i tożsamości.oto efekt prania mózgu.Polaka już jawnie sie okrada w majestacie prawa,ten patrzy i nic nie widzi i nic nie słyszy.dramat

  9. sono Says:

    Polacy truja sobie mozgownnice jadem saczacym sie z mediow i na mysl nawet im nie przyjdzie, zeby sie odlaczyc od tej zabojczej kroplowki.
    Taka mentalnisc i moralnosc stadna. Nie stac ich na wlasne zdanie, zwlaszcza te przeciwne zaczadzonemu ogolowi. A co co je wyrazaja sa zadziobani przez „kruki i wrony”, przy obojetnosci zaczadzonego, skolowanego buractwa.

  10. Ość Says:

    Według Krzysztofa Kłopotowskiego, prawdziwa SZTUKA jest tylko wówczas, gdy wychodzi z umysłów ludzi chorych psychicznie, alkoholików, narkomanów i z zaburzeniami osobowości. Praca na materii psychiki ludzkiej nie jest bowiem możliwa bez narkotyzowania się i alkoholizowania.

    Żeby tworzyć wybitne dzieła, trzeba mieć najpierw nieźle „narąbane w mózgu”…

    I co Panowie na to? Bo ja się zgadzam. Większość „wybitnych” twórców była schizofrenikami, alkoholikami i narkomanami z zaburzeniami osobowości.

    Powiem coś jeszcze o aktorach, których małolaty z łbami przeżartymi aspartanem uważają często za idoli*.
    Aktor dawniej nazywał się „komediant” i miał na celu zabawianie władców tudzież gawiedzi. To często są ludzie niespełnieni i chcą siebie odnaleźć i innych osobowościach. To ma psychiczne podłoże. Niegroźny „zajobek”. Dziś rozpieszczani przez głodnych fikcji zapominają, że są zwykłymi komediantami. I nikim więcej!!!

    NIE SĄ TO ŻADNI IDOLE.
    Idol* z greckiego = bałwan

  11. thetomek4791 Says:

    Bardzo trafnie zauważyłeś Osciu.Większość prawdziwych sztukmistrzów,artystów nie potrafi żyć od tak sobie w społeczeństwie.Oni sie bardzo męcza z tego powodu.Prawdziwy artysta nie znosi ciasnoty i reżimu.Bardzo dużo prawdy w tym co napisałeś.Tacy artyści zawsze chodzą swoimi ścieżkami i nie znoszą monotonii

  12. Joanna Says:

    Ość
    Michał Anioł, Leonardo da Vinci, Juliusz Słowacki czy C.K.Norwid „mieli narąbane w mózgu”?Myślę, że miernoty pozbawione talentu muszą się narąbać, aby coś popełnić tj. coś, w czym inni będą się doszukiwać wyrazu. Inna sprawa, że udowodniono statystyczną przewagę pewnych chorób psychicznych w hm…grupach etnicznych, a przecież artysta (z talentem czy bez) wymaga promocji.


Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: