W niewoli mitu PIŁSUDYZMU. Henryk Pająk


Fragment książki Henryka Pająka pt: „Ponura prawda o Piłsudskim.

Źródło: Polonica

Zdrajca żydowskiego pochodzenia Józef Piłsudski

Skala mitologizacji Piłsudskiego daje się porównać z sakralizacją Generalissimusa Stalina, geniusza ludzkości, ojca narodów. Obrzydliwie zmitologizowany Piłsudski i jego synonim – piłsudczyzna, przetrwały legendę Stalina o pół wieku, kiedy to Chruszczow zdetronizował tego ludobójcę na XX zjeździe KPZR, natomiast Piłsudski przeciwnie – żyje do dziś, coraz bardziej monumentalny, coraz ordynarniej zakłamywany jako rzekomy „twórca” Polski Odrodzonej, czego dowodem były kolejne obchody rocznicy odzyskania niepodległości – 11 listopada 2004 roku. Posypały się wtedy formułki: „geniusz”, „twórca Polski Odrodzonej”, „marszałek”.

Szczytem zakłamania była np. publikacja w „Naszej Polsce” (9 XI 04), gdzie niejaki T. Trautsolt (!), tak oto opluł Romana Dmowskiego i Narodową Demokrację:

W przeciwieństwie do programu Narodowej Demokracji, która głosząc hasło lojalizmu wobec carskiej Rosji dążyła jedynie do utworzenia w granicach rosyjskiego imperium pozornie autonomicznej polskiej enklawy, Piłsudski zmierzał do wywalczenia wolnego od obcej supremacji niepodległego państwa.

To właśnie Piłsudski zawsze, swoim umysłem prowincjonalnego hreczkosicja wybiegał do „Polski” okrojonej wyłącznie z ziem zaboru rosyjskiego, bo jako agent Austrii i Niemiec nie śmiał nawet pomyśleć o uszczknięciu nawet kawałeczka ich zaborów!’

Piłsudski i piłsudyzm były nieszczęściem dla Polski odrodzonej po 123 latach niewoli. Wystarczyło dziewiętnaście lat wolności – i znów niewola, a niewiele brakowało, by ta wolność potrwała zaledwie dwa lata – gdyby generał Rozwadowski, generał Haller, generał Zagórski i generał Sikorski nie uratowali Polski w dniach 13-16 sierpnia 1920 roku, kiedy Piłsudski uciekł do swojej konkubiny Aleksandry Szczerbińskiej i swoich z nią nieślubnych córek – gdy decydowały się losy Warszawy, Polski, a także losy Europy całego XX wieku.

Zadaniem tej pracy jest wykazanie jednym, że – wbrew zakłamanej polskojęzycznej historiografii, Piłsudski i jego kompani oraz kontynuatorzy doprowadzili do upadku Drugiej Rzeczypospolitej swoją masońsko-syjonistyczną agenturalnością połączoną z głupotą „chłopców Komendanta”.

Pisanie o Piłsudskim nie jest jałowym nurzaniem się w przebrzmiałej przeszłości. W bagnie „polskiej głupoty” (Czesław Miłosz, żydomason pochowany na Skałce); polskich złudzeń, albo na odwrót – polskiego tryumfalizmu. Jest to wędrówka do źródeł przeszłych, a także obecnych nieszczęść naszego narodu i nieistniejącego już państwa – guberni, dystryktu Unii Europejskiej.

1. „Braci Wielkopolan od razu wykreśliłem ze swojego rachunku”.

Dramat Polski Odrodzonej rozpoczął się dokładnie z chwilą dojścia Piłsudskiego do władzy. On i jego kamaryla, legionowi pastuszkowie w generalskich mundurach, doprowadzili do ponownej anihilacji Polski przez dwa straszliwe totalitaryzmy – niemiecki i bolszewicki. Trzeci etap tej samej ciągłości ideowej i programowej piłsudczyzny, to piąty rozbiór Polski dokonany przez ich pogrobowców, ich wnuków i prawnuków.

Początek agenturalnej, terrorystycznej, w istocie mafijnej kariery Piłsudskiego, był „odpryskowym” skutkiem zaplanowanego przez żydowskich „rewolucyjnych demokratów” zamachu na cara Aleksandra III w marcu 1887 roku. Wśród spiskowców znajdował się przyjaciel Piłsudskiego – Aleksander Ulianow, starszy brat późniejszego ludobójcy żydomasona Włodzimierza Blanka-Ulianowa pseudonim „Lenin”. Wtajemniczonym w przygotowania do zamachu był starszy brat Józefa Piłsudskiego – Bronisław, który rzekomo miał przygotowywać ładunek wybuchowy . Został skazany na 15 lat zesłania na Sachalin.

Na krótko przed swoją śmiercią, Piłsudski wypowiedział słowa, w których megalomania ścigała się z pogardą do Polski i Polaków.

Lecz gdy po śmierci stanę przed Bogiem, będę Go prosił, żeby nie przysyłał Polsce wielkich ludzi2.

Dwudziestoletni Józef Piłsudski nic nie wiedział o przygotowaniach do zamachu – nic mu o tym nie wyszeptał ani Aleksander Ulianow, ani brat Bronisław – w każdym razie tego mu na procesie nie udowodniono. „Profilaktycznie”, dla odstraszenia innych amatorów terroryzmu, a także za winy brata, skazano Józefa Piłsudskiego, wówczas studenta uniwersytetu w Charkowie, na pięć lat łagodnego zesłania do Tunki – 200 kilometrów na południe od Irkucka. Nie było to zesłanie o zaostrzonym rygorze, skazanie na katorżnicza pracę. Wraz z innymi „rewolucyjnymi demokratami” (niemal wyłącznie żydowskiego pochodzenia), mógł polować, dowolnie się wałkonić, dyskutować, rozmyślać, a przede wszystkim intensywnie doszkalać się w przyszłej robocie terrorystyczno-rewolucyjnej i lekturach Marksa.

W samej definicji socjalistów jako „rewolucyjnych demokratów” tkwiło niusuwalne oszustwo semantyczne. Słowa „rewolucja” i „demokracja” wykluczają się wzajemnie, są ogniem i wodą. F. Eger w głośnej prawie 100 lat temu książce Żydzi i masoni we wspólnej pracy, wydanej w 1908 roku, już wtedy zwraca uwagę na fałsz ukryty w samej nazwie „Polskiej Partii Socjalistycznej”:

    gdyż co jest socjalistycznem, międzynarodowem i kosmopolitycznem, nie może być narodowem (s. 221).

1. Nic brak głosów, że Bronisław tylko „wiedział a nic powiedział” – zgodnie z sakramentalną formułką powojennego NKWD i UB, mocą której obligatoryjnie „leciało” pięć lat więzienia za to właśnie: „wiedział, a nic powiedział”.
2. Pobóg-Malinowski: Najnowsza Historia Polityczna Polski, II, s. 762.

Dodajmy – nie może także być czymś demokratycznym.

Podobny fałsz semantyczny dostrzegał ten autor w „socjalnej demokracji”, dzisiejszej wszechobecnej socjaldemokracji, szyldzie zastępującym skompromitowany żydokomunizm, zwłaszcza w wersji żydobolszewickiej.

Z kolei rosyjski myśliciel Mikołaj Bierdiajew w swej Fiłosofii nierawienstwa, wykazuje absurdalność i fałsz głoszonej idei:

Duch rewolucji, duch ludzi rewolucji nienawidzi i niszczy wszelką genialność i świętość, opętany jest ciemnością zawiści do wielkich i wielkości (…) Rewolucja nigdy nie była i nigdy być nie może duchową i religijną. Wszelka rewolucja, z samej swej natury, jest anty-religijna (…) Rewolucjonizm jest zawsze zerwaniem łączności między dziećmi i rodzicami, jest zaparciem się ojcostwa — apostazją (…) Uczucie miłości, akty budowy, porywy twórcze nigdy rewolucjom nie przyświecają…

Bierdiajew szyderczo wypomina rosyjskim socjalistom-rewolucjonistom:

Wielu was przeraziło się, gdy od dawna przez was przygotowana rewolucja socjalna poczęła was tępić. Nawet zaczęliście mówić o potrzebie i pożyteczności religii, którą zawsze odrzucaliście, zaczęliście się zwracać do Kościoła, zawsze przez was nienawidzonego.

I dalej:

Tak jeszcze niedawno dowodziliście, że naród może istnieć bez wiary, bez świątyń, bez boskiego życia, że mu wystarczają dobra materialne i racjonalne, powszechna oświata.

A ileż to kłamstwa zawierał wasz światopogląd: kłamstwem był wasz stosunek do państwa, do nacjonalizmu (…) lecz najpierwszem i najstraszniejszem kłamstwem był wasz brak wiary i bezbożność. Wasze tępe pragnienie równości, było unicestwieniem bytu i wielkich jego bogactw – to była żądza odarcia, ograbienia świata Bożego i zniszczenia wszelkiego majestatu na świecie…

Duch niebytu wami kieruje, a królestwo bolszewizmu jest granicą waszych dróg (…) Wyście nigdy nie lubili twórczości, bo twórczość jest arystokratyczną. Wyście dobrze o tym wiedzieli i gdy rozpocznie się epoka twórczości, gdy wybije godzina prawdziwego odrodzenia – będziecie odrzuceni jako bezwartościowość, jako duchowe trupy.

Józef Piłsudski na procesie Aleksandra Ulianowa zeznawał jako świadek, a nie jako oskarżony. Ulianow liczył na łagodzące zeznania Piłsudskiego. To nie uchroniło go od szubienicy, a Piłsudskiego od pięciu lat Irkucka.

Zwróćmy uwagę na koneksje młodego Piłsudskiego. Znalazł się w oku cyklonu, w bezpośrednim, przyjacielskim towarzystwie krwawych terrorystów, owych „rewolucyjnych demokratów”. Samo zestawienie obok siebie tych dwóch słów jest kpiną z ich semantyki: rewolucyjni burzyciele, zamachowcy, ale demokratyczni! Słowo „rewolucja” należało do stałych zaklęć Piłsudskiego. W Pismach zebranych czytamy: Ze specjalną więc ciekawością czytałem to, co mogłem dostać o rewolucji francuskiej (…) by tam, zachwycony zapałem i zajadłością rewolucyjną (…)

1. Cytaty pochodzą z książki hrabiego Józefa Tyszkiewicza: EURAZJA, Warszawa 1928.

 Powrócił z Syberii do Wilna w aureoli patriotycznego zesłańca, a przy tym przesiąknięty socjalistycznymi utopiami, rewolucyjnym materialistycznym marksizmem, antyreligijnością przenikającą marksizm u samych jego burzycielskich podstaw.

Bez szerszego omówienia tych marksistowskich inicjacji, nie można zrozumieć postaw, przekonań, metod walki Piłsudskiego, jego stosunku do Polski, do prawdziwej demokracji, którą jako późniejszy dyktator deptał, niszczył brutalnie i krwawo.

Czyżby?! – wykrzyknie niejeden Czytelnik wyedukowany przez polskojęzyczną historiografię międzywojnia, PRL i PRL-bis, od Szymona Askenazego, poprzez jego kontynuatorów międzywojennych i powojennych, takich jak A. Garlicki, A. Paczkowski, Tazbir, J. Tomaszewski, Ż. Kormanowa i jej uczniowie – Szechter-Michnik i J. Kuroń.

Z legendy o wielkim patriocie i wodzu na wskroś religijnym, wyłoni się prawda o starannie maskowanej bezreligijności Piłsudskiego, jego bezwyznaniowości. Jestem bezwyznaniowcem, wyznał Piłsudski w rozmowie z generałem Józefem Hallerem1.

Piłsudski osobiście spotykał się z „Leninem”. Mekką rewolucyjnych, marksistowskich fanatyków-rewolucjonistów był wtedy Zurych. Lenin i jego żydowscy kamraci, jak też Piłsudski i jego „socjalistyczni” towarzysze kilkakrotnie przebywali w Zurychu, ale nie udało się dotąd ustalić, że obydwie te mafie przebywały tam w tym samym czasie. Piłsudski był tam m.in. w okresie marca i kwietnia 1914 roku, kiedy wojna już wisiała na włosku, zadecydowana przez światowe żydowskie centra finansowo-gospodarcze, ale Lenin przebywał tam chyba w miesiącach późniejszych2.

Jeszcze w czasach gimnazjalnych, w tajnym socjalistycznym kółku „Spójnia” – jak pisze piłsudczykowski hagiograf Pobóg-Malinowski w książce J. Piłsudski, namiętnie rozprawiał nasz przyszły „Odnowiciel Polski” o pochodzeniu człowieka, o stosunku do Boga, do wszechświata; że religia potrzebna jest tylko osobnikom ograniczonym, prostym, „bez rozumu i wykształcenia”; że jest tylko postrachem dla maluczkich. Zastanawiano się także nad istotą moralności.

I właśnie na zesłaniu dokonała się ostateczna alienacja religijna Piłsudskiego3. Etapy i przejawy tej alienacji drobiazgowo omawia ks. J. Warszawski. Powrócimy do tego tematu w kontekście „religijności” Piłsudskiego. Tu zatrzymajmy się przy jego fascynacjach marksizmem, darwinizmem, „walką klas”. Zaczęło się to na kanwie programowego, religijnego nihilizmu szalejącego wśród twórców i działaczy socjalistycznych w Rosji i w zaborze rosyjskim, przeszczepionego z zachodniej Europy, wreszcie w programie jawnie antykatolickiej „Polskiej” Partii Socjalistycznej.

1. Zob: Pamiętniki gen. J. Hallera.
2. Dokładniej rozważa to ksiądz Józef Warszawski w książce: Piłsudski a religia, wydanej w 1999 roku.
3. Kronika jego życia obfituje w liczne jego uczestnictwa, już jako „Naczelnika Państwa”, w Mszach św. z okazji różnych uroczystości. No cóż, nieobecność „Naczelnika” byłaby publicznym szokiem!

 Na zesłaniu znalazł idealne warunki do ukończenia socjal-rewolucyjnego uniwersytetu. Wykładowców i bojowników miał obok siebie. Nieprzeciętnych, wręcz wybitnych.

Na osobiste fascynacje Piłsudskiego naprowadza nas jego druga żona, była rewolucjonistka i terrorystka, zarazem późniejsza kochanka i wreszcie żona Piłsudskiego – Aleksandra Szczerbińska-Piłsudska w jej Wspomnieniach, spisanych już na klęskowej emigracji w Londynie. Na czołowym miejscu wśród preceptorów młodego „Ziuka” wymienia Bronisława Szwarce (1834-1904):

Szwarce miał duży wpływ na kształtowanie młodego, dwudziestoletniego Ziuka (pseudonim Piłsudskiego – H.P.). Obaj bezdomni odbywali na dalekiej północy długie rozmowy i dyskusje. Przyjaźń ich przetrwała wiele lat i po powrocie do Polski widywali się nieraz we Lwowie.

Sięgnijmy wiec do biogramu towarzysza Szwarce. W Słowniku Historii Polski wydanym w 1969 roku, możemy się dowiedzieć, że Szwarce to właśnie „rewolucyjny demokrata” (!), urodzony we Francji (dodajmy „antysemicko” – Żyd). Do „Polski”, czyli do zaboru austriackiego i rosyjskiego przybył w 1858 roku i z miejsca zabrał się do montowania powstania zwanego później styczniowym – żydo-masońskiej prowokacji utopionej we krwi dziesiątków tysięcy najszlachetniejszej młodzieży obydwu zaborów. Szwarce utworzył organizację „czerwonych”, tzw. Centralny Komitet Narodowy – skupisko prowokatorów rewolucyjnych, przezwane obozem „czerwonych” dla odróżnienia od obozu „białych”. „Czerwoni” ogłosili się w 1863 roku „Rządem Narodowym” i sprowokowali wybuch powstania styczniowego, którego ostatni przywódca – R. Traugutt został ujęty w wyniku zdrady Żyda i powieszony.

Z takim to kombatantem „niepodległościowym” Piłsudski dokształcał się na zesłaniu. Mieli pod dostatkiem czasu i swobody. Nauka nie poszła w las.

Ze studium Ryszarda Zielińskiego: O Piłsudskim i ruchu socjalistycznym, poznajemy innych wybitnych preceptorów młodego „Ziuka”. Odrębną grupę stanowili popowstaniowi żandarmi z 1863 roku. Byli to osobnicy przemocą wymuszający pomoc dla powstańców, ochoczo wykonujący wtedy wyroki śmierci na dezerterach i nieposłusznych włościanach, nawet na szlachcie. Ich nie obejmowały kolejne amnestie carskie. Byli dożywotnimi zesłańcami.

Odrębne miejsce zajmuje Stanisław Landy i jego rodzina – socjaliści z bliskiego otoczenia Ludwika Waryńskiego i późniejszych „proletariatczyków”.
Pokolenie autora w czasach uczniowskich musiało wkuwać życiorys Waryńskiego na pamięć jako warunek egzaminu z „historii Polski”. Współczesnemu Czytelnikowi oszczędzimy szczegółów. Godzi się w skrócie przedstawić tego giganta, prekursora socjal-terroryzmu choćby po to, by wyjaśnić dlaczego wciąż jeszcze mamy tyle ulic imienia tego żydowskiego’ burzyciela Polski przedwojennej.

L. Waryński (1856-1889) to założyciel „I Proletariatu”. Działalność terrorystyczną rozpoczął od kółek socjalistycznych. W 1887 roku przy udziale Waryńskiego opracowano w Warszawie pierwszy program socjalistów „polskich” – tak zwany program brukselski. Tuż po założeniu „I Proletariatu” został aresztowany i skazany na 16 lat zesłania.

Waryński należał do wyjątkowych uświadamiaczy młodego „Ziuka”. Piłsudski pisał o nim z szacunkiem nawet w Pismach zbiorowych, choć ludobójczy dorobek terrorystów-prekursorów był już znany z wyczynów rewolucji żydobolszewickiej 1917 roku.

W zesłańczym otoczeniu Piłsudskiego znalazła się więc elita „rewolucyjnych demokratów” polskich i rosyjskich, w ogromnej większości żydowskiego pochodzenia. To zażydzenie nigdy ani nie przeszkadzało Piłsudskiemu, ani nie dawało mu nic do myślenia, np. pytania: dlaczego niemal sami Żydzi przewodzą walce o „narodowe i socjalne” wyzwolenie gojów polskich i rosyjskich?

Wszystkich programowo łączył destrukcyjny, terrorystyczny rewolucjonizm, a w sferze ideowo-moralnej – nieprzejednana wrogość do wszelkich religii, głównie do Kościoła katolickiego i Cerkwi prawosławnej.

Do judaizmu – broń Boże! Tabu!

W Małej Encyklopedii Religioznawstwa Marksistowskiego (W-wa 1970), tychże „rewolucyjnych demokratów” definiowano jako bojowników zmierzających do upowszechnienia w społeczeństwie światopoglądu materialistycznego i ateistycznego:

Rewolucyjni demokraci przenosili na swój ojczysty grunt argumenty antyreligijne i koncepcje religioznawcze powstałe wcześniej na zachodzie (…) Ich krytyka religii związana była bezpośrednio z zadaniami walki rewolucyjnej ludu o wyzwolenie społeczne i narodowe.

Nie ma tu ani jednego słowa prawdy. „Rewolucyjni demokraci” mieli „w nosie”‚ troskę o byt „ludu pracującego”, a hasełka wyzwolenia narodowego były jedynie przynętą dla patriotycznej młodzieży polskiej, prowokowanej już od powstania Listopadowego w 1830 roku i Styczniowego z 1863 roku.

Kiedy powstał ten wojujący marksistowski ateizm pod szyldem „rewolucyjnego demokratyzmu”? Wspomniany Słownik wyjaśniał:

Za datę narodzin polskiego marksistowskiego ateizmu można przyjąć rok 1882, datę powstania Wielkiego Proletariatu, pierwszej polskiej rewolucyjnej partii robotniczej, założonej przez Ludwika Waryńskiego.

I znów – ani słowa prawdy, włącznie z przybranym nazwiskiem Waryńskiego. Nie była to „polska” partia, tylko agentura europejskiego syjonizmu i skodyfikowanego już przez Marksa – Engelsa żydokomunizmu, jako dwóch pozornie antagonistycznych kierunków walki o emancypację europejskiego żydostwa.

1. Prawdziwe nazwisko Kofler. Zob.: ks. J. Warszawski, cytuje z Who’s in Europę z 1972 roku.

 Oprócz nauk bezpośrednich pobieranych od terrorystów-zesłańców, jeszcze większy wpływ na młodego „Ziuka” miały rewolucyjne lektury. Piłsudski czytał namiętnie prace Marksa, Spencera, Bakunina, Rylejewa, Bestużewa, Radiszczewa, Hercena.

Rylejew i Bestużew, przyjaciele Mickiewicza, byli zauroczeni wierszami najwybitniejszego rosyjskiego ateisty Aleksandra Radiszczewa. W swoich utworach nazywał on religię „stugłową hydrą o obłudnym uśmiechu”, skąd już tylko krok do leninowskiego „opium dla ludu”. Mickiewicz okazał się hermetyczny na nihilizm Radiszewa – był zbyt mądry, miał wystarczająco krzepką formację duchową, religijną, patriotyczną. Piłsudski był niedoukiem żądnym władzy i sławy, a wszystko co burzycielskie, lgnęło w jego świadomości na zawsze.

Czytał też Hercena. Wymieniał go w swych Pismach z uznaniem. A był to przecież filozof materialistyczny.

A co z Marksem?  Piłsudski w Pismach (t. II, s. 51) deklarował:

W każdym razie – lektura ta pogłębiła znacznie moje poglądy na społeczeństwo i bezwiednie zacząłem ulegać wpływowi logicznie zbudowanej koncepcji Marksa.

W redagowanym przez siebie „Robotniku” wychwalał Marksa jako myśliciela, któremu moglibyśmy podać rękę dla wspólnej z nim (z caratem – H.P.) walki.
I nie wypierał się wpływu Marksa na jego poglądy, choć mógł go przynajmniej przemilczeć:

umiałem zawsze odróżnić wielkość pracy samego Marksa.

Przyznawał, że popularyzacja teorii Marksa była dla niego w pewnym okresie życia niemal codziennością.
Inaczej mówiąc – był propagatorem marksizmu, a ideowe credo „polskiego” marksizmu określił jako rolę obrońcy Zachodu od zaborczego i reakcyjnego caratu.

Ksiądz J. Warszawski powołuje się na szwajcarskiego autora, który oceniając przebywających w Szwajcarii rewolucyjnych wywrotowców-nihilistów stwierdzał, że w socjalistycznym odłamie tych terrorystów bardzo często nie odróżniano Polaków od rosyjskich nihilistów. Byli to w istocie – beznarodowcy, kosmopolici, internacjonałowie. Od żydobolszewików „Lenina” i Bronsteina vel „Trockiego” będzie ich dzielić tylko kamuflaż rzekomej walki o „wyzwolenia narodowe”. Bolszewicy odrzucą go jako zbędny już balast. Róża Luksemburg będzie kategorycznie odmawiać Polsce i Polakom prawa do państwowego bytu. Ich celem stanie się rewolucja europejska, potem światowa.

Będą czekali długo, aż się doczekają – Unii Europejskiej. Rząd Światowy już istnieje i okupuje zdalnie, Państwo Światowe już blisko…
W skrócie: tragiczna w skutkach inicjacja dwudziestoletniego „Ziuka” odbywa się w warunkach całkowitej sterylizacji z tego, co wyniósł z Zułowa, z postaw rodziców, katolickiego otoczenia. Do Wilna wróci bezwyznaniowy socjal-rewolucjonista-internacjonał. Takim pozostanie do końca życia, z różnymi stopniami i sposobami kamuflażu swej bezwyznaniowości, bezreligijności, aż po śmierć bez spowiedzi…

Upłynął zaledwie rok od powrotu Piłsudskiego z zesłania, kiedy stał się członkiem Polskiej Partii Socjalistycznej i od razu członkiem jej Komitetu Centralnego. Skąd ten błyskawiczny awans?

PPS powstała jesienią 1892 roku w Paryżu, z inicjatywy bogatego, rzekomo zasymilowanego Żyda Stanisława Mendelsona1. Na zjeździe polskich, a raczej polskojęzycznych emigrantów, w którym uczestniczyli także ludzie z tzw. „opozycji patriotycznej w kraju”2 powołano tzw. „Związek Zagraniczny Socjalistów Polskich„. Stał się on zalążkiem właściwej PPS. Socjalizm jako ideologia buszował już od dawna po Europie. W ramach dalekosiężnych planów żydostwa europejskiego, zmierzał do wywołania wojny europejskiej, a przez nią zniszczenia Rosji.

Program ZZSP opracował Mendelson. Nie było tam Piłsudskiego, byli natomiast obecni dwaj Grabscy: Władysław i Stanisław, którzy odegrali potem ważne role w działalności PPS, a po 1920 roku – w kolejnych rządach. Był też obecny na tym zjeździe założycielskim inny wpływowy potem socjalista – Zygmunt Balicki, wtedy członek Stronnictwa Postępowo-Demokratycznego. Stronnictwo to zostało założone przez polsko-rosyjskich socjalistów-masonów (Balicki także był masonem). Jego założycielami byli wolnomularz z loży „Prawda” – Aleksander Lednicki oraz Aleksander Świętochowski. W 1905 roku w moskiewskim mieszkaniu Lednickiego odbył się zjazd tego żydomasońskiego Stronnictwa, oczywiście „postępowego” i oczywiście „demokratycznego”, z udziałem Balickiego, M. Zdziechowskiego, S. Kempnera, Jana Harusewicza. Rosyjskich „postępowców” i „demokratów” reprezentowali m.in. Paweł Milukow (potem masoński minister w rządzie żydomasona Kiereńskiego), Dymitr Szachowski i prof. D. Anuczkin. Sami Żydzi.

Tak oto „postępowcy”, „demokraci” rosyjscy i polscy mieszali się z socjalistami we wspólnym dziele, którego ostateczne oblicze poznano po rewolucji żydo-bolszewickiej 1917 roku, bowiem socjalistów, „demokratów” różniły od żydobolszewików tylko nazwy, ale kierunek był ten sam – zniszczenie Rosji, religii, duchowości – dokładnie tak, jak to wypunktował Bierdiajew.

Socjalizm kiełkował jednak znacznie wcześniej, kiedy Piłsudski był jeszcze dzieckiem. Jego awangardą byli Żydzi. Chodziło o zrewoltowanie robotników zgodnie z „Manifestem Komunistycznym” Marksa. Najpierw wydawali ulotne broszury o charakterze ateistycznym i nihilistycznym. W 1878 roku założyli organ prasowy „Praca”. Dziennik ten przygotowywał grunt do rewoltowania robotników i kształcił przyszłych agitatorów.

Z początkiem 1890 roku pojawia się drugie pismo pt. „Robotnik”, programowo szerzący ideały „walki klasowej”. Wokół redakcji „Robotnika” skupili się niemal sami Żydzi, deklarujący uroczyście, że ich celem jest socjalizm międzynarodowy.

1. Spotyka się też pisownię nazwiska: Mcndclsohn.
2. Tym krajem byty obszary zaboru rosyjskiego i austriackiego.

Ps. Gdzie był Marszałek Józef Piłsudski 15 sierpnia 1920 roku?  Kim byl Piłsudski ?

Odpowiedz na pytania – 16 minuta 36 sekunda, ale warto wysluchac calosci nagrania, jest takze atak na Henryka Pająka ( Henryk Pająk wystąpił tylko raz na antenie RM: http://www.youtube.com/watch?v=bnpd8mBep-k ) i jego ksiazke „Ponura prawda o Pilsudskim”.

Radio Maryja, autor: prof. dr hab. Wiesław Jan Wysocki, prof. dr hab. Józef Szaniawski,

http://w712.wrzuta.pl/audio/2c6zRSfxWKs/unknown_artist_-_c_windows_desktop_16m36s.mp3

http://w712.wrzuta.pl/audio/233HPmNqufS/unknown_artist_-_d_pulawy_-_pilsudcki.mp3

Dodatek do dodatku:

Puławy, Józef – Stefan Minkiewicz

Działo się w mieście Puławach, dnia piętnastego sierpnia tysiąc dziewięćset dwudziestego roku
o godzinie szóstej po południu. Stawił się osobiście, Stanisław Minkiewicz profesor mieszkaniec Puław, czterdzieści trzy lata liczący, w obecności Józefa Piłsudskiego, Naczelnika Państwa, i Wacława Kraszewskiego, rolnika, lat piećdziesiąt trzy liczącego, zamieszkałego w Osinach, i okazał nam dziecię płci męskiej, oświadczając, że takowe urodzone jest w Puławach, dwudziestego trzeciego marca ubiegłego roku, o godzinie dwunastej i pół po południu z jego slubnej małżonki Stefanii z Michałowskich, lat trzydzieści trzy liczącej. Dziecięciu temu na Chrzcie Świętym, udzielonym w dniu dzisiejszym przez księdza Stanisława Gawta, nadane zostały imiona Józef-Stefan, a do Chrztu Świętego podawali: wyżej wspomniany, Józef Piłsudski, Naczelnik Państwa, i Katarzyna Skrzywska; Zygmunt Skrzywski, starosta i Wanda Konopacka; Bohdan Prystor i Nina Skrzyńska, Tytus Jemielewski i Zofia Czarnocka.

Akt ten stawającemu i świadkom przeczytany, przez Nas i przez obecnych podpisany został. Utrzymujący Akty Stanu Cywilnego, proboszcz parafii Puławskiej Ksiądz Józef Tuzun. Opóźnienie w sporządzeniu aktu nastąpiło z powodu zajęć służbowych .

D. Stanisław Minkiewicz, ojciec. Świadkowie: (dwa podpisy nieczytelne),

Podpis Naczelnika Państwa.

Fotokopia aktu chrztu dziecka starosty puławskiego z podpisem Józefa Piłsudskiego, 15 sierpnia 1920, godzina 18

komentarze 3 to “W niewoli mitu PIŁSUDYZMU. Henryk Pająk”

  1. sentintel Says:

    Anglo- Amerykański establishment. #1
    prisonplanet.pl
    Polska
    2011-05-11

    W XIX wieku jeden z najbogatszych ludzi w Wielkiej Brytani nazywał się Cecil Rhodes.

    Rhodes zbił swój majątek na wydobyciu i handlu diamentami (na tamte czasy około 90% handlu było w jego rękach). Pod koroną królewską, we współpracy z Nathanem Rothschildem zbudował monopol (De Beers company.) handlujący tymi półszlachetnymi kamieniami. Był również twórcą Kompanii Południowo Afrykańskiej w 1889 (ang.the British South Africa Company). Pomiędzy 1874–1880 przejął kontrolę nad większością kopalń w Kimberley w Afryce Południowej. Był główną osobą budującą afrykańską część Brytyjskiego imperium skutecznie przejmując niemalże całą jej wschodnią część. Rhodes był także założycielem państwa Rodezja (nazwa wzięta od jego nazwiska), która później zmieniła swoją nazwę na Zambię i Zimbabwe.

    Budował potężny blok afrykański próbując zunifikować setki szczepów afrykańskich pod protektoratem Londynu. Jednak jego ambicje nie zatrzymały się na budowie kolonialnej afryki, jego marzeniem było światowe imperium, nowe światowe imperium pod kontrolą świata zachodniego reprezentowanego przez Wielką Brytanię i resztę anglosaskiego świata. W swojej ostatniej woli poświęcił cały swój majątek na stworzenie tajnego stowarzyszenia mającego urzeczywistnić ten cel.

    W niniejszym artykule postaramy się przekazać ponad 100 lat działania tajnego stowarzyszenia cytatami z książek Carrolla Quigleya, który był oficjalnym historykiem zatrudnionym do spisania historii właśnie tej organizacji. Książki które są rezultatem jego badań to “The Anglo-American Estabishment” i “Tragedy and Hope. A History of the World in Our Time.”, niezwykle ważne pozycje dla zrozumienia systemu post-kolonialnego, neo-feudalnego ogarniającego większość świata w obecnych czasach, jego systemy kontroli i finalny cel- Nowy Porządek Świata.

    Wywiad z autorem w Royal Institute of International Affairs RIIA i CFR z roku 1974: Plik MP3.

    Dla celów skrótowych w artykule “The Anglo-American Estabishment” będzie funkcjonować pod skrótem TAAE a “Tragedy and Hope. A History of the World in Our Time.” jako TAH.

    Tajne stowarzyszenie Cecila Rhodesa.
    TAAE Str. 3. Pewnego zimowego popołudnia w lutym 1891 roku, trzej mężczyźni spotkali się w Londynie aby dyskutować. Z tych rozmów wynikły postanowienia mające nie tylko wpływ na Imperium Brytyjskie ale i cały świat. Ci mężczyźni zorganizowali tajne stowarzyszenie które przez ponad 100 lat było największą siłą formułującą kierunki i działania Imperium Brytyjskiego i jego polityki zagranicznej…Liderem był Cecil Rhodes, niesamowicie bogaty budowniczy imperium i najważniejsza osoba w Afryce Południowej. Drugim był William T. Stead (należał do ruchu Teozoficznego), najbardziej znany i najprawdopodobniej najbardziej sensacyjny dziennikarz swoich czasów. Trzecią osobą był Reginald Baliol Brett, później znany jako Lord Esher, przyjaciel i powiernik królowej Wiktorii VII i króla Jerzego V…Plan organizacji wymagał stworzenia wewnętrznego kręgu “Stowarzyszenie Wybranych” (ang. “The Society of the Elect”), oraz zewnętrznego kręgu, znanego jako “Stowarzyszenie Pomocników” (ang “The Association of Helpers”). Wewnątrz stowarzyszenia władza miała być realizowana przez lidera i “Radę Trzech”. Liderem miał być Rhodes, a do rady mieli należeć Stead, Brett i Alfred Milner.

    4. Przez okres prawie 60 lat, to stowarzyszenie było różnie nazywane. Przez pierwszą dekadę mówiło się o “Tajnym stowarzyszeniu Cecila Rhodesa” albo “marzenie Cecila Rhodesa”. W drugiej i trzeciej dekadzie działanie grupy było znane pod nazwą “Przedszkole Milnera” i jako “Grupa Okrągłego Stołu”. Od 1920 grupa miała kilka nazw…”grupa Timesa”, “grupa Rhodesa”, “grupa Chatham House”,”grupa Wszystkich dusz” i “koteria z Cliveden” (ang. “Cliveden set”).

    31. Jednym z trwałych tworów Bloku Cecila było “Stowarzyszenie do Badań Parapsychologicznych” (ang. Society for Psychical Research), które ma podobną pozycję w histori jak Królewski Instytut Spraw Międzynarodowych (ang Royal Institute of International Affairs) grupy Milnera.

    Stowarzyszenie do Badań Parapsychologicznych (SPR) jest organizacją non-profit w Wielkiej Brytanii. Jego celem jest, zrozumienie „wydarzeń i możliwości powszechnie opisywanych jako psychiczne lub paranormalne oraz propagowanie i wspieranie ważnych badań w tej dziedzinie” jak również „badanie rzekomo zjawisk paranormalnych w sposób naukowy i bezstronny.” Towarzystwo to zajmowało się m.in. mezmeryzmem, komunikacją myślami, nawiedzeniami, opętaniami, fenomenem Reichenbacha, seansami itp. Oznacza to że Cecil Rhodes oraz jego grupa byli głęboko zainteresowani okultyzmem.
    Obecni i byli znaczący członkowie SPR Henry Sidgwick, Frederick Myers, Alfred Russel Wallace, W.B.Yeats, C.G.Jung, William James, Arthur Balfour, Archie Roy, Rupert Sheldrake, Richard Wiseman, Susan Blackmore, Dean Radin, Alastair Sim, Peter Underwood and Charles Tart.Arthur Conan Doyle. Link do strony SPR: LINK.

    33. O tajnym stowarzyszeniu Cecila Rhodesa jest mowa w pierwszych pięciu z siedmiu jego testamentów. W piątym zostało ono uzupełnione przez ideę uczelni ze stypendiami, w których absolwenci będą ze sobą złączeni wspólnymi ideałami, ideałami Rhodesa… Ale Rhodes miał nadal na myśli te same ideały i ciągle wierzył, że mogą być przeprowadzane najlepiej przez tajne stowarzyszenie ludzi poświęconych wspólnej sprawie. Stypendia były jedynie fasadą, aby ukryć tajne stowarzyszenie, lub, bardziej dokładnie, miały być jednym z instrumentów, za pomocą których członkowie tajnego stowarzyszenia mogą zrealizować swoje cele. Cel ten, został wyrażony w pierwszej woli (1877), i brzmiał: „Rozszerzenie brytyjskich rządów na całym świecie, doskonalenie systemu emigracji z Wielkiej Brytanii i kolonizacji przez Brytyjskich subiektów we wszystkich krajach, gdzie środki do życia są możliwe do osiągnięcia w dziedzinie energii, pracy i przedsiębiorczości. . . ostateczne odzyskanie Stanów Zjednoczonych Ameryki jako integralnej część Imperium Brytyjskiego, konsolidacji całego Imperium, inauguracja systemu Kolonialnego przedstawicielstwa w Imperialnym Parlamencie, który może mieć moc do spajania rozdzielonych członków Imperium i wreszcie powstania tak wielkiej potęgi, aby dalsze tworzenie wojen było niemożliwe i aby promować dobro ludzkości. ”

    Odniesienie do Jezuitów jako modelu jego tajnego stowarzyszenia znajduje się w „Confession of Faitch”, którą Rhodes napisał dwa lata wcześniej (1875) i które zawierały się w jego woli. Trzynaście lat później, w liście do powiernika jego trzeciej woli, Rhodes powiedział, jak ukształtować tajne stowarzyszenie, mówiąc: „W tej kwestii proponuję rozważenie podjęcia Konstytucji jezuitów jeśli to możliwe i zamiast “Religii Rzymsko Katolickiej” umieścić „Angielskie Imperium”… Ma to być swego rodzaju bractwo religijne, jak Jezuici, „Kościół dla rozszerzenia Imperium Brytyjskiego”.

    36. W swojej książce Rhodes pisał w jednym miejscu:. „Pan Rhodes był więcej niż założycielem Dynastii. On chciał być twórcą jednego z tych rozległych częściowo-religijnych, quasi-politycznych stowarzyszeń, które podobnie jak społeczeństwo Jezusowe, będzie odgrywało potężną rolę w historii świata. Mówiąc bardziej ściśle, chciał założyć Zakon jako instrument woli Dynastii, a kiedy żył marzył o tym, że będzie jego Cezarem i jego Loyolą.”

    38. Tajne stowarzyszenie, po wstępnych rozmowach, przyjęło swoją formę w 1891 roku, w tym samym roku, w którym Rhodes sporządził swoją czwartą wolę i wskazał Steada oraz Lorda Rothschilda jako powierników jego majątku. Jest to całkowicie jasne, że oczekiwał od Rothschilda obsługi finansowej inwestycji związanych z powiernictwem, a Stead miał mieć pełną swobodę co do metod, za pomocą których środki zostaną wykorzystane…na początku dyskutowano nad celami, i uzgodniono, że jeśli będzie możliwe uzyskanie Anglo-Amerykańskiej wspólnoty, Brytania powinna przyłączyć się do USA.

    49. Wraz ze śmiercią Rhodesa w 1902 roku, Milner uzyskał kontrolę nad pieniędzmi Rhodesa i był w stanie ich użyć do rozwinięcia funkcjonowania jego machiny propagandowej. To jest dokładnie to, czego chciał Rhodes i zamierzał. Milner był dziedzicem Rhodesa, i obaj o tym wiedzieli.

    Czytaj dalej: Anglo- Amerykański establishment. #2

    Dziękujemy za wsparcie przy opracowaniu tego artykułu Alanowi Wattowi. http://www.cuttingthroughthematrix.com

    http://www.prisonplanet.pl/polityka/anglo_amerykaski,p392142023


Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: