Bilans ostatnich dni w Libii


Źródło : www.3rm.info/14470-itogi-minuvshix-sutok-v-livii.html

Data publikacji : 25.08.2011 godz.15:07 czasu moskiewskiego

Tłum. Z jęz. ros. RX

Tak więc minione dni stały się Dniami Prawdy dla „cywilizowanych mediów”. Nie ma powodu aby opowiadać o szalejących Bachanaliach bo wszyscy byliśmy ich świadkami. Ludziom, w całym tego słowa znaczeniu, preparowano mózgi. Ale nie udało się. Fala łgarstw, nieustannych łgarstw, rozbiła się o falochron ludzkiej woli i odwagi i „cywilizowani” cofają się bez wstydu.

I dzisiaj jak na rozkaz ukazały się normalne doniesienia informacyjne. Nieźle wyszli na durniów czepiając się bredni o „niewoli” występującego publicznie, wesołego i rozmownego Seifa al-Islama i już po raz trzeci „zabitego”, bardzo zmęczonego i zafrasowanego Hamisa. Młodszy, co prawda, błysnął na parę sekund i gdzieś zniknął, zrzucając obowiązek wypowiedzi na starszego, ale już starszy, miłośnik przemówień, nie zawiódł. Dostało się wszystkim. Teraz „wiodące na świecie” media takie choćby jak o wysokiej reputacji BBC, próbując przełożyć winę za uwiarygodnienie łgarstw z powodu aresztu „prawdopodobnego sukcesora Kaddafiego” i jego o mały włos przekazanie Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu… Sam Międzynarodowy Trybunał Karny w osobach tamtejszych piesków szczekał przez telefon tylko o tym, że „mają taką informację od buntowników i próbują ją jakoś wyjaśnić”. O takie rzeczy nikt nie dba. Jak wiadomo społeczeństwa były poinformowane, że „Międzynarodowy Trybunał Karny potwierdził aresztowanie Seifa” co oznacza, że jednak krokodyle potrafią latać. Aczkolwiek niziutko, niziutko. Ale żule! Czego można po żulach i krętaczach oczekiwać? Ponadto według oświadczenia szanownego „jewgienisandro” (gwiazda dziennikarstwa rosyjskojęzycznego-tłum.), któremu ja (z mnóstwa powodów) wierzę, milczenie w „temacie Libii” jego stacji TV (1 kanał) nie było spowodowane naciskami na redakcję z góry a jedynie brakiem wiarygodnych informacji z Trypolisu. Innymi słowy ci od których w ten czy inny sposób ta stacja jest zależna (nie wiem i nie chcę wiedzieć co to za ludzie) bardziej od wpływowych kręgów są skłonni do utrzymywania społeczeństwa w kursie. Co i polecam pod uwagę chętnym poznania, którym mediom w Federacji Rosyjskiej można choć troszkę wierzyć. A teraz o tym co tak naprawdę miało miejsce w realu. Rzeczywiście była próba szturmu generalnego. Dokładniej to nie szturmu a „zmasowanego ataku na punkty dowodzenia”.

Po bardzo ciężkich nalotach natowskich, w Trypolisie był wysadzony desant od strony morza, kilka setek wyborowych „głoworezów” (obcinaczy głów-tłum.) (sądząc po taktyce to wywodzących się z LIG i AKIM ) z marszu przystępujących do terroru wobec wszystkich w celu stworzenia chaosu.

Odpowiedni udział w tej części operacyjnego baletu miały i natowskie helikoptery bojowe, koszące seriami broni maszynowej spokojne ulice oraz „internetowa młódź” ( to samo „podziemie”, które na sygnał wyszło na ulice i tępo imitowało „manifestujące tłumy” ). Niektóre relacje z przebiegu wydarzeń można uzyskać ze świadectw niezależnego eksperta, który znalazł się w samym centrum wydarzeń i zdołał ocaleć. Sądząc po wydarzeniach to w pewnym momencie na miasto zwaliło się piekło. Przy tym realna skala wydarzeń w rzeczywistości była rozdmuchiwana maksymalnie przez „cywilizowane media” pracujące ( to już jest pewne ) w katarskich(?) studiach filmowych, a równolegle był uruchomiony program „delegitymizacji reżimu”. Liczne „zielone ambasady” jak na zamówienie zmieniły flagi na trójkolorowe a Tunezja i Egipt ogłosiły uznanie „Libijskiej Rady Narodowej” za „jedyną prawowitą władzę Libii w związku z upadkiem reżimu Dżamahariji”.

Ponadto Tunezja ogłosiła „zatrzymanie” ( a raczej internowanie ) premiera Libii dr-a Bagdadi al-Mahmudi, szefa libijskiej delegacji na rozmowy w Dżerbie. W eter nawet poszła wiadomość o jego zdradzie i „krótkim wywiadzie”, ale sądząc po tym, że obiecanego wywiadu nie ma do tej chwili to starzec posłał ich wszystkich „na drzewo” i co teraz z nim zrobią tego nie wiem.

Na tyle na ile można się domyślać to producenci i reżyserzy spektaklu nie mieli wątpliwości, ze ta noc będzie dla pułkownika ostatnią. Z tej przyczyny, że pod pozorem chaosu i fali dezinformacji parę dziesiątków niewielkich świetnie uzbrojonych oddziałów, można powiedzieć, że komandosów a już z pewnością regularnych żołnierzy natowskich, pewności co do tego nie ma, praktycznie w tym samym czasie, bez angażowania się w walki uliczne, uderzyło na te miejsca gdzie powinny znajdować się libijskie osobistości, w pierwszym rzędzie dzieci pułkownika i ludzie z jego najbliższego otoczenia. Uderzono także na kluczowe obiekty stolicy. Na ile rozumiem to pewność NATO co do sukcesu była absolutna i akurat stąd wzięła się fala raportów o „aresztowaniach” Seifa, Saadi, Muhammeda, „śmierci” Hamisa i generała Abdullaha al-Senussi. Nikt niczego o nich nie wiedział i założono, że zawodowcy nie mogą sobie nie poradzić. Nie nadano tylko dezinformacji o aresztowaniu (śmierci?) Aiszy, ponieważ szturm na jej dom został szybko rozbity przez uzbrojone dziewczęta służące w jej ochronie ( właśnie tam odnaleziono katarskie trupy ). Przy okazji. Sytuacja z Muhammedem, najstarszym synem pułkownika z pierwszej żony nie jest w pełni zrozumiała. Jest żywy i przebywa na wolności, to pewne, ale o pewnych szczegółach chodzą różne słuchy.

Krótko mówiąc wszystko było bardzo skrupulatnie zaplanowane. Jak i dlaczego doszło do pogromu, tego nie wiem. Ale to się wydarzyło. Nie wiem na ile Seif mówi prawdę, że „my wszyscy przygotowaliśmy zasadzkę”, ale faktem jest, że zasadzka była. Okazało się, że w Trypolisie jest wystarczająco dużo wyszkolonych żołnierzy, pospolitego ruszenia nie poddającego się panice sianej przez zachodnie media, którzy wszyscy wyruszyli na ulice walczyć, a co najważniejsze to to, że mieszkańców stolicy wsparli ludzie z pobliskich plemion. Szczerze mówiąc nie uwierzyłbym w to ( plemiona zachowują neutralność ), ale Musa Ibrahim szczególnie wyrażał wdzięczność „plemionom, które pomogły” i Seif wygadał się także o tym fakcie, tak że najprawdopodobniej mieszkańcy wsi przyszli z pomocą stolicy. W rezultacie nie udało się komandosom osiągnąć celu zajęcia stolicy ani obalenia nawet jednej osobistości rządowej, po czym zostali oni, utraciwszy wielu ludzi zabitych i pojmanych, zmuszeni do odwrotu pod osłoną natowskich helikopterów.

Za to „mięso” (islamiści) tymczasowo przechwyciwszy władzę w kilku dzielnicach, ujawnili całą swoją naturę dokonując dzikich masakr i grabieży. A tego w planach scenarzystów nie przewidywano. Z Bengazi słano paniczne wezwania „natychmiastowego zaprzestania” a główny dupek Mustafa Abdel Jalil groził nawet „podaniem się do dymisji jeśli tego się nie zakończy”, jednakże nikt nie słuchał jego słów, masakry trwały i w rezultacie nawet przestraszeni panikarskimi mediami ludzie chwycili za broń poczynając rżnąć bandziorów. Rankiem już było po wszystkim. Chociaż oczywiście mają rację i ci, którzy uważają, że ta fala była tylko pierwszą, warto zauważyć.

Z biegiem wydarzeń ostatecznie wyjaśniło się, że liczni ludzie uważający siebie za „dziennikarzy” w istocie są na służbie dla zupełnie innych organizacji. Według słów Thierry Meyssana, który wszystko widział na własne oczy, niektórzy jego koledzy okazywali napastnikom, którzy wtargnęli do hotelu „Rixos”, „całkowicie inne dokumenty akredytacyjne, o których na razie boję się mówić szczegółowo”, a szef korespondentów CNN osobiście groził dziennikarzom piszącym prawdę, że, powiedzmy, „oto nasi przyszli i urządzą was teraz na cacy”. I takie fakty, moim zdaniem powinno się wziąć pod uwagę i zapamiętać. Co tutaj jest niejasnego? Ano to co się dzieje w centrum telewizyjnym Trypolisu. W pewnym momencie było zdobyte przez oddział buntowników i transmisje przerwano. Spieszę napisać, że póki co to nie wiem nic o wznowieniu działania TV.

Bardzo możliwe, że już wszystko działa normalnie. Natomiast jest całkowicie jasne to, że do obrony Trypolisu nie trzeba było ściągać wojska z Bregi i Zliten ani z innych miejsc. Armia tej nocy pozostała na swoich pozycjach i pomimo nieobecności Hamisa i Mutasima (obaj byli w stolicy na zebraniu) bez szczególnego wysiłku utrzymała je. Innymi słowy linia frontu pozostała bez zmian.

Z racji wydarzeń na południu kraju, o nich wypowiadał się szanowany maramus, poważnie się zaniepokoiłem, to jednak nieszczęście i tam się nie wydarzyło. Rzeczywiście, niewielki ale świetnie przygotowany oddział bojowców lub przebranych żołnierzy próbuje odciąć „południową drogę życia”, jednakże napotkał na opór ze strony Tuaregów i nie radzi sobie dobrze, a spora kolumna próbująca iść na Sebha, bez wsparcia lotniczego, została wczoraj wieczorem zaatakowana i zniszczona lub rozproszona przez lojalistów. Tak czy owak Sabha jest wolna.

komentarze 3 to “Bilans ostatnich dni w Libii”

  1. stary-stach Says:

    śledząc prawdę po kierunku kłamstw wygląda na to iż żydzi zrozumieli iż przegrali w Libii i przygotowują odwrót – przerzut sił do Syrii. Będzie blokada informacyjna a Kadafi pozostanie u władzy. Filmy „z Libii” będą kręcone w Bahrajnie lub innych częściach Arabii. Zostanie ogłoszone zwycięstwo i nawet podpisane umowy z rzekomym rządem libijskim znajdującym się w Bahrajnie- słowem cyrk na kółkach. Największe kłamstwo propagandowe po „wylądowaniu na księżycu”

  2. McMario Says:

    Wszystko wskazuje na to, że zbliża się przełom, jeśli chodzi o układ sił „cywilizacja zachodnia, a świat islamski”. Oczywiście to jeszcze trochę potrwa. W moim pojęciu, zmiany te już nadchodzą dużymi krokami. Bez względu na to, jakie będą tego konsekwencje w przyszłości, każdy człowiek, któremu miła jest wolność i sprawiedliwość, nawet kosztem wielu wyrzeczeń, będzie życzył Libii wygranej, a biorąc pod uwagę zgniliznę „naszego świata” – odwetu. Może to brzmi trochę przerażająco, ale my – biali – sami nie damy sobie rady z tymi fermentami niszczącymi nasze życie. Ten bajzel, który – świadomie, czy też nie – zgotowaliśmy sobie na własnej ziemi, jest w moim pojęciu, nie do naprawienia przez nas samych (nie mówię tu o teoretycznych rozwiązaniach). Dlatego też życzmy zwycięstwa wszystkim prawym muzułmanom. Koniec, kropka…


Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: