Izrael świętuje 62 rocznicę powstania (fragmenty). Zbiór materiałów sprzed roku


Uwaga, źródła żydowskie, ale zdjęcia z naszych własnych zbiorów. Są nierozpowszechnione w internecie, pochodzą wprost z arabskich źródeł.  Admin

Israel celebrates 62nd anniversary

http://www.ynetnews.com/articles/0,7340,L-3878214,00.html

tłumaczenie / opracowanie Ola Gordon

Kiedy Izrael świętuje 62 lata istnienia, radość zastępuje smutek Dnia Pamięci. Premier Netanjahu mówi: „Nie jesteśmy tu przez szansę, ale dlatego, że to nasza ziemia.” Przewodniczący Knesetu Rivlin mówi o podziałach w samej Jerozolimie.

Premier Netanjahu wydał specjalne oświadczenie, w którym mówi: „W Dniu Niepodległości świętujemy dwa cuda będące dziełem żydowskiego narodu: cud odnowy i cud budowy.”

[…] „Wiem, że przed nami jest wiele więcej cudów. Herzl powiedział: „Jeśli tego chcecie, to nie żaden sen”- chcieliśmy tego. Chcieliśmy tego co chciało tak wiele pokoleń Żydów, (Żydów) którzy marzyli i modlili się i wylali morze łez w nadziei, że uda nam się dojść do tego miejsca,” powiedział Netanjahu: „Wiem, że możemy dokonać wiele innych cudów.”

[…] Reuven Rivlin mówił o roli Herzla: „62 lata po realizacji marzenia o Altneuland (stara nowa ziemia), my, pokolenie jej powstania, doskonale wiemy, że zbawienie Izraela nie było nam dane przez proroków, ani przez dyplomatów, ale tylko przez tych, którzy ośmielili się przestać marzyć i rozpocząć realizację, tylko przez tych, którzy przestali czekać na moment, w którym odrodzenie Izraela będzie w rękach Cezara, obcego króla lub rządu, tylko przez tych, którzy podnieśli się i zdecydowali się wykonać ten ruch.”

Rivlin mówił o życiu w Jerozolimie i o podziałach między jej mieszkańcami. „W erze kulturowej otwartości, jesteśmy świadkami niebezpiecznego procesu pogłębiania okopu każdej grupy za jej czterema ścianami. Ten okop przynosi tylko polaryzację kulturową i polityczną.

Powiedział: „Spójrzmy, na przykład, co stało się w Jerozolimie w ostatnim dziesięcioleciu: oddzielne dzielnice, oddzielny transport publiczny, oddzielne centra handlowe dla haredim i osób świeckich, Arabów i Żydów. Getta oddzielone murami separacji, jeśli nie przez mury z cementu.”

„Zanim zapalę pochodnię,” dodał Rivlin, „spójrzmy jak odległa jest jerozolimska rzeczywistość od wizji, która połączyła to miasto. Czy możemy w obecnej sytuacji, będąc w trudnej i bolesnej ofensywie w kwestii suwerenności naszej stolicy, szczerze powiedzieć, że nie mieliśmy udziału w jego podziale na plemiona czy kawałki? Czy jeszcze raz uzależniliśmy się od murów?

[…] „Te same mury które rzekomo chronią nas przed „innymi”, w rzeczywistości tylko przykuwają nas do naszych lęków? Nasz strach przed „innym” za murem, czy to Arab czy haredi, jest sprzeczny z istotą syjonizmu, sprzeczne ze wszystkim, co syjonizm stworzył tu w ciągu ostatnich 150 lat”, powiedział.

[…] Według danych opublikowanych przez izraelski GUS przed Dniem Niepodległości, całkowita populacja Izraela szacowana jest na 7,587,000, z czego Żydzi to 5,726,000 (75.5%) i Arabowie 1,548,000 (20.4%).

List otwarty dziennikarza Ari Szawita do premiera Netanjahu (fragmenty)

Niech Pan zrobi coś zanim będzie za późno

http://www.haaretz.com/hasen/spages/1164021.html

Ari Shavit – 19.04.2010

 […] Wtedy powiedziałem Panu, że myślałem że wiem, jak ciężkie zadanie ma Pan do wykonania. Pan odpowiedział, że ja tego nie wiem. Mimo że chociaż myślę, że wiem, nie wiem. Że nigdy nie było podobnej sytuacji od zmartwychwstania Izraela.

Opierając się na wcześniejszych rozmowach, rozumiałem to co Pan mówił o: wyzwaniu nuklearnym, wyzwaniu rakietowym, wyzwaniu delegalizacyjnym. Mrożący krew w żyłach związek zagrożenia egzystencjalnego ze wschodu, strategiczne zagrożenie z północy i groźba odepchnięcia przez zachód. Niebezpieczeństwo wojny jakiego nie mieliśmy nigdy wcześniej. Niebezpieczeństwo wynikające z tego, że sojusznicy Izraela nie stoją u jego boku, tak jak to było w przeszłości. I to poczucie izolacji. Poczucie oblężenia. Zdawanie sobie sprawy z tego, że po raz kolejny, musimy sami zadbać o nasz los.

Panie Premierze, jest Pan znienawidzoną osobą,. Nienawidzi Pana prezydent Stanów Zjednoczonych. Nienawidzi Pana sekretarz stanu. Nienawidzą Pana niektórzy przywódcy arabscy. Nienawidzi Pana zachodnia opinia publiczna. Nienawidzi Pana lider opozycji. Nienawidzą Pana moi koledzy, nienawidzą Pana moi przyjaciele, nienawidzi Pana moje środowisko.

[…]14 czerwca 2009 r. okazało się, że rzeczywiście ma Pan w sobie dużo siły. Powiedział Pan wtedy około 2000 słów w sali Uniwersytetu Bar-Ilan. Ale z tych 2.000, tylko siedem lub osiem miało historyczne znaczenie: zdemilitaryzowane państwo palestyńskie obok żydowskiego Izraela. Widać było, że było ciężko wypowiadać te słowa. Były one wyrwane z buzi w stanie agonii. Ale tamtego wieczoru w Bar-Ilan, mąż stanu w Panu pokonał polityka

[…] Około godziny po zakończeniu przemówienia, kiedy rozmawiałem z Panem przez telefon, można było w Pana głosie usłyszeć ulgę. Wiedział Pan, że w końcu zrobił to co trzeba. Wiedział Pan, że z wielkim opóźnieniem, ale pokonał Pan samego siebie. Wiedział Pan, że od tej pory był Pan syjonistą, przywódcą centrum, który chce zapewnić pokój. Który miał na celu podzielić ziemię, aby wzmocnić państwo. Który wierzył, że by wzmocnić Izrael, a także zapewnić mu przyszłość, musimy naprawić ogromny historyczny błąd jaki popełniliśmy na Zachodnim Brzegu.

Panie premierze, od tamtego wieczoru wydarzyło się coś bardzo złego. Być może winę za to ponosi prezydent USA Barack Obama: Jego nieustanna, asymetryczna i nieuczciwa presja na Pana skłoniła Państwa do zatrzymania się w miejscu. Być może winę ponosi społeczność międzynarodowa: jej skandaliczny stosunek do Izraela spowodował, aby Pan poczuł się osaczony. Być może wina leży w opozycji Tzipi Livni: Jej cyniczne zachowanie przykuło Pana żelaznymi łańcuchami do ministra spraw zagranicznych Avigdora Liebermana i ministra spraw wewnętrznych Eli Yishai, którzy Pana zakuwają.

Ale nawet jeśli winni są inni, odpowiedzialność spoczywa na Panu. Jest Pan jedyną osobą siedzącą przy tym drewnianym biurku w tym pokoju o drewnianych ścianach, w którym decyduje się nasz los. W związku z tym, jest Pan odpowiedzialny za to, że rok po wyborach, Izrael jest wciąż pogrążony w toksycznym bagnie okupacji, w którym ugrzązł 43 lata temu. Jest Pan odpowiedzialny za to, że grzęźniemy w tym bagnie coraz głębiej.

[…] Panie Premierze, takie są podstawowe fakty: kończy się okres łaski przyznany żydowskiemu państwu przez Auschwitz i Treblinkę. Pokolenie, które doświadczyło holokaustu zeszło ze sceny. Pokolenie, które pamięta holokaust znika. Co kształtuje sposób postrzegania Izraela przez świat to nie krematoria, ale przejścia kontrolne. Nie pociągi, ale osady. W rezultacie tego, nawet gdybyśmy mieli rację, oni nie słuchają nas. Nawet kiedy jesteśmy prześladowani, nie zwracają na to uwagi. Wiatr wieje nam prosto w oczy.

[…] Zatem pytanie nie jest o to kto doprowadził nas do tej – prawica czy lewica. Nie chodzi o to, kto sprowadził na nas większą katastrofę – prawica czy lewica. Chodzi o to, co powinniśmy zrobić, aby doprowadzić do natychmiastowej zmiany w pozycji Izraela na świecie. Co powinniśmy zrobić by burza historii nie przewróciła syjonistycznego projektu.

Wiemy jakie są możliwości: zaoferujmy Syryjczykom Wzgórza Golan w zamian za przerwanie ich sojuszu z Iranem. zaoferujmy Abbasowi państwo w tymczasowych granicach. Zainicjujmy drugi ograniczony rozejm. Przekażmy terytorium w ręce palestyński ego premiera Salama Fayyada, aby umożliwić mu zbudować zdrowe palestyńskie państwo. Dojdźmy do porozumienia ze społecznością międzynarodową w sprawie podziału kraju na dwa państwa narodowe.

Każda z tych pięciu opcji wiąże się z wysokim ryzykiem. Każda z tych opcji będzie żądała wysokiej ceny politycznej. Może Pan być odsunięty od biurka. Ale jeśli nie przyjmie Pan co najmniej jednej z tych pięciu propozycji, Pana kadencja nie będzie miała sensu. Pana rząd bedzie zapamiętany jako rząd, za czasów którego Izrael stał się trędowaty, stojący na krawędzi zagłady.

[…] Panie Premierze, między nami nigdy nie było relacji osobistych. Nie jesteśmy przyjaciółmi. Nigdy nie był Pan w moim domu; nigdy nie byłem w Pańskim w innym celu niż zawodowym. Nigdy nie kradliśmy razem koni. Nigdy nie planowaliśmy razem manewrów. Zawsze Pan wiedział, że nie otrzyma ode mnie immunitetu. I zawsze Pan wiedział, że nigdy mnie Pan nie przekupi jako dziennikarza.

Ale dałem Panu szansę. Raz po raz po raz, dawałem Panu szansę. Widziałem w Panu patriotę. Widziałem Pana możliwości. Widziałem też w Panu człowieka, którego chce Pan ukryć. Ale czas się skończył, Benjaminie Netanjahu. Czas jest teraz. Dlatego postanowiłem zrobić ten niezwykły skok pisząc do Pana ten niezwykły list.

Oczywiście ja nie jestem ważny. Ale uważam, że to co napisałem, chciało by powiedzieć Panu wielu Izraelczyków w tym 62 Dniu Niepodległości. Niech Pan ich nie zdradzi. Nich Pan nie zdradzi siebie. Jest Pan człowiekiem na tę historyczną godzinę. Niech Pan będzie człowiekiem.

W 62 roku istnienia Izrael w próżni dyplomatycznej, moralnej i bezpieczeństwa (fragmenty)

http://www.haaretz.com/hasen/spages/1164012.html

Haaretz 19.04.2010

[…] Niestety, w 62 obchodach Dnia Niepodległości Izrael znajduje się w rodzaju próżni dyplomatycznej, moralnej i bezpieczeństwa, z pewnością nie ma powodu do świętowania. Jest na całym świecie izolowany i uwikłany w konflikt z supermocarstwem, którego przyjaźń i wsparcie są niezbędne dla jego egzystencji. Nie ma planu dyplomatycznego oprócz trzymania się terytorium i boi wykonać jakikolwiek ruch. Tarza się w poczuciu wzrastającego zagrożenia egzystencjalnego. Chwyta się każdego przypadku antysemityzmu, prawdziwego czy wyimaginowanego, jako pretekstu do dalszej bierności i apatii. Pod wieloma względami wydaje się, że Izrael utracił nadzieję i dynamikę z pierwszych dziesięcioleci, po raz kolejny pogrążony w mentalności getta, przeciwko któremu buntowali się jego założyciele.

Izrael nie jest jedynym kustoszem swojego losu. Do tego braki, które położyły się całunem na całym kraju od jego powstania – etnocentryzm, dominacja armii i funkcjonariuszy religijnych, różnice społeczno-ekonomiczne, służalczość wobec osadników, mistyczny sposób myślenia i trwanie w fałszywym przekonaniu – zamiast zniknąć w czasie, tylko nabrały rozmachu. Osłabł optymistyczny, pragmatyczny, poszukujący pokoju duch, który kiedyś wypełniał Izraelczyków, w harmonii z syjonistyczną rewolucją, mającą na celu zmianę żydowskiego losu. I nie jest jasne, czy obecny rząd pogłębia reakcyjną kontrrewolucję, czy tylko daje tego wierny przejaw.

[…] To smutne kiedy się odkrywa, że w tym roku spełniły się wszystkie te obawy, w jeszcze większym stopniu, niż się spodziewaliśmy. Kiedy głównym przesłaniem premiera do kraju jest to, że po raz kolejny stoimy na krawędzi holokaustu, a jego wizja polega przede wszystkim na sięgnięciu do Biblii, promowaniu symboli narodowych i przywiązaniu do „zabytkowych miejsc dziedzictwa narodowego”, wydaje się, że hebrajska niepodległość stała się karykaturą samej siebie. Można tylko mieć nadzieję, że krajowe siły wkrótce powstaną by przekształcić państwo i przywództwo w sposób godny nas wszystkich.”

 Holokaust nie ochroni Izraela na zawsze

 http://www.haaretz.com/hasen/spages/1162668.html

 Nehemia Shtrasler

„Nazywam się Hanna Weiss, pochodzę z Włoch, numer A5377. Z Auschwitz wyszłam żywa. Czuję, że odniosłam zwycięstwo. Miałam ciekawe i bogate życie. Każdy przeżyty dzień jest jak święto”.

To oświadczenie kogoś kto ocalał podsumowało najważniejszy tydzień w żydowsko-izraelskim kalendarzu, tydzień między Dniem Pamięci o Holokauście i Dniem Pamięci o poległych żołnierzach Izraela, tydzień podsumowujący rewolucję syjonistyczną, od holokaustu do zmartwychwstania.

To prawda, że to nie 6 mln ofiar ustanowiły państwo, ale właśnie one przez całe lata dawały mu kuloodporną kurtkę. Tysiące którzy za niepodległość zapłacili życiem, ci których upamiętniamy w tym tygodniu, powinni być włączeni do tych 6 milionów.

Tych 6 milionów było powodem rezolucji o partycji Zgromadzenia Ogólnego ONZ z listopada 1947 roku. Gdyby nie oni, nie osiągnięto by wymaganej większości. Przeważyło dopiero uciążliwe poczucie winy narodów świata, które nie zrobiły nic, aby zatrzymać tak zwane ostateczne rozwiązanie, podczas gdy było ono realizowane. 30 listopada 1947 r. Haaretz miał na pierwszej stronie specjalny artykuł mówiący, że „narody świata postanowiły naprawić niesprawiedliwości 2000 lat … mają zostać zrealizowane dążenia ludzi prześladowanych, którzy cierpieli i doświadczyli holokaustu”.

Gdyby nie to poczucie winy, Czechosłowacy nie dostarczaliby nam broni podczas wojny o niepodległość, Niemcy nie stawałyby po naszej stronie we wszystkich okolicznościach i sytuacjach, a Amerykanie nie dawaliby nam rok po roku pieniędzy i samolotów wojskowych. Więc jest słuszne by łączyć Dzień Holokaustu z Dniem Pamięci. Obydwa stanowią podstawę Dnia Niepodległości.

Świat czuje się winny, ponieważ mord Żydów Europy był bezprecedensowy w dziejach ludzkości. Nie brakowało okrucieństwa w całej historii, ale zaplanowana likwidacja zgodnie z dobrze przemyślanym programem mających na celu usunięcie z ziemi całego narodu – tego jeszcze nie było.

Kraje zachodnie także czuły się winne, ponieważ przed II wojną światową nie zgodziły się otworzyć swoich bram dla uchodźców z Niemiec i Austrii. Również powstrzymały się od interwencji w 1942 roku, gdy akty niszczenia były już znane. Nie zbombardowali, nawet raz, linii kolejowych prowadzących do komór gazowych i krematoriów w samym obozie śmierci, choć były tysiące nalotów i dziesiątki tysięcy bomb zrzucono w pobliżu Auschwitz podczas gdy hitlerowska machina śmierci zabijała i paliła ciała 12 tys. Żydów dziennie.

Okrutna prawda jest taka, że nikomu tak naprawdę nie zależało. Kilkaset lat antyżydowskiej propagandy, prześladowań, pogromów i wypędzeń, przygotowały grunt dla nienawiści.

Należy zatem stwierdzić jednoznaczne: w naszym cynicznym i okrutnym świecie, musimy nadal starać się wzmacniać Siły Obronne Izraela (IDF), niezależnie od naszych politycznych poglądów. Świat musi wiedzieć: Nigdy więcej. Nigdy więcej żydowska krew nie będzie rozlana bezkarnie, nie tu ani w żadnym innym zakątku świata.

I nawet w naszym cynicznym i okrutnym świecie, nie wolno nam ignorować panowania zła. To zło zamordowało 6 mln Żydów i postawiło w ogniu całą Europę (tylko ZSRR poświęciło 27 mln ludzi w wojnie z Niemcami). I to zło nie przestało istnieć.

Ale wzmocnienie IDF nie zależy od nas samych. To zależy od pozycji tego kraju, co z kolei zależy od narodów świata i opinii publicznej. Sześćdziesiąt pięć lat po tragedii holokaustu stało się jasne, coraz więcej głosów w Europie mówi Izraelowi: Nigdy więcej. Poczucie winy również ma swoje granice. Od teraz będziemy was traktować jak normalny kraj. Będziecie oceniani przez czyny, dobrze lub źle.

I rzeczywiście, ostatnie raporty wskazują, że liczba incydentów antysemickich w 2009 roku gwałtownie wzrosła. Jest to nowy rodzaj antysemityzmu, który łączy w sobie starożytną nienawiść i silny sprzeciw wobec okupacji. Innymi słowy, czas działa przeciwko nam. Poparcie dla Izraela i dla wzmocnienia siły IDF nie może być brane za pewnik. Poczucie winy świata zmniejsza się stopniowo, umożliwiając nasilenie światowej krytyki wobec okupacji terytoriów palestyńskich.

A ponieważ na zachodzie to opinia publiczna ostatecznie decyduje o tym jak działają rządy, musimy dojść do porozumienia, które pozwoli nam opuścić te terytoria i uczyni Izrael ponownie krajem moralnym.

To dlatego, że kuloodporna kurtka holokaustu nie będzie trwać wiecznie. Już pęka na naszych oczach, a wkrótce nie będzie już w stanie nas chronić.

Jedna odpowiedź to “Izrael świętuje 62 rocznicę powstania (fragmenty). Zbiór materiałów sprzed roku”

  1. Ość Says:

    A pomyśleć tylko, że o mały włos i pomiędzy Polaka a Niemcami Judeopolonia by powstała i to od morza do morza. Tak żydki chcieli. Adolf Hitler m.inn. zablokował ten pomysł bo sam się ich obawiał i dostali przydział w Palestynie na ziemi zrabowanej Palestyńczykom. I to ponoć teraz to ich ziemia. Złodzieje.

    A my Palestynę teraz byśmy tutaj mieli – o włos, na ziemi naszych przodków. Tylko z nami by im tak łatwo nie poszło.


Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: