Św. Cyryl (Konstantyn) i Metody, a państwo Chazarów


Źródło: http://wiadomosci.monasterujkowice.pl

Opisując wydarzenia dziejące się na Powołżu i nadczar­nomorskich stepach, nie można pominąć milczeniem jeszcze jednego politycznego czynnika – Żydów. Ich historia na tych terenach jest zaiste niezwykła, rola polityczna zaś, choć czę­sto zakulisowa, ogromna.
Już sama historia ich pojawienia się na tych terenach jest fascynująca.

(…) Przybyli zaś do cesarza (bizantyjskiego – przyp.red.) posłowie od Kozarów (Chazarów – przyp.red.), mówiąc: Od początku Boga jednego wyznajemy, który jest ponad wszystkim i jemu się kłaniamy ku wschodowi, inne swoje obyczaje za szpetne uważając. Żydzi zaś radzą nam przyjąć wiarę ich i obyczaje, a Sarace­ni z drugiej strony ofiarowują nam pokój i wiele darów, namawiając

na swoją wiarę i mówiąc: wiara nasza jest lepsza (od wiary) wszyst­kich ludów. Z tego powodu ślemy do was (posłów), dochowując starej przyjaźni i miłości, jesteście bowiem wielkim narodem i kró­lestwo od Boga dzierżycie. O waszą więc radę pytając, prosimy o (przysłanie) męża uczonego spośród was, abyśmy przyjęli wiarę waszą, jeśli Żydów i Saracenów w rozprawie pokona. Wtedy ce­sarz wyszukawszy i odnalazłszy filozofa, przedstawił mu prośbę Kozarów, mówiąc: Idź filozofie do tych ludzi, poucz ich i powiedz im o Trójcy Świętej z Jej pomocą. Nikt bowiem inny nie może tego należycie wykonać. On zaś powiedział: Jeśli każesz, władco, z ra­dością pójdę w takiej sprawie pieszo i boso, bez wszystkiego, co Pan zakazywał uczniom nosić z sobą. Cesarz zaś odrzekł: Gdybyś miał to uczynić sam tylko od siebie, to słusznie mówisz, ale znając potęgę i godność cesarską, musisz wyruszyć godnie i z cesarskim zaopatrzeniem.

Wybrawszy się w drogę natychmiast i dotarłszy do Cherso­nu, nauczył się tam (Konstantyn) mowy żydowskiej i pisma i przetłumaczywszy osiem części gramatyki, nabrał przez to jesz­cze większej wiedzy. Żył tam zaś pewien Samarytanin, który przychodząc do niego prowadził z nim rozprawy i przyniósłszy księgi samarytańskie, pokazał mu je. I wyprosiwszy je u niego, filo­zof zamknął się w domu i oddał się modlitwie, a otrzymawszy od Boga zrozumienie ich, zaczął czytać te księgi bez błędu. Zobaczyw­szy to Samarytanin wykrzyknął głosem wielkim i rzekł: Zaprawdę ci, co wierzą w Chrystusa, otrzymują w krótkim czasie Ducha Świętego i łaskę. A skoro syn jego wkrótce się ochrzcił, i on sam za nim przyjął chrzest.

245px-cyril_methodius25kZnalazł zaś tam (Konstantyn) także ewangelie i psałterz pisane literami roskimi i spotkał człowieka mówiącego tą mową. Poga­dawszy zaś z nim i uchwyciwszy znaczenie słów, porównał je ze swoim językiem i rozluźnił litery samogłoskowe od spółgłosko­wych, a zanosząc modlitwę do Boga, zaczął wkrótce czytać i mó­wić (w tym języku), a wielu podziwiało go, oddając cześć Bogu.

Usłyszawszy zaś, że święty Klemens jeszcze w morzu spoczy­wa, pomodlił się i rzekł: Mam wiarę w Bogu i w św. Klemensie nadzieję pokładam, że zdołam go odnaleźć i wydobyć z morza. Przekonawszy zaś arcybiskupa, wraz z duchowieństwem i mężami bogobojnymi wsiedli na okręt i udali się na miejsce. A dotarłszy tam wśród ciszy morskiej, zaczęli kopać ze śpiewami. I nagle dał się uczuć zapach silny jakby kadzideł licznych, a potem ukazały się święte szczątki. Wydobywszy je z wielką czcią i chwałą ze strony wszystkich mieszkańców, wnieśli je do miasta, jak pisze o tym (Konstantyn) w swoim „Odnalezieniu”.

Pewien wódz kozarski przyszedłszy z wojskiem, otoczył jed­no miasto chrześcijańskie i oblegał je. Filozof dowiedziawszy się o tym, udał się do niego bez wahania, a pogadawszy z nim i udzie­lając pouczeń, ułagodził go. I obiecawszy mu przyjąć chrzest (wódz kozarski) odszedł, żadnej krzywdy ludziom nie wyrządziwszy.

I powrócił filozof na drogę swoją. A gdy o pierwszej godzinie modlitwę odprawiał, napadli nań Węgrzy, wyjąc jak wilki i chcąc go zabić. Ale on nie uląkł się i nie przerwał modlitwy, wołając tylko „Kyrie elejson”, poprzednio już bowiem ukończył mszę św. Oni zaś ujrzawszy go, za zrządzeniem Boskim złagodnieli i pokłon mu złożyli. A wysłuchawszy słów pouczenia z ust jego, puścili go (wolno) z całą drużyną.

IX. Potem siadłszy na okręt (Konstantyn) podjął podróż do kraju Kozarów nad jezioro Meockie ku bramie Kapijskiej gór Kaukaskich. Kozarowie zaś wysłali mu naprzeciw męża chytrego i przemyślnego,

który wdał się z nim w rozmowę i powiedział: dlaczegóż to wy macie (taki) zły zwyczaj, że na miejsce jednego cesarza stawiacie innego i z innego rodu? a my (zawsze) wedle rodu to czynimy. Fi­lozof zaś powiedział mu: Wszakże i Bóg w miejsce Saula, który niegodnie postępował, wybrał według Swego upodobania Dawida i ród jego. On zaś odrzekł: Dlaczegóż to wy trzymając w ręku książkę, według niej wygłaszacie wszystkie przypowieści? a my nie tak: z pamięci całą mądrość, jakby połkniętą poprzednio, wydoby­wamy, nie chełpiąc się pismem jak wy. Odrzekł mu filozof: Odpo­wiem ci na to tak: jeśli spotkasz człowieka nagiego, a powie ci on, że wiele szat i złota posiada, czy uwierzysz mu, widząc go nagim? A on rzekł: Nie. Powiedział mu na to (filozof): Tak i ja ci mówię. Jeśli zaś połknąłeś wiedzę wszelką, to powiedz nam, ile było poko­leń do Mojżesza i ile lat trwało każde z pokoleń? Nie mogąc na to odpowiedzieć, zamilkł (ten człowiek).

Skoro zaś przybył (Konstantyn) na miejsce i mieli zasiąść do uczty u kagana, zapytali go, mówiąc: Jaka jest godność twoja, abyśmy cię zgodnie z nią posadzili. On zaś odpowiedział: Miałem niegdyś dziada wielkiego i bardzo sławnego, który stał blisko cesa­rza, ale nadaną mu wyższą godność odrzuciwszy, został wygnany. Poszedłszy zaś na obcą ziemię, zubożał i tam mnie zrodził. Ja zaś szukając dawnej dziadowskiej godności, dotąd jej nie zdoła­łem odzyskać, jestem bowiem wnukiem Adama. Oni zaś na to powiedzieli: Godnie i słusznie mówisz, gościu. I od tej chwili zaczęli tym większą cześć mu oddawać. Kagan zaś podniósłszy czaszę rzekł: Pijmy w imię Boga jedynego, który stworzył wszelkie twory. Filozof zaś wznosząc swoją czaszę powiedział: Piję w imię Boga jedynego i Jego Słowa, który Słowem tym stworzył wszelkie twory, który utwierdził niebiosa – i (w imię) Ducha Ożywiciela, od którego wszystka siła ich pochodzi. Odpowiedział mu kagan:

We wszystkim będąc tego samego zdania, w tym tylko inne mamy zapatrywanie, że wy chwalicie Trójcę Świętą, a my jedynego Boga zgodnie z pismami, jakieśmy otrzymali. Filozof zaś rzekł: Pisma głoszą Słowo i Ducha. Jeśli ktoś cześć ci oddaje, ale słowa twojego i ducha nie szanuje, inny zaś szanuje wszystko, co jest twoje – który z tych dwu więcej ci czci okazuje? On zaś odrzekł: Ten, co wszyst­ko troje ma we czci. Filozof zaś odpowiedział: Dlatego też my le­piej robimy, czynami to okazując i proroków słuchając. Powiedział bowiem Izajasz: Słuchaj mnie, Jakubie i Izraelu, którego wzywam, jam jest pierwszy i jam jest na wieki; teraz posłał mnie Pan i Duch Jego. Żydzi zaś, stojący w koło, rzekli mu: Powiedz więc, jak mo­że płeć żeńska pomieścić w żywocie Boga, na którego nawet spoj­rzeć jej nie wolno, a nie (dopiero) rodzić go? Filozof zaś wskazując palcem na kagana i pierwszego jego doradcę rzekł: Gdyby ktoś po­wiedział, że pierwszy doradca nie może przyjmować (w gościnie) kagana, a potem powiedział, że ostatni sługa może kagana przyjmo­wać i cześć mu oddać – to jakże byśmy nazwali tego człowieka (co tak mówi): szalonym czy rozumnym? Oni zaś odrzekli: Bardzo na­wet szalonym. Filozof zaś powiedział: Cóż jest najznakomitszego wśród tworów widocznych? Odpowiedzieli mu: Człowiek, został bowiem stworzony na podobieństwo Boże. Odezwał się na to filo­zof: Jakże więc nie mamy uznać za głupich tych (ludzi), którzy mó­wią, że Bóg nie może się pomieścić w człowieku? A On zmieścił się i w toni (morskiej), i w chmurze, i w burzy, i w dymie, kiedy się uka­zywał Mojżeszowi i Hiobowi.

Jakżeż bowiem mógł leczyć innego niż tego, kto chorował? Skoro zaś ród ludzki doszedł do zguby, to od kogóż innego mógł oczekiwać odnowienia jak nie od swojego Stwórcy? Odpowiedzcie mi, czy jeśli lekarz, ma przyłożyć plaster choremu, przyłoży go drzewu lub kamieniowi? I czy przez to czło­wiek okazałby się uzdrowionym? A jakżeż Mojżesz powiedział (na­tchniony) przez Ducha Świętego, ręce w modlitwie wyciągając: Nie ukazuj się nam więcej, Panie miłosierny w łoskocie kamieni i grzmieniu trąb, ale zamieszkaj we wnętrznościach naszych, zgła­dziwszy nasze grzechy. Akila bowiem tak mówi. I tak rozeszli się po obiedzie, umówiwszy dzień, kiedy mieli stworzyć rozprawę o tym wszystkim.

khazaria11

X. Zasiadłszy znów z kaganem powiedział filozof: Oto jestem wśród was sam jeden bez krewnych i przyjaciół, rozprawiamy zaś o Bogu, który dzierży w ręku wszystko – i serca nasze. Ci zaś spo­śród was, którzy są biegli w mowie, niechaj w czasie naszych roz­praw o tym, co rozumieją, mówią, że tak jest, a o to, czego nie bę­dą rozumieć, niech pytają, to im wytłumaczymy. Żydzi zaś rzekli mu w odpowiedzi: I my także zachowujemy w księgach Słowo i Ducha. Powiedz nam, który zakon dał Bóg ludziom pierwej, czy Mojżeszów, czy ten, co wy posiadacie? Filozof zaś powiedział: Czy dlatego pytacie, że wy zachowujecie pierwszy zakon? Odpowie­dzieli: Dlatego, pierwszy bowiem należy (zachowywać). Filozof zaś rzekł: Jeśli chcecie zachowywać pierwszy zakon, to wstrzymajcie się zupełnie od obrzezania. Oni zaś powiedzieli: Czemu tak mówisz? Filozof zaś rzekł: Powiedzcie mi otwarcie, czy pierwszy zakon nadany w obrzezaniu czy bez obrzezania? Oni odpo­wiedzieli: Sądzimy, że w obrzezaniu. Filozof zaś powiedział: Czyż to nie Noemu – po zakazach danych Adamowi i po jego upadku –
nadał Bóg (pierwszy) zakon, nazywając go przymierzem? Powie­dział bowiem (Bóg) do niego: Oto ustanowię przymierze moje z tobą i z nasieniem twoim, i z całą ziemią, zawarte w trzech przykazaniach, a to: jedzcie wszystko jako rośliny zielone, co jest pod niebem i na ziemi i w wodach, z wyjątkiem tylko mięsa – we krwi bowiem życie jego – (którego) nie jedzcie, i to: kto rozleje krew ludzką, niechaj rozlana będzie krew jego własna w jej miej­sce. Dlaczegóż więc mówicie wbrew temu, żeby pierwszy zakon zachowywać? Żydzi mu zaś odpowiedzieli: Pierwszy zakon Mojże­sza zachowujemy, a tego, co mówisz, Bóg nie nazwał zakonem, ale przymierzem, tak jak i pierwej (nazwał) zakazem (prawo) dla czło­wieka w raju, a inaczej jeszcze dla Abrahama obrzezaniem, a nie zakonem. Co innego zaś jest zakon, a co innego przymierze, ina­czej bowiem nazwał Bóg jedno i drugie. Filozof zaś odpowiedział: a ja wam powiem, że zakon nazywa się przymierzem, Bóg bowiem powiedział do Abrahama: daję zakon mój w ciele waszym, co nazwał także znakiem (przymierza), co będzie między mną a to­bą. Zwraca się On także do Jeremiasza w tych słowach: Posłu­chaj więc przymierza tego, przemówisz bowiem – rzecze – do mę­żów Judy i do mieszkańców Jeruzalem i powiesz im: tak mówi Pan, Bóg Izraela: przeklęty człowiek, który nie słucha słów przy­mierza tego, zleconego ojcom waszym w dniu, kiedy wyprowadzi­łem ich z ziemi Egipskiej. ll01Odpowiedzieli zaś na to Żydzi: Tak i my sądzimy, że zakon nazywa się także przymierzem i ilu tylko (ludzi) z nich trzymało się zakonu Mojżeszowego, wszyscy spodo­bali się Bogu, tak też i my, trzymając się go, nie wątpimy, że tak samo będzie (i z nami), a wy inny zakon wysuwając, zwalczacie zakon Boży. Filozof zaś powiedział im: Dobrze czynimy; gdyby bowiem Abraham nie przyjął obrzezania, ale trzymał się przymierza Noego, nie byłby nazwany przyjacielem Bożym, ani Mojżesz, gdyby po napisaniu ponownego zakonu trzymał się pier­wotnego. Tak samo my idziemy za ich przykładem i otrzymawszy od Boga zakon zachowujemy, aby przykazanie Boskie było utrwa­lone. Dawszy bowiem przykazania Noemu, nie powiedział mu Pan, że ma (zamiar) dać także inne, ale że te mają trwać na wieki, póki trwa życie. Abrahamowi dawszy przyrzeczenia, nie powie­dział także, że ma dać inne Mojżeszowi, to dlaczegóż wy zachowu­jecie zakon? A Bóg woła przez usta Ezechiela: zmienię go i dam wam (inny) zakon. I Jeremiasz powiedział jasno: oto dni idą -mówi Pan – i zawrę z domem Judy i z domem Izraela przymierze nowe, nie według przymierza, które zawarłem z ojcami waszymi, gdy podałem im rękę, aby wyprowadzić ich z ziemi Egipskiej, po­nieważ nie wytrwali w przymierzu moim, a ja ich znienawidzi­łem – oto jest przymierze moje, które zawieram z domem Izraela -mówi Pan. Daję prawa moje w myślach i w sercach ich je wypiszę, i będę im (drogą) do Boga a oni mnie (drogą) do ludu. I znów ten sam Jeremiasz powiedział: tak mówi Pan: stańcie na drogach, patrzcie i pytajcie o ścieżki Pańskie wieczne i baczcie, która jest droga prawdy i po niej kroczcie, a znajdziecie oczyszczenie dusz waszych. I rzekli: nie pójdziemy. Ustawiłem wśród was straże, po­słuchajcie głosu trąby. I rzekli: nie posłuchamy. Dlatego usłyszą to narody i pasterze trzód wśród nich. I zaraz potem: usłysz ziemio: oto przywiodę na ludzi tej (ziemi) nieszczęście, owoc odwrócenia się ich, ponieważ nie usłuchali słów moich i odrzucili zakon mój, który im prorocy zapowiedzieli. I nie tylko tym jednym (dowo­dem) wykażę, że zakon ustaje, ale i innymi wielu zdaniami z pro­roków (dowiodę) jasno.

Żydzi mu zaś odpowiedzieli: Zaprawdę każdy Żyd to wie, że ma tak być, ale nie nadszedł jeszcze czas Pomazańca. Filozof zaś rzekł im: dlaczegóż to podnosicie, skoro widzicie, że Jerozolima została zburzona, a ofiary ustały i wszystko się dokonało tak, jak to proro­cy o was przepowiedzieli? Malachiasz bowiem jasno o was głosi: Nie ma wśród was woli mojej – mówi Pan wszechmogący – ofiar z rąk waszych nie przyjmę, ponieważ od wschodu do zachodu słoń­ca imię moje sławione jest wśród ludów i na każdym miejscu kadzi­dła palą się i ofiary czyste, ponieważ wielkie jest imię moje wśród ludów – mówi Pan wszechmogący. Ale oni odpowiedzieli: To ty tak mówisz, a czyż wszystkie ludy nie mają być dzięki nam błogo­sławione i obrzezane w mieście Jeruzalem? Powiedział zaś na to fi­lozof: A jakżeż powiedział Mojżesz: jeśli ulegle posłuszni będziecie, aby we wszystkim zachowywać zakon, kraje wasze będą (się rozcią­gać) od morza Czerwonego aż do Filistyńskiego i od pustyni po Eufrat, a my, ludy z nasienia Abrahamowego błogosławieni bę­dziemy przez wszystkich pochodzących z pnia Jessego, nazwani na­dzieją ludów i światłem całej ziemi i wysp wszystkich, chwałą Bożą oświeceni, lecz nie według tego zakonu i miejsca – głośno wołają prorocy. Powiedział bowiem Zachariasz: Raduj się wielce córo Sy­jonu, oto król twój przychodzi do ciebie, cichy siedzi na osiołku (zrodzonym) z oślicy (co chodziła) pod jarzmem. A potem znowu: Wytrąci broń (z rąk) Efraima i (odpędzi) konia z Jeruzalem i pokój ogłosi ludom, a władza jego (rozciągać się będzie) od krańców zie­mi aż po krańce całego świata. Jakub zaś powiedział: Nie zbrak­nie księcia z pokolenia Judy ni wodza z potomstwa jego, aż przyj­dzie ten, dla którego się (wszystko) zachowuje, który jest oczekiwa­niem ludów. To wszystko widząc dopełnione i skończone, kogo innego oczekujecie? Powiedział bowiem Daniel, pouczony przez anioła: siedemdziesiąt tygodni (upłynie) do (przyjścia) Chrystusa­-wodza, tj. czterysta dziewięćdziesiąt lat, aż się dopełni widzenie i proroctwo. Któreż zaś (królestwo) wydaje się wam żelaznym królestwem, o którym mówi Daniel obrazowo? Odpowiedzieli: Rzymskie. Filozof zaś spytał ich: Kamieniem oderwanym z góry bez (udziału) ludzkiej ręki, któż jest? Odpowiedzieli: Pomazaniec. I znów powiedzieli: Jeśli więc uznamy na podstawie proroków i in­nych dowodów, że on już przyszedł, to jakże wyjaśnić, że cesarstwo Rzymskie do teraz władzę dzierży? Odpowiedział filozof: Nie dzier­ży, już przeminęło jako i wszystko inne wedle (symbolicznego) obra­zu (Daniela). Nasze cesarstwo nie jest Rzymskie, ale Chrystusowe, tak jak przepowiedział prorok: wzniesie Pan królestwo niebieskie, które przez wieki nie upadnie, a władza jego nie przejdzie do innych ludów; uszczupli i rozbije (Pan) inne królestwa, a to pozostanie na wieki. A teraz czyż nie jest to cesarstwo chrześcijańskie, Chrystuso­wym imieniem nazywane? Rzymianie zaś oddawali cześć bałwa­nom. Ci zaś (cesarze chrześcijańscy), choć jeden z tego, inny z inne­go narodu czy rodu (pochodzą), rządzą w imię Chrystusa, jak to ukazuje prorok Izajasz, kiedy wam mówi: Podaliście w obrzydzenie imię wasze wobec wybranych, was zaś weźmie Pan (z tego świata), a tym, którzy mu służą, nada imię nowe, które będzie błogosławione po wszystkiej ziemi; błogosławią bowiem Boga prawdziwego, a ci przysięgają na ziemię, przysięgają na Boga w niebiesiech. Czyż nie wypełniły się przepowiednie proroków, wypowiedziane o Chrystu­sie? Izajasz bowiem zapowiada urodzenie Jego z dziewicy, mówiąc tak: oto dziewica w żywocie swym pocznie Syna i dadzą mu imię Emanuel, co oznacza: z nami Bóg. A Micheasz powiedział: i ty, Betlejem, ziemio Judy, nie masz być najlichsze w dziedzinach Judy, z ciebie bowiem wyjdzie Ten, który paść będzie ludzi moich Izraelskich, a pochodzenie jego odwieczne, od początku dni wie­ku, dlatego pomieści je w okresie rodzącej, i (ona) urodzi. Jere­miasz zaś mówi: Pytajcie i baczcie pilnie: jeśli urodzi potomka płci męskiej, wielki jest dzień ten, jak nie był żaden inny. Trudny czas nadejdzie dla Jakuba, ale z tego będzie wybawiony. A Izajasz po­wiedział: zanim słabująca urodzi, zanim nadejdzie poród, ustaną bóle i urodzi (potomka) płci męskiej”.

A znów Żydzi powiedzieli: Myśmy błogosławieni potomko­wie Sema, błogosławieni przez ojca Noego, a wy nie jesteście. Wy­jaśniając to (Konstantyn) odpowiedział: Błogosławieństwo ojca waszego nie jest niczym innym jak tylko chwałą Boga; do niego zaś nic nie dojdzie. Tak bowiem jest w istocie: Błogosławiony jest Pan, Bóg Sema, ale powiedział on do Jafeta, od którego my pocho­dzimy: niech się rozprzestrzeni Jafet (w swych potomkach) i nie­chaj zamieszka w siedzibach Sema. I z proroków, i z innych ksiąg dowodząc, nie poniechał ich, póki nie przyznali sami: że tak jest, jak ty mówisz.

Powiedzieli zaś znowu (Żydzi): Jakżeż wy pokładając na­dzieję w człowieku, uważacie się za błogosławionych, a Księgi (Pis­ma św.) takiego przeklinają? Odpowiedział filozof: A Dawid czy jest przeklęty, czy błogosławiony? Odpowiedzieli: Bardzo nawet błogosławiony. Filozof zaś rzekł: To i my w tym nadzieję pokłada­my, w kim i on (pokładał), powiedział bowiem w psalmach: oto jest człowiek pokoju mojego, w nim mam nadzieję. Człowiek zaś ten jest Chrystusem-Bogiem. Kto zaś pokłada nadzieję w zwykłym człowieku, tego i my mamy za przeklętego.

Inną znów rzecz poruszyli mówiąc: Dlaczegóż wy, chrześcijanie, odrzucacie obrzezanie, chociaż Chrystus go nie odrzucił, ale dokonał według zakonu? Odpowiedział im filozof: Ten bowiem, który powie­dział najpierw Abrahamowi: niech to będzie znakiem między mną a tobą – dokonał go, skoro przyszedł, zachowawszy od tamtego czasu do tej chwili, ale na przyszłość nie dał mu przetrwać, ale dał nam chrzest (jako znak). Oni zaś odrzekli: To dlaczego pierwej in­ni (ludzie) podobali się Bogu, chociaż tego znaku (chrztu) nie przyjmowali, ale Abrahamów? Ponieważ żaden z nich nie miał, jak się okazało, dwu żon, tylko Abraham. Z tego też powodu obcina (Bóg) jego członek, określając granicę, aby jej nie przekraczać, a dając przez pierwszy okres życia Adama przykład dla innych, aby szli za nim. I tak samo uczynił Jakubowi, uszkodziwszy żyłę uda je­go, ponieważ pojął cztery żony. Jakub zaś zrozumiawszy przyczy­nę, dla której Bóg mu to zrobił – nadał mu bowiem (Bóg) imię Izrael tzn. umysł widzący Boga – zdaje się, nigdy więcej nie wcho­dził w stosunki z kobietą. A Abraham tego nie rozumiał.
khazar_1A Żydzi zapytali go znowu: Jakżeż wy oddając cześć bałwa­nom, myślicie, że się to Bogu podoba? Filozof odpowiedział: naj­pierw nauczcie się rozróżniać nazwy, co to jest obraz, a co bałwan, i tak na to patrząc, nie uderzajcie na chrześcijan. Dziesięć bowiem jest wyrażeń dla obrazu w waszym języku. I ja was więc zapytam: czyż nie był obrazem ten namiot, który ujrzał Mojżesz na górze i zniósł na dół, i czy nie był to obraz obrazu, który z wielką sztuką wykonał, obraz podobny, a wspaniały przez wstawki, skóry wy­prawne, tkaniny z sierści i podobizny Cherubinów? A ponieważ tak to wykonał, czyż mamy dlatego mówić, że cześć oddajecie i kłaniacie się drzewu, skórom i sierści, a nie Bogu, który mu dał wtedy taki obraz (wykonać)? a to samo dotyczy świątyni Salomo­nowej, ponieważ miała podobizny Cherubinów, aniołów i wiele in­nych obrazów. Tak to i my chrześcijanie tworzymy obrazy tych, co się Bogu podobali i cześć im oddajemy, oddzielając to, co dobre, od podobizn demonów. Potępiają bowiem księgi jednych, którzy ofiarowują synów i córki, i głoszą (na nich) gniew Boży, a przecież chwalą innych, co synów i córki ofiarują.

Powiedzieli zaś znowu Żydzi: Jakżeż to, jedząc mięso świń i zajęcy, nie czynicie na przekór Bogu? Odpowiedział im: Pierw­sze przymierze stanowiło: będziecie jeść wszystko jako jarzyny zie­lone, wszystko bowiem czyste jest dla czystych, a dla pokalanych nawet sumienie jest skalane. Bóg bowiem mówi także w (księdze) stworzenia: oto wszystko dobre jest bardzo, a tylko z powodu waszego łakomstwa niektóre (rzeczy) wyłączył. Ponieważ – mówi -Jakub pojadł i nasycił się, i odwrócił się (od Boga, chociaż był) ukochany. I znowu (gdzie indziej mówi): usiedli ludzie jeść i pić i powstali, aby się bawić.

Z wielu (rzeczy) myśmy w małym skrócie to tylko podali tu dla pamięci. Kto zaś zechce tych spraw szukać w prawdziwej cało­ści, znajdzie je w dziele jego (Konstantyna), które przełożył mistrz nasz arcybiskup Metody, podzieliwszy je na osiem rozdziałów; uj­rzy tam potęgę słów z Bożej łaski (pochodzących) jakoby płomień gorejący wobec przeciwników.
Kagan zaś kozarski wraz z najwybitniejszymi mężami (spośród Kozarów) wysłuchawszy tych słodkich i świątobliwych słów, po­wiedzieli mu: Bóg cię tu przysłał dla zbudowania naszego; od Nie­go nauczywszy się Pism wszystkich, wyłożyłeś nam wszystko po kolei i uradowałeś nas cło sytości miodowymi słowami Ksiąg świę­tych. Ale my jesteśmy ludzie nie uczeni, temu zaś tylko wierzymy, że ty jesteś (posłany) od Boga. Raczej więc, jeśli chcesz pokój przy­nieść duszom naszym, wyłóż nam po kolei w przypowieściach wszystkie pouczenia, o jakie cię tylko zapytamy. Tak się rozeszli, (aby) odpocząć.

XI. Zebrawszy się dnia następnego tak mu powiedzieli mó­wiąc: Wyłóż nam, mężu czcigodny, w przypowieściach i zrozumiale, która wiara jest najlepsza ze wszystkich. Odpowiedział im filozof: Dwoje małżonków żyło raz pod panowaniem pewnego króla, który bardzo ich poważał i lubił. Gdy jednak dopuścili się pewnych prze­kroczeń, rozgniewał się na nich i wypędził ich z kraju. Skoro zaś ży­li już kilka lat (na wygnaniu), spłodzili tam dzieci w ubóstwie. A dzieci zbierając się naradzały, jakby mogły powrócić do dawnej godności. Jeden z nich tak mówił, a drugi inaczej, inny znów od­mienną radę dawał. Któraż więc rada miała się ostać? Czyż nie naj­lepsza (ze wszystkich)? Powiedzieli zaś oni: Po cóż to mówisz? Każ­dy przecież swoją radę uważa za lepszą od rady drugiego. Żydzi więc swoje (zdanie) uważają za lepsze od innego, Saraceni tak samo, a inni (jeszcze) inne. Wskaż więc, które zdanie mamy uważać z tych za najlepsze. Odrzekł filozof: ogniem sprawdza się złoto i srebro, a człowiek rozumem odcina fałsz od prawdy. Powiedzcie mi więc: wskutek czego nastąpił pierwszy upadek? czy nie na skutek widoku owocu słodkiego i żądzy (osiągnięcia) boskości? Odpowiedzieli: Tak jest. A filozof powiedział: lak więc jeśli ktoś dozna szkody (na zdrowiu) zjadłszy miodu lub wody zimnej wypiwszy, a lekarz przy­szedłszy powie mu: jeszcze więcej miodu zjadłszy wyzdrowiejesz, a temu, który się wody napił, powie: wody zimnej się napiwszy i na mrozie nago postawszy wyzdrowiejesz, a drugi lekarz nie tak po­wie, lecz przeciwne lekarstwo zaleci: zamiast miodu napić się cze­goś gorzkiego i wstrzymać się od jedzenia, a w miejsce zimnego cie­płe pić i ogrzać się – który z tych obu mądrzej leczy? Odpowiedzieli wszyscy: ten, co przeciwne lekarstwa zaleca; goryczą bo­wiem należy umartwiać pożądliwą słodycz życia tego, a pokorą pychę, przeciwne przeciwnymi (środkami) lecząc, my bowiem tak­że mówimy, że drzewo, które z początku cierń wydaje, potem słodki owoc rodzić będzie. Filozof odpowiedział: Dobrzeście orze­kli. Zakon bowiem Chrystusów przejawia najpierw surowość życia pobożnego, ale potem przynosi w przybytkach niebiańskich owoc stokrotny.

Wtedy zaś jeden z nich, doradca (kaganów), umiejący dobrze (posługiwać się) złośliwością saraceńską, zapytał filozofa: Powiedz mi, gościu, dlaczego wy nie uznajecie Mahometa? a on przecież bardzo chwalił Chrystusa w swoich pismach, mówiąc, że urodzony został przez dziewicę, siostrę Mojżesza, że był wielkim proro­kiem, że wskrzeszał umarłych i wielką potęgą uzdrawiał wszelkie choroby. Odpowiedział mu zaś filozof: Niechże nas obu kagan rozsądzi. Powiedz bowiem: jeśli Mahomet jest prorokiem, to jakże mamy wierzyć Danielowi? on bowiem powiedział: od (czasu) Chrystusa wszystkie widzenia i proroctwa ustaną. Ten zaś (Ma­homet) skoro się po Chrystusie pojawił, jakże może być proro­kiem? jeśli jego za proroka uznamy, to odrzucimy Daniela. Odrze­kło na to wielu z nich: Daniel, co mówił, to z Bożego na­tchnienia mówił, a o Mahomecie wszyscy wiemy, że był kłamcą i niszczycielem zbawienia wszystkich, że największe błędy swoje w złość i bezwstyd rozwinął.

I rzekł pierwszy doradca pośród nich do przyjaciół sara­ceńskich: Z Bożą pomocą gość (nasz) pychę żydowską na ziemię powalił, a waszą jakby coś brudnego na drugą stronę rzeki przerzucił. Powiedział zaś do wszystkich ludzi (zgromadzonych): Jak Bóg dał cesarzowi chrześcijańskiemu władzę nad wszystkimi narodami i mądrość doskonałą, tak samo i wiarę u nich (rozkrzewił), bez której nikt nie może dożyć żywota wieczne­go. Bogu niechaj więc będzie chwała na wieki! A wszyscy rzekli: Amen. A filozof powiedział wtedy do wszystkich ze łzami (w oczach): Bracia i ojcowie, przyjaciele i dzieci (moje)! Oto Bóg dał (wam) pełne zrozumienie i godną odpowiedź. Jeśli jest jeszcze ktoś, kto się sprzeciwia, niechaj wystąpi i przekona (nas) al­bo zostanie przekonany. Kto zaś posłucha tego (zalecenia), niechaj się ochrzci w imię Trójcy Świętej. A kto (tego) nie zechce – z dala jestem od tego grzechu – ujrzy dzień sądny, kiedy Przedwieczny za­siądzie, aby sądzić wszystkie ludy jako Bóg. A oni odpowiedzieli: Nie jesteśmy sami sobie wrogami, ale, kto może zaraz – tak zaleca­my – niechaj się chrzci dobrowolnie, kto zechce, od dnia dzisiej­szego. Kto zaś z was kłania się ku zachodowi albo modli się po ży­dowsku lub trzyma się wiary saraceńskiej, wkrótce będzie przez nas zabity. I tak się rozeszli z weselem.

Ochrzciło się ich zaś około dwustu ludzi, wyrzekłszy się szpet­nych (obyczajów) pogańskich i małżeństw bezprawnych. A kagan napisał list do cesarza takiej treści: Posłałeś nam, władco, człowie­ka, który słowem i dowodami wykazał nam, że wiara chrześcijań­ska jest święta. Przekonawszy się, że jest to prawdziwa wiara, pole­ciliśmy (ludziom) chrzcić się dobrowolnie w nadziei, że i sami tego dostąpimy. Jesteśmy więc wszyscy przyjaciółmi i sprzymierzeńcami cesarstwa twojego i gotowiśmy ci służyć, gdziekolwiek zażądasz.

Odprowadzając zaś filozofa, począł mu kagan dawać wiele darów, ale nie przyjął ich (Konstantyn), mówiąc: Daj mi, ilu tu masz, jeńców greckich, to dla mnie cenniejsze od wszystkich da­rów. Zebrawszy więc ich około dwustu, wydali mu ich i odszedł z radością w swoją drogę. (…)

Żydzi nad Wołgą

(…)

khazariaOpisując wydarzenia dziejące się na Powołżu i nadczar­nomorskich stepach, nie można pominąć milczeniem jeszcze jednego politycznego czynnika – Żydów. Ich historia na tych terenach jest zaiste niezwykła, rola polityczna zaś, choć czę­sto zakulisowa, ogromna.

Już sama historia ich pojawienia się na tych terenach jest fascynująca.

W Ill wieku naszej ery, po tym jak Tytus zdobył Jerozoli­mę, bardzo wielu Żydów emigrowało do Persji. Monarchia ta, będąca zwyczajowo rzymskim przeciwnikiem, przyjmowała tych uchodźców politycznych z otwartymi ramionami – dzięki licznej diasporze zamieszkującej cesarstwo rzymskie, z którą utrzymywali kontakty, byli świetnymi szpiegami. Co istotne, przybysze przynoszący ze sobą wysoki potencjał cywilizacyjny byli dla wciąż pry-mitywniejszych Persów świetnymi nauczy­cielami, szczególnie w rzemiośle i handlu. Wkrótce powstały bardzo liczne kolonie żydowskie, zwłaszcza w Isfahanie oraz Ar­menii i Azerbejdżanie.

W V wieku zaszły w Persji bardzo waż­ne i dramatyczne wydarzenia, w których Żydzi odegrali bardzo istotną rolę. Wezyr szacha Kawada, Mazdak, ogłosił się proro­kiem i zaczął wcielać w życie bardzo egali­tarny program polityczny, mający na celu zrównanie wszystkich obywateli. Doszło do eskalacji przemocy i imperium pogrążyło się w wyjątkowo krwawej wojnie domowej. Dla nas istotne jest, że to Żydzi (a właściwie tyl­ko ich część) stali się najbardziej gorliwymi wyznawcami „proroka”, szczególnie gorliwie wprowadzającymi w życie jego reformy. Nic dziwnego, że gdy nowy szach Cho­sroes w 529 roku stłumił rewolucję, głównie przeciw Żydom skie­rował swój gniew. Ocaleli tylko ci, którzy uszli poza zasięg jego władzy, chroniąc się na północy, w Azerbejdżanie.

Tam na rozległej dolinie między Terekiem a Sołakiem, w pobliżu Derbentu, stworzyli własne niezależne państwo. Ich sąsiadami byli głównie nomadyczni Chazarowie. Ten lud, ma­jący swoje główne siedziby nad Terekiem i nad brzegami Mo­rza Kaspijskiego, przeżywał wówczas okres prosperity i eks­pansji. Na początku VI wieku zdołali po wypędzeniu Bułgarów i Burtasów zająć całą deltę Wołgi. Podstawą ich bogactwa było odgrywanie roli pośrednika w handlu jedwabiem.

Zamieszki w Persji sprawiły, że nadkaspijskie stepy stały się głównym szlakiem wędrówek karawan z tym najcenniej­szym wówczas towarem podążającym do Bizancjum. Sami Chazarowie co prawda niewiele mieli z tego korzyści. Już w VII wieku władzę nad Chazarami przejął jeden z tureckich wodzów rozbitego przez Chińczyków kaganatu starotureckiego. Jego władza była niezbyt uciążliwa. Podatki płacili symboliczne, gdyż chan główne źródło swoich dochodów widział w handlu jedwa­biem, jego siła militarna zaś (orda składająca się wyłącznie z tureckich wojowników) zapewniała bezpieczną ochronę, zwłaszcza przed napadami Arabów, którzy w tym czasie stwo­rzyli swoje imperium i łupieskimi zagonami docierali już w tak odległe strony.

Sąsiadujący z Chazarią Żydzi bardzo szybko do niej prze­niknęli i witano ich tu z otwartymi ramionami. Dla niepiśmien­nych koczowników zmuszonych zajmować się handlem współ­praca z najlepszymi na świecie ekspertami w tym fachu była po prostu darem niebios. Przybysze mieli jednak o wiele więk­sze aspiracje, w czym utwierdzała ich ogromna fala nowo na­pływających rodaków. Nowi Żydzi pochodzili z terenów cesar­stwa bizantyjskiego.
7Był to ten odłam Żydów, który w V wieku nie poparł re­form Mazdaka w Persji i wyemigrował za granicę. W cesarstwie bizantyjskim, które ich przygarnęło, emigranci nie zasymilo­wali się, lecz stali się zarzewiem buntów i rozkładu społeczne­go. Główną przyczyną była oczywiście ich religia, będąca w jawny sposób w konflikcie z chrześcijaństwem. Sytuacja zaogniła się podczas inwazji arabskich mahometan.

Żydzi, których gminy rozsiane były gęsto we wszystkich miastach i miasteczkach imperium, otwarcie ich popierali. To za ich przyczyną wiele miast padło łupem Arabów. Niechęć do nich wśród chrześcijan była powszechna. Cesarstwo zma­gające się na śmierć i życie z „wyznawcami proroka” nie mogło pozwolić sobie na rozpoczęcie przeciw Żydom nowej wewnętrznej wojny, która jeszcze bardziej osłabiłaby kraj. W dodatku Żydzi stanowili w tym okresie potęgę finansową w cesarstwie. Bardziej korzystne wydało się więc Bizantyj­czykom wydalenie ich do Chazarii, do ich pobratymców (za­właszczając oczywiście przedtem ich majątki). Wielu Żydów udawało się tam zresztą dobrowolnie, znęconych wizją stwo­rzenia własnego państwa.
Ten ruch emigracyjny przybrał bardzo duże rozmiary zwłaszcza wśród najbogatszych warstw ludności żydowskiej. Miał też bardzo silną podbudowę religijną – wielu proroków głosiło ustanowienie tam nowego Jeruzalem. Na następstwa nie trzeba było długo czekać. W rękach przybyszów znalazł się wkrótce cały handel, dyplomacja i nauka. W początkach IX wieku również wojskowość stała się ich domeną. Oczywiście sami Żydzi nie walczyli, wynajmując do tego koczowniczych Pieczyngów i Gu­zów. Żydowski przywódca Obadia zakoń­czył ten proces, dokonując zamachu stanu i wypędzając z państwa tureckich władców. Wkrótce nastąpiła znaczna ekspansja handlowa Chazarii – Żydzi całkowicie zmo­nopolizowali Jedwabny Szlak. Odtąd do Eu­ropy towar sprowadzano tylko ich karawa­nami formowanymi w dwóch faktoriach handlowych na terenie Chin, Czanganie i Kantonie. Mimo że monopol ten przynosił ogromne zyski, mimowolnie ściągnął na Żydów nieszczęście.

Wielkie powstanie chłopskie w Chi­nach pod wodzą Huang Czao (874-901) swój gniew obróciło nie tylko na rodzimych możnowładców, ale również na nich. Cho­ciaż wkrótce je zduszono, chińscy możno­władcy w obawie przed następnymi rewol­tami chłopów postanowili powrócić do dawnego Jedwabnego Szlaku przez Persję. Żydzi jako pośrednicy byli bowiem zbyt znienawidzeni. Mimo że była to dla nich prawdziwa klęska handlowa, grożąca nawet utratą wolności w Chazarii, zdołali się dość szybko w handlu przeorientować. Już wcześniej roz­poczęli ekspansję na północ, gdzie wielkie lesiste tereny da­wały możliwość skupu futer.

Zakładanie faktorii handlowych napotykało na opór za­mieszkujących te tereny Bułgarów kamskich oraz Słowian, nie­mniej przebiegało dość sprawnie. Ogromne znaczenie miał tu znaczny potencjał militarny Żydów oraz brak jedności politycz­nej Słowiańszczyzny. Bardzo szybko okazało się, że nie futra, lecz ludzie są na tych terenach prawdziwą żyłą złota.
a9

Handel niewolnikami, a zwłaszcza młodymi chłopcami, których dostarczano do Bagdadu, aby uczynić z nich wojowni­ków sakaliba – późniejszych mameluków, stał się w tym okre­sie ogromnie dochodowy. Wkrótce oprócz kupowania ich od autochtonicznych kacyków sami Żydzi zaczęli organizować regularne najazdy w celu chwytania w niewolę całych plemion. Do tej profesji na masową skalę zaczęli również dopuszczać własnych poddanych, tzn. rodzimych Chazarów, którzy dotych­czas do spraw wojskowych nie byli dopuszczani, a swoje źró­dło utrzymania widzieli głównie w hodowli własnych stad.

Żydzi od wojaczki stronili. Oczywiście, aby „towaru” nie brakowało, wszelkimi sposobami starano się utrzymać stan ciągłych wojen wśród Słowian. Bardzo dbano o to, by nie po­jawili się konkurenci na południu (w krajach islamskich) i na zachodzie.

Sytuację na południu udało się Żydom o wiele łatwiej opa­nować. Między ich ziemiami a docelowym rynkiem w Bagda­dzie leżały pasma gór Elburs zamieszkane przez bardzo wo­jownicze plemiona. Zwyczajowo przyjęło się nazywać je wszystkie Gilanami lub Gurganami (gurgan znaczy „wilczy kraj”), lecz faktycznie nigdy nie stanowiły jednolitego państwa, choć w 945 roku opanowały większość ziem Persji, a nawet chwilowo zawładnęły Bagdadem. Jałowa ziemia nie mogła ich wyżywić, stali się więc prawdziwym rezerwuarem rekrutacji najemników, z którego bardzo szeroko korzystali zwłaszcza Żydzi z Chazarii. Bardzo sprzyjający był dla nich fakt, że ci dość fanatyczni muzułmanie wzbraniali się walczyć przeciw współwyznawcom, w związku z czym nie byli wynajmowani jako wojownicy w kalifacie.

Skala zaciągu najemników przez Żydów w Chazarii była bardzo duża i odbywała się na bardzo specyficznych zasa­dach. Stawka wynagrodzenia była bardzo wysoka, ale płaco­no dopiero po upływie wieloletniej służby i tylko za zwycięstwa. Klęski i niepowodzenia karano śmiercią. Gurganowie przymie­rający głodem we własnych górach godzili się na te iście lichwiarskie warunki, ale szczerze nienawidzili swoich precep­torów. Niemniej w ich interesie pobili Guzów nad Jajkiem, Buł­garów nad Kamą, Burtasów nad Sakmarą i Sybirów nad Doń­cem, znacznie poszerzając granice Chazarii. Podboje teryto­rialne nie były najważniejsze. Liczyło się głównie chwytanie niewolników.

Całe państwo chazarskie nastawiło się w tym okresie na ten rodzaj „działalności gospodarczej”. Wkrótce też zostali do tego zmuszeni rodzimi Chazarowie (ze szkodą dla hodowli i rol­nictwa). Państwo stało się postrachem sąsiadów – wrzodem, który rósł na tym haniebnym procederze. Oczywiście jedyny­mi, którzy z tego skorzystali, byli Żydzi, tworzący wyizolowaną kastę władców. Mimo że serdecznie znienawidzeni przez wła­snych poddanych – Chazarów, jak i swoich obrońców – Gur­ganów, potrafili tak pokierować sprawami, aby ci nie zjedno­czyli się i ich nie wypędzili. Aby zdestabilizować Gilan i unie­możliwić tam procesy państwowotwórcze, posłużyli się Rusami-Waregami.
bitvarusovshazaramiru8

Przybysze ze Skandynawii, z którymi walczono w Sło­wiańszczyźnie Wschodniej jako z konkurentami w handlu nie­wolnikami, byli równocześnie masowo zaciągani, aby siać za­męt w krajach muzułmańskich (zwłaszcza w Gilanie) i z tam­tych terenów dostarczać niewolników. Ruskie drużyny wynajęte nad Wołgą kierowano na wyprawy pirackie do Persji. W pierw­szej większej takiej wyprawie Rusowie zdobyli i rozgrabili wy­spę Abaskun na Morzu Kaspijskim.

W 913 roku wyprawa Rusów skierowana na Gilan, po jej odparciu, obrabowała miasto Giandia w południowym Azerbej­dżanie. Często Żydzi, aby utrzymać stan równowagi i perma­nentnej wojny, szczuli nawzajem na siebie swoich wojowni­ków. W tym właśnie 913 roku władca chazarski zezwolił wła­snej gwardii – Gurganom – pomścić najazd na swoich współwyznawców. Rusowie zostali pokonani, a resztki ich nad Wołgą dobili koczownicy Burtasowie, których następnie wy­słano przeciw osłabionym krwawym zwycięstwem Gurganom!

Rusowie dzięki szybkiemu procesowi państwowotwórcze­mu na Rusi Kijowskiej prędko wyzwolili się spod zależności chazarskiej. Mimo natychmiastowej kontrakcji i narzucenia nawet w 940 roku Rusi Kijowskiej poddaństwa, stało się ja­sne, że koniunktura polityczna się zmieniła. Co prawda jesz­cze w 943 roku na polecenie Chazarów Rusowie w ich intere­sie zdobyli Kury nad Morzem Kaspijskim w kraju Gilan, jednak coraz częściej stawali się ich przeciwnikami. Żydów zaś, znie­nawidzonych nawet we własnym kraju, nie miał kto bronić!

Połowcy, którzy wkrótce zniszczyli ich państwo, zlikwido­wali dominację polityczną ich kasty, co wcale nie znaczy, że Żydzi przestali odgrywać ważną rolę w życiu gospodarczym. Posiadając ogromny majątek, a także rozbudowane koneksje, uprawiali ten sam proceder, czyli handel niewolnikami. To właśnie ich wpływy i przekupstwo powodowały, że koczownicy wciąż walczyli, by zdobyć niewolników. Przez sieć faktorii gę­sto rozrzuconych na Rusi Kijowskiej nakłonili do tego proce­deru również panujących tam Waregów. Wkrótce też właśnie w tamtym środowisku, gdzie procesy feudalizacyjne nabrały przyspieszenia, Żydzi zdobyli nowe źródło zaopatrywania się w niewolników. Była nim niewola za długi.

Wciąż wojująca kasta możnowładców potrzebowała pie­niędzy na wyprawy. Jedynymi posiadającymi je w tym prymi­tywnym społeczeństwie byli Żydzi, mający na dodatek rozbu­dowaną sieć powiązań bankowych (również poza granicami państwa). Pożyczki brano zazwyczaj pod zastaw poddanych. Przy braku możliwości spłaty pożyczki, ludzie ci stawali się natychmiast niewolnikami i byli wywożeni na wschód. Rów­nież podczas wypraw wojennych Rusom towarzyszyli zawsze żydowscy pośrednicy odkupujący zdobycz, a zwłaszcza jeń­ców. Cały zresztą proceder wymiany jeńców za okup był przez nich zmonopolizowany. O ile na Rusi sami Waregowie konku­rowali z Żydami, w handlu u Połowców, Bułgarów itp. byli oni całkowitymi monopolistami aż do XII—XIII wieku, kiedy zaczęli wypierać ich powoli kupcy włoscy.

Z punktu widzenia wojskowości rola kupców żydowskich handlujących niewolnikami miała ogromne znaczenie. To wła­śnie ich zakulisowa działalność powodowała rozpowszechnie­nie się fali najazdów, małych napadów lub po prostu bandyty­zmu u wszystkich przygranicznych obszarników i koczowników. Ci ostatni, głównie inspirowani przez nich, organizowali czę­sto tego typu wyprawy, nawet wbrew woli swoich władców.

Żydzi byli czynnikiem destrukcyjnym, chociaż jednak po­wszechnie znienawidzeni, na Wschodzie odgrywali znacznie większą rolę (w tym nawet polityczną) niż w Europie Zachodniej. Zapewne z tych względów prawie nie dochodziło tu do pogro­mów żydowskich, a ich diaspora była znacznie liczniejsza.

komentarze 2 to “Św. Cyryl (Konstantyn) i Metody, a państwo Chazarów”

  1. maasteer69 Says:

    Te „chłopaki” z Ujkowic dobrze prawią, tylko nie wszyscy chcą przyjąć do siebie ze pełnymi krokami nadchodzi NWO

  2. thetomek4791 Says:

    teks dobry i szczegółowy,ale troche za długi.no,ale pewnie tak musi być


Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: