Rosja w chazarskiej niewoli. „Trzecia siła”


Fragment książki Henryka Pająka „Ostatni transport do Katynia 10+04+2010”, s. 302-307

Rozdział IX – Rosja w chazarskiej niewoli

„Trzecia siła”

Jeżeli nawet a priori przyjąć, że tragedia smoleńska nie była katastrofą, tylko metodycznie zaplanowaną zbiorową zbrodnią, to przed zagłębieniem się w labiryncie tej zbrodni trzeba unieść się ponad „mgły smoleńskie”. Nie można nie uwzględnić „mgły” spowijającej Rosję już od dwudziestu lat; tego gigantycznego „smogu” polityczno-okupacyjnego, w jakim znalazła się i nadal pozostaje od 1917 roku.

Wielomiesięczne niekończące się spekulacje, analizy, wypowiedzi ekspertów, lotników, speców od katastrof lotniczych, biadolenia na „opieszałość” śledztwa – oczywiście opieszałość „dziwną”, „niezrozumiałą” – sprowadzają sie do tchórzliwych, asekuracyjnych przypuszczeń, iż „nie można wykluczyć” celowego działania na rzecz tego „wypadku”.

Kiedy pisałem „Rosję we krwi i nafcie 1905-2005”, w pewnym stopniu także byłem zahipnotyzowany „charyzmatycznym” carem Putinem. Przepraszam Czytelników tej książki za to nadwartościowanie Putina. Ocena Putina powinna być wynikiem postrzegania tego wszystkiego, czym jest współczesna Rosja. Kto nią w rzeczywistości rządzi; z drugiego, trzeciego siedzenia, a Putin czy teraz Miediwediew okazują się być tylko furmanami. To tam, w tej neobolszewickiej Rosji okupowanejprzez stary, porewolucyjny, rodzimy i międzynarodowy Sanhedryn, wyprodukowano tą smoleńską „katastrofę”. Opakowano ją w „mgłę smoleńską”, tak jakby nikt nie wiedział, że produkkowanie lokalnych mgieł jest technologią dobrze znaną już od czasów wojny wietnamskiej i koreańskiej! „Mgła smoleńska” była jedynie obłoczkiem w tym monstrualnym smogu spowijającym Rosję; kraj tragiczny, nieprzerwanie okupowany od 1917 roku przez liczne bękarty „Lenina”, „Stalina”, „Trockiego”, Berii, „Kaganowicza”, „Andropowa”, „Gorbaczowa”, „Jelcyna”.

Najistotniejszym elementem tej okupacyjnej władzy jest żydowska, z nazwy „rosyjska” mafia, niemieszcząca się jednak w tradycyjnym rozumieniu mafii. Przenika ona wszystkie struktury władzy, przemysłu, gospodarki, finansów i mediów. Jej arcytrafna nazwa to „Koszer Rosja”. Posługują się tą nazwą niemal wszyscy Rosjanie patriotycznie przebudzeni z żydobolszewickiego letargu. Słowo koszer /Kosher/ podpowiada i streszcza wszystko co trzeba wiedzieć, jaki jest rodowód tej „Kosher Nostra” obecnego okupanta Rosji.

Niekończące się zbrodnie, skrytobójstwa, niewyjaśnione „katastrofy”, zwłaszcza drogowe, jakich ofiarami były od ponad 20 lat prominentne postacie rosyjskiego życia publicznego, w tym wysocy urzędnicy państwowi, a także niektórzy ze „służb specjalnych” – były dziełem tej szeroko rozumianej „Kosher Nostra” czyli „Koszer Rosja”. Niektóre mogły być dziełem obozu przeciwnego, patriotycznego, także usadowionego w kluczowych strukturach władzy i „służb”. Nie sposób ich jednak odróżnić od tamtych – jednych od drugich. To wojna o przyszłe oblicze Rosji. Wojna na śmierć i życie – ich i Rosji. Polacy żyją za żelazną kurtyną tej wojny. Jej echa i skutki nie docierają do nas. Trzeba sięgać po szczegóły do drugoobiegowej prasy rosyjskiej, do książek w języku rosyjskim, zwłaszcza do internetu. Cokolwiek stamtąd zdołamy wyłowić, będzie to jedynie wierzchołkiem góry lodowej.

Przykładem niech będzie śmierć generałą Aleksandra Lebiedia, gubernatora olbrzymiego kraju krasnojarskiego. To Rosjanin z krwi i kości. A jednak zginął w „katastrofie” helikoptera. Katastrofie, w którą nie wierzy nawet przeciętny Rosjaniin. Wiozący go śmigłowiec, 4 kwietnia 2004 roku bez żadnych powodów technicznych spadł jak żelazko ze stołu. Ten ambitny, dynamiczny, żywiołowy generał, w okresie kampanii prezydenckiej Putina nieopatrznie ujawnił zbyt wcześnie swoje aspiracje do fotela prezydenta. Ten sam błąd, jak pamiętamy, popełnił chazarski Żyd Michaił Chodorkowski, oddelegowany przez światowy sanhedryn wraz z milionami dolarów na podbój rosyjskiego przemysłu naftowego.

Szybko i za bezcen „wszedł w posiadanie” smakowitych kąsków w ramach jego „Jukosu”. Oszukiwał, ukrywał wielkości wydobycia, nie płacił podatków, tak samo jak wszyscy inni żydowscy „oligarchowie z niczego”. Popełnił jednak błąd: zaczął krytykować Putina, wspierać /finansować/ opozycję przeciwko niemu. Nie wiedział, że Putina namaściła na prezydenta wszechwładna w Rosji chasydzka sekta Chabad Lubawith /Lubawich lub zwyczajnie Lubawicz/. Został więc posadzony tam, gdzie nigdy przedtem nie osiadł na stałe żaden „kosher”-oligarcha. Siedzi już osiem lat, a w ostatnich dniach grudnia 2010 r. odbył się jego kolejny proces, na którym dołożono mu kilka lat. Ma szansę wyjść dopiero około 2017 roku. Zapewne w ramach amnestii w setną rocznicę wybuchu Rewolucji Październikowej!

Lebied zaczął być już tak pewny siebie, że otwarcie wyznał, iż jego potencjalny rywal czy rywale sa dkla niego zawadą: „Jeden z nas musi odejść” [30]. Generał Lebied w zamian za miraż fotela prezydenckiego poszedł na pasku szeroko rozumianej „Koszer Nostra”. Oleg Płatonow w książce „Cierniowy wieniec Rosji” u nas jest jako Cierniowa korona Rosji ustalił w okresie swoich kontaktów z publicystami amerykańskimi, że amerykański żydostan postanowił zainwestować miliard dolarów w prezydencką promocję generała Lebieda. Przedtem Lebied przeszedł znamienną metamorfozę. Kiedy na początku lat dziewięćdziesiątych, na fali „głasnosti” i „pierestrojki” nastąpiła w Rosji istna epidemia sekt, co zresztą trwa do dziś z tragicznym skutkiem dla prawosławia tego kraju, w ich szponach znalazło się już wtedy około pięć milionów Rosjan, głównie młodzieży, o czym pisałem w książce „Rosja we krwi i nafcie 1905-2005”. Żydobolszewickie pranie mózgów i dusz dwóch pokoleń sprawiło, że w tę próżnię bezwiary weszła wiara we wszystko. Tak to ogólnie i dawno nazwał pisarz katolicki K Chesterton: „Kto nie wierzy w Boga – ten wierzy we wszystko”.

Na fali patriotycznego sprzeciwu wobec tej inwazji sekt, generał Lebied powiedział w 1996 roku z właściwą mu dosadnością:

Pleśni i ścierwo, które w sztuczny sposób sprowadza się na naszą ziemię, aby ją zdeprawować i zepsuć moralnie!

Następnie zaapelował do władz, aby ustawowo postawiły poza prawem wszystkie te agentury: „nie ma bowiem miejsca dla nich na naszej ziemi”.

Minęło zaledwie kilka lat i Lebied jakby zapomniał o sektach. Został zaproszony do Nowego Jorku, oficjalnie jako gubernator kraju krasnojarskiego. Było to szczególne, wyróżnienie. Został zaproszony jako oficjalny gość wszechwładnej w USA Rady Stosunków Zagranicznych. Na spotkanie z generałem Lebiedem przybyła elita amerykańskiego „sanhedrynu” o zasięgu międzynarodowym. Przybył prezydent G Bush – senior. Przedstawił go H Kissinger /obecny doradca Benedykta XVI/. Obok siebie miał Rockefelera i Z Brzezińskiego: Himalaje międzynarodowego żydostwa!

Generał Lebied nie zawiódł ich oczekiwań. To wtedy postanowiono zainwestować w jego kampanię miliard dolarów. W zamian obiecał im swoje poparcie dla kontynuacji „reform” rozpoczętych przez żydowskiego pijaka „Jelcyna” w randze prezydenta. Obiecał bezkolizyjną współpracę z NATO, co wtedy było istną herezją dla rosyjskiego kompleksu polityczno-militarno-strategicznego.

Na pytanie o jego stosunek do newralgicznego dla Rosji obszaru Kaukazu odparł, że będzie „otwarty” na rezygnację Rosji z dominacji w tym obszarze.

Kolejny dzień pobytu w USA gen. Lebied przeznaczył na spotkanie z mafiozami Światowej Organizacji Żydów. Ich także nie zawiódł. Zapewnił ich o gotowości do zdecydowanej walki z „antysemityzmem” w Rosji.. Prosił przywódców żydowskich o poparcie jego kampanii prezydenckiej.

„Prawosławnemu Słowu” z Niżnego Nowgorodu /nr 132 z 1999/ zawdzięczają nieliczni Rosjanie o tym, że gen. Lebied pojawił się także w siedzibie francuskiego Wielkiego Wschodu. Odbył się tam uroczysty rytuał przyjęcia go do tej loży, zakończony przekazaniem mu insygniów masońskich. Wkrótce potem wybitny mason francuski Charles Pasqua, wtedy minister spraw wewnętrznych Francji za czasów pierwszej prezydentury masona J Chiraca, przeznaczył kilka dni swojego bezcennego ministerialnego czasu, aby pomknąć do kraju krasnojarskiego i do Moskwy, aby w wiadomych kręgach „intelektualnych” agitować na rzecz masona Lebieda. Powiedział m.in.:

Generał Lebied jest na swój sposób gaullistą. Jestem zachwycony osobowością generała. Pewnego dnia generał zacznie odgrywać decydującą rolę w tym kraju.

Jakby nie wiedział, że w Rosji często zdarzają się katastrofy samolotowe czy helikopterowe i banalne „wypadki” drogowe.

[…] W trakcie kampanii wyborczej, w której nieformalnym rywalem był niemal nieznany kagiebista Włodzimierz Putin, Lebied najpewniej to pod jego adresem rzucił tamto zuchwałe:

„Jeden z nas musi odejść”. I nagle generał Aleksander Lebied, „pewniak” do stanowiska „cara” Rosji, ginie w wypadku śmigłowca! Prezydentem zostaje Putin, żydomasoneria francusko-amerykańska, czyli CIA i Mossad wydają się być niepocieszone! Czyżby?

[30] Johannes Rothkrantz: „Frei maurei signale” /Masońskie sygnały/, wyd. Pro Fide Catholica, Verlag, Germany, 3004, s.145.

Ps. Zobacz także:

Rosja Putina – pod jarzmem iluminatów i zgnilizny

komentarze 2 to “Rosja w chazarskiej niewoli. „Trzecia siła””

  1. Anonim Says:

    Zawsze popiera sie wszystkie strony konfliktu, lub rywalizacji.
    Tylko wówczas zawsze nasi wygrywają!


Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: