Izrael mówi: macie nienawidzić pro-palestyńskich działaczy


Israel’s message: Hate thy pro-Palestinian activist

Jeśli chodzi o Izrael, demokracja, która nie pozwala na pokojowe protesty, obraca się przeciwko niemu.

http://www.haaretz.com/blogs/a-special-place-in-hell/israel-s-message-hate-thy-pro-palestinian-activist-1.371999

Bradley Burston – 7.07.2011 tłumaczenie Ola Gordon

W ten weekend w synagogach na całym świecie, Żydzi będą czytać historię Balaka. W Izraelu będzie to również Szabat Maszat, Sabat Pro-palestyńskiej Flightilla [latająca flotylla]

Tak się składa, że obie historie dotyczą okupacji. I nienawiści.

Biblijna opowieść (Lb 22:2 – 25:9) rozpoczyna się tuż po tym, kiedy dzieci Izraela, w drodze z Egiptu do Ziemi Obiecanej, odnosiły imponujące zwycięstwa militarne i przejmowały miasta i terytoria, królestwo po królestwie.

Moab, na wschód od rzeki Jordan, naprzeciwko Jerycha, miasta na Zachodnim Brzegu, jest kolejnym na drodze Mojżesza i jego ludu. Balak, król Moabu, przerażony nie mając przewagi liczebnej, wysyła po Bilaama, uznawanego wróżbity ze Wschodu. Na życzenie Balaka, Bilaam przyjeżdża i próbuje w kółko przeklinać Izraelitów i tym spowodować ich klęskę.

Ale w szczególnie kinowej serii scen, Bilaam jest wielokrotnie wstrzymywany od przeklinania, przez anioła uzbrojonego w wyciągnięty miecz, przez własnego (mówiącego) osła, i przez samego Pana. W końcu Bilaam zamienia potępienie wrogów Balaka na błogosławienie im, wykorzystuje modlitwę Ma Tovu, ważną w żydowskiej liturgii do dnia dzisiejszego, wyrażając podziw i szacunek dla synagog i innych miejsc kultu.

Czas i tradycja żydowska nie były przychylne dla Bilaama, który stał się prototypem nie-Żyda, odpowiedzialnego za wszystkie nasze problemy – łącznie z tymi, które, w wyniku okupacji, są w dużym stopniu z własnej winy.

W najlepszej tradycji najgorszej izraelskiej hasbary, amerykańsko-izraelski ortodoksyjny rabin, Berel Wein, czyni z nieszczęsnego ale poetyckiego Bilaama terrorystę, z Balaka największego terrorystę – i, na dokładkę, wrzuca do tego obrońców praw człowieka jako współsprawców terrorystycznego zabójstwa:

„To nie jest tylko zamachowiec-samobójca Bilaam, winny za ataki terrorystyczne. To Balakowie, którzy wysyłają ich i wspierają, z pewnością są tak samo winni.”.

„Pobożne organizacje praw człowieka, które promują tylko nienawiść i przemoc pod przykrywką dobrych uczynków, są także odpowiedzialne za utratę cennego życia niewinnych ludzi, spowodowaną przez tych, którzy tak ich szkolą i wspierają”.

Ale rabin Wein nie wspomina o tym, że realne zagrożenie dla Izraela w historii o Balaku pochodzi z działań samych Izraelitów. Kiedy Bilaam poddaje się i wraca do domu, Bóg jest rozwścieczony niemoralnością i bałwochwalstwem Izraelitów, i sprowadza zarazę, która zabija 24.000 Izraelitów. (Później rabini wrobili Bilaama za te zgony).

Tymczasem w Izraelu, urzędnicy pracowali w godzinach nadliczbowych dokonując własnego wrabiania. Kiedy pro-palestyńscy aktywiści, podobno w wieku od 9 do 89 lat, przygotowani do przylotu na lotnisko Ben-Guriona, by demonstrować przeciwko embargu na Gazę i okupacji, od wróżbitów z hasbary wyszły przekleństwa.

Kancelaria premiera wydała komunikat prasowy, nazywając przylot działaczy próbą „podważenia prawa Izraela do istnienia”. To było, mówili, część szerszych wysiłków, zmierzających do naruszenia izraelskich „granic i suwerenności drogą morską, lądową i powietrzną”.

Aby nie było wątpliwości co do stopnia zagrożenia, minister bezpieczeństwa publicznego Icchak Ahronowitz powiedział: „Ci chuligani, którzy starają się łamać prawo i zakłócać spokój, nie zostaną wpuszczeni do Izraela”.

Cel tych działaczy, powiedział Ahronowitz dziennikarzom, to nic innego niż „atak na naszą legalność w naszym kraju”. Demonstracje działaczy uznał za nielegalne.

Od miesięcy izraelscy urzędnicy opisywali uczestników flotylli jako terrorystów, a ostatnio (choć z kolejnym odwróceniem jak w przypadku Bilaama) mówili zagranicznym mediom, że działacze zamierzali użyć „broni chemicznej”, zbierali siarkę by zrzucić ją na izraelskie siły bezpieczeństwa i podpalić je.

Podobieństwo do Blaama nie kończy się na tym. W czwartek, jeden z organizatorów pro-palestyńskiego protestu, powiedział Ynet, że bez mocnych, głośnych wysiłków Izraela na rzecz krytyki i przeklinania przylatujących działaczy, kampania nigdy nie zostałaby zorganizowana.

„Powinniśmy podziękować Netanjahu, ponieważ bez niego to by się nie udało”, powiedział organizator. „Gdybyśmy zapłacili tysiące szekli za PR, nigdy nie wyszłoby tak dobrze”.

Dla tych z nas, którzy mieszkają w Izraelu, być może najbardziej przydatną częścią Tory na ten tydzień jest ta, która sprawia, że ​​zaledwie się o tym pisze. Mówiąc szczerze, okupacja doprowadziła ludzi Mojżesza do oddawania czci bożkom (co my, współczesne dzieci Izraela, określamy jako osiedla), jak również do korupcji i niemoralnego postępowania.

Tymczasem przekaz od rządu pozostaje: macie nienawidzić waszych pro-palestyńskich działaczy. Z pewnością jest prawdą, że ​​wielu, jeśli nie większość działaczy nienawidzi Izrael, co najmniej tak samo jak Izrael nienawidzi ich. Ale, jak król Balak nauczył się ku swojemu przerażeniu, nienawiść i strach, praktykowane przez narody, oba mają tendencję do bumerangowania.

Jeśli chodzi o Izrael, demokracja, która nie pozwala na pokojowe protesty, obraca się przeciwko niemu.

Obserwuj wydarzenia. W ciągu kilku godzin dowiemy się, kto w tej wersji gra Bilaama, kto gra Balaka, i być może najbardziej wymowne, kto gra osła.

 

Napisane w Bez kategorii. Możliwość komentowania Izrael mówi: macie nienawidzić pro-palestyńskich działaczy została wyłączona
%d blogerów lubi to: