Żydobolszwicki holokaust Rosji. Fragmenty wspomnień księcia Mikołaja Dawidowicza Żewachowa


Źródło: http://wiadomosci.monasterujkowice.pl/?p=8898

Jest to niezwykle istotny fragment drugiej część “Wspomnień” naocznego świadka bolszewickiej rewolucji, księcia Mikołaja Żewachowa.

Strony od 228 do 239.

Na początku rewolucji przyjęto następujące metody walki z rosyjskim narodem: najpierw przeprowadzano masowe rewizje niby z powodu ukrytej przez mieszkańców broni, potem aresztowania i zamykanie w więzieniach, oraz wyroki śmierci w piwnicach czerezwyczajek. Terror był tak straszny, że nie mogło być mowy o żadnym powstaniu, nie dopuszczano do żadnych kontaktów pomiędzy ludźmi, nie było mowy o tym, by zebrać się na naradę w celu przedyskutowania metod samoobrony, ucieczki z miast i wiosek, otoczonych przez czerwonogwardzistów były czystą utopią. Nawet wychodzenie na ulicę było zakazane pod karą śmierci, a nawet gdyby nie było takiego zakazu, to nikt nie odważyłby się wyjść z domu na ulicę z obawy o swoje życie, że zostanie zabity, ponieważ strzelanie na ulicach do ludzi było czymś normalnym.

Na ulicach urządzano łapanki, wdzierano się do domów obywateli o każdej porze dnia i nocy, ściągając z pościeli przerażonych mieszkańców, a następnie wtrącano ich do piwnic czerezwyczajek, gdzie więziono staruszków i staruszki, żony i matki, chłopców i dzieci, którym wcześniej związano ręce, ogłuszono, by ich później rozstrzelać, a trupy wrzucić do jam, gdzie stawały się one zdobyczą wygłodniałych psów.

Jest zupełnie oczywiste, że brak sprzeciwu, pokorność i zastraszenie ludzi jeszcze bardziej rozpalały żądze katów, dlatego wkrótce przestali oni maskować swoje mordy na obywatelach wszelkiego rodzaju przedstawieniami, lecz zaczęli rozstrzeliwać na ulicach każdego przechodnia.
Dla nieszczęsnych ofiar taka śmierć była nie tylko najlepszym, ale i najbardziej upragnionym wyjściem z sytuacji. Niepodziewanie rażeni kulą, natychmiast umierali, nie doświadczywszy ani strachu przed śmiercią, ani wcześniejszych tortur i męczarni, urządzanych w czerewyczajkach, ani poniżających szyderstw, towarzyszących każdemu aresztowaniu i wtrącaniu do więzienia.

Na czym polegały owe tortury, męki i szyderstwa?

Trzeba mieć mocne nerwy, żeby móc tylko odczuć to, jak straszne były to doświadczenia i spróbować chociażby z oddali je sobie wyobrazić.

Jak już powiedziałem, początkowo przeprowadzano rewizje w celu znalezienia niby to ukrytej broni i dlatego w każdym domu i na każdej ulicy, nieprzerwanie dniem i nocą, działali uzbrojeni po zęby żołnierze w towarzystwie agentów czrezwyczajki i bez żadnych skrupułów grabili wszystko, co tylko wpadło im w ręce. Nie przeprowadzali żadnych rewizji, lecz na podstawie posiadanych spisów wybranych ofiar, zabierali ich do czerezwyczajki, w wcześniej okradali same ofiary, jak również ich rodziny i bliskich. Jakiekolwiek sprzeciw nie miał sensu, ponieważ przystawiona do głowy ofiary lufa rewolweru była stałą odpowiedzią na jakiekolwiek próby zachowania dla siebie chociażby samych najpotrzebniejszych rzeczy. Grabili wszystko, co tylko byli w stanie zabrać ze sobą, a zastraszeni obywatele byli szczęśliwi, jeśli takie wizyty tych złodziei i zbójów kończyły się tylko grabieżą.

Później ich „wizytom” towarzyszyły niesłychane zniewagi i szyderstwa, które na koniec zamieniały się w dzikie orgie. Pod pretekstem rewizji te bandy rozbójników zjawiały się w najbogatszych domach miasta, przynosiły ze sobą wino i robiły imprezy, bębniąc po fortepianie i zmuszając gospodarzy, by tańczyli …. Tych, którzy odmawiali, zabijali na miejscu. Sprawiało im szczególną radość, gdy udawało im się zmusić do tańca starsze osoby, albo kapłanów i mnichów. Natomiast często zdarzało się tak, że szampan, który ci zbóje przynosili z sobą, był później mieszany z krwią zastrzelonych przez nich ofiar, walających się pod ich nogami na podłodze, gdzie kontynuowali swoje tańce w czasie sprawowania swoich szatańskich obrzędów. Gdy wydawało się, że gorzej być już nie może, wtedy ci odszczepieńcy dopuszczali się jeszcze większych barbarzyństw: na oczach rodziców nie tylko gwałcili córki, ale nawet pozbawiali dziewictwa nieletnie dzieci, zarażając ich nieuleczalnymi chorobami.

To właśnie dlatego obywatele uważali siebie za szczęśliwych, kiedy takie odwiedziny kończyły się tylko kradzieżą albo aresztowaniem.

Natomiast Żydzi, kiedy już złapali swoją ofiarę, zabierali ją do czerezwyczajki.

Czerezwyczajki zajmowały zwykle najlepsze domy w mieście i lokowały się w najbardziej luksusowych mieszkaniach, składających się z całego rzędu pokojów. Tutaj urzędowali niezliczeni „śledczy”. Po przyprowadzeniu swojej ofiary do pokoju przyjęć, żydzi oddawali ją w ręce śledczego i od razu zaczynało się przesłuchanie. Po zwyczajnych pytaniach, odnośnie danych osobowych, pracy i miejsca zamieszkania, rozpoczynało się przesłuchanie, dotyczące charakteru przekonań politycznych, przynależności do partii, stosunku do sowieckiej władzy, prowadzonego przez nią programu itp., itp., a potem pod groźbą rozstrzelania, żądano podania adresów bliskich, rodziny i znajomych ofiary, po czym zadawano całą serię innych pytań, całkowicie bezsensownych, zadanych w nadziei na 0to, że przesłuchiwany zaplącze się, zagmatwa w swoich zeznaniach, a w ten sposób sam stworzy warunki do postawienia mu konkretnych zarzutów …. Stawiano setki takich pytań i nieszczęsna ofiara była zmuszona odpowiedzieć na każde z nich, przy czym odpowiedzi były starannie zapisywane, po czym przesłuchiwany był przekazywany kolejnemu śledczemu.

Ów zaczynał przesłuchanie od początku i zadawał dokładnie te same pytania, tylko w innej kolejności, po czym przekazywał swoją ofiarę trzeciemu śledczemu, potem czwartemu itd., dopóki doprowadzony do całkowitego wyczerpania oskarżony nie godził się na dowolne odpowiedzi, przypisywał sobie fikcyjne przestępstwa i oddawał siebie do dyspozycji katów. Wielu nie wytrzymywało tortur i odchodziło od zmysłów. Należeli do szczęśliwców, ponieważ w innym wypadku czekałyby ich jeszcze straszniejsze cierpienia, jeszcze bardziej bestialskie męczarnie. Człowiek nie jest w stanie sobie tego wszystkiego nawet wyobrazić. Rozbierano ludzi do naga, związywano nadgarstki sznurkiem i zawieszano na metalowe poprzeczki w taki sposób, aby nogi ledwie dotykały ziemi, a potem powoli i stopniowo rozstrzeliwano z karabinów maszynowych, dubeltówek albo rewolwerów. Strzelec masakrował najpierw nogi ofiary, aby nie były one w stanie podtrzymywać tułowia, a potem brał na cel ręce i w takim stanie pozostawiał swoją, ociekającą krwią żertwę … Kiedy nasycił się już oglądaniem mąk ofiary, znów zaczynał masakrować ją w różnych miejscach dopóki żywy człowiek nie zamieniał się w bezkształtną krwawą masę i dopiero wtedy dobijał ją strzałem w głowę. W tych katowniach siedzieli i napawali się mękami zaproszeni „goście”, którzy pili wino, palili papierosy i grali na pianinie albo na bałałajkach.

Najstraszniejsze w tym wszystkim było jednak to, że nieszczęsnych nie dobijali do końca, lecz zwalali na furgony i zrzucali do jamy, w których w ten sposób zagrzebali żywcem wiele ofiar. Jamy, wykopane w pośpiechu, nie były głębokie i dlatego dochodziły z nich nie tylko jęki rannych, ale zdarzały się również i takie przypadki, kiedy zmaltretowani męczennicy, którzy postradali zmysły, wypełzali z nich z pomocą przechodzących obok nich ludzi.

Często obdzierano ludzi żywcem ze skóry. W tym celu wrzucano ich do wrzątku, nacinano skórę na szyi i wokół nadgarstków, a potem szczypcami zdzierano skórę i obdartego człowieka wyrzucano na mróz …. Ta metoda była stosowana w charkowskiej czerezwyczajce, na czele której stali „towarzysz Edward” i katorżnik Sajenko. Po wypędzeniu bolszewików z Charkowa Armia Ochotnicza (Armia „Białych”) odnalazła w piwnicach czerezwyczaki mnóstwo „rękawiczek”. Tak nazywano skórę, zdartą z rąk ofiar razem z paznokciami. Kiedy odkopano jamy, do których bolszewiccy kaci wrzucali trupy zabitych, stwierdzono ślady jakichś strasznych operacji na organach płciowych i nawet najlepsi charkowscy chirurdzy nie byli w stanie określić, w jakim celu były one przeprowadzane. Wyrazili przypuszczenie, że jest to jedna ze stosowanych w Chinach tortur, która natężeniem wywoływanego bólu przewyższała wszystko, co jest tylko dostępne ludzkiej wyobraźni. Oprócz tego, na trupach byłych oficerów były wycięte nożem albo wypalone ogniem pagony na ramionach, na czole – sowiecka gwiazda, a na piersiach – zarysy orderów; były również odcięte nosy, usta i uszy … Na trupach kobiet – odcięte piersi i gruczoły sutkowe i inne części ciała. Masy zmasakrowanych i oskalpowanych czaszek, zdarte paznokcie, z przeciągniętymi pod nimi igłami i wsuniętymi gwoździami, wykłute oczy, odcięte pięty, itd., itd. Wielu ludzi utopiono w piwnicach czerezwyczajek, gdzie zapędzano nieszczęsnych a potem otwierano zawory kanalizacyjne.

W Petersburgu na czele czarezwyczajki stał Łotysz Peters, który później został przeniesiony do Moskwy. Po tym jak objął stanowisko „dowódcy obrony wewnętrznej”, natychmiast rozstrzelał ponad 1000 osób, a trupy rozkazał wrzucić do Newy, gdzie zrzucano również ciała oficerów, rozstrzelanych przez niego w twierdzy Pietropawłowskiej. Do końca 1917 roku w Petersburgu pozostawało jeszcze kilkadziesiąt tysięcy ocalałych z wojny oficerów i ponad połowę z nich rozstrzelał sam Peters, a resztę żyd Uricki. Nawet według sowieckich danych, oczywiście fałszywych, sam Uricki rozstrzelał ponad 5000 oficerów.

Czekista Peters, po przeniesieniu do Moskwy, mając wśród swoich licznych pomocników Łotyszkę Karuze, zalał krwią dosłownie całe miasto. Niemożliwością jest przekazanie wszystkiego, co wiadomo o tej kobiecie-bestii i o jej sadyźmie. Opowiadano, że samym swoim wyglądem wywoływała przerażenie, budziła trwogę swoim nienaturalnym pożądaniem … Pastwiła się nad swoimi ofiarami, wymyślała najbardziej wyszukane tortury i inne sposoby zadawania mąk głównie w obrębie organów płciowych i przerywała je dopiero w momencie całkowitego wyczerpania ofiary i pojawienia się reakcji narządów płciowych.

Obiektem jej tortur byli głównie chłopcy i żadne pióro nie jest w stanie oddać tego, co ta satanistka robiła ze swoimi ofiarami, jakim eksperymentom i torturom ich poddawała … Wystarczy powiedzieć, że takie „operacje” ciągnęły się godzinami, a kończyła je dopiero wtedy, gdy wijący się w cierpieniach chłopcy zamieniali się w zakrwawione trupy z zastygłymi z przerażenia oczami … Jej godnym współpracownikiem był nie mniej zboczony sadysta Orłow, którego specjalnością było rozstrzeliwanie chłopczyków, których wyciągał z domów, albo łapał na ulicach. Tych ostatnich rozstrzelał w samej Moskwie kilka tysięcy. Inny czekista Maga objeżdżał więzienia i rozstrzeliwał więźniów, trzeci z tych bandytów w tym samym celu odwiedzał szpitale …. Jeśli moje informacje wydają się czytelnikowi nieprawdopodobne, a może się tak stać, ponieważ są one tak bardzo nieprawdopodobne, a z punktu widzenia normalnych ludzi po prostu niemożliwe do zaistnienia, proszę o ich sprawdzenie chociażby tylko w publikacjach z prasy zagranicznej ostatnich lat, poczynając od 1918 roku i przeglądając gazety „Victoire”, „Times”, „La Travail”, „Journal des Geneve”, „Journal des Debats” i innych.

Te wszystkie informacje zostały zaczerpnięte albo z opowieści cudzoziemców, którzy cudem wydostali się z Rosji, albo z oficjalnych doniesień sowieckiej władzy, która sądzi, że jest na tyle silna, że nie uważa za konieczne ukrywanie swoich zbrodniczych zamiarów wobec ruskiego narodu, skazanego przez nią na eksterminację. W wydanej przez siebie broszurze ”Rewolucja październikowa” Trocki (Lejba Bronsztejn) przechwalał się nawet tą siłą, tą niezniszczalną potęgą sowieckiej władzy.

„Jesteśmy tak silni, – mówi Trocki – że jeśli nawet jutro wydamy dekret z żądaniem, aby wszyscy mężczyźni Piotrogrodu stawili się tego a tego dnia na Marsowym Polu i że każdy z nich dostanie 25 uderzań rózgą, to 75 % stawiłoby się natychmiast i stanęłoby w kolejce, a jedynie 25% byłoby bardziej ostrożnych i pomyślałoby o zdobyciu zwolnienia lekarskiego, które zwalniałoby ich od kary fizycznej…”

W Kijowie szefem czerezwyczajki był Łotysz Lacis. Jego pomocnikami byli zwyrodnialcy Awdochin, żydowski „towarzysz Wiera”, Roza Szwarc i inne dziewczyny. Było tutaj pół setki czerezwyczajek, ale najstraszniejsze były trzy, jedna z których znajdowała się na ulicy Jejatierinskoj Nr 16, druga na Instituckoj Nr 40, a trzecia na Sadowej Nr 5. Każda z nich miała swój własny sztab służbistów, a dokładniej mówiąc katów, jednak największym okrucieństwem wśród nich wyróżniały się dwie wspomniane wyżej żydówki. W jednej z piwnic czerezwyczajki, dokładnie nie pamiętam której, zorganizowano coś na kształt „teatru”, gdzie dla miłośników krwawych spektakli poustawiano fotele, a na podeście, to znaczy na estradzie, która miała wyobrażać scenę, przeprowadzano tortury.

Po każdym udanym strzale rozbrzmiewały okrzyki: „brawo!”, „bis!” po czym katom podawano kieliszki z szampanem. Rosa Szwarc osobiście zamordowała kilkaset ludzi, wcześniej wciśniętych do pudła, które w górnej części miało otwór na głowę. Ale strzelanie do celu było dla tych „dziewic” tylko żartobliwą zabawą i nie rozbudzało ich przytępionych nerwów. Pragnęły ostrzejszych doznań i w tym celu Rosa i „towarzysz Wiera” wykłuwały igłami oczy ofiar, albo wypalały je papierosami, ewentualnie wbijały pod paznokcie cienkie gwoździe.
W Kijowie szeptem przekazywano sobie ulubiony rozkaz Rosy Szwarc, który tak często brzmiał w krwawych murach czerezwyczajek, kiedy niczym nie można było już zagłuszyć rozdzierających duszę krzyków torturowanych: „Nalej mu do gardła rozpalonego ołowiu, żeby nie wrzeszczał jak prosiak …”. Ten rozkaz był wykonywany z największą dokładnością. Szczególną wściekłość wywoływali u Rosy i Wiery ci więźniowie czerezwyczajek, którzy mieli na sobie krzyżyk. Po niewypowiedzianych drwinach i szyderstwach z religii te zbrodniarki zrywały krzyżyki z szyi i wypalały ogniem przedstawienie krzyża na piersiach albo na czołach swoich ofiar. Wraz z przyjściem Armii Ochotniczej i wypędzeniem bolszewików z Kijowa, Rosa Szwarc została aresztowana w tym momencie, kiedy dawała bukiet jednemu z oficerów, który jechał na koniu na czele swojego oddziału, wjeżdżającego do miasta. Oficer rozpoznał w niej swojego kata i aresztował ją. Dużo było takich przypadków tego typu prowokacji, a szpiegostwo, doprowadzone do perfekcji, ogromnie utrudniało walkę z bolszewikami.
W Kijowskich czrezwyczajkach stosowano również inne tortury.

Tak, na przykład, nieszczęsnych wciskano do wąskich drewnianych pudeł i wbijano w nie gwoździe, tocząc później pudła po podłodze …. Kaci wykorzystywali również Dniepr, gdzie setkami zaganiano do wody związanych razem sznurkami ludzi i albo ich topiono, albo w większych grupach rozstrzeliwano z karabinów maszynowych.
Kiedy fantazja w wymyślaniu tortur wyczerpywała się, wtedy nieszczęsnych męczenników rzucano na podłogę i uderzeniami ciężkiego młota rozbijano im głowy na kawałki z taką siłą, że mózg wylewał się na podłogę. Taką praktykę stosowano w kijowskiej czerezwyczajce, znajdującej się na ulicy Sadowej 5, gdzie żołnierze Armii Ochotniczej odkryli szopę, w której asfaltowa podłoga była dosłownie zawalona ludzkimi mózgami. Nie jest niczym zadziwiającym, że przez sześć miesięcy bolszewickiego terroru w mieście zginęło 100 000 ludzi, a wśród nich najznaczniejsi mieszkańcy miasta, duma i chwała Kijowa.

Oto jeden z rozkazów Lacisa: „Nie szukajcie żadnych dowodów w postaci wrogich wobec Sowietów wypowiedzi czy czynów oskarżonego. Pierwszy problem, który trzeba ustalić, dotyczy tego, do jakiej klasy należał oskarżony, jaki zawód wykonywał, oraz jakie ma wykształcenie”. Ten rozkaz jego współpracownicy-czekiści wykonali precyzyjnie.
„Po szczerych i pyszałkowato-cynicznych wyznaniach tegoż Lacisa, w 1918 roku oraz przez siedem pierwszych miesięcy 1919 roku stłumiono 344 powstania, a jednocześnie zabito 3057 ludzi, a w tym samym czasie torturowano, tylko na podstawie samych wyroków i postanowień WCzeKa – 8389 ludzi. Piotrogrodzka czerezwyczajka również w tym samym czasie „zniszczyła” 1206 ludzi, kijowska – 825, moskiewska – 234 osoby. W Moskwie przez dziewięć miesięcy rozstrzelano na mocy wyroków czerezwyczajki 131 ludzi. Przez miesiąc czasu od 23 lipca do 21 sierpnia tegoż roku moskiewski trybunał rewolucyjny skazał na karę śmierci 1182 osoby („Wspólna sprawa”, 7 listopada 1920 r. №115). Oczywiście te informacje nie są one dokładne, ponieważ pochodzą od Lacisa,

W Odessie szaleli znani kaci Dejcz i Wichman – obydwaj żydzi, z całym sztabem sługusów, wśród których, oprócz żydów, byli Chińczycy i jeden Murzyn, który specjalizował się w wyciąganiu ludziom żył, patrząc im prosto w oczy i uśmiechając się swoimi białymi zębami. Zasłynęła tutaj również i Wiera Griebienszczykowa, która stała się znana pod imieniem ”Dora”. Osobiście zastrzeliła 700 osób. Każdy mieszkaniec Odessy znał powiedzenie Dejcza i Wichmana o tym, że nie mają apetytu na obiad, zanim nie zastrzelą setki „gojów”. Według gazetowych informacji, rozstrzelali oni ponad 800 osób, w tym 400 oficerów, ale tak naprawdę tę cyfrę można powiększyć przynajmniej dziesięć razy. Zaraz po opuszczeniu Odessy przez „sojuszników” bolszewicy, po tym, jak wdarli się do miasta i nie zdążyli jeszcze zorganizować czerezwyczajki, wykorzystali do swoich celów statek liniowy „Synopa” i krażownik „Ałmaz”, na których przetrzymywali swoje ofiary. Rozpoczęło się dosłownie polowanie na ludzi, zatrzymanych nie zabijano na miejscu, żeby ich jeszcze przed śmiercią trochę pomęczyć. Urządzano łapanki w dzień i w nocy, zarówno młodych jak i starych, kobiety i dzieci, łapano wszystkich bez wyjątku, ponieważ od liczby złapanych zależała ilość nagrabionych rzeczy i wysokość zarobku. Przyprowadzanych na pokład „Synopy” i „Ałmaza” przykuwano żelaznymi łańcuchami do grubych desek i powoli i stopniowo ciągnięto, nogami do przodu, do pieca na statku, gdzie nieszczęśnicy smażyli się żywcem. Potem wyciągano ich stamtąd, spuszczano na sznurach do morza i znów wrzucano do pieca, wdychając zapach spalonego mięsa … Kto mógłby pomyśleć, że człowiek może dojść do takiego okrucieństwa, które nie ma swojego odpowiednika w historii? I taką straszną śmiercią umierali najlepsi synowie Rosji, oficerowie, jej śmiali obrońcy, a pośród nich bohater Port-Artura generał Smirnow! Innych ćwiartowano, przywiązując ich w maszynowni do kół, które rozrywały ich na części, znów następnych wrzucano do kotła parowego, skąd ich później wyjmowano, ostrożnie wynoszono na pokład, niby w tym celu, aby ulżyć ich cierpieniom, a tak naprawdę po to, by podmuch świeżego powietrza wzmocnił ich cierpienia, a potem znów wrzucano do kotła, by taką ugotowaną, bezkształtną masę wyrzucić na koniec do morza.

O rodzajach torturach, jakimi byli poddawani nieszczęśnicy w czerezwyczajkach Odessy można było wywnioskować na podstawie używanych przez katów narzędzi, wśród których były nie tylko ciężarki, młoty i łomy, którymi rozbijano głowy, ale również i pincety, przy pomocy których wyciągano żyły, oraz tak zwane „kamienne worki” z niewielkim otworem na wierzchu, do których wciskano torturowanych, łamiąc ich kości i w których ofiary, pozostając w takiej skurczonej postawie, były skazane na bezsenność. Straż, celowo wyznaczona do pilnowania więźnia, miała obserwować nieszczęśnika, nie pozwalając mu zasnąć. Karmiono go zgniłymi śledziami i poddawano torturze pragnienia. Tutaj głównymi pomocnikami Dejcza i Wichmana byli: „Dora”, która zamordowała, jak już wspomniałem, 700 osób, i 17-letnia prostytutka „Sasza”, która rozstrzelała ponad 200 ludzi. Obydwie poddawały swoje ofiary niesłychanym mękom i dosłownie kąpały się w ich krwi. Obydwie były sadystkami i swoim cynizmem przewyższały nawet Łotyszkę Krause, albowiem były prawdziwymi dziećmi piekła.
W Wołogdzie szaleli kaci Kiedrow (Cederbaum) i Łotysz Ejduk, a o ich okrucieństwie powstały całe legendy. Rozstrzelali niezliczoną ilość ludzi i wyrżnęli do jednego całą lokalną inteligencję.

W Woroneżu czerezwyczajka stosowała czysto rytualne metody tortur. Ludzi wrzucano do beczek z powbijanymi dookoła gwoździami i spuszczano je z góry. Żydzi, o czym wiadomo z procesu Bejlisa w Kijowie, korzystali z tej metody wypuszczania chrześcijańskiej krwi przez „nakłucia” wtedy, gdy nie mieli możliwości powolnego przeprowadzenia operacji rytualnego mordu chrześcijańskich dzieci, wymagającego specjalnych narzędzi. Natomiast tutaj, podobnie jak i w pozostałych miastach, wykłuwano ofiarom oczy, na czole albo na piersiach wycinano sowieckie gwiazdy, wrzucano ludzi żywcem do wrzątku, łamano stawy, obdzierano ze skóry, wlewano do gardła rozpalony ołów i tak dalej i tak dalej.

W Mikołajewie czekista Bogbender (żyd), który miał pomocników: dwóch Chińczyków i jednego katorżnika-marynarza, zamurowywał ludzi żywcem w kamiennych pomieszczeniach.
W Pskowie, jak podawały gazety, wszyscy oficerowie-jeńcy, w liczbie około 200 ludzi, zostali oddani na pastwę Chińczyków, którzy pocięli ich piłami na części.

W Połtawie szalał czekista Griszka, który stosował niesłychanie barbarzyńskie tortury. Poddał on strasznym torturom osiemnastu mnichów, których rozkazał nabić na wbity w ziemię, zaostrzony pal. Również czekiści Jamburga używali tej samej metody tortur, gdzie na pal nabijano wszystkich ujętych na Narwskim froncie oficerów i żołnierzy. Żadne pióro nie jest w stanie opisać mąk torturowanych, którzy nie umierali od razu, lecz po kilku godzinach, zwijając się w niewysłowionym bólu. Niektórzy męczyli się nawet ponad dobę. Trupy tych wielkich męczenników były straszne – prawie wszystkim powychodziły z bólu oczy na wierzch …

W Błagowieszczeńsku wszystkie ofiary czerezwyczajki miały wbite igły gramofonowe pod paznokcie palców rąk i nóg.

W Omsku torturowano nawet brzemienne kobiety, wycinano brzuchy i wyciągano jelita.

W Kazaniu, na Uralu i w Jekaterynburgu nieszczęsnych krzyżowano, palono w ogniskach, albo wrzucano do rozpalonych pieców. Na podstawie informacji prasy, w samym tylko Jekaterynburgu zginęło ponad 200 osób.

W Symferopolu czekista Aszykin zmuszał swoje ofiary, zarówno kobiety, jak i mężczyzn, by przechodzili obok niego całkiem nadzy, po czym oglądał ich ze wszystkich stron, a na koniec uderzeniem szabli odcinał im uszy, nosy i ręce … Ociekający krwią męczennicy prosili go, by ich zastrzelił, a w ten sposób przerwał ich męki, lecz Aniszkin z zimną krwią podchodził do każdego z nich oddzielnie, wykłuwał im oczy, a następnie rozkazywał odciąć im głowy.

W Sewastopolu nieszczęsnych związywano w grupach, ciężko raniono szablami i rewolwerami i na wpół żywych wrzucano do morza. W sewastopolskim porcie są miejsca, gdzie nurkowie nie schodzą: dwóch z nich, po tym, jak zeszli na dno, odeszło od zmysłów. Kiedy trzeci zdecydował się zanurkować, to po wyjściu z wody oświadczył, że widział całą rzeszę topielców, przywiązanych nogami do wielkich kamieni … Nurt wody wprawiał w ruch ich ręce; mieli roztrzepane włosy. Pośród tych trupów był również kapłan w riasie z szerokimi rękawami i z uniesionymi do góry rękami, jakby wygłaszał jakąś straszną przemowę …

W Ałupce czerezwyczajka rozstrzelała 272 chorych i rannych, poddając ich takim oto torturom: ofiarom otwierano gojące się rany, otrzymane przez nich na froncie i zasypywano je solą, zaśmieconą ziemią, czy wapnem, jak również zalewano spirytusem i naftą, po czym nieszczęsnych przewożono do czerezwyczajki. Ci spośród nich, którzy nie byli w stanie poruszać się o własnych siłach, byli przenoszeni na noszach. Tatarska ludność, przerażona taką rzezią, zobaczyła w niej karę Bożą i wzięła na siebie trzydniowy post.

W Piatigorsku czrezwyczajka zamordowała wszystkich tamtejszych zakładników, wyrżnąwszy przy tym prawie całe miasto. Nieszczęsnych zakładników wyprowadzono za miasto, na cmentarz, z rękami związanymi z tyłu drutem. Zmuszono ich, by uklękli dwa kroki przez wyrytą jamą po czym rozpoczęła się egzekucja – zaczęto odcinać im ręce, nogi, ciąć ich po plecach, wykłuwać bagnetami oczy, wyrywać zęby, rozpruwano brzuchy itd. To właśnie wtedy, w 1919 roku, zostali tutaj rozsiekani na śmierć judasz i zdrajca Cara – generał Ruzkij, generał Radko-Dmitriew, książę M. P. Urusow, książę Szachowski i wielu innych, w tym, jeśli się nie mylę, również były minister sprawiedliwości I. Dobrowolski.
(…)

Link do oryginalnego tekstu rosyjskiego: http://wiadomosci.monasterujkowice.pl/?p=4202

.

Komentarzy 12 to “Żydobolszwicki holokaust Rosji. Fragmenty wspomnień księcia Mikołaja Dawidowicza Żewachowa”

  1. Matka50 Says:

    Brakuje slow …

  2. Admin Says:

    Bez dwóch zdań jest to najstraszniejszy obraz żydobolszewii jaki miałem okazję czytać. Przy tym opisie, rosyjski film pt:”Czekista”

    http://alterkino.org/czekista

    jedynie ociera się o okropności tego ludobójstwa.

  3. Heh! Says:

    Ciężko sobie to wyobrazić. Zaraza.

  4. GW Says:

    Bedac ostroznym, majac w pamieci ‚zeznania’ pana Bomby prosilbym o ‚link’i’.
    Dziwi mnie pojecie tu ‚naocznego świadka.

    Skoro ‚naoczny’ musial byl brac ‚udzial’ w jakikolwiek sposob w przekazie obrazu.

    Wlasnie ta ‚naocznosc’ sie rozmydla w tresci.

    PS
    Podobnie jak pewien swiadek ‚holokaustu’ podczas prelekcji miast mowic o wspomnieniach autopsyjnych (majac natenczas szesc lat) zaplodzil sluchaczy propaganda holo-mitu.

    Pozdrawiam

  5. Admin Says:

    Holo-kit, a żydobolszewickie ludobójstwo to dwa skrajnie różniące się od siebie wydarzenia.

    Żydobolszewizm – temat niechętnie poruszany, o ile nie calkowicie przemilczany. Holo-kit wszechobecny niczym reklamy samochodów, proszków do prania etc. Ekploatowany ponad cierpliwość zahipnotyzowanego przez TV Goja.

    Myślę, że po mogiłach milionów zamęczonych i zamordowanych ofiar pozostały ustne przekazy, wspomnienia, których autor powyżej dał świadectwo w swoim pamiętniku. Nie wspominam o sowieckich dokumentach, gdzie operowało się wyłącznie liczbami ludzi do zabicia tudzież zabitych. Ponieważ one, obrazując skalę ludobójstwa rozwiewają wszelkie co do niego złudzenia…

    https://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2011/05/04/zaglada-rosjan-w-rosji/

    Nie widzę aby Słowianie usiłowali zrobić dzisiaj „biznes” na swoim „shoah”, wręcz byłoby to wbrew naszej moralności, etyce, poczuciu ludzkiej przyzwoitości, natomiast łatwo dostrzec, że jakiekolwiek próby przedstawienia żydoboleszwickiego barbarzyństwa, są powodem do odsuwania takowego śmiałka na margines społeczny, a historia o tym, jest fałszowana bezustannie.

    Doszło do tego, że dzisiaj żydostwo pisze nam książki o okropnościach bolszewickiego systemu. Oczywiście operując inną wersją wydarzeń niż Rosjanie. Pamiętam jaką reklamę miała Anna Applebaum (żona R. Sikorskiego) gdy wydała książkę pt: „Gułag”. Żydomedia były zachwycone. Przeczytałem jej książkę. Nie powiem, żeby mnie zawiodła, ponieważ nie spodziewałem się po niej niczego. Jest pseudo historycznym gniotem, wyrywkowo opierającym się na przekazie Sołżenicyna, z tym jednym wyjątkiem, że całkowicie pominięto w niej rolę bolszewickiego żydostwa.

    Taka wersja historii jest nie do zaakceptowania i moim zdaniem to właśnie ona „rozmydla” rzeczywistość.

    Polecam świetny tekst na powyższy temat słynnego i nieżyjącego już badacz kwestii żydowskiej E. Mullinsa pt: „Ukryty holocaust”.

    https://stopsyjonizmowi.wordpress.com/ukryty-holohaust-%E2%80%93-eustace-mullins/

    Pozdrawiam

  6. Matka50 Says:

    Podobna w klimacie jest ksziazka F. Ossendowskiego „Lenin”.Polecam.

  7. Anonim Says:

    Tu jest obrze udokumentowany film na ten temat: http://www.youtube.com/watch?v=AsxnGLbv9SU (napisy po angielsku)

  8. Matka50 Says:

    W tym filmie sa fragmenty :Czekisty” mowi krotko o NWO masonerii Illuminati Trotzkim.
    czy ktos wie gdzie mozna znalezc calosc wspomnien Zewachova??

  9. Matka50 Says:

    O Zewachowie:
    Band XXII (2003) columns 1594-1597 author: Michael Hagemeister
    ŽEVACHOV, Nikolay Davidovič, Prince, an official of the Russian church administration, anti-Semitic novelist and writer, * 24.12., 1874 (a.St.) in Priluki (governorates of Poltava), d. wahrsch. 1947 in Vienna. – Ž stammte väterlicherseits aus kleinrussischem, ursprünglich georgischem Adel; his mother was a born of Wulfert. The family of Ž was religious, conservative and anti-Jewish. Nikolajs cousin Dimitrij Vladimirovič Declaration.ž9 (1869-1919) served in 1913 as a judge of the Kiev District Court in the infamous Golem process against Mendel’ Bejlis and was shot in therefore 1919 in Kiev by the Bolsheviks. After studying law at the University of Kiev was appointed Declaration.ž9 1905 in St. Petersburg, where he for the code and later as Assistant of Secretary of State of younger served in the Reich Chancellery as Secretary in the Department. The fanatical monarchist and anti-Semite quickly found connection to reactionary circles. in 1906, he founded a „brotherhood”, whose Mitglieder operated (in 1911) canonicalization of Bishop Ioasaf (Gorlenko) of Belgorod (1705-1754). Between 1907 and 1909 Ioasafs edited Ž materials for a biography in three volumes, which in 1910 was followed by a Vita. Since 1910 a sink of clerical conservative and anti-Jewish forces worked for the „Imperial Orthodox Palestine society” Declaration.ž9. From 1911 to 1914, planned, and he led the construction one on behalf of the „Palestine society” in Bari the HL. Nicholas of Myra (s.d.) consecrated Church and a hostel for Russian Palestine pilgrims. After returning to Declaration.ž9 Camarilla to Grigori Rasputin (s.d.) joined and was with his patronage and at the instigation of Empress on 15 September 1916 the recently appointed and close to the circles around Rasputin last Oberprokurors of the Holy Synod Nikolaj approach. Beginning of March 1917, Declaration.ž9 was ousted. After a short imprisonment, he left Petrograd and went into the Ukraine. On the estate of his Zwillingsbruders Vladimir Davidovič (1874-1938), the later Bishop Ioasaf of Mogilev, he met with the religious writer of Sergei Nilus (s.d.). In January 1920 Declaration.ž9 fled Russia and that of Constantinople after Serbia deposed. In September 1920 he settled in Bari as administrator of the Russian pilgrims hostel, which he had in the following years against the claims of Soviet power to defend. Here he assured the support of antibolschewistische and anti-Semitic circles inside and outside of the Russian emigration. Declaration.ž9 maintained diverse contacts with representatives of monarchistischer, fascist, and anti-Semitic movements in Germany, France, Italy, the United States and in the Balkans. In Rome he met several times with the Jesuit priest and papal Russia experts Michel D’herbigny (1880-1957), later a leader of the Pontificio Istituto Orientale, and one of the ideologues of the Vatican „crusade” against Soviet power. Declaration.ž9, the Roman Catholic Church called on to form a „Christian international” in order to put a stop to the „International of the Bolsheviks and Jews” together with the Orthodox Church. -In the late twenties and early thirties was Declaration.ž9 he and very active. He published two volumes of „Memories” (it served as a source for his „Rasputin” novel [1939] the writer John of Günther) containing detailed descriptions of the „Bolshevist atrocities” in the Ukraine in addition to a defence of Rasputin and his circle. In the course of the Bernese process to the so-called „protocols of the elders of Zion”, a – little substantial – appearance of life and work of the editor and commentator Declaration.ž9 presented Sergei Nilus. Smaller publications, which were sent by Russian émigré circles in New York, Paris, Novi Sad and Kišinev treated the „Jewish question”, the „causes of Russia’s downfall” and you „roots of the Russian Revolution”. Ž 1936 he moved to Rome. There, his last release, an Italian Edition of the famous by Sergej Nilus of discovered „conversation” of Serafim of Sarov (s.d.) with Motovilov was published in 1944. About Žs last years and his end there only unsecured, widely divergent information. So he 1938 in Bari or „on the eve of World War II” to have died in Bessarabia. Also, it is said he had fallen at the end of the 1940s a revenge murder victim in Italy. The message appears the most credible however that Declaration.ž9 1947 in Vienna died.

    Read more…
    Works: Naznačenie školy, S.-Peterburg 1906; Čudnoe dejstvie Božija Promysla, Kiev 1908; Materialy dlja žizneopisanija SV. Ioasafa, Episkopa Belgorodskogo i Obojanskogo, vols. 1-3, Kiev 1907-1909; Nikolaj Nikolaevič Nepljuev. Biografičeskij očerk, S.-Peterburg 1909; Knjažnja Marija Michajlovna Dondukova Korsakova Street. Žizn’ i dejatel’nost’, S.-Peterburg 1909, 21913; Bari. Putevye zametki, S.-Peterburg 1910; Akty i dokumenty Lubenskogo Mgarskogo Preobraženskogo monastyrja. Istoričeskoe issledovanie, Kiev in 1910; Stroiteli ducha žizni v premenovať živopisi i architektury. I Ižakevič i A. Ščusev, S.-Peterburg in 1910; Reči, Moskva 1910; Žitie SV. Ioasafa, Čudotvorca Belgorodskogo. S.-Peterburg 1910; Verujuščaja intelligencija o tolkovanii Evangelija, S.-Peterburg 1911; Na rodine Prepodobnogo Sergija Radonežskogo, Moskva 1912; Probuždenie Svjatoj RUSI, S. Peterburg 1914; Čudesa Svjatitelja Ioasafa, S.-Peterburg, 1916; Vospominanija tovarišča ober-prokurora SV. Sinoda, vol. 1 (Sentjabr’ 1915 g. – Mart 1917 g.), Munich 1923; Vol. 2 (Mart 1917 g. – January ‚ 1920 g.), Novyi sad 1928 (reprint vols. 1-2, Moskva, 1993;) Excerpts, titled Metody i sposoby istreblenija russkogo naroda kommunističeskim internacionalom, in: Pravoslavnaja RUS’, 56 [1985], 14, 1-11; 15, 2-4; 16: 4-15; Evrejskij terror v Rossii. (Iz vospominanij ober-prokurora SV. Sinoda knjazja n.d. Ževachova, o.O. n.d. [c. 1990]); Evrejskij vopros, New York 1926; Pamyatia grafa A. Čerep-Spiridoviča, New York 1926; Izabell Florens Chanchud, New York 1926; K cerkovnoj smute, in: Cerkovnye vedomosti [Sremski Karlovcy], 15-16 (1/14-15/28.8.1927), 5-8; Svetloj pamjatištalmejstera Vysočajšego Dvora d.v. Vinberga, Paris 1928; Žitie Svjatitelja Ioasafa Čudotvorca Belgorodskogo. IZD. 2 s s priloženiem statej „Svyše ukazannyj put’ ko spaseniju Rossii” i „cena gibeli Rossii”, Novyi sad in 1929; Cena gibeli Rossii, Novyi sad 1929 (also in: Russkoe znamja [Arzamas-16/Sarov], 6 [1992], 4f.;) (Moskva 1993); La of Verità su Rasputin, Bari 1930; Sergej Aleksandrovič Nilus, in: Novoe slovo [Berlin], 5 (15.8.1934), 5; 6 (1.9.1934), 5; Knyaz ‚ Aleksej Aleksandrovič Širinskij-Šichmatov (d. 9/22-XII-1930). Kratkij očerk žizni i dejatel’nosti, Novyj Sad 1934; Rab Božij Nikolaj Nikolaevič Ivanenko (d. 6 avgusta 1912 g.), Novyi sad 1934; Korni russkoj revoljucii, Kišinev 1934; Sergej Aleksandrovič Nilus. (Rod. 25 avgusta 1862 g. d. 1 janvarja 1930 g.). Kratkij očerk žizni i dejatel’nosti Novj sad 1936; Il retroscena dei ‚Protocolli di Sion’. La vita e le opere del loro editore Sergio Nilus e del loro autore Ascer Ghinsberg, Roma 1939; MEMORIE della Rivoluzione russa 1917, Milano, 1942; Prefazione, in: Colloquio con del grande Santo Russo Serafino di Sarov n.a. Motovilow sulle mete della vita Cristiana, Roma 1944, I-VI.
    Lit.: V.s. arsenic ‚ ev: Dopolnenie k evropejskomu nekropolju, in: Novik. New York, 1947, [47]; -George Šavel’skij: Vospominanija poslednego protopresvitera russkoj armii i flota, vol. 2, New York 1954, 70-80, 387; -Aleksandr Strižev: [introduction to] N. Ževachov: cena gibeli Rossii, in: Russkoe znamja [Arzamas-16/Sarov], 6, 1992, 4; -Ders.: [pseudonym.] [Odinizgoev Mladšij]: Knjažij pochod protiv Talmuda. (K charakteristike ličnosti knjazja n.d. Ževachova), in: Russkoe 1992 znamja [Arzamas-16/Sarov], 8, 2 & 4; -Ders.: Knjaz’ Nikolaj Davidovič Ževachov (kratkij biografičeskij očerk), in: n.d. Ževachov: Vospominanija tovarišča ober-prokurora SV. Sinoda, vol. 2, M. 1993, 328-331; -Ioann (Snyčev) Mitropolit Sankt Petersburg i Ladožskij: Vospominanija knjazja Ževachova, in: ders.: ducha Samoderžavie. Očerki russkogo samosoznanija, 1994, 266-273; -Oleg Platonov: Toržestvo pravoslavija, in: Literaturnaya Rossiya, 20, 20.5.1994, 11; -Petr Palamarčuk: Bar-grad i tajny svjatitelja Nikolaja, in: Moskva, 1996, 6, 189-192; -Cesare G. de Michelis: Il principe n.d. Ževaxov e i „Protocolli dei savi di Sion” in Italia, in: Studi storici, 37 (1996), 3, 747-770; -Ders.: Il manoscritto inesistente. I „Protocolli dei savi di Sion”: un apocrifo del XX secolo, Venezia 1998, 154-161; – Simonetta Merendoni (Hrsg.): L’archivio della principessa Demidova. Lettere e documenti, Firenze 2000, 197-211; -Edward wheel in skiing: the secret files Rasputin, Munich 2000, 231f., 238, 381, 434f.; -S. [recte: A.D.] Stepanov: Meždu mirom i monastyrem: Žiznennyj put’ Ževachova knjazja Nikolaja, in: Pravoslavie ili smert! Publicističeskij al’manach, 14, Moskva, 2000, 21-35 (again abgedruckt in: Ju.K.) Begunov, A.D. Stepanov, k.j. Dušenkov [ed.]: Tajna bezzakonija v istoričeskich sud’bach Rossii. S.-Peterburg 2002, 483-506, 622-630).

    Michael Hagemeister

    Last modified: 09.04.2011

    Original
    So soll er 1938 in Bari oder „am Vorabend des Zweiten Weltkriegs” in Bessarabien gestorben sein.

  10. Matka50 Says:

    Zespołu XXII (2003) kolumn 1594-1597 autora: Michael Hagemeister
    ŽEVACHOV, Nikołaj Dawidowicz, Prince, urzędnika administracji rosyjskiej Kościoła, antysemickich pisarz i scenarzysta, * 24.12., 1874 (a.St.) w Priluki (Podział administracyjny Połtawa), d. wahrsch. 1947 w Wiedniu. -Declaration.ž9 był dziadkami od kleinrussischem, pierwotnie gruziński szlachetne; jego matka była urodzone z Wulfert. Rodzina Ž-religijne, konserwatywny i Włoch z powodu antyżydowskich. Nikolajs kuzyn Dimitrij Vladimirovič Declaration.ž9 (1869-1919) służył w 1913 roku jak sędzia Kijów Sąd Okręgowy w procesie Golem niesławnej przeciwko Mendel’ Bejlis i był kręcony w związku z tym 1919 w Kijowie przez bolszewików. Po studiów prawniczych na Uniwersytecie w Kijowie został mianowany Declaration.ž9 1905 w Sankt Petersburgu, gdzie dla kodu i później jako asystent z sekretarz stanu młodszy służył w Kancelarii Rzeszy jako sekretarz w departamencie. Fanatycznych monarchist i anti-Semite szybko znaleźć połączenie reakcyjną okręgi. w 1906 roku założył „Braterstwo”, którego Mitglieder eksploatowane (w 1911) kanonizacji biskup Ioasaf (Gorlenko) Belgorod (1705-1754). W latach 1907-1909 Ioasafs edytowane Ž materiałów za biografię trzy tomy, który w 1910 roku nastąpił Vita. Od roku 1910 zlew urzędniczego konserwatywne i Włoch z powodu antyżydowskich sił pracował dla „Imperial Palestyny prawosławna społeczeństwa” Declaration.ž9. Od 1911 roku 1914, planowane, i poprowadził budowy, jeden w imieniu „społeczeństwa w Palestynie”, w Bari HL. Nicholas Myra (s.d.) konsekrowany Kościół i schronisko dla pielgrzymów rosyjski Palestyny. Po powrocie do Declaration.ž9 Kamaryla do Grigorij Rasputin (s.d.) dołączył do i z jego Patronat, oraz na wniosek cesarzowa 15 września 1916 niedawno wyznaczonych i blisko zakreśleń wokół Rasputin ostatniej Oberprokurors podejścia Święty Synod Nikolaj. Począwszy od marca 1917, Declaration.ž9 został obalony. Po krótkim pozbawienia wolności opuścił Petrograd i udał się do Ukrainy. Nieruchomości jego Zwillingsbruders Władimir Dawidowicz (1874-1938), później Ioasaf biskupa Mohylew, spotkał się z pisarz religijny Sergei Nilus (s.d.). W stycznia 1920 po Serbii obalony, to Declaration.ž9 uciekł Rosji oraz że Konstantynopola. W września 1920 roku osiedlił się w Bari jako administrator hostel pielgrzymów rosyjski, który miał w następnych latach od roszczeń potęgę ZSRR do obrony. Tutaj zapewnił wsparcie antibolschewistische i antysemickich okręgi wewnątrz i na zewnątrz rosyjski emigracji. Declaration.ž9 utrzymane różnorodnych kontakty z przedstawicielami monarchistischer, faszystowskie i antysemickich ruchów w Niemczech, Francji, Włoch, Stany Zjednoczone, jak i na Bałkanach. W Rzymie poznał kilka razy z jezuita, papieski Rosji ekspertów Michel D’herbigny (1880-1957), później lider Pontificio Istituto Orientale i jedna z czołowych ideologów Watykan „krucjaty” przeciwko potęgę ZSRR. Declaration.ž9, Kościół katolicki wezwała do utworzenia „Christian międzynarodowego” w celu położyć kres „International of bolszewików i Żydów” wraz z Kościoła Prawosławnego. -W późnych lat i wczesne trzydziestych był Declaration.ž9 on i bardzo aktywny. Opublikował dwa tomy „Memories” (służył jako źródło za powieść „Rasputin” [1939] pisarz Jan Günther) zawierających szczegółowe opisy „okrucieństwa Bolshevist” na Ukrainie w uzupełnieniu do obrony Rasputin i jego okręgu. W trakcie Berneński przetwarzania do tak zwanych „Protokoły Mędrców Syjonu”, – mało znaczące – wygląd życia i pracy edytora i komentator Declaration.ž9 przedstawione Sergei Nilus. Mniejsze publikacji, które zostały wysłane przez kręgi Rosyjskiej w Nowym Jorku, Paryżu, Novi Sad, Kišinev traktowane „żydowskiej pytanie”, „przyczyn upadek Rosji” i możesz „korzeni Rewolucji Rosyjskiej”. Ž 1936, który przeniósł się do Rzymu. Tam jego ostatnia wersja, włoski wydanie słynny Autor Sergej Nilus z odkryte „Rozmowa” Serafim z postrzyżony (s.d.) z Motovilov została opublikowana w 1944. Informacje o ŽS ostatnich lat i jego zakończenia, tylko niezabezpieczone, szeroko rozbieżne informacji. Tak on 1938 w Bari lub „w przededniu II wojny światowej” do padły w Besarabii. Ponadto mówi się, spadł on pod koniec lat 40 ofiarą morderstwo Zemsta we Włoszech. Pojawia się komunikat z najbardziej wiarygodne, jednak zmarł tego Declaration.ž9 1947 w Wiedniu

  11. ziarnko prawdy Says:

    Izraelski rabin Yitzhak Shapira zaleca zabijanie nie-Zydow.W swojej nowej ksiazce
    Shapira apeluje o zabijanie nie-Zydow w tym noworodkow w celu ratowania Izraela.
    http://www.aussiemuslims.com/forums/showthread.php?p=526604


Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: