Amnesty kwestionuje twierdzenia, by Kadafi nakazał gwałcić


Amnesty Questions Claim That Gaddafi Ordered Rape as Weapon of War

http://www.counterpunch.org/patrick06242011.html

PATRICK COCKBURN – 24 / 26.06.2011 tłumaczenie Ola Gordon

Organizacje praw człowieka mają wątpliwości w kwestii zarzutów o masowych gwałtach i innych nadużyć dokonanych przez siły lojalne względem płk Kadafiego, co miało być szeroko wykorzystywane w uzasadnieniu wojny NATO w Libii.

Przywódcy NATO, grupy opozycyjne i media, od początku insurekcji 15 lutego, produkowały historie twierdząc, że reżim Kadafiego nakazywał dokonywania masowych gwałtów, korzystał z zagranicznych najemników i helikopterów przeciwko protestującym cywilom.

W dochodzeniu przeprowadzonym przez Amnesty International nie udało się znaleźć dowodów na naruszanie praw człowieka, i wielu przypadkach odrzucał je lub miał wątpliwości. Odkryło również, że w kilku przypadkach rebelianci w Benghazi wydawali się umyślnie stwarzać fałszywe oskarżenia lub produkowali dowody.

Wyniki śledztwa wydają się być w sprzeczności z poglądami prokuratora Międzynarodowego Trybunału Karnego, Luisa Moreno-Ocampo, który dwa tygodnie temu powiedział na konferencji prasowej, że „mamy informacje, że była polityka gwałtu w Libii na tych, którzy byli przeciwko rządowi. Najwyraźniej on [płk Kadafi] wykorzystywał go do karania ludzi”.

Amerykańska sekretarz stanu, Hillary Clinton, w ubiegłym tygodniu powiedziała, że była „głęboko zaniepokojona” tym że wojska Kadafiego brały udział w gwałtach na dużą skalę. „Gwałt, nękanie fizyczne i seksualne, a nawet tzw. ‚testy dziewictwa’ miały miejsce w krajach tego regionu”, powiedziała.

Donatella Rovera, doradca kryzysowy Amnesty International, która była w Libii przez 3 miesiące po rozpoczęciu powstania, mówi, że „nie znaleźliśmy żadnych dowodów czy pojedynczej ofiary gwałtu czy lekarza, który wiedział o kimś, na kim dokonano gwałtu”.

Podkreśla, że to nie dowodzi faktu, iż gwałtów nie było, ale nie ma żadnych dowodów pokazujących, by miały miejsce. Liesel Gerntholtz, szef praw kobiet w Human Rights Watch, która również brała udział w śledztwie ws. masowych gwałtów, powiedziała: „Nie mogliśmy znaleźć dowodów”.

W jednym przypadku dwaj ujęci żołnierze Kadafiego przedstawieni międzynarodowym mediom przez rebeliantów twierdzili, że ich oficerowie, a potem sami, zgwałcili rodzinę z czterema córkami. Pani Rovera mówi, że gdy ona i kolega, oboje biegli w języku arabskim, przeprowadzili wywiad z dwoma zatrzymanymi, jeden 17 i drugi 21 lat, sami w oddzielnych pokojach, zmienili swoje historie i opowiedzieli dwie różniące się wersje tego, co się stało. „Obaj powiedzieli, że nie uczestniczyli w gwałcie i tylko o tym słyszeli”, powiedziała. „Opowiedzieli dwie różne historie o tym, czy ręce dziewcząt były związane, czy ich rodzice byli obecni i jak byli ubrani”.

Pozornie najsilniejsze dowody na masowe gwałty wydają się pochodzić od libijskiego psychologa, dr Sehama Sergewa, która mówi, że rozdała 70.000 ankiet na kontrolowanych przez rebeliantów terenach i wzdłuż granicy z Tunezją, z czego zwrócono ponad 60.000. Około 259 kobiet zgłosiły, że były zgwałcone, ze 140 z nich dr Sergewa rozmawiała.

Zapytana przez Dianę Eltahawy, specjalistkę Amnesty International w Libii, czy byłoby to możliwe spotkać się z tymi kobietami, dr Sergewa odpowiedziała, że „straciła kontakt z nimi” i nie była w stanie przedstawić udokumentowanych dowodów.

Oskarżenie, że Viagrę rozdzielono wśród żołnierzy Kadafiego, aby zachęcić ich do gwałtów na kobietach na terenach rebeliantów, pokazało się po raz pierwszy w marcu po zniszczeniu przez NATO czołgów w drodze do Benghazi. Pani Rovera mówi, że rebelianci, którzy mieli do czynienia z zagranicznymi mediami w Benghazi, zaczęli pokazywać dziennikarzom pakiety Viagry, twierdząc, że pochodzą ze spalonych czołgów, choć nie jest jasne, dlaczego pakiety nie zostały zwęglone.

Wiarygodne dowody gwałtów pokazały się, gdy Eman al-Obeidy wpadła do hotelu w Trypolisie w dniu 26 marca, by powiedzieć dziennikarzom, że dokonano na niej zbiorowego gwałtu, zanim została wyprowadzona przez libijskie służby bezpieczeństwa.

Rebelianci wielokrotnie zarzucali, że przeciwko nim wykorzystywano wojska najemne z Afryki środkowej i zachodniej. Dochodzenie Amnesty nie znalazło na to żadnych dowodów. „Ci, których pokazano dziennikarzom jako zagranicznych najemników, później po cichu zwolniano”, mówi pani Rovera. „Większość z nich to subsaharyjscy imigranci pracujących w Libii bez odpowiednich dokumentów”.

Inni nie mieli tyle szczęścia i zostali zlinczowani lub zabici. Pani Rovera znalazła dwa ciała migrantów w kostnicy Benghazi, a inne były porzucone na obrzeżach miasta. Ona mówi: „Politycy ciągle mówili o najemnikach, co rozpalało opinię publiczną i mit trwał nadal, ponieważ uwalniano ich bez rozgłosu”.

Interwencja NATO rozpoczęła się 19 marca atakami z powietrza, w celu ochrony ludzi w Bengazi przed masakrą, ze strony posuwających się żołnierzy Kadafiego. Nie ma wątpliwości, że cywile spodziewali się, że zostaną zabici po groźbach zemsty Kadafiego. W pierwszych dniach powstania we wschodniej Libii, siły bezpieczeństwa strzelały i zabijały demonstrantów i ludzi uczestniczących w ich pogrzebach, ale nie ma dowodów masowego zabijania ludności cywilnej na skalę Syrii i Jemenu.

Większość walk w pierwszych dniach powstania miała miejsce w Bengazi, gdzie zginęło 100 do 110 osób, w mieście Baida na wschód, gdzie zginęło 59 do 64 osób, mówi Amnesty. Większość z nich prawdopodobnie należała do protestujących, choć niektórzy mogli uzyskać broń.

Amatorskie filmy pokazują kilku schwytanych zwolenników Kadafiego rozstrzelanych i osiem zwęglonych ciał znalezionych w pozostałościach siedziby dowództwa w ​​Benghazi, które mogą należeć do miejscowych chłopców, którzy zaginęli w tym czasie.

 Nie ma dowodów na to, by samoloty lub ciężkie przeciwlotnicze karabiny maszynowe były używane przeciwko tłumom. Zużyte magazynki pozbierane po zastrzeleniu protestujących, pochodziły z kałasznikowów lub broni podobnego kalibru.

Wyniki śledztwa Amnesty potwierdzają ostatni raport International Crisis Group, który stwierdził, że podczas gdy reżim Kadafiego w przeszłości brutalnie tłumił przeciwników, nie było mowy o „ludobójstwie”.

Raport dodaje, że „materiały licznych zachodnich mediów od samego początku prezentowały bardzo jednostronną opinię na temat logiki wydarzeń, ukazując protesty jako całkowicie spokojne i wielokrotnie sugerujące, że reżimowe siły bezpieczeństwa dokonywały niewyjaśnionej masakry na nieuzbrojonych demonstrantach, którzy nie stanowili żadnego zagrożenia”.

komentarze 2 to “Amnesty kwestionuje twierdzenia, by Kadafi nakazał gwałcić”

  1. Niestrachliwi Says:

    Skupiajmy sie na rozwiazywaniu problemow POLSKICH.


Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: