Judaizm jako antysemityzm


Judaism as anti-Semitism

http://www.roytov.com/articles/antisemitism.htm

Roy Tov – 30.05.2011 tłumaczenie Ola Gordon

Dziwne wydarzenia

Judaizm jest antysemicki - rezultaty

Nawet żarliwi syjoniści nie zaatakują mnie za stwierdzenie, że syjoniści i Izrael dokonywali ataków fałszywej flagi przeciwko Żydom i sojusznikom w celu osiągnięcia korzyści politycznych. Ale z wyjątkową starannością demaskuję syjonistów – w końcu wykazali się brutalną przemocą wobec mnie więcej niż jeden raz – chciałbym wspomnieć o dwóch wydarzeniach.

Niektórzy mogą mieć obiekcje z powodu przypominania wydarzeń takich jak zamachy bombowe w Bagdadzie w latach 1950-1951, dokonywane na cele żydowskie w tym mieście. Niektórzy iraccy Żydzi twierdzą, że były wykonane przy pomocy Mosadu w celu zmuszenia migracji Żydów z Iraku do ówczesnego nowego państwa Izrael, które potrzebowało taniej siły roboczej. Dowodem na to jest fakt, że w następstwie ataków władze irackie aresztowały 28 Żydów i 9 Arabów pod zarzutem szpiegostwa i nielegalnego posiadania broni. Iracki żydowski anty-syjonistyczney autor Naeim Giladi twierdzi, że zamachów „dokonywali syjonistyczni agenci w celu wywołania strachu wśród Żydów, a tym samym promowania ich exodusu do Izraela.” Uri Avnery i Marion Wolfsohn publicznie potwierdzili tę informację. Potwierdził to również Wilbur Crane Eveland, były wyższy rangą oficer amerykańskiej CIA, w swojej książce Ropes of Sand [Liny z piasku]. Od czasu do czasu, niektórzy z tych praktycznie przymusowych niewolników w Izraelu, opowiadają podobne historie w izraelskich mediach. Następnego dnia, te same gazety twierdzą, że są oni „nienawidzącymi siebie Żydami”, „szaleńcami”, „komunistami”, „sympatykami Arabów”, czy cokolwiek inne cenzorzy mogą wymyślić, że jest najlepsze, by zdyskredytować ich świadectwa. W The Cross of Betlehem [Krzyż Betlejemski] podaję dodatkowe przykłady syjonistycznych niewolników.

Jak powiedziałem, niektórzy syjoniści mogą kwestionować te przykłady. Wiesz co, mój drogi syjonistyczny Big Brotherze? OK, pomińmy te solidne świadectwa i przywołajmy lepszą, Niefortunną Aferę. Znana w języku hebrajskim jako „Haesek Bish”, odnosi się do izraelskiej tajnej operacji fałszywej flagi, ‚operacji Susannah’, przeprowadzonej w Egipcie w lecie 1954 roku. Izraelski wywiad wojskowy zwerbował grupę egipskich Żydów, by ulokowali bomby wewnątrz budynków należących do Egipcjan, Amerykanów i Brytyjczyków. Za te ataki miało być obwiniane Bractwo Muzułmańskie, egipscy komuniści, „nieokreśleni malkontenci” lub „lokalni nacjonaliści”, po to by stworzyć klimat przemocy i destabilizacji, a tym samym pozwolić rządowi brytyjskiemu na zachowanie wojsk okupacyjnych w regionie Kanału Sueskiego. (To jest moment, by mimochodem wspomnieć o Facebooku, który częściowo wywołał ostatnie wydarzenia w świecie arabskim, jest własnością sayana z Mossadu.) Kiedy Niefortunna Afera stała się publiczna, Pinhasa Lavona, ówczesnego izraelskiego ministra obrony, zmuszono do dymisji. W 2005 r. agentów, którzy ją przeżyli, oficjalnie uhonorował dyplomami uznania prezydent Izraela Mosze Kacaw, który później został skazany za gwałt.

Podałem dwa bardzo różne przykłady takich samych zbrodni, popełnionych przez Izrael i syjonistyczne przywództwo. Lista ta może być łatwo rozbudowana, ale chcę uniknąć przekształcenia tego artykułu w nudną listę zbrodni. To wystarczy, by powstrzymać syjonistów przed twierdzeniami, że ten artykuł jest bezpodstawny, a to mnie satysfakcjonuje.

Dziwne definicje

„Ostatecznie co w tym trudnego? Ustanówmy prawo państwowe i wszystko będzie dobrze!” Myśląc w ten sposób i bez zbadania sprawy, Kneset, izraelski parlament, uchwalił Prawo Powrotu w dniu 5 lipca 1950 roku. Prawo daje automatyczne obywatelstwo po wylądowaniu w państwie Żydom od urodzenia (z żydowską matką lub babką), tym o żydowskim pochodzeniu (z żydowskim ojcem lub dziadkiem) i konwertytom na judaizm (ortodoksom, reformowanym, konserwatywnych wyznań, choć dwa ostatnie muszą odbyć się poza państwem, ponieważ te odłamy nie są uznawane przez Główny Rabinat).

Następnego dnia, zdezorientowana sprzątaczka w Knesecie, zapytała premiera: „Kto jest Żydem?” Zirytowany premier zesłał ją do Zambii i zapomniał o jej pytaniu. Do dnia dzisiejszego pozostaje ono bez odpowiedzi, i nadal jest w centrum uwagi izraelskiego państwa. Po prostu ono nie różnicuje między grupą etniczną i religijną. Każda z tych kategorii jest otwarta na różne interpretacje. Według niektórych interpretacji, wiele milionów muzułmanów w Afganistanie i pobliskich miejsc w Azji centralnej, może poprosić o automatyczne obywatelstwo Izraela i przekształcić demograficzny krajobraz Izraela w ciągu doby. Przywództwo polityczne państwa jest bardzo ostrożne, aby nie dotykać tego prawa, oraz by delegować sprawy osobiste (narodziny, ślub, śmierć i w rzeczywistości wszystkie sprawy religijne) do Rabinatu. Jest to bardzo gorąca sprawa.

Nawet w Izraelu wielu obywateli nie rozumie tego problemu. Izrael lubi przedstawiać się jako kraj zachodni, ale jego podstawa tkwi głęboko w Azji. Istnieją dwa podstawowe modele, na których opierają się państwa. Jeden z nich to model terytorialny, co oznacza, że państwo istnieje na danym obszarze, to odnosi się do sytuacji w obu Amerykach i Europie (tu może się zmienić, zobacz brzydkie traktowanie muzułmanów we Francji). Drugi to model etniczny, co oznacza, że naród tworzy społeczność należąca do danej grupy etnicznej. Do tej kategorii należy wiele krajów azjatyckich, Tajlandia jest dobrym tego przykładem. Wczesne tajskie królestwa miały charakter niemal koczowniczy, przenosząc się powoli na południe od Xishuangbanna – w Yunnan, Chiny – na tereny obecnej Tajlandii. Te królestwa były określane nie ze względu na terytorium, ale przez ludność wchodzącą w ich skład. To doprowadzało do takiej skrajności, że tylko w 1913 roku, obywatelstwo przyznano znaczącej mniejszości chińskiej.

Uchwalając Prawo Powrotu, Izrael uplasował się w grupie państw etnicznych. To mogłoby być dobre, gdyby nie jeden mały szczegół: „Kto jest Żydem?” Mógłbym teraz rozpocząć długą analizę tej kwestii, ale to po prostu byłoby brzydkim rasizmem. Właśnie on stał się jedną z najważniejszych cech państwa Izrael. Opisałem to w Krzyżu Betlejemskim i w różnych artykułach na tej witrynie. Brzydkie jego objawy różnią się od byłego prezydenta, uważającego się za Sameh Tet (skrót od „czysty Hiszpan”, jakby był psem czystej rasy), do ultra-ortodoksyjnych Żydów odmawiających małżeństw z rosyjskimi Żydami, ze względu na sprawy etniczne (tak, sprawa Chazarów!). Czarne Pantery, Zohar Argov i rabin Meszulam – wśród wielu innych – mogą opowiedzieć o brzydkich historiach dyskryminacji. Co poszło źle? Istniejjąca 2.000 lat diaspora, w połączeniu z małżeństwami mieszanymi na całym świecie, stworzyła taką rzeczywistość, w której na pytanie „Kto jest Żydem?” nie można już odpowiedzieć uwzględniając etniczność. Każdy kto próbuje to zrobić i zajrzy do szczegółów, znajdzie to, czego mógł się domyślić od początku: każdy z nas jest wyjątkowym człowiekiem. W tych okolicznościach, tworzenie etnicznie zdefiniowanego państwa było smutnym błędem. Nie udałaby się nawet religijna odpowiedź, ponieważ uważna analiza Biblii powie nam, kto jest prawdziwym ludem Izraela; i jest to odpowiedź, której żaden faryzejski rabin – ani żaden z jego zwolenników – nigdy nie zaakceptują.*

Dziwne definicje i dziwne wydarzenia

Ta rzeczywistość stanowi wyjątkowy problem dla żydowskich przywódców syjonistycznych: w jaki sposób mogą jednoczyć ludzi, którzy nie mają wspólnych korzeni religijnych, kulturowych, czy etnicznych? Mamy na to dwie niezwykłe odpowiedzi, jedna jest ogólna dla ludzkości, a druga specyficzna dla judaizmu.

„Był rok 1983 i w szkole już przerabialiśmy 1984 Orwella, książkę, która przestraszyła nas z powodu jej podobieństwa do życia w Izraelu. Wojna libańska, która rozpoczęła się rok wcześniej, rząd nazywał jeszcze „Wojną o pokój dla Galilei”. W języku hebrajskim połączono dwa słowa, które brzmiały dokładnie tak jak „War-Peace” [wojna-pokój], tworząc idealny oksymoron Orwella. W naszych komentarzach wszyscy pomijaliśmy oczywisty współczesny kontekst książki, gdyż taka semantyka mogła odnosić się tylko do wroga, a my mieszkaliśmy w oświeconym społeczeństwie. Nasz rząd nie mógł świadomie podjąć takiego orwellowskiego wyboru. A jeszcze głosik w mojej głowie mówił mi inną historię, którą muszę zatrzymać dla siebie. Tego błędu pozwalającego na umieszczenie takiej wywrotowej książki do czytania na naszej liście, można było interpretować jako pewną niespójność systemu. Ale przerażającym alternatywnym wyjaśnieniem było to, że 1984 umieszczono na oficjalnej liście Ministerstwa Edukacji książek celowo, po to, byśmy zawsze bali się władzy i zachowywali się odpowiednio. To była nasza pierwsza lekcja rządowej manipulacji swoimi ludźmi.”

Ten tekst pochodzi z Krzyża Betlejemskiego – Memoirs of a Refugee [Pamiętniki uchodźcy], i opisuje podobieństwa między izraelskim i futurystycznym społeczeństwem opisywanym przez George’a Orwella. Opublikowana w 1949 roku, książka ukazuje świat w przyszłości, kontrolowany przez trzy mocarstwa zaangażowane w wiecznej wojnie, z wszechobecnym nadzorem rządowym, kontrolą umysłu społeczeństwa i niekończące się łamanie praw człowieka. Centralnym punktem w tym smutnym świecie jest dokonywana przez rząd stała manipulacja językiem. Wiele słów i wyrażeń ukutych przez Orwella w książce, wprowadzono do codziennego życia: Big Brother, Big Brother cię obserwuje, dwumyślenie, zbrodnia myślenia i nowomowa, są tego dobrymi przykładami. Ale umknęło mu jedno wyrażenie „wojna z terrorem”. Niech się wstydzi.

Jeśli spojrzymy na opisaną tam rzeczywistość w sposób zbyt dosłowny, możemy nie zauważyć jak opisany przez Orwella horror wdrożyły nowoczesne rządy; a izraelski rząd jest prawdopodobnie jednym z najlepszych w tym aspekcie. „Wojna-pokój-Galilea,” przykład jaki podałem powyżej, jest prawdopodobnie jednym z największych osiągnięć izraelskiego totalitaryzmu, ale nie jedynym. Inny znany przykład miał miejsce w 2006 roku. „Porwano żołnierzy”, krzyczały izraelskie gazety w 2006 r., kiedy w Strefie Gazy schwytano jednego żołnierza i dwóch w południowym Libanie. Byłem zaskoczony. Od kiedy „porywa się” żołnierza? Czy podlewali wtedy ogródki swoich mam? Nie, oni brali udział w akcjach wojskowych. Żołnierzy nigdy się nie porywa, ich się wyłapuje. Potem powinno się ich traktować zgodnie z Konwencją Genewską. To jedno proste semantyczne oszustwo przez izraelskie media, porwało umysł narodu i IDF rozpoczęła katastrofalny atak na Liban, który zakończył się w gorzką porażką IDF zadaną przez Hezbollah. Wykreowanie wroga jest kwintesencją odpowiedzi dla samozwańczych przywódców, dążących do zjednoczenia swoich niewolników.

Specyficzna odpowiedź na ten sam problem jest równie interesująca. W 1946 roku Jean-Paul Sartre opublikował Anti-Semite and Jew [Antysemita i Żyd], gdzie stwierdził, że Żydzi byli niczym więcej niż produktem … antysemityzmu; to samo stwierdził wiele lat wcześniej Ahad Ha’am, wczesny publicysta syjonistyczny. W takiej rzeczywistości, to antysemita określa kto jest Żydem. Jako taki, antysemityzm jest kluczowym narzędziem w rękach … przywódców syjonistycznych, którzy chcą zjednoczenia swoich niewolników. Post-Chrystusowy judaizm nie istnieje jako ideologia czy religia, nie byłoby go w ogóle, gdyby nie było wygodnych antysemickich wydarzeń, które jednoczą tych, którzy nie są i nie mogą zjednoczyć się poza Jezusem. Od czasu do czasu, przywódców syjonistycznych przyłapuje się na gorącym uczynku w tego typu manipulacjach.

Nie dziwi więc to, że odpowiedź Izraelczyków w stylu mantry na nieprzyjemne wydarzenia brzmi: „cały świat jest przeciw nam”. Drodzy izraelscy bracia – tak, pozwolę sobie użyć tych słów do was po raz pierwszy w moim życiu – to nie jest świat, który jest przeciwko wam, to wasi samozwańczy przywódcy są przeciw waszej wolności. Wasza niewola – oczywiście – jest przez nich mile widziana.

* zob. Prawdziwy lud Izraela

Napisane w Bez kategorii. Możliwość komentowania Judaizm jako antysemityzm została wyłączona
%d blogerów lubi to: