Dylemat „heretyków”: Atakować piętę achillesową syjonistów, czy nie?


Źródło: Polska Walcząca

The heretics dilemma: Attack or not attack the Zionist Achilles heel

http://www.rebelnews.org/opinion/editorial/651883-the-heretics-dilemma-attack-or-not-attack-the-zionist-achilles-heel

Jedną z najtrudniejszych kwestii, którą muszą rozważyć pisarze dysydenci jest to, jakie zająć stanowisko wobec syjonistycznej cudownej broni, „żydowskiego holokaustu.” Podczas gdy większość pro-palestyńskich działaczy jest bardzo świadoma roli rzekomego systematycznego wymordowania 6 mln Żydów przez nazistowskie Niemcy, w uzasadnieniu i utrwalaniu brutalnej kolonizacji syjonistycznej na Bliskim Wschodzie, to bardzo niewielu ma odwagę kwestionowania jego faktyczności. Nawet pisarze chcący zadawać pytania o wszystkim innym, poparciu Hitlera przez międzynarodowych bankierów żydowskich, 11 września, wojnie z terroryzmem, globalnym ociepleniu, nie odważyliby się dotknąć tej oficjalnej narracji.

Więc skąd ta powściągliwość? Nie oznacza to, że wszyscy akceptują historię „holokaustu” biorąc ją za dobrą monetę. Kiedy pyta się ich prywatnie, często dość ochoczo przyznają, że według nich liczba 6 mln jest przesadzona, ale niewielu wie, w jakim stopniu. Wszystko co wiedzą, to że jesteśmy okłamywani prawie we wszystkim co ma do czynienia z polityką i historią, i mają poczucie, że narracja, która nie może być kwestionowana bez utraty pracy, środków utrzymania, czy nawet wolności, jest z całą pewnością nieprawdziwa.

Niestety, bardzo niewielu dysydentów ma świadomość tego, że nawet najbardziej istotne zarzuty ze strony rewizjonistów holokaustu, takich jak Arthur Butz, Robert Faurisson lub Germar Rudolf, na przykład o tym, że:
– 1 / 3 z liczby 6 mln składa się z ofiar, które rzekomo zostały zabite przez nietoksyczne spaliny pochodzące z silnika Diesla ze zdobytego rosyjskiego czołgu, a następnie spalone bez śladu przy pomocy racjonowanej benzyny w rowach wypełnionych wodą gruntową,

– żadna z domniemanych komór gazowych wykorzystanych do zabicia następnych 3-5 mln Żydów oparami Cyklonu B, nie miała zabezpieczeń odnośnie emisji spalin dla pracowników, by bezpiecznie mogli usuwać martwe ciała, lub

– żadna ze ścian komór gazowych nie zawiera żadnych śladów używanej trucizny, zaś ściany sąsiednich, dużo mniejszych pomieszczeń, używanych do dezynfekcji odzieży więźniów prze pomocy tej samej substancji, zawierają ślady wykrywalne nawet gołym okiem.

Ale nawet gdyby znali te proste fakty, nie musieliby dojść do wniosku, że faktyczna liczba Żydów, którzy zginęli pod nazistowskim nadzorem, musi być bliżej liczby 270.000, pochodzącej z oficjalnej, szczegółowej księgi zgonów prowadzonej przez administracje obozu. Z osobistego doświadczenia, debata o „holokauście” jest podobna do dyskusji o religii, w której fakty i dane liczbowe nie mają większego znaczenia, a tylko to, komu i czemu chcą wierzyć pobożni wyznawcy. W konfrontacji z oficjalnymi zarzutami obalającymi oficjalny mit, większość holokaustyków po prostu odwraca się i mówi coś głupiego, jak np. gdyby nie zostało zabitych 6 mln Żydów, jak twierdzi oficjalna narracja, to musieliby zostać zabici w inny sposób. Dlaczego? Ponieważ zniknęło 6 mln i jest zbyt wielu świadków zeznających, że oni zostali zamordowani przez SS. Nadal zastanawiasz się, dlaczego „holokaust” nazywają świecką religią?

Bez względu jednak na to, do jakiego stopnia nasi koledzy dysydenci nie wierzyli w egzekwowaną przez prawo oficjalną wersję prawdy, nie ośmielą się okazać nawet najmniejszych wątpliwości publicznie. Tak duży jest ich strach przed natychmiastowym przekształceniem się w trędowatego społecznie, kogoś, kogo żaden wydawca nie odważy się opublikować, żaden pracodawca zatrudnić, żaden sponsor wesprzeć, żaden przyjaciel dalej się przyjaźnić, z obawy przed gniewem Żydów.

Ale czego nasi koledzy dysydenci nie biorą pod uwagę, niestety, jest to, że bez narracji „holokaustu,” nie byłoby państwa tylko dla Żydów na ukradzionej palestyńskiej ziemi. Nie byłoby żydowskiego chwytu na gardle zachodniej polityki. Nie byłoby amerykańskiego weta w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, gdy opinia światowa po prostu nie może więcej tolerować bestialstwa Izraela. Tak, „holokaust” to cudowna żydowska broń, która czyni ich pozornie niepokonanymi, ale także jest ich piętą achillesową. Odbierzmy im narrację „holokaustu,” a ich cały domek z kart kłamstwa i zagrożeń upadnie.

Dylematem dysydentów jest jak skutecznie przeciwdziałać efektowi „holokaustu.” Jeżeli będziemy go ignorować, będziemy dalej toczyć uciążliwą walkę z wrogiem, który ma doskonałą broń. Jeżeli będziemy stawiać pytania, odstraszymy większość naszych sojuszników. Nie znam odpowiedzi, które podejście jest bardziej skuteczne. Tylko czas pokaże. Osobiście uważam, że wszystko, czego potrzebujemy, to masa krytyczna męczenników poświęcających wszystko dla dobra prawdy, do uzyskania ‚efektu papugowania,’ by o tym mówić, i nagle każdy sobie uświadomi, że „oczywiście to nie może być prawdą.” Ale to tylko mój optymizm. Ale jedno jest pewne: odnosić się do „holokaustu,” jak gdyby był faktem historycznym, to jak wpłacać pieniądze dla syjonistycznych osadników, aby niwelowali domy Palestyńczyków i budowali osady. Przynajmniej co możemy zrobić to używać cudzysłowów, kiedy odnosimy się do ich oszustwa.

100… = kiedy grupa małp przejmuje zachowanie odpowiednio wyszkolonej innej grupy małp
chodzi o to, żeby jedni przejmowali zachowanie od drugich, a może małpowanie? to raczej kojarzy mi się z czymś śmiesznym, naśladowaniem głupoty, głupich min, gestów…
hyphen = myślnik, ale tu chodzi chyba o cudzysłów, ” jest w całym tekście

Napisane w Bez kategorii. Możliwość komentowania Dylemat „heretyków”: Atakować piętę achillesową syjonistów, czy nie? została wyłączona
%d blogerów lubi to: