Pogoda dla bogaczy


Fragment książki Sławomira M. Kozaka pt: „Oko cyklopa”. Admin

Z każdym dniem, aktualności nabierają słowa starej, dobrej piosenki pod tytułem „Pocieszanka”. „Pogoda jest dla bogaczy, dla niebogaczy są prognozy złe, raczej złe.”

Wszyscy zauważamy w ostatnich latach wzrost anomalii pogodowych. Obejmują one swym zasięgiem cały glob. Również w Polsce odczuwamy to wyraźnie. Lata są w pierwszych miesiącach upalne, później deszczowe i zimne, natomiast zimy są w miarę ciepłe i bezśnieżne. W niczym nie przypominają opisywanych przez naszych wieszczów, jeszcze nie tak dawnych, upalnych lat, czy srogich i mroźnych zimowych miesięcy. Media coraz częściej pokazują kuriozalne zjawiska. Jerozolima przysypana śniegiem, tajfuny w Chinach i Indonezji, susze w Europie, hektary płonących lasów, trzęsienie ziemi w Iranie. Nie jest to żadne globalne ocieplenie, jakie wmawiają nam pseudonaukowcy i politycy, starając się zrzucić odpowiedzialność za wszystko na uprzemysłowienie świata. Jak piszą bowiem rzetelni badacze, naturalne procesy przyrodnicze mają o wiele większy wpływ na to, co dzieje się dookoła, niż zwykła działalność człowieka. Nie oznacza to jednak, że człowiek nie ma z tymi zmianami nic wspólnego. Otóż, w moim przekonaniu, ma na sytuację w jakiej się znaleźliśmy duży wpływ. Jednak jest to wpływ wąskiej grupy naukowców, od wielu już lat ingerujących w prawa naturalne. Są to ludzie pracujący dla wojska i dlatego wiedza o ich poczynaniach nie wydostaje się na światło dzienne w opracowaniach, czy prasowych wywiadach. Nad okiełznaniem zjawisk pogodowych pracują rządy wielu krajów, jednak największe dokonania na tym polu mają bezapelacyjnie Amerykanie i Rosjanie. Z tym, że ci pierwsi, angażując w badania ogromne środki, uzyskują prawdopodobnie zdecydowaną przewagę w tym wyścigu.

W roku 2005 naukowcy poinformowali o sukcesie prób nad wytworzeniem sztucznej zorzy polarnej przy wykorzystaniu zogniskowanych fal radiowych o wysokiej częstotliwości. Badania te prowadzone były od wielu lat przez zespół pracujący nad programem HAARP1. Projekt, nad którym pracują US Air Force, US Navy i DARPA ma za zadanie, według zaangażowanych weń naukowców: „zrozumienie, symulowanie i kontrolę procesów zachodzących w jonosferze, które mogą mieć wpływ na działanie systemów komunikacji i dozoru elektronicznego”. Główny ośrodek HAARP znajduje się na Alasce, niedaleko miejscowości Gakona.

Współpracują z nim ośrodki z alaskańskiego Fairbanks, Plateville w Kolorado i Obserwatorium Arecibo w Portoryko oraz Tromse w Norwegii. O HAARP wiadomo niewiele. Najwięcej dowiedzieć się można z lektury tekstów przypisujących projektowi sukcesy na polu tworzenia nowych broni. Wśród nich mowa jest o możliwości wykorzystania nowej technologii do zdalnego odcinania ośrodków miejskich od prądu, wywoływania trzęsień ziemi, cyklonów i tsunami, zakłócania łączności radiowej obcych wojsk, czy wreszcie eliminowania satelitów z orbity Ziemi. Coraz częściej jednak niektóre informacje na ten temat przedostają się do wiadomości publicznej, zdejmując z tematu odium fantastyki naukowej lub wręcz kolejnej spiskowej teorii.

„Wmiarę zbliżania się do pierwszej rocznicy ubiegłorocznego kataklizmu wywołanego przez azjatyckie fale tsunami, a także po przejściu huraganu Katrina, który zniszczył Nowy Orlean, oraz po trzęsieniu ziemi o sile 7,4 stopnia w południowej Azji, które zabiło tysiące łudzi, rosnąca liczba ludzi zastanawia się, co się dzieje z ogólnoświatowym klimatem.

Często jako sprawcę przedstawia się globalne ocieplenie. Jest jednak grupa niezależnych badaczy, którzy sugerują, że siły zbrojne USA manipulują pogodą przy użyciu zaawansowanej techniki, być może w ramach tajnej wojny, której celem jest sabotowanie gospodarek konkurentów i wrogich krajów.

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że istnieją technologie umożliwiające manipulowanie pogodą i że Amerykanie i Rosjanie toczą od wielu lat potajemnie wojnę meteorologiczną. Niektórzy badacze uważają, że siły zbrojne Stanów Zjednoczonych są zdolne do wywoływania huraganów o sile Kateriny (5. kategorii).

Według profesora Micheła Chossudovskiego z Ośrodka Badań Globalizacji, „Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych posiadają zdolność manipulowania klimatem, zarówno w celach testowych, jak i bezpośrednich wojskowo-wywiadowczych. Zdolność ta obejmuje możliwość wywoływania powodzi, huraganów, susz i trzęsień ziemi. W ostatnich latach Ministerstwo Obrony USA wydało duże sumy pieniędzy na dalszy rozwój i doskonalenie tych możliwości”.

Nick Begich i Jeane Manning, autorzy książki Angels Don’t Play This HAARP (Aniołowie nie grają na tej HAARP-ie), wywołali duże poruszenie, ujawniając istnienie zlokalizowanej na Alasce, należącej do armii Stanów Zjednoczonych, instalacji HAARP, która stanowi element naziemnego systemu broni z programu „Gwiezdnych Wojen” i pozwala manipulować środowiskiem w sposób umożliwiający zmianę wzorców pogodowych.

Już 2 października 1992 roku dziennik Wall Street Journal doniósł, że rosyjska firma o nazwie Elate Intelligent Technologies, Inc. posiada sprzęt umożliwiający kontrolę pogody i stosuje marketingowy slogan „pogoda na żądanie”. Dziennik podaje, że Igor Pirogow, dyrektor tej firmy, oświadczył: „Elate zapewnia precyzyjne strojenie pogody na obszarze 500 kilometrów kwadratowych i to zaledwie za sumę 200 dolarów dziennie”. Obecnie w Rosji polityką rządową stała się praktyka „kreowania” dobrej pogody, szczególe w dniach specjalnych obchodów. Rok przed napisaniem tego artykułu huragan Andrew spowodował w USA straty na łączną sumę 30 miliardów dolarów. Igor Pirogow oświadczył, że Andrew mógł być zamieniony w „niewielki szkwał”.

Opublikowana w roku 1994 oenzetowska publikacja zatytułowana Podstawowe dane o Organizacji Narodów Zjednoczonych podaje, że już w roku 1911 ta światowa organizacja wynegocjowała „Konwencję zakazującą wojskowego lub jakiegokolwiek wrogiego stosowania technik modyfikacji środowiska”. Chodziło o „zakaz stosowania technik wywołujących szeroko zakrojone, długotrwałe i ostre skutki poprzez rozmyślne manipulowanie naturalnymi procesami oraz wywoływanie takich zjawisk, jak trzęsienia ziemi, fale pływowe oraz zmiany klimatu i pogody „.

W roku 1996 grupa siedmiu oficerów Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych przygotowała raport zatytułowany „Pogoda jako multiplikator siły – przejęcie kontroli nad pogodą w roku 2025″, z którego wynika, że trwają prace nad rozwojem technologii, która wyposaży „wojowników przyszłości” w środki pozwalające kontrolować przebieg wojskowych konfliktów, w tym poprzez modyfikację pogody. Raport podaje również, że poprzez manipulowanie opadami atmosferycznymi, burzami i mgłą można poprawić pogodę w samej Ameryce, a także kontrolować jonosferę, co ma zagwarantować Stanom Zjednoczonym dominację w przekazie informacji.

Czy kontrolowanie pogody w szerokim zakresie jest możliwe? Czy manipulowanie pogodą może być środkiem bojowym. Jeśli nie, to dlaczego w roku 1977 Stany Zjednoczone, a następnie Związek Radziecki i dziesiątki innych krajów uznały, że zawarcie oenzetowskiej konwencji zakazującej manipulacji pogodą jako środkiem prowadzenia wojny jest dobrym pomysłem?

Wygląda na to, że Stany Zjednoczone zdecydowały się zignorować kolejną konwencję ONZ, jako że na zatwierdzenie przez kongres czeka ustawa o znamiennym tytule: „Ustawa o autoryzacji transferu technologii badań i modyfikacji pogody, 2005″. Jej celem jest „opracowanie i wdrożenie wyczerpującej i skoordynowanej krajowej polityki modyfikacji pogody równolegle ze wspólnym federalnym i stanowym programem badań i rozwoju w zakresie modyfikacji pogody”.

Istotne pytanie brzmi: Jeśli rząd Stanów Zjednoczonych posiada technologię zdolną do wywoływania burz, to dlaczego nie została ona wykorzystana do zapobieżenia ostatnim huraganom? Czy niewykorzystanie jej wynika z chęci utrzymania jej w tajemnicy, tak by można ją było zastosować w odpowiednim miejscu i czasie, nie wzbudzając niczyich podejrzeń?

Jim McCanney, ekspert od manipulacji pogodą, który napisał na ten temat szereg naukowych prac i książek, twierdzi, że energia huraganów pochodzi z jonosfery (tej warstwy atmosfery, która jest celem oddziaływań systemu HAARP), a oko huraganu (huragan to w rzeczy samej cyklon, a jego centralne miejsce, wokół którego wirują masy powietrza to „oko” – przyp. tłum.) to w rzeczywistości pole elektryczne. Utrzymuje również, że wniósł wkład do nauki umożliwiającej jonizowanie drogi przed frontem huraganu przy pomocy sterowanych z satelitów laserów, aby skierować go w pożądane miejsce. Twierdzi, że początkowo celem tej technologii „było kierowanie huraganów na niezaludnione tereny, aby minimalizować wynikające z nich szkody”, ale w przypadku Kateriny doszło do „strasznego nadużycia dla niegodziwych celów”. McCanney podkreśla, że rezolucja ONZ z roku 1977 zakazuje stosowania modyfikacji pogody do „atakowania innych krajów”, ale „nie zabrania używania jej przeciwko własnym obywatelom”. W dalszej części swojej wypowiedzi ostrzega przed „aranżowanymi wydarzeniami”, które mogą być wywołane w celu wprowadzenia w Stanach Zjednoczonych „stanu wyjątkowego”.

Chociaż głoszenie tego rodzaju przypuszczeń może wydawać się przesadą, to jednak w obliczu szaleństwa, które ogarnęło ostatnimi laty zachodnie rządy, nie można ich ignorować.

(Michel Chossudovsky, „Zawładnięcie pogodą w celach wojskowych”, http://www.globalresearch.ca/articles/CH0409F.html. Mike Blair, „Okiełznywanie pogody”, American Free Press, 12 września 2005; http://www.americanfre-epress.net; http://www.imccanneyscience.com)

Piszą o tym zagadnieniu nie tylko naukowcy, ale i politycy. Jednym z tych, którzy od lat odważnie obnażają serwowane ludziom idiotyzmy, jest prezydent Czech – Vaclaw Klaus. W odróżnieniu od naszych „polityków”, ma odwagę mówić o wszystkim, co uważa za kłamstwo, wprost. „Nasi” nawet nie podejmują tego typu tematów. Zapewne z obawy przed za rzutem antysemityzmu. Przeczytajmy kolejny artykuł:

„Telewizyjny program dokumentalny nadany w Wielkiej Brytanii 29 stycznia 2007 roku określił wymyślone przez człowieka globalne ocieplenie jako mit, który stał się „największym przekrętem naszych czasów”.

Nadany przez brytyjską stację Channel 4 program The Great Global Warming Scandal (Wielki skandal z globalnym ociepleniem) rozprawia się z twierdzeniami mówiącymi, że wysoki poziom gazów cieplarnianych generowanych w rezultacie ludzkiej działalności powoduje zmiany klimatu, i jako głównego winowajcę wskazuje Słońce.

Wyreżyserowany przez znanego producenta filmowego Martina Durkina program stoi w opozycji do naukowej opinii przedstawionej w lutowym raporcie Organizacji Narodów Zjednoczonych, który o globalne ocieplenie obwinia ludzi.

W swoim programie Durkin odrzuca koncepcję, że zmiany klimatu są rezultatem działalności człowieka, nazywając ją „kłamstwem… największym przekrętem naszych czasów”.

Według niego prawda jest taka, że globalne ocieplenie stanowi „wielomiliardowy biznes o światowym zasięgu stworzony przez fanatycznych anty przemysłowych działaczy na rzecz ochrony środowiska wspieranych przez goniących za grantami naukowców rozpowszechniających przerażające historie oraz przez uległych polityków i media”.

Program przekazuje robiący wrażenie apel licznego grona ekspertów, w tym dziewięciu profesorów, specjalistów w takich dziedzinach, jak klimatologia, oceanografia, meteorologia, biogeografia i paleoklimatologia.

Rzadko się zdarza, żeby film zmieniał historię – powiedział Martin Durkin – ale sądzę, że doszliśmy do punktu zwrotnego, i za pięć lat pogląd, że efekt cieplarniany jest główną przyczyną globalnego ocieplenia, będzie postrzegany jako czcze gadanie.

Jego program ostro koliduje z przesłaniem nagrodzonego Oskarem filmu dokumentalnego byłego wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych Ala Gore’a zatytułowanego An Inconvenient Truth (Niewygodna prawda), który prezentuje ponury obraz wpływu rosnącej ilości gazów cieplarnianych, takich jak dwutlenek węgla, na globalny klimat z potencjalnie katastroficznym skutkiem.

-Al Gore mógł dostać Oskara -powiada Durkin – ale, niestety, jego film jest bardzo mylący, a on sam błędnie pojmuje związek między [dwutlenkiem węgla] i zmianami klimatu.

Zmiany klimatu już nieraz zdarzały się w historii Ziemi i jak utrzymują opozycyjni naukowcy występujący w programie stacji Channel 4, twierdzenie, że lekkie podwyższenie temperatury w ostatnim stuleciu jest wynikiem emisji dwutlenku węgla będącego głównie wytworem człowieka, który zatrzymuje pochodzące ze Słońca promieniowanie podczerwone, jest błędne.

Dokładne przyjrzenie się ostatnim zmianom klimatu dowodzi, że przyrost temperatury rozpoczął się jeszcze przed rokiem 1940 – tłumaczy paleoklimatolog łan Clark – jednak w czasie powojennego boomu gospodarczego, kiedy nastąpił gwałtowny wzrost emisji dwutlenku węgla, uległ on niespodziewanie zahamowaniu. Czyli stało się coś przeciwnego do tego, co głosi teoria globalnego ocieplenia.

Brytyjski film dokumentalny podkreśla, że znacznie więcej dwutlenku węgla powstaje w sposób naturalny niż w wyniku emisji przemysłu. Dwutlenek węgla wytwarzany przez zwierzęta, bakterie, gnijącą roślinność i oceany oraz emisje z wulkanów „kilka razy przekracza to, co wytwarza człowiek”.

Czym więc należy tłumaczyć obecny trend? Występujący w programie Durkina zespół klimatologów i astrofizyków wskazuje na dane sugerujące, że wraz ze zmianami w promieniowaniu Słońca – mierzonymi na przykład aktywnością plam słonecznych – Ziemia ulega podgrzaniu lub ochłodzeniu. Według twórców programu aktywność Słońca „bardzo precyzyjnie wyjaśnia przebieg zmian temperatury w ostatnich stu latach”.

Inny występujący w tym programie ekspert, Philip Stott, emerytowany profesor biogeografii w School of Oriental and African Studies w Londynie, jest bardziej powściągliwy.

System [klimatu] jest zbyt złożony, aby można było powiedzieć, jaki będzie rezultat ograniczenia lub dalszej kontynuacji wytwarzania dwutlenku węgla. Teoria efektu cieplarnianego niepokoiła mnie od samego jej początku, ponieważ nie można twierdzić, że tylko jeden czynnik może wywoływać taki efekt. W tej chwili mamy do czynienia wręcz z maccartyzmem w nauce, zaś efekt cieplarniany stał się czymś, co przypomina purytańską religię, co staje się już niebezpieczne.

Ktoś, kto ma wątpliwości co do treści litanii kryjącej się za zmianami klimatu -powiada Patrick Moore, współzałożyciel Greenpeace’u – stawia siebie w sytuacji osoby zaprzeczającej holokaustowi.

Kenijski ekspert gospodarczy widzi w tym ideologię wymierzoną w rozwój:

– Ktoś próbuje zabić afrykański sen, a jest to sen o rozwoju. Mówi się nam, byśmy nie tykali naszych zasobów, byśmy nie tykali naszej ropy, byśmy nie tykali naszego węgla – przecież to samobójstwo.

Kolejny sceptyk to prezydent Republiki Czech Vaclav Klaus. Chociaż nie występuje w tym programie, wystosował niedawno list, który ma być odczytany przed zespołem kongresmanów USA prowadzących przesłuchania w sprawie globalnego ocieplenia, w którym stwierdza, że „w debatach naukowych dotyczących zmian klimatu jest zbyt wiele niejasności”. Argumenty wiążące zmiany klimatu z działalnością człowieka określa jako „niebezpieczne” i konkluduje:

„Komunizm został zastąpiony zagrożeniami lansowanymi przez ambitny enwironmentalizm. Podczas gdy niektóre pustynie mogą się powiększyć, a niektóre wybrzeża oceanów zostać zalane, ogromne połacie ziemi – dotychczas puste ze względu na surowość panującego tam zimnego klimatu – mogą stać się żyznymi obszarami zdolnymi do pomieszczenia milionów ludzi”.

Prezydent Czech przekonuje przywódców świata, by „przeciwstawili się wezwaniom enwironmentalistów do realizowania nowej polityki”, i stwierdza, że „kontrolowanie naturalnych czynników powodujących zmiany klimatu jest niemożliwe”.

Klaus oświadczył, że wymuszenie twardych zasad ochrony środowiska wykluczy biedniejsze kraje z ekonomicznego współzawodnictwa.

Od momentu wyemitowania przez Channel 4 tego programu spór istniejący między zwolennikami zmian klimatu i sceptykami przybiera na sile.

Według Brendana 0’Neilla, redaktora internetowego magazynu Spiked, niebezpieczeństwo polega na tym, że cała debata „stała się głęboko, niemal nieodwracalnie, upolityczniona”.

„Widzę, iż osiągnięto naukowy konsensus w sprawie tego, że jest jakieś globalne ocieplenie, poza tym większość naukowców uważa, iż emisje wytworzonego przez człowieka dwutlenku węgla mają w tym jakiś udział. Problem jednak w tym, że ten naukowy konsensus jest wykorzystywany przez rządzących do uzasadniania wprowadzania różnego rodzaju nieludzkich, nietolerancyjnych i represyjnych środków politycznych, często bez żadnego poparcia lub współudziału naukowców”.

Daje to pewnym elitom władzy możliwość eksploatowania idei globalnego ocieplenia do siania strachu umożliwiającego podnoszenie podatków i kontrolowanie naszego życia.

W przemówieniu wygłoszonym podczas niedawnego spotkania Komisji Trójstronnej – zespołu ekspertów elit władzy krajów uprzemysłowionych – Peter Sutherland (uczestnik spotkań grupy Bilderberg i prezes British Petroleum) wystosował „powszechne wezwanie do walki o to, by cały świat jednym głosem mówił o „globalnym ociepleniu”,,.

Echa takich sentymentów można było doszukać się u lorda Guthrie, dyrektora N. M. Rothschild & Sons, członka Izby Lordów i byłego szefa Sztabu Obrony w Londynie, który przekonywał trójstronnych brokerów władzy, aby „odnieśli się do sprawy globalnego ocieplenia jednym głosem i wymusili obowiązujące na całym świecie zasady”.

Wszystko to zmusza wielu łudzi do zastanawiania się, w jakim stopniu idea globalnego ocieplenia została już zawłaszczona przez elity władzy do realizacji ich celów.

(www.channel4.com/science/micro-sites/G/great_global_warming_swindlel/in-dex. html; http://www.klaus. cz/klaus2/asp/clanek.: Brendan O’Neill, „Politykę należy trzymać z dala od nauki i vice versa”; http://www.spiked-online, com, 22 marca; Paul Joseph Watson, „Globaliści kochają globalne ocieplenie”, http://www.prison-planet.com. 28 marca)2

Obawiam się, że badania amerykańskich naukowców sprowadzą na nasze głowy, dosłownie, wielki problem. Nie wiemy z całą pewnością, czy dotychczasowe katastrofalne huragany, tornada i burze zostały spowodowane ich „zabawą w Boga”, jednak najgorsze z pewnością dopiero przed nami.

13 marca 1989 roku, dziewięć milionów Kanadyjczyków pozbawiono prądu. Oficjalnie winą obarczono Słońce, na którym miał pojawić się wówczas wielki rozbłysk. Jest oczywiście możliwe, że za kłopoty w kanadyjskiej prowincji Quebec winna była nasza gwiazda, ale czy wszystkie awarie można tłumaczyć wzmożoną aktywnością Słońca? Podobne wyłączenia miały miejsce w USA, Gruzji, Finlandii, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Danii, Austrii i Włoszech. Rzecz zawsze dotykała północnej półkuli.

Wiadomo, że kiedy osłabia się chroniące naszą Ziemię pole magnetyczne, cząsteczki wiatru słonecznego łatwiej mogą bombardować górne warstwy atmosfery, co nie pozostaje bez znaczenia dla krążących nisko satelitów. Ponadto, kiedy zmienia się liczba elektronów w jonosferze, a na to ma wpływ silna zorza, zakłóceniom podlegają fale radiowe. Niektóre są tłumione, inne znów wzmacniane. Zakłóceniom ulega też łączność z satelitami, a więc także dokładność wskazań systemów nawigacyjnych, komunikacyjnych, przesyłu danych wywiadowczych, GPS itp. Czy najbardziej zaawansowana technologicznie armia świata mogłaby sobie pozwolić na nie wykorzystanie możliwości, jakie wskazuje sama natura? Z pewnością nie. Jestem przekonany, że armia nie tylko próbuje ją poskromić, ale ma już na tym polu jakieś osiągnięcia. Jednak natury pokonać się nie da i wszystkie te działania mogą tylko zaburzyć jej stałe cykle, i dać człowiekowi złudną namiastkę boskiej siły. Według danych kolportowanych oficjalnie przez uczestników programu HAARP, pracują oni nie tylko nad sztucznym „podgrzewaniem” jonosfery, ale także nad jej wykorzystaniem w postaci ogromnej anteny wysyłającej fale radiowe niskich częstotliwości w dowolnie wybrane miejsce kuli ziemskiej. Mogłyby one przenikać w głąb ziemi i wód, bądź to służąc łączności z okrętami podwodnymi, bądź też przeczesując podziemne instalacje wojskowe nieprzyjaciela.

Póki co, służą chyba innym celom. Czy broń nowej generacji mogłaby pomóc w zmianie istniejących sił politycznych? Kto wie? A może to jednak sama natura jest tak łaskawa dla wybranych? I zawsze dotyka tych najbiedniejszych.

„Niszczący cyklon „Nargis”, który przeszedł nad południową częścią Birmy w sobotę, spowodował śmierć 15 tys. osób w całym kraju, w tym ok. 10 tys. osób tylko w jednym mieście Bogalaj -poinformowali we wtorek rano w telewizji przedstawiciele rządu.

Minister spraw zagranicznych Birmy Nyan Win powiedział w państwowej telewizji, że rząd nadał szacuje straty i ocenia zniszczenia w oddalonych od centrów cywilizacyjnych wioskach i miejscowościach w delcie rzeki Irawadi. Region ten został najbardziej spustoszony.

Na obszarze delty leży całkowicie zniszczone miasto Bogałoj, a także największe miasto południowo-wschodniej Azji, dawna stolica Birmy, 5-milionowu Rangun, który również bardzo ucierpiał.

Sobotni cyklon zebrał najtragiczniejsze w Azji południowo-wschodniej żniwo od 1991 roku, kiedy to podobne zjawiska pogodowe spowodowały śmierć aż 141 tys. osób w Bangladeszu.

„W regionie Irawadi liczba zabitych przekracza 10 tys. Około 3 tys. osób zaginęło bez wieści. W Bogalaj liczba zabitych sięga 10 tys.” – powiedział Nyan Win w wystąpieniu telewizyjnym.

Minister oznajmił, że wojskowy rząd birmański powitał z zadowoleniem zapowiedzi pomocy z zewnątrz i zapalił zielone światło dla rządów i organizacji pomocowych, które chcą wesprzeć akcję ratowniczą. Jest to deklaracja bezprecedensowa, ponieważ rządząca od 46 lat Birmą junta separowała dotąd kraj od świata zewnętrznego i utrudniała kontakty międzynarodowe obywatelom. (PAP)”3

Pogoda jest dla bogaczy. Dla niebogaczy są prognozy złe, raczej złe. A jeśli, zbiegiem okoliczności, dla potwierdzenia tej tezy można wykorzystać „zjednoczone siły natury” i dramat tysięcy ludzi, by zbić polityczny kapitał? Dlaczego nie?

„„Pierwsza Dama” USA Laura Bush skrytykowała w poniedziałek rządząca w Birmie juntę wojskową za zaniedbania związane z niszczącym cyklonem „Nargis”, a zwłaszcza za nieuprzedzenie ludności o jego nadejściu.

„Choć mieli oni świadomość zagrożenia, to jednak birmańskie media państwowe nie skierowały w odpowiednim czasie do ludności mieszkającej na trasie cyklonu komunikatów ostrzegawczych” – powiedziała pani Bush, znana z krytycznego stosunku do rządzącej w Birmie (obecnie używa się też nazwy Myaanmar) od 46 łat junty.

Małżonka prezydenta USA George’a W. Busha, rzadko zwykle wypowiadająca się w kwestiach międzynarodowych, tym razem wystąpiła z otwartym apelem do członków birmańskiej junty o wpuszczenie do kraju ekip ratowników amerykańskich.

Pani Bush ogłosiła przekazanie przez ambasadę USA w Rangunie 250 tys. dolarów natychmiastowej, wstępnej pomocy i zapowiedziała, że „dalsza pomoc wkrótce nadejdzie”. Zastrzegła się jednak, że warunkiem jej uruchomienia jest wpuszczenie do Birmy specjalnego zespołu do walki z klęskami żywiołowymi, który musi ocenić sytuację.

Podkreśliła, że działania specjalnych grupy amerykańskich ratowników pozwoliłyby zmniejszyć liczbę ofiar w ludziach na spustoszonych przez żywioł obszarach, jednak zauważyła z ubolewaniem, że ze względu na brak zaufania w stosunkach między obydwoma krajami pomoc może nie dotrzeć do potrzebujących. „Obawiam się, że oni w ogóle nie przyjmą pomocy Stanów Zjednoczonych ” – powiedziała.

Pani Bush zapowiedziała też przyznanie we wtorek przywódczyni opozycji birmańskiej, laureatce nagrody Nobla Aung San Suu Kyi jednego z najwyższych odznaczeń amerykańskich.

Do poniedziałku gwałtownie rosnący, ale wciąż oficjalnie nie potwierdzony bilans ofiar cyklonu osiągnął poziom ponad 10 tys zabitych i ok. 3 tys. zaginionych. Jednak we wtorek rano państwowa telewizja birmańska podała, że ok. 10 tys. osób zginęło w jednym tylko mieście Bogalaj w delcie rzeki Irawadi, u wybrzeżu Morza Andamańskiego. Dane o ofiarach kataklizmu w Bogalaj pozwalają przypuszczać, że łączna liczba ofiar w całym kraju będzie jeszcze znacznie wyższa.

Rzecznik Departamentu Stanu USA Tom Casey poinformował w poniedziałek wieczorem w Waszyngtonie, że amerykański zespół do walki z klęskami „stoi w pogotowiu, gotowy do wyjazdu do Birmy”.

„O ile wiem, rząd Birmy nie dał im zezwolenia na wjazd do kraju (…)Jak rozumiem, wystąpili o zezwolenie, ale wstępna odpowiedź rządu była, że nie jest on skłonny im go udzielić” – powiedział rzecznik. (PAP)”4

Tak, z pewnością broń geofizyczna nowej generacji będzie stanowić lub już stanowi, potężne narzędzie walki. Siła sygnału wytworzonego przez człowieka, dodatkowo wzmocnionego i przesłanego w dowolne miejsce globu może być niszcząca dalece bardziej niż najsilniejsze ładunki nuklearne. Ponadto sygnał taki pozostaje niezauważalny dla oka ludzkiego. Zaatakowana armia nie zdąży się nawet zorientować w rodzaju użytej przeciw niej broni. Niektórzy twierdzą, że jej możliwości mogą sięgać jeszcze dalej, do wpływania na kondycję ludzkich umysłów, zmieniając stan emocjonalny atakowanych jednostek wroga. Podejrzewa się, że można za jej pomocą kierować samopoczuciem, a nawet stanem zdrowia poddanych atakowi ludzi.

W ostatnich czasach pojawiły się w Internecie dyskusje na temat jeszcze jednego zjawiska, które postrzegane jest, jako efekt ingerencji człowieka w naturę. Chodzi o tak zwane CHEMTRAILS5, ślady na niebie, podobne do tych zostawianych przez lecące wysoko samoloty. Dla zobrazowania zjawiska posłużę się opracowaniem Pawła Woszuka, który przyjrzał się bliżej tej zagadce.

„Smugi, lub wstęgi chemiczne są przez ogromną część społeczeństw świata nie zauważane. Czym jednak są i jak je zauważyć? (…) Wstęgi chemiczne to nie jest zjawisko lokalne, a globalne.

Chemtrails zostały wymyślone przez Edwarda Tellera. To tysiące ton mikrocząstek aluminium umieszczone w górnych partiach atmosfery ziemskiej, które mają za zadanie zwiększenie albedo naszej planety, czyli odbijanie promieni słonecznych, co związane jest z globalnym ociepleniem. Globalne ocieplenie jest częściowo wynikiem efektu cieplarnianego, ale głównie spowodowane jest przez aktywność Słońca.

Teorię na temat pochodzenia i przeznaczenia „chemtrails” potwierdza Michael Mac Donnough i Brent Parker z http://www.chemtrails.org (Internetowego centrum badań nad chemtrails).

W maju 1999 roku NASA zanotowała nienaturalną aktywność wiatru słonecznego. Informacji tej nie podano do publicznej wiadomości. Obraz wpływu wysoko naładowanych cząsteczek na pole magnetyczne Ziemi: Obraz „polarnego deszczu” elektronów nad Biegunem Północnym.

Część mocno naergetyzownaych cząsteczek z korony Słońca miało dotrzeć aż do górnych warstw atmosfery, co odnotowały satelity. Być może w przyszłości, kiedy efekt cieplarniany i dziura ozonowa da się mocniej we znaki na całej kuli ziemskiej, takie opryski staną się ponurą koniecznością na skalę globalną. (…)

Silniki samolotów lecących na określonej wysokości powodują skraplanie się pary wodnej, która zanika bardzo szybko za samolotem. Na zdjęciu po lewej typowy ślad, jaki powinien pozostawiać po sobie samolot. Można to zaobserwować wieczorem, kiedy światło słoneczne dobrze odbija się od smug samolotu (zwykłe ślady – trails).

Chemtraïls można rozpoznać bardzo łatwo. Smuga, jaką pozostawiają samoloty je powodujące nie zanikają wcale. Rozmywają się natomiast na niebie pozostawiając efekt rozciągniętych pasów po pewnym czasie rozjaśniając niebo nad nami. Z naszego punktu widzenia wygląda to podobnie do wlania śmietanki do kawy. Łatwo ten efekt zaobserwować.

Chemtraïls podobnie jak zwykłe smugi zawisają i „ciągną” się po niebie, tworząc formacje podobne do chmur cirrusów, ale najczęściej tworzą się niżej niż zwykłe cirrusy. Poza tym jeśli spojrzeć na nie, to padające światło słoneczne załamuje się podobnie jak w plamie ropy, mieniąc się wszystkimi kolorami tęczy. Chemtraïls układają się (są rozpylane) w zauważalne wzory, najczęściej krzyżują się pod różnymi kątami, tworząc szachownice, zachodzą na siebie, przecinają się często tworzą np. „X”. Niektórym obserwatorom przypomina to starannie zaorane pole, od horyzontu do horyzontu. Po kilku godzinach smugi te zaczynają opadać, ich kształty rozrzedzają się. Co najważniejsze, opad pozostały po nich wywołuje u mieszkańców pobliskich terenów przeróżne schorzenia, będące najwyraźniej alergiczną reakcją na substancje, z których „chemtraïls”są zrobione. (…)

Poranne niebo często już nie jest błękitne. Chemitrals służą odbijaniu promieni słonecznych co ma spowolnić proces globalnego ocieplana klimatu. Chodzi o odbicie zaledwie małej części wszystkich promieni, to wystarczy aby znacznie spowolnić ten proces (dokument Ala Gore’a – ‚An Inconvenient Truth’).

Podłoże tego projektu jest proste do wytłumaczenia. Zamiast ograniczeń emisji gazów, jak zakładał projekt z Kyoto, tworzona ma być przy pomocy rozpylonych w atmosferze na wysokości 6.000 metrów tlenków aluminium i soli baru warstwa odprowadzająca, na wskutek zachodzących w niej skomplikowanych procesów przemiany, z jednej strony promieniowanie cieplne odbite od ziemi w przestrzeń kosmiczną, z drugiej załamująca i odbijająca jak lustro padające światło słoneczne. Symulacje komputerowe przeprowadzone w Lawrence Livermore National Laboratory miały wykazać, że rezultatem może być ograniczenie nagrzewania się ziemi do 85%, co pozwoliłoby nawet na podwojenie emisji dwu tlenku węgla w następnych 50-ciu latach. Wynalazek bazuje na tzw. „Welsbach” – patencie z 1991 r., przedstawionym w maju 2000 r. na International Panel on Climate Change (ICPPC) zrzeszającym setki naukowców z całego świata i patronowanym przez UNO, spotkał się z pozytywnym przyjęciem. Patent jest zarejestrowany w Urzędzie Patentowym Marynarki Wojennej USA pod numerem 3899144. David B. Chang z Los Alamos opatentował ponadto wynalazek mający zastosowanie dokładnie zgadzające się ze scenariuszem zasugerowanym przez MacDonnough i Parkera. Wynalazek miał (…) wykonać Hughes Aircraft Company.

Jedyny problem stanowiła „estetyka”, chodzi o mocne wybielenie nieba po intensywnym rozpylaniu, na którym słońce pojawia się jako biała kula otoczona tęczową koroną w mlecznej zawiesinie. Oficjalnie projekt nosi nazwę „The Shield” i zeszedł w życie w 1995 r. Jego skutki są nieobliczalne, „nawet dla naukowców biorących w nich udział” ([loww.raum-iind-zeitde])” [lchx. ‚.cordpress.com/’tag/’chemtraïls]

Nie bez znaczenia może mieć też fakt, że w 1998 roku armia amerykańska wprowadziła nową grupę chemikaliów do paliwa lotniczego o nazwie JP-8+100. Warto ten fakt odnotować, pomimo tego, że nawet na kanale Discovery przeprowadzano analizy spektralne paliwa pod kątem tworzenia smug chemicznych, nie wykrywając w nich swiązków baru. Może to tylko uprawdopodobniać tezę o sztucznym tworzeniu tych śladów chemicznych za pomocą oddzielnych instalacji, lotów i chemikaliów nie dodawanych do paliw, co byłby de facto bardzo łatwo skontrolować (dostęp do paliwa jest łatwiejszy niż do samolotu). Podobne smugi zaobserwowano na zdjęciach satelitarnych Zatoki Perskiej w trakcie Operacji Pustynna Burza – czy chodziło o ochronę przed domniemanym atakiem biologicznej broni Saddama Husajna, czy bronią opartą o idee chemtrails potraktowano Irakijczyków? Dr James Baker z University of Michigan na zlecenie rządu opracował przy użyciu nanotechnologii olejopodobną ciecz, która zabija wąglik i inne śmiercionośne bakterie z arsenału broni biologicznych, jakimi mogą posługiwać się terroryści (jak i przeciwnik podczas wojny). WgBakera ciecz ta może zostać bezpiecznie rozpylona na ludzi. Wiele wnioskuje, że chemtrails mogą być ochroną przed domniemanym atakiem terrorystycznym (kilka lat temu FBI udaremniło atak w nowojorskim metrze, podczas którego do szybów wentylacyjnych terroryści zamierzali wpuścić bakterie wąglika). Jednak badacze ze strony http://www.chemtrails.org kontaktowali się z dr Bakerem i ten wykluczył podobne użycie swojego wynalazku, gdyż posiada jedynie niewielką ilość tej substancji, a DARPA (…) nie posiada formuły pozwalającej na jej wytworzenie. Nie jest to jedyny projekt badań nad obroną przed bronią biologiczną, nad którym roztacza opiekę DARPA, a co za tym idzie, Departament Obrony (Department of Defense). Na przykład kalifornijska firma Maxygen, Inc. otrzymała fundusze rzędu $6,753,064 na badania. Maxygen proponuje użycie zarodników bakterii z rodziny „bacillus” (wszystkie gatunki należące do tej rodziny wytwarzają zarodniki oporne na zabiegi odkażające i dlatego stanowią one główny problem przy sterylizacji narzędzi lekarskich, materiałów opatrunkowych itp. Laseczki beztlenowe wytwarzają również silne jady zewnątrzkomórkowe – ektotoksyny, które stanowią podstawę ich chorobotwórczości. Do beztlenowców należą m.in.: laseczki tężca, zgorzeli gazowej, jadu kiełbasianego, do tlenowców – laseczka wąglika) jako opary na aerozolu środek do przenoszenia m.in. szczepionek. Prace nad tym środkiem odbywają się w Redwood City w stanie Kalifornia, ukończone miały zostać we wrześniu 2002 roku. Więcej na temat tego projektu można dowiedzieć się na stronie SPAWAR, Centrum Kosmicznych i Morskich Systemów Wojennych (Space and Naval Warfare Systems Center). Jak widać, chemtrail wyraźnie odznacza się od zwykłych chmur. Konsekwencje świadomego lub nieświadomego przyjmowania szczepionek opartych na materiale genetycznym takich groźnych bakterii mogą być bardzo poważne. (…)

Zadziwiające, że to globalne zjawisko z coraz większym nasileniem obserwowane jest również u nas. Na zachodzie Europy ludzie zauważają, że kiedy na niebie są ‚te dziwne chmury’ są w wyraźnie gorszej formie, wspominają w szczególności o dolegliwościach płucnych i bólach głowy. (…)

Eksperci są zdania, że przy odpowiednim nasyceniu ‚chronionego’ obszaru skuteczność tarczy trwać może nawet rok. Wprowadzenie aluminium do stratosfery może doprowadzić do eksplozyjnego rozmnożenia się występujących tam nanobakterii – wykryte i zbadane w latach 60-tych przez dr. Roberta Folka, żerujące na aluminium, oddziaływanie na organizm ludzki nieznany. Ich opad na ziemię może być nieobliczalny w skutkach i prowadzić do dalszych ofiar. W związku z tym, że projekt oficjalnie nie istnieje, nie jest to problem. Również i to, że aluminium uważane jest za jedną z głównych przyczyn alzheimera. Rozprowadzanie pyłów metali w atmosferze jest zabronione wieloma konwencjami…. Główne testy projekt przeszedł nad rozległymi obszarami USA, od pewnego czasu samoloty z aluminium i barem zaczęły latać również nad Europą. Mimo licznych stron internetowych z relacjami świadków brak jest nadal oficjalnego potwierdzenia projektu, z wyjątkiem rzadkich wypowiedzi polityków. Problem ignorowany jest przez duze media prasowe, na oficjalne zapytania do dyrekcji lotnisk lub lotniskowych biur ochrony środowiska zdaje się istnieć ogólny schemat odpowiedzi: Negowanie chemtrails. Jeżeli pytający nie ustępuje… Wyrażanie wątpliwości co do przedstawianych argumentów, ośmieszanie wypowiedzi świadków… Przyznanie wprawdzie istnienia chemtrails ale bagatelizowanie ich znaczenia… Wskazywanie na manewry wojskowe o nieznanym znaczeniu… Odmawianie jakiejkolwiek dalszej odpowiedzi z powołaniem na „bezpieczeństwo narodowe.” „ Chemtrails are real”, powiedział w czerwcu 2003 Dennis Kucinich, demokratyczny kandydat na prezydenta USA na publicznym wystąpieniu w sprawie chemtrails w kalifornijskim Santa Cruz. Kucinich żądał wstrzymania wszystkich projektów wojskowych w atmosferze, do których zaliczane się również sztuczne chmury. Po rozpylaniu widać na niebie liczne krzyżujące się smugi kondensacyjne, które po paru godzinach rozmazują się w białe zawiesiny i ich ślady widoczne są nawet po parunastu godzinach, natomiast niebo traci swój niebieski kolor. Rozpylanie przeciwdziała zasadniczo opadom atmosferycznym i prowadzi do suchej, chłodnej pogody pod mglistym niebem lub suchych burz z licznymi wyładowaniami atmosferycznymi… W ub. r. szczególną aktywność lotnictwa pokrywającego rasterowo niebo i występujące licznie po tych zabiegach suche burze obserwowano w północno-zachod- niej Szwajcarii. Mimo tego, że całe niebo nad Bazyłeją ubiegłym latem było nienaturalnie zmienione, nie zainteresowało to żadnego z głównych mediów informacyjnych. (…)

Od 2005 roku grupa meteorologów niemieckich (szerszy materiał opublikowała stacja RTL w 2007 roku) pod kierownictwem Karsten’a Brandt’a śledzi ślady chemiczne „produkowane” na terenie Niemiec przez siły powietrzne tego kraju. Według ustaleń, sztucznie wytworzone chemiczne smugi nierzadko mające ponad 350 km długości i widoczne jedynie na radarach pogodowych oraz obserwowane wizualnie (a ze względu na charakterystykę powietrzną regionu docierające w wielkim procencie nad teren naszego kraju, ponieważ dominują wiatry zachodnie – wiejące na wschód w stronę Polski) wytwarzane są od lata 2005. (…)

Władze przyznały się do ćwiczeń prowadzonych w tym rejonie w tamtym czasie wspólnie z Norwegią. Wedlug Brandt’a, który nie jest teoretykiem konspiracji, jak i wielu badaczy armia prowadzi działania mające na celu manipidację pogodą. Wobec tych dowodów armia przyznała się do takich działań, ale potwierdziła jedynie rozpylanie niewielkiej ilości środków „mogących tworzyć” według badaczy ślady chemiczne. Przeciwko temu faktowi protestuje w Niemczech coraz więcej ludzi, m.in. Johannes Gremmel. Pomimo nagłośnienia sprawy, łoty niezidentyfikowanych samolotów (armia zaprzecza systematycznie o prowadzonych działaniach, wojskowe obrazy satelitarne tych regionów z wybranych okresów są utajniane) obserwuje się stale, również obecnie, a radary pogodowe wciąż notują pojawianie się nowych śladów chemicznych nad terenem Niemiec. Główne rejony tworzenia śladów chemicznych nad terytorium Niemiec to: Westfalia, Bielefeld, region od zagłębia Ruhr’y do Saksonii. Pokrycie terenu smugami jest według meteorologów bardzo gęste. Pokrycie niemal całego wschodniego rejonu Niemiec zapewnia ze względu na charakterystykę meteorologiczną regionu przeniesienie śladów chemicznych i ich rozproszenie na całej powierzchni obszaru Niemiec, a dalej przeniesienie ich nad teren Polski dalej na wschód.”6

Nowe techniki z pewnością nie pozostaną bez znaczenia dla życia na ziemi. Ostatecznie człowiek zaczyna ingerować w jonosferę i magnosferę ziemską. I pewnie któregoś dnia, bez żadnych niepokojących sygnałów i ostrzeżeń, zgodnie z prawem Murphy’ego7, wysadzi ostatecznie w powietrze naszą kochaną planetę. Przez własną głupotę i naiwne dążenie do „boskości”.

Ps. Zobacz także:

prawdopodobne rozmieszczenie haarp na świecie

1 High Frequency Active Auroral Research Program – Program Aktywnego Wysokoczęstotliwościowego Badania Zorzy (ttum. smk).

2 „Wymyślone przez człowieka globalne ocieplenie, to ‚największy przekręt naszych czasów”,,, Nexus, nr 56.

35 „Birma: Już 15 tysięcy zabitych przez cyklon”, http://www.wiadomosci.o2.pl. 06/05/2008.

4 „Laura Bush krytykuje birmańską juntę”, http://www.wiadornosci.o2.pl. 06/05/2008.

5 Chemiczne smugi, zbitka słów: chemical i trails (tłum. smk).

6 „Ostrzeżenie”, Paweł Woszuk, http://micasabooks.4shared.com.

7 Prawa Murphy’ego (także prawa Finagle’a lub prawa Soda) – zbiór popularnych, często humorystycznych powiedzeń, zakładających, że rzeczy pójdą tak źle, jak to tylko możliwe.

Jedna odpowiedź to “Pogoda dla bogaczy”


Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: