Wszystkie chwyty dozwolone: nie-Żydzi jako zbawcy judaizmu


No Holds Barred: Non-Jews as the saviors of Judaism

http://www.jpost.com/Opinion/Columnists/Article.aspx?id=195506

SHMULEY BOTEACH  – 16.11.2010 tłumaczenie Ola Gordon

Nadszedł czas na rozpowszechnianie żydowskich wartości i duchowości wśród wszystkich mieszkańców Ziemi.

Uznajmy bolesną prawdę. Judaizm się nie udał. Pomimo miliardów dolarów wydanych w ciągu ostatnich 40 lat na sprowadzenie Żydów bliżej do ich tradycji, w kwestii asymilacji i małżeństw mieszanych ledwie doszliśmy do 50%. Izrael ma najgorszą reputację ze wszystkich krajów, może z wyjątkiem Iranu i Korei Północnej. Fakty są bezsporne, ale pozostaje pytanie, dlaczego. Czy dlatego, że religia żydowska jest z natury bezsilna i Izrael rzeczywiście jest niemiły, czy raczej, że nasz model promocji obu ma fatalne wady.

Prawdziwą porażką jest żydowskie wyspiarstwo i izolacja. Dla Żydów judaizm jest zbyt wąski, zbyt drobiazgowy by mógł naprawdę inspirować. Zdecydowana większość Żydów na świecie chce żyć w głównym nurcie i w pełni zintegrowanym życiem. Ale każda forma żydowskiej religii – od reformy do ortodoksji – zaprojektowana jest do przywiedzenia ich z powrotem do społeczności żydowskiej. Najnowsza wiadomość. Odeszli 200 lat temu podczas wielkiej emancypacji i nie wracają.

Ale jest tylko jedno rozwiązanie: judaizm dla nie-Żydów. Globalny ruch szerzenia żydowskich wartości i duchowości wśród wszystkich mieszkańców Ziemi, likwidujący różnicę między Żydem i Gojem

2000 lat temu już wtedy tajemniczy człowiek zwany Saul z Tarsu dostrzegł, że idee i wartości zawarte w judaizmie tak zapierały dech w piersiach, że mogłyby zmienić świat, gdyby tylko zlikwidowano wymogi rytualne i wymieszano z ludzką boskością, bardziej dostępną niż niewidzialny Bóg judaizmu. Dlatego opierając się na żydowskiej duchowości, powstało chrześcijaństwo, a później islam. Dla oryginalnych przodków tej idei nadszedł czas na zaoferowanie światu oryginalnego źródła, nie przez konwersję nie-Żydów na judaizm, ale przez ożywienie dawnego statusu „towarzyszącego”, który pozwala im żyć pod głębokim wpływem żydowskiej duchowo i wartości, przy zachowaniu własnej tożsamości.

W dawnych czasach istniała płaszczyzna porozumienia między Żydem i nie-Żydem – judaizatorzy – szeroki ruch, który był w starożytnym Rzymie przed narodzinami chrześcijaństwa. Amerykański socjolog religii Rodney Stark wyjaśnia w One True God, Historical Consequences of Monotheism (Jeden prawdziwy Bóg, historyczna konsekwencja monoteizmu), że „Żydzi stanowili 10% świata rzymskiego, i przyciągali do synagog wielu bojących się Boga pogan… Żydzi ogólnie i w synagogach w szczególności byli atrakcyjni nawet dla nie-Żydów. Prostota żydowskiej teologii (wiara w jednego Boga), standardy moralne (dziesięć przykazań) i liczne uroczystości, stanowiły pewną fascynację dla wielu w świecie grecko-rzymskim. Niektórzy nawet przeszli pełną konwersję na judaizm. Inni pozostali na pozycji „towarzyszącej” – o nich mówi Łukasz w Dziejach jako o ‚bojących się Boga’ – być może nie chcieli brać na siebie dziwactw judaizmu. Jest bardzo prawdopodobne, że wielu nie-Żydów, którzy przyjęli chrześcijaństwo najpierw nauczano z pism żydowskich i judaizmu poprzez powiązania z miejskimi synagogami diaspory w Imperium Rzymskim.”

Nie mam żadnego interesu w nawracaniu nie-Żydów na judaizm. To zdradzałoby rdzeń wiary żydowskiej, że cała ludzkość to dzieci Boże, jak również żydowskie naleganie na wzbogacanie się poprzez różnorodność. Zamiast tego, [przyjęcie funkcji judaizatora wiązałoby się z przeniesieniem żydowskich wartości i duchowości do istniejącej tożsamości religijnej i kulturowej, podobnie jak mieszkańcy Zachodu, którzy wnieśli w swoje życie medytację lub joga.

Przez ostatnie 6 lat pracowałem nad książką mającą się wkrótce ukazać, nt. nowego zrozumienia Jezusa jako proroka raczej niż boskości, w oparciu wyłącznie o Nowy Testament. Prawdziwa historia Jezusa jako nauczyciela tradycyjnej żydowskiej duchowości swoich uczniów opisana jest wyraźnie w tekstach. Wykładam na spotkaniach chrześcijańskich o odkrywaniu unikalnie żydowskiego Jezusa jako sposobu pogłębiania ich duchowego zrozumienia chrześcijaństwa i zdzierania z niego wszelkiej pogańskiej otoczki. Reakcja jest druzgocąca.

W każdej części świata pogłębia się kryzys duchowy. Religia albo nie zwraca się w kierunku potrzeb duchowych ludzi, albo inspiruje skrajności. W Europie zdolność chrześcijaństwa by wpływać na wartości społeczne tak się skompromitowała, że w ub. tygodniu w Hiszpanii dyskutowałem z bestsellerowym francuskim autorem, który napisał książkę zatytułowaną Forty Reasons Not to Have Children (40 powodów by nie mieć dzieci). Skandal z udziałem księży pedofilów dusi katolicyzm, i amerykańskie chrześcijaństwo odnosi sukces, ale ma obsesję nt. spraw takich jak gejowskie małżeństwa i aborcja, co całkowicie ignoruje kryzys materializmu i rosnące społeczeństwo narcystyczne.

Objęcie funkcji judaizatora pociągałoby za sobą 7-punktowy program na życie:

1. świętowanie piątkowego wieczoru jako wieczoru rodzinnego (zob. www.fridayisfamily.com) poprzez wyłączenie wszelkich zakłóceń elektronicznych i koncentrowanie się na dzieciach, przyjaciołach i społeczności.

2. spożywanie koszernej żywności (20% Amerykanów już szuka koszernych oznaczeń ze względu na czystość) i oddzielanie mleka od mięsa jako symbol afirmacji życia i negacja wszelkich form korozji i śmierci.

3. świętowanie tematów festiwali żydowskich. Paschalne Sedery, kładące nacisk na zdolność człowieka do wzniesienia się ponad materialne zniewolenie (prezydent Barack Obama już organizuje własne coroczne Sedery), przekraczanie zależności od komfortu materialnego poprzez powrót do podstawowych elementów przyrody w Sukkot, zapalanie lamp w Hanukka jako symbol ludzkiej zdolności do oświetlania ciemnej ziemi i uzdrawiania bolesnego życia, oraz przeorientowanie się na podstawowe prawa etyki i moralności w Szawuot.

4. studiowanie wspaniałych tekstów judaizmu, od tygodniowej porcji Tory do wybranych tekstów Talmudu, do listów Majmonidesa, do prac kabalistycznych i chasydzkich.

5. przestrzeganie przepisów odnoszących się do małżeństwa, łącznie z comiesięczną separacją seksualną, tworzenie w ten sposób bariery erotycznej, która wzbogaca żądzę i przyjemność (zob. moja książka Kosher Sex (Koszerny seks).

6. docenianie i poszanowanie kobiecości, w tym dla kobiet skromność, dla mężczyzn domatorstwo i zaangażowanie małżeńskie, niezbędne w czasach, kiedy nastolatki jak Miley Cyrus już tańczą na rurze i takie gwiazdy jak George Clooney nie mogą podjąć zobowiązań .

7. zobowiązanie do dobroci społecznej, takiej jak regularne odwiedziny w szpitalach i domach seniora, oddawanie 10% dochodów na akcje dobroczynne.

Kampania ta już się rozpoczęła, choć w sposób nieformalny. W USA, bardzo popularny mówca w organizacjach żydowskich, burmistrz Newark Cory Booker, b. prezydent mojego Towarzystwa L’Chaim na Uniwersytecie w Oxford, gdzie przez tysiące godzin razem studiowaliśmy teksty żydowskie i amerykańskie. Obecnie porywa naród swoimi przemówieniami, opartymi na żydowskich wartościach i mądrości, nt. życia inspirowanego poświęceniem dla społeczeństwa. Podobnie jak robią Madonna, Aszton Kutcher i Centrum Kabały by pokazać Izrael, żydowską duchowość i koszerne życie.

Ale kampania wymaga zaangażowania w nią organizacji globalnych takich jak Światowy Kongres Żydów, Żydowska Agencja i nawet Birthright Izrael, które mogłyby stworzyć program odwiedzania Izraela dla nie-żydowskiej młodzieży.

Zdobycie podekscytowanych judaizmem nie-Żydów to najbardziej skuteczny sposób na asymilację, gdyż Żydzi mogliby wmieszać się w kulturę, która obejmuje i szanuje ich tradycję. Nie byłoby ucieczki. Podobnie mając dziesiątki milionów ludzi – od Rosji do Chin do Brazylii – zwracających się do judaizmu po podtrzymanie duchowości, stworzyłoby niezachwiane wsparcie żydowskiej ojczyzny, skąd pochodzi duchowość.

Kilka tygodni temu przy sabatowym stole, wznosiliśmy toasty L’Chaim. Były menadżer Michaela Jacksona, Francesco Cascio, podniósł szklankę I powiedział: „Nie jestem Żydem i nie zamierzam nim zostać. Ale żyję zgodnie z żydowskimi wartościami i duchowością.” Jestem pewien, że na świecie są miliony ludzi, którzy chcieliby zrobić to samo.

Autor prowadzi This World: The Values Network (Ten świat: sieć wartości), organizację dedykowaną promowaniu uniwersalnych wartości żydowskich w celu wyleczenia Ameryki. Opublikował książkę nt. duchowości dla nie-Żydów pt. Renewal: A Guide to the Values-Filled Life (Odnowa: Przewodnik po życiu wypełnionym wartościami). Znajdź go na Twitter@RabbiShmuley.

komentarze 2 to “Wszystkie chwyty dozwolone: nie-Żydzi jako zbawcy judaizmu”

  1. Bucholtz Says:

    Promowanie wartości żydowskich w celu wyleczenia Ameryki chorej właśnie z powodu żydowskich wartości to jak gaszenie ognia benzyną. Znam lepsze lekarstwo : Ruszt i do komina 🙂


Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: