Prezydent Obama woli zabijać Palestyńczyków niż nakarmić amerykańskie dzieci

Źródło: http://palestyna.wordpress.com/2010/11/22/prezydent-obama-woli-zabijac-palestynczykow-niz-nakarmic-amerykanskie-dzieci/

Mohamed Khodr – 20.11.2010 Tłumaczenie: Ola Gordon, korekta: WolnaPalestyna

„Nie jest ważne, co się wydarzy”, obwini się Arabów… Amerykańskie tchórzostwo – w obliczu niezmiernie potężnego żydowskiego lobby w USA – stworzyło sytuację, w której Waszyngton opieszale milczy, kiedy Netanjahu, jak mówi izraelski dziennik Yediot Ahronot, grozi „spaleniem Waszyngtonu”, gdyby prezydent Clinton usiłował zmusić Izrael do zgody na wycofanie się z 13% okupowanych terenów arabskich”. – Robert Fisk, The Independent, 1.06.1998

Panie Prezydencie Obama, pana skandaliczna zgoda na wymuszenie przez Izrael myśliwców F-35 wartości 3 mld dolarów oraz innych gwarancji politycznych i w zakresie bezpieczeństwa za jedyne 90-dniowe „zamrożenie” budowy osiedli na Zachodnim Brzegu, bez włączenia Wschodniej Jerozolimy, jest uderzeniem w honor i godność tego narodu, jedynego supermocarstwa. To, że małe łobuzerskie bezprawne państwo – zbrodniarz wojenny może rzucić tę superpotęgę na kolana jest dowodem na to, że nasi przywódcy, rząd, instytucje, media i środowisko naukowe mogą być kupione, sprzedane i zastraszone przez kilkaset tysięcy bogatych i silnych amerykańskich Żydów.

Szkoda amerykańskiego narodu, który ignorancko płaci i ginie w izraelskich wojnach, wierząc w kłamstwa i wywołujące strach frazesy proizraelskiej zbrodniczej kabały, że muzułmanie i Iran chcą zniszczyć ten naród.

Jest szokujące, panie prezydencie, że nie ma pan politycznego wyboru, jak tylko zgodzić się na wszystko, co Netanjahu wyciągnie przeciwko panu lub temu narodowi, kiedy oświadczył, że jest w stanie „skierować” ten naród w jakim chce kierunku.

W czasach Billa Clintona Netanjahu groził „spaleniem Waszyngtonu”, jeśli Clinton będzie nadal naciskał na małe ustępstwa w kwestii terytorium, na które Izrael zgodził się wcześniej. W całym rozdrażnieniu Clinton powiedział o Netanjahu: „Myśli, że jest superpotęgą, a my jesteśmy po to, by robić, co chce”.

Clinton ma rację. Żaden amerykański prezydent (z wyjątkiem Eisenhowera) nie miał tyle bezczelnej odwagi, by sprzeciwić się Izraelowi. „Specjalne relacje” między Izraelem i USA podsumowuje takie powiedzenie: „Izrael żąda, Ameryka daje”.

Kilku amerykańskich, europejskich i światowych przywódców oświadczyło publicznie, że zakończenie izraelskiej krwawej i nieludzkiej okupacji i traktowania milionów Palestyńczyków będzie długą drogą do zakończenia terroryzmu. Ale nawet śmiertelne ofiary Amerykanów, zarówno cywilne jak i wojskowe, z powodu terroryzmu, nie wystarczają, by usztywnić tchórzliwy kręgosłup naszych przywódców politycznych.

Od 1948 roku amerykańscy Żydzi „grożą”, tak, grożą naszym przywódcom narodowym wyborczo, że nie wpłacą na kampanie wyborcze, albo wykorzystają media do oczerniania i nękania ich, by zapewnić dalsze wymuszenia Izraela. Panie Obama, pomimo pana pustej i obłudnej retoryki, że rozwiązanie konfliktu izraelsko-palestyńskiego jest w naszym interesie narodowym, Izrael nadal obraża i lekceważy pana, na co pan reaguje milczeniem.

Czytaj resztę wpisu »

Wszystkie chwyty dozwolone: nie-Żydzi jako zbawcy judaizmu

No Holds Barred: Non-Jews as the saviors of Judaism

http://www.jpost.com/Opinion/Columnists/Article.aspx?id=195506

SHMULEY BOTEACH  – 16.11.2010 tłumaczenie Ola Gordon

Nadszedł czas na rozpowszechnianie żydowskich wartości i duchowości wśród wszystkich mieszkańców Ziemi.

Uznajmy bolesną prawdę. Judaizm się nie udał. Pomimo miliardów dolarów wydanych w ciągu ostatnich 40 lat na sprowadzenie Żydów bliżej do ich tradycji, w kwestii asymilacji i małżeństw mieszanych ledwie doszliśmy do 50%. Izrael ma najgorszą reputację ze wszystkich krajów, może z wyjątkiem Iranu i Korei Północnej. Fakty są bezsporne, ale pozostaje pytanie, dlaczego. Czy dlatego, że religia żydowska jest z natury bezsilna i Izrael rzeczywiście jest niemiły, czy raczej, że nasz model promocji obu ma fatalne wady.

Prawdziwą porażką jest żydowskie wyspiarstwo i izolacja. Dla Żydów judaizm jest zbyt wąski, zbyt drobiazgowy by mógł naprawdę inspirować. Zdecydowana większość Żydów na świecie chce żyć w głównym nurcie i w pełni zintegrowanym życiem. Ale każda forma żydowskiej religii – od reformy do ortodoksji – zaprojektowana jest do przywiedzenia ich z powrotem do społeczności żydowskiej. Najnowsza wiadomość. Odeszli 200 lat temu podczas wielkiej emancypacji i nie wracają.

Ale jest tylko jedno rozwiązanie: judaizm dla nie-Żydów. Globalny ruch szerzenia żydowskich wartości i duchowości wśród wszystkich mieszkańców Ziemi, likwidujący różnicę między Żydem i Gojem

2000 lat temu już wtedy tajemniczy człowiek zwany Saul z Tarsu dostrzegł, że idee i wartości zawarte w judaizmie tak zapierały dech w piersiach, że mogłyby zmienić świat, gdyby tylko zlikwidowano wymogi rytualne i wymieszano z ludzką boskością, bardziej dostępną niż niewidzialny Bóg judaizmu. Dlatego opierając się na żydowskiej duchowości, powstało chrześcijaństwo, a później islam. Dla oryginalnych przodków tej idei nadszedł czas na zaoferowanie światu oryginalnego źródła, nie przez konwersję nie-Żydów na judaizm, ale przez ożywienie dawnego statusu „towarzyszącego”, który pozwala im żyć pod głębokim wpływem żydowskiej duchowo i wartości, przy zachowaniu własnej tożsamości.

Czytaj resztę wpisu »

%d blogerów lubi to: