Wolnomularstwo a Żydzi


Symbol zakonu iluminatów francuskich - martynistów

Okres ostatnich lat trzydziestu przed rewolucją francuską jest okresem najbujniejszego rozpleniania się wolnomularstwa i tworzenia nowych rytów. Widać, że tajna nauka miała powodzenie, zaś „konieczności polityczne i filozoficzne” wymagały od „nieznanych przełożonych” wielkiej pomysłowości i gorączkowego działania.

Wolnomularstwo —jak mówiłem —jako nowa forma organizacji, powstaje w Anglii w XVII w. przed rewolucją cromwellowską. Trzy stopnie pierwotnego wolnomularstwa, stopień ucznia, czeladnika i mistrza miał, według Ragona, wprowadzić wychrzczony żyd, Eliasz Ashmole, antykwariusz, astrolog i alchemik.

Stefan Morin, twórca rytu szkockiego dawnego i przyjętego był również bardzo silnie pomawiany o żydostwo. Ryt szkocki dawny i przyjęty, przywieziony z Ameryki przez braci Hacquet’a i de Grasse-Tilly ‚ego, nie miał żadnych dowodów swego powstania, prócz patentu o podejrzanej autentyczności, dostarczonego w r. 1761 bratu Morin. Niezależnie od tego rytu istniała w Paryżu osobna kapituła szkocka pod kierownictwem żyda, Abrahama. Utworzona w r. 1717 w Londynie Wielka Loża Angielska, skupiająca pod swoją władzą loże angielskie, używa po dziś godła, o którego pochodzeniu tak pisze angielska badaczka tajnych związków:

„Pisarz żydowski, Bernard Lazare, oświadczył, że żydzi stali wokół kolebki wolnomularstwa, jeżeli zaś to zeznanie odnosi się do okresu, poprzedzającego powstanie Wielkiej Loży w r. 1717, to znajduje niezbite potwierdzenie w faktach. Oto bowiem w poprzednim stuleciu godła, używane obecnie w Wielkiej Loży, zostały narysowane przez amsterdamskiego żyda, Jakuba Jehudę Leona Templo, będącego towarzyszem Cromwellowskiego przyjaciela, kabalisty Manasse ben Izraela. Aby przytoczyć autorytet żydowski w tej sprawie, to p. Lucien Wolf pisze, że Templo „miał monomanię… w stosunku do wszystkiego, odnoszącego się do Świątyni Salomona i Namiotu Pustyni. Skonstruował olbrzymie modele tych budowli”. Wystawił je w Londynie, który odwiedził w r. 1675 i wcześniej, i nie wydaje się czymś nierozsądnym ten wniosek, że to mogło dostarczyć źródeł natchnienia tym wolnomularzom, którzy w czterdzieści lat później kształtowali rytuał masoński. W każdym razie godła, używane dotąd przez Wielką Lożę Anglii, są niewątpliwie nakreślone przez żyda. Różokrzyżowcy niemieccy XVIII w. twierdzili, że otrzymali swą «wiedzę» hebrajską i kabalistyczną od rabina holenderskiego, niejakiego Neameth’a. W pierwszej połowie XVIII w. między wodzami („imperatorami”) różokrzyżowców wymieniają wtajemniczeni, Abrahama z Berna w Hamburgu, który miał posiadać zbiór prawdziwych pism różokrzyżowcowych oraz listów od członków rozsianych aż gdzieś do Persji”.

Niezmiernie interesującą postacią jest w okresie przygotowawczym rewolucji francuskiej niejaki doktor Falk. Bezpośrednio przed kongresem masońskim w Wilhelmsbaden z 1782 r., wybitny uczestnik kongresu, „Eques a Capite Galeato”, otrzymał od swego bliskiego przyjaciela, brata Savalette de Langes ogromną ilość informacji pisemnych, tyczących specjalnie wybitnych wolnomularzy. Czytamy w tych notatkach: „Doktor Falk w Anglii: Ten doktor Falk znany jest wielu Niemcom. Jest to człowiek pod każdym względem bardzo niezwykły. Jedni wierzą że jest on naczelnikiem wszystkich żydów i łączą wszystko cudowne i dziwaczne w jego zachowaniu i życiu z zamiarami czysto politycznymi. Mowa o nim w sposób dziwaczny w pamiętnikach kawalera de Rampsow, jako o różokrzyżowcu. Miał on zajścia z marszałkiem de Richelieu, wielkim poszukiwaczem kamienia filozoficznego. Miał zdarzenie dziwaczne z księciem (de Rohan) Guemenee i z kawalerem de Luxemburg, tyczące Ludwika XV, któremu przepowiedział śmierć. Jest on prawie niedostępny. We wszystkich sektach ludzi uczonych w wiedzy tajemnej uchodzi za człowieka przełożonego. Baron Gleichen może dać o tym dobre informacje. Niech się pan postara o otrzymanie nowych informacji w Frankfurcie”. W dalszych notatkach Savalette’a de Langes w każdym wypadku przy odpowiednim nazwisku stwierdza się z naciskiem: on zna Falka, albo też: uczeń Falka lub uczeń Falkowego ucznia. Specjalnej, tajemniczej sławy zażywał także w wolnomularstwie XVIII w. zagadkowy hr. de St. Germain, posiadacz eliksiru życia, podający się za księcia Rakoszego: Kto to był w istocie?

Ks. Barruel informuje nas, że pod kierownictwem Savalette’a de Langes istniał w Paryżu w r. 1781 klub iluminatów, w którym spotykali się Cagliostro, hr. de St. Ger-main i zwolennicy Swedenborga. Jedni uważali „hrabiego” za syna alzackiego żyda, nazwiskiem Wolff476. Minister Ludwika XV, ks. Choiseul, uważał go za syna żyda portugalskiego. Tę wersję potwierdza żyd rosyjski, wybitny członek partii kadetów przed wojną, J. Hessen. St. Germain studiował wraz ze słynnym Mesmerem magnetyzm zwierzęcy (seanse hipnotyczne). Odgrywał dużą rolę polityczną jako agent dyplomatyczny ks. de ChoiseuPa, a potem przy zawarciu pokoju między Austrią a Rzeszą w r. 1761, wreszcie w zamieszkach rosyjskich, które wyniosły na tron Katarzynę II.

Książę heski tak pisał o nim do Willermoza: „Wie pan, co on mawiał: jestem najstarszy spośród wolnomularzy, zawsze jednak udawał, że nic nie wie o wolnomularstwie i o wysokich wtajemniczeniach. Tymczasem w ostatnim roku wiele okoliczności utwierdziło mnie w przekonaniu, że rzecz się ma przeciwnie”.

Przyjrzyjmy się teraz jego przyjacielowi, słynnemu Mesmerowi. Jak nam wiadomo, w Paryżu mesmeryzm, czyli rozpowszechnienie wprowadzonych przezeń seansów hipnotyzerskich, osiągnął przed rewolucją niezwykłe nasilenie i przyczynił się w dużej mierze do stworzenia nastroju bezbronności wobec rewolucji. Twórca tej manii i jej naukowy apostoł był członkiem pierwszej loży Rytu Pierwotnego, założonego przez znanego nam już dobrze wolnomularza zwanego „Franciscus, Eques a Capite Galeato”. Był w bliskich stosunkach z St. Martinem i Cagliostrem. Opuściwszy Francję, osiada w Wiedniu, gdzie bierze udział w tworzeniu rytu „braci azjatyckich” i odgrywa w nim nawet rolę kierowniczą. Co to był za ryt?

Ryt „braci azjatyckich” utworzony został w r. 1782. Na czele rytu stał Sanhedryn. W skład kierowniczych kół wchodzili żydzi, a nawet chrześcijanie nosili w nim pseudonimy żydowskie. Jednym z kierowników Zakonu był kabalista Markus Hirschfeld, czyli Marcus ben Bina. Protektorem tajnym Zakonu był ks. Ferdynand brunświcki, zarazem protektor iluminatów Weishaupta, a później niedołężny wódz armii sprzymierzonych, mających stłumić rewolucję francuską. Filię swą posiadał Zakon w Hamburgu, wielkim skupieniu żydostwa. Ryt powstał z rytu „Rycerzy i braci Jana Ewangelisty z Azji w Europie”. Garnęli się doń żydzi z pokątnych lóż, tzw. Lóż Melchizedeka. Podstawą nauki „braci azjatyckich” była połączona z martynistyczną symboliką liczb kabalistyczna wiedza różokrzyżowców. Zakon rozszerzył się po całej Austrii i po innych krajach niemieckich. Najwyższym ich stopniem był Lewita czyli Kapłan według Zakonu Melchizedeka.
Liczne loże niemieckie należały do Zakonu Braci Azjatyckich w nadziei, że znajdą tam tajemnice, których poszukiwali tak zaciekle. Jest rzeczą niezmiernie charakterystyczną że w przeddzień rewolucji francuskiej mobilizują się w Europie wszystkie związki, uprawiające okultyzm. Mesmer ze swą fizyką sympatyczną i magnetyzmem zwierzęcym staje się sztandarem tego ruchu, mającego jednych pchnąć w objęcia rewolucji, drugich zaś powstrzymać od przeciwdziałania. Okultysta Eliphas Levi tak omawia mesmeryzm:

„Magnetyzować można w dwojaki sposób. Po pierwsze: działając wolą na plastyczną medialność innej osoby, której wola i czyny stają się w rezultacie podległe tej działalności. Po wtóre: działając wolą jednej osoby, czy to przez zastraszenie, czy też przez perswazję — tak, aby pod tym wrażeniem ta druga wola zmieniła w myśl naszej chęci medialność plastycznąoraz czyny tej osoby. Można magnetyzować promieniowaniem, zetknięciem, wzrokiem i słowem”.

Jakie znaczenie przywiązywano do tego procederu w kołach wtajemniczonych, możemy osądzić z drugiej książki tego samego autora. Wielkim dziełem XVIII w. nie była encyklopedia, ani kpiąca i szydercza filozofia Voltaire’a, ani negatywna metafizyka Diderota i d’AIemberta, ani nienawistna filantropia Rousseau, lecz sympatyczna oraz cudowna fizyka Mesmera.
Osoba Mesmera łączyła „braci azjatyckich” z martynistami francuskimi. Za przywódcę i twórcę rytu martynistów uchodzi niesłusznie St. Martin. Był on bowiem tylko uczniem, i to skromnym uczniem Martineza Paschalis, który grasował w południowej Francji, dawnej siedzibie marranów, albigensów i hugenotów. Za centrum swej działalności obrał Bordeaux.

W lutym 1770 r. Paschalis mieszkał w Bordeaux u Carvalbo, żyda wy chrzczonego, w domu Poiraud koło bramy de la Monnaie. Paschalis był żydem sefardyjskim. Współczesny mu mason, baron de Gleichen, wyraża już to przypuszczenie: „Paschalis był z pochodzenia Hiszpanem, prawdopodobnie rasy żydowskiej, skoro jego uczniowie otrzymywali odeń wielką liczbę rękopisów żydowskich. W XX w. żyd rosyjski, Hessen, ustala pochodzenie Paschalisa z całą stanowczością: „Martinez Paschalis, z pochodzenia żyd portugalski, nawrócony do chrześcijaństwa, jak gnostycy pierwszych wieków (tzn. pozornie — przyp. autora), w swoim czasie odgrywał pewną rolę w wolnomularstwie francuskim”.

Żyd ten, z zawodu prosty woźnica, był właściwym twórcą zakonu martynistów czyli iluminatów lyońskich, który tak silnie przyczynił się do wybuchu rewolucji francuskiej. Mason ścisłej obserwy, Joseph le Maistre, tak zwykł był mówić o martynistach: „Myśli się powszechnie, że sekta ta wzięła swą nazwę od p. de St. Martin. To pomyłka. Martyniści biorą tę nazwę od pewnego osobnika, Martineza Paschalis.

Najwyższym stopniem martynistów byli Reaux-Croix (Arcykapłani Krzyża). Nawiązywali do żydowskich tradycji esseńskich (komunistycznych) i chwalili się, że ongiś należał do nich Cromwell.„Sławnemu krzykowi Lutra: wszyscy chrześcijanie są księżmi! St. Martin w odległości trzech wieków odpowiedział krzykiem niebosiężnym: wszyscy ludzie są królami! — a tym słowem wielkiej zagadki, którą postawił przed narodem francuskim, były: wolność, równość, braterstwo — formułka, którą swym stylem symbolicznym nazywał Trójcą Św. i o której mówił tylko w tonie uroczystego zachwytu…”.

Analogicznym do martynizmu rytem, który wyszedł z Szwecji, był ryt Sweden-borga. Swedenborg, a właściwie Svednborg (ur. 1688, zm. 1772) stworzył system filozoficzno-mistyczny, oparty na kabale z jej doktryną Trójcy i emanacji. Rzekomo pod dyktandem Stwórcy określa on i objaśnia tajemnicę Trójcy. „Bóg ma duszę, którąjest Ojciec; ma ciało bosko-ludzkie, którym jest Syn; ma siłę, która działa i grzeje, i rozjaśnia, a jest ona Duchem Św.”

System jego pełen jest aniołów, duchów męskich i żeńskich, obcujących ze sobą niebiesko i przypomina system Martineza Paschalis i jego tajemnice. Przy fascynowaniu bliźnich, a szczególnie wysoko postawionych osób, posługiwał się cudotwórca środkami dość ziemskimi. Jeden z tych wypadków cytuje ks. Barruel. Oto Swedenborg w stosunku do królowej szwedzkiej, siostry króla pruskiego, po śmierci jej brata pozwolił sobie na gruby kawał. Na życzenie królowej miał zapytać ducha jej brata, czemu nieboszczyk nie odpisał na jej list przed śmiercią. Pomówił z duchem i oto co zaszło dalej: „Brat Wasz zjawił mi się tej nocy i polecił mi zawiadomić Was, że nie odpowiedział na Wasz list, bo potępia Wasze postępowanie, bo Wasza nierozsądna polityka i ambicja były przyczyną rozlewu krwi. Polecam Wam w jego imieniu, byście zaniechali wywoływania tych zamieszek, których prędzej czy później stalibyście się ofiarą”.
otem Swedenborg opowiedział królowej takie szczegóły jej listu do brata, że wpadła w przerażenie. Wkrótce okazało się jednak, że list przejęło dwóch senatorów i urządzili całą cudowną mistyfikację, by pozbawić królową wpływów politycznych. Do takich prozaicznych celów służą najwyższe tajemnice wolnomularstwa.

Swedenborg głosił rewolucję, która zmiecie królów i książąt, po czym jego nauka zapanuje nad światem i powstanie „nowa Jerozolima”. Znamy aż nadto dobrze ten „mesjanizm”, głoszony już przez tajne związki reformacji. Jest on z ducha żydowski na wskroś jak żydowsko-kabalistyczna jest cała nauka Swedenborga. I tak, jak Martinez Paschalis, tak samo i Swedenborg głosił rewolucję i zwalczał istniejącą hierarchię. „System Swedenborga nie jest niczym innym, jak kabałą pozbawioną pierwiastka hierarchii”.

Tzw. ryt Swedenborga powstał dopiero po jego śmierci, założony we Francji przez jakiegoś markiza de Thomé w r. 1783.

W ścisłym związku z tzw. iluminatami chrześcijańskim: tj. martynistami i rytem Swedenborga, działali tzw. iluminaci bawarscy, powołani do życia przez Weishaupta.

Kim był ów Weishaupt? Kim był ten człowiek, który położył ostatnią minę pod ancien régime i królestwo Burbonów?

Adam Weishaupt (ur. 1748, zm. 1830) został w r. 1772 profesorem prawa „naturalnego” i kanonicznego na uniwersytecie w Ingolstadt w Bawarii. W r. 1776 założył tajny zakon iluminatów, na którego czele stanął pod pseudonimem „Spartacus”. W tym samym roku dał się przyjąć do loży „Zur Behutsamkeit” w Monachium, po czym, jako wolnomularz, założył w r. 1780 lożę w Bożen (Bolzano) w Tyrolu austriackim. W r. 1784 rząd bawarski wpadł na trop jego rewolucyjnej organizacji, po czym skonfiskował całe archiwum jego iluminatów502.

Skąd Weishaupt czerpał natchnienie do założenia swego związku? Sprawa ta dotąd nie jest wyjaśniona dostatecznie. Współczesny mu ks. Barruel w swych pamiętnikach tak pisze:

„Podaje się go za ucznia osławionego Cagliostro oraz kilku jego adeptów, wyróżniających się illuminizmem w hrabstwach Awignonu i Lyonu. Mówią że w swych włóczęgowskich wyprawach spotkał Weishaupta i udzielił mu swych tajemnic”.

Angielska badaczka tajnych związków, p. Nesta Webster, podaje inne przypuszczenie, oparte m. in. także na pamiętnikach ks. Barruela:

„Skąd czerpał Weishaupt swoje bezpośrednie natchnienie? Oto i Barruel i Le-couteulx de Cantelen zdobyli nić, której nie można odkryć w innych źródłach. W r. 1771, jak powiadają pewien kupiec jutlandzki, nazwiskiem Koelmer, wrócił do Europy w poszukiwaniu adeptów tajnej doktryny, opartej na manicheizmie, z którym zapoznał się na wschodzie. Po drodze do Francji zatrzymał się na Malcie, gdzie spotkał się z Cagliostro i nieomal doprowadził do powstania ludowego. Z tego powodu został wygnany z wyspy przez Rycerzy Maltańskich i udał się do Awignonu i Lyonu. Tu zebrał kółko uczniów wśród iluminatów i w tym samym roku wy wędrował do Niemiec, gdzie napotkał Weishaupta i wtajemniczył go we wszystkie misteria swej tajnej doktryny. Według Barruela Weishaupt poświęcił wówczas 5 lat rozmyślaniu nad owym systemem, który został założony pod nazwą iluminatów w maju 1776 r. i przyjął „¡Iluminowany” pseudonim „Spartacus”. Koelmer pozostaje po dziś dzień najbardziej tajemniczym z ludzi; na pierwszy rzut oka odczuwa się skłonność do zdziwień, jakżeby on nie miał należeć do żydów kabalistów, działających w roli tajnych inspiratorów tych magików, którzy wychodzili na światło dzienne? Nazwisko Koelmer łatwo mogło być przekręceniem znanego nazwiska żydowskiego Calmer”. Inspiratorem działań Weishaupta w czasie rozwijania przezeń jego zakonu był — według p. Fry — Hartwig-Wessely (Hartog Naftali-Herz), najbliższy przyjaciel Mojżesza Mendelssohna, zwanego przez żydów trzecim Mojżeszem”. Żyd, Bernard Lazare, stwierdza, że „byli żydzi w otoczeniu Weishaupta”.

Wtajemniczeni w zakon Weishaupta otaczali się największą tajemnicą i posługiwali się pseudonimami. Zakon posiadał szereg stopni wtajemniczenia, ściśle zakonspirowanych. Najwyżsi kierownicy zwali się Aeropagitami. Zakon nie posługiwał się sfałszowanymi patentami. Autentyczność swą opierali na wiadomościach (wiedzy masońskiej —przyp. aut.), nie zaś na patentach. Tej tezy używali także Schroepfer i Cagliostro w wykonywaniu swych oszustw”.

Zakon Weishaupta używał w swym działaniu metod podstępnych. Członkowie byli specjalnymi instrukcjami szkoleni w używaniu oszukańczych środków. W instrukcji dla stopnia Iluminata Kierownika (Illitminatus dirigenś) pisał Weishaupt-Spartacus pod nr 8: „Jeżeli gdziekolwiek zdobędziemy znaczenie i władzę, należy udawać, że nie mamy żadnego zaufania, aby nie ostrzec tych, którzy będą pracować przeciwko nam. Na odwrót tam, gdzie nie możecie dojść do niczego, nadacie sobie pozór człowieka, który może wszystko. To sprawia, że nas się obawiają i poszukują i umacnia nas”.

I znowu w tej instrukcji pod nr 22: „Jeżeli nasz zakon nie da się zorganizować w jakimś miejscu w całej swej budowie i z rozwinięciem wszystkich stopni, należy go zastąpić jakąś inną formą. Zajmujmy się celem; w nim leży istota rzeczy, a zasłona jest rzeczą obojętną byle tylko się nam powiodło. Jednak zawsze jakiejś zasłony potrzeba; albowiem w tajemnicy leży główna część naszej siły”.

Założywszy swój zakon, Weishaupt rozpoczął próby opanowania wolnomularstwa niemieckiego od środka. W ujawnionym przez rząd bawarski archiwum iluminatów, skonfiskowanym u Zwacha (Katona), znajduje się list Spartacusa (Weishaupta) do Ajaksa (Massenhausen), pisany w r. 1777:

„Powiem panu nowinę: przed najbliższym karnawałem jadę do Monachium i dam się przyjąć do wolnomularstwa. Niech to pana nie przeraża; nasze sprawy mimo to pójdą swoją drogą dzięki temu postępowaniu poznamy nową miejscowość i nowy sekret i staniemy się mocniejszymi od innych”.

Stopniowo począł Weishaupt urządzać swój zakon w wolnomularstwie, ukrywszy go dobrze przed okiem oficjalnych władz masońskich. W marcu 1780 r. tak pisał do Katona (Zwacha):

„Z początku chciałem sprowadzić z Londynu konstytucję dla naszych Braci; po dziś dzień byłbym tego zdania, gdyby można było ręczyć za Kapitułę monachijską. Trzeba będzie spróbować — nie mogę o tym napisać nic pewnego, zanim zobaczę, jaki obrót wezmą sprawy. Może powstrzymam się od reformowania; może stworzę dla nas nowy system wolnomularski. Może być nawet, że zdecyduję się na wcielenie wolnomularstwa do naszego Zakonu, aby nie tworzyć dwóch identycznych ciał. Czas rozstrzygnie”5″.

Przy pomocy Philona (Knigge) wciągnął Weishaupt do swego zakonu najwpływowszych wolnomularzy, szczególnie należących do rytu ścisłej obserwy (strictae observantiae)5n.

Wszechmasoński kongres w Wilhelmsbaden w 1782 r. został opanowany od środka przez iluminatów Weishaupta i iluminatów lyońskich (martynistów). Kongres ten stał się walną przygrywką do rewolucji francuskiej. Delegat na kongres hr. de Virieux, wróciwszy do Paryża, na zapytanie oświadczył:

„Nie powiem wam tej tajemnicy, którą przynoszę, lecz jak sądzę, mogę wam powiedzieć, że to wszystko jest bardziej poważne, niż myślicie; knuje się sprzysiężenie tak osnute i głębokie, że będzie bardzo trudno religii i rządom obronić się przed upadkiem”.

Propaganda iluminatów bawarskich była jeszcze bardziej niedwuznaczna jak działalność iluminatów francuskich (martynistów). Wobec mniej wtajemniczonych „daje się wyraz nadziei, że dzięki tajnym szkołom mądrości (szkoły Minerwy, przygotowawczy stopień iluminatów — przyp. aut.) podniesie się człowiek ze swego upadku, zaś książęta i narody, oczywiście bez aktów gwałtu, tylko zaś dzięki wpływowi etyki — znikną z powierzchni ziemi. Wobec tych prawie publicznie wyznanych tendencji, nie może zdziwić, że nie dano wiary zapewnieniom, jakoby wszelka polityka była z Zakonu wyłączona”. W statutach związku, dostępnych dla niżej wtajemniczonych, czytamy:

„Dla uspokojenia i pewności tak hospitantów, jak i rzeczywistych członków tego związku i aby zapobiec wszelkim nieugruntowanym przypuszczeniom i trwożnym wątpliwościom, oświadcza Zakon przede wszystkim, że nie ma na celu żadnych nastrojów i czynów, szkodliwych dla państwa, religii i dobrych obyczajów, ani też wśród swoich tego nie krzewi. Całajego troska skierowanajest wyłącznie ku temu, by zainteresować ludzi poprawąetycznąich charakteru i uczynić to dla nich koniecznością wpoić w nich ludzkie i społeczne uczucia, zapobiec złośliwym zamiarom, dać pomoc uciśnionej i udręczonej cnocie przeciw bezprawiu, myśleć o karierze osób tego godnych oraz upowszechniać pożytecznie dotąd ukryte wiadomości naukowe. Oto pozbawiony szminki cel Zakonu, o nic więcej on nie dba”.

Jest to więc zakon „niewinny”, jak „niewinne” jest zresztą całe wolnomularstwo, zajmujące się dobroczynnością i studiami. A teraz wejrzymy bardziej w głąb Zakonu, by zobaczyć, jak tam na wyższych stopniach wtajemniczenia wygląda ta niewinność, to wytwarzanie sympatycznego nastroju dla państwa, religii, to dbanie o dobre obyczaje i obrona cnoty, to popieranie oraz popularyzacja wiadomości naukowych.

„Równość i wolność są to prawa istotne, które człowiek za swej doskonałości początkowej i pierwotnej otrzymał od natury; pierwszy zamach na tę równość został dokonany przez prawo własności; pierwszy zamach na tę wolność został dokonany przez społeczeństwa polityczne i rządy; jedyną podporą własności i rządów są prawa religijne i świeckie; aby więc powrócić człowiekowi jego prawa pierwotne do równości, wolności, trzeba zacząć od zniszczenia wszelkiej religii, wszelkiej społeczności świeckiej, zaś skończyć, znosząc wszelką własność”.

A teraz dalszy objaw „popierania religii” znajdujemy w instrukcji dla stopnia kierownika (Illiiminatus dirigenś) punkt 16:

„Jeżeli kierownik sądzi, że uda mu się spowodować zniesienia zakonów religijnych i użycie ich dóbr dla naszych celów, np. na utrzymanie odpowiednich nauczycieli po wsiach, to tego rodzaju projekty byłyby specjalnie dobrze widziane przez Zwierzchników”.

Zaś przedtem, w punkcie 7 instrukcji, odsłania nam swój cel, na który mu trzeba funduszów: „Trzeba wszędzie także zdobyć dla naszego Zakonu pospólstwo. Wielkim środkiem ku temu jest wpływ na szkoły. To może się udać przez szczodrobliwość, czasem przez świetność, w innych wypadkach przez zniżenie się, przez popularyzowanie się, przez wysłuchiwanie z wyrazem cierpliwości przesądów, które w następstwie można wykorzeniać stopniowo”. Do popierania i popularyzacji nauki odnosi się punkt 15 instrukcji:

„Jeżeli jakiś pisarz ogłasza zasady, które są prawdziwe, ale nie wchodząw nasz plan wychowania świata, albo też zasady, których publikacja jest przedwczesna, trzeba się postarać, aby zdobyć tego autora. Jeżeli go nie możemy zdobyć i uczynić zeń swego adepta, należy go zakrzyczeć”.

Obroną cnoty i dobrych obyczajów zajmuje się punkt szósty instrukcji dla kierowników. Wyłożywszy potrzebę zjednania sobie kobiet, przepisuje, „że sztuka pochlebiania im, aby je zdobyć, jest ćwiczeniem najbardziej godnym dla adepta; skoro wszystkie mniej lub więcej idą na pasku próżności, ciekawości, przyjemności i nowinkarstwa, to tą drogą należy je brać i uczynić pożytecznymi dla Zakonu”.

Aby osiągnąć ten cel, Weishaupt powołał do życia specjalną tajną organizację kobiecą kierowaną niewidocznie przez mężczyzn. „Plan Zakonu dla kobiet — Zakon ten będzie mial dwa oddziały, z których każdy tworzyć będzie odrębny związek, mający swoje odrębne tajemnice. Pierwszy składać się będzie z kobiet cnotliwych, drugi z kobiet płochych, lekkich, żądnych uciechy. Jedne i drugie nie powinny wiedzieć, że są kierowane przez mężczyzn. Sprawi się, że dwie przełożone będąwierzyć, że ponad nimi są loże-matki tej samej płci, przekazujące im rozkazy, które w gruncie rzeczy będądawane przez mężczyzn. Bracia, którym poleci się ich kierownictwo, postarają się, by otrzymały pierwsze lekcje, nie dając im się poznać. Poprowadzą pierwsze z nich lekturą dobrych książek, a drugie przez zaspokojenie ich pożądań”.

Tak wyglądała w praktyce realizacja oświadczeń czynionych wstępującym do Zakonu. Tą drogą „nieznani przełożeni” czynili przygotowania do rewolucji. Po ucieczce z Bawarii, wskutek zdecydowanej interwencji władz Weishaupt schronił się w Gotha, skąd zarzucił sieci na Francję. „Niech pan nie sądzi, że na wygnaniu jestem bezczynny”—pisał w r. 1785 do adepta swego, Fischera. Zwolennicy Weishaupta, iluminaci lyońscy (martyniści), adepci rytu Swedenborga : raz najwyższe stopnie masonerii szkockiej (rycerze Kadosz) stworzyli klub jakobinów.

Po rewolucji francuskiej w okresie władzy Napoleona Weishaupt przycichł i wydarła się go oficjalna masoneria. Mimo to wywierał pokątnie potężny wpływ na jej decyzje, co widać choćby z listów brata Pyrona do masona, zwanego Eąues a Capite Galeato. Obraz nie byłby zupełny, gdybym jeszcze nie poświęcił trochę miejsca twórcy tzw. masonerii egipskiej, Aleksandrowi Cagliostro, a właściwie Józefowi Balsamo (ur. 1743 w Palermo, zm. 1795 w państwie papieskim w więzieniu). Powaga tego oszusta i szarlatana w kołach wolnomularstwa tak była wielka, że obradujący w r. 1785 w Paryżu konwent masoński wszystko uczynił, aby dać się przez niego pouczyć.

Czarownik Cagliostro, jak hr. de St. Germain, posiadacz eliksiru życia, odgrywał w wolnomularstwie XVIII w. rolę pierwszorzędną o charakterze kierowniczym. Potem dopiero usiłowano się go wyprzeć, gdy „czary” jego częściowo zostały zdemaskowane. On to właśnie bawił w Warszawie, gdy tworzył się Wielki Wschód Narodowy. On brał udział we Francji w sprawie „naszyjnika królowej”, mającej przed rewolucją skompromitować Dom Burboński. On utworzył ryt, który w swych rozszczepieniach prowadził w XIX w. decydującą akcję rewolucyjną w życiu Europy.

W r. 1782 utworzył masonerię egipską której był Wielkim Koftem (arcykapłanem) zaś żonajego Wielką Koftą (arcykapłanką): Celem jego było oczyścić wolnomularstwo z niedowiarstwa za pomocą magii obrzędowej. Istniejące jeszcze ryty Misraim i Memphis pochodzą stąd przeinaczone”. Bliskie stosunki łączyły Cagliostra z najbardziej wtajemniczonymi wolnomularza-mi: z Mesmerem, St. Martinem, Weishauptem, Willermozem. Miewał, jako kapłanki, młode dziewczyny, które podniecał aż do ekstazy środkami hydromancji… Należy wierzyć, że sprzedawał swą żonę, albowiem i ona go sprzedała. Został uprowadzony i chwycony w matnię, zrobiono mu proces i ogłoszono z tego procesu, co się komu chciało. Wśród tych zdarzeń nadeszła rewolucja i cały świat zapomniał o Cagliostrze.

A tymczasem nie był to byle kto: „Pieczęć jego jest równie doniosła, jak pieczęć Salomona i zaświadcza, że był wtajemniczony w najwyższe sekrety wiedzy. Pieczęć ta, dająca się wyjaśnić literami kabalistycznymi imion Acharat i Althotas, wyraża najwyższe znaki Wielkiego Tajnika i Wielkiego Dzieła. To żmija, przebita strzałą tworząca literę (hebrajską) alef, wyobrażenie połączenia pierwiastka czynnego z biernym, ducha i życia, woli i światła”.

Założona przez Cagliostra masoneria egipska wyłoniła z siebie, za czasów Ludwika XVIII, ryty Misraim i Memphis. Ryt Misraim, organizowany przez żydów, braci Bedarride (Jassud Bedarride — autor dzieła „O prozelityzmie i wolności religijnej, czy li judaizm pośród wyznań chrześcijańskich — przyp. autora), powołał do życia węglar-stwo, organizację tajną rewolucji lipcowej 1830 r. we Francji, powstania listopadowego w Polsce oraz rewolucji w Europie w 1848 r.

Z początkiem tego wieku (XIX w. — przyp. aut.) pojawiła się skombinowana ze stopniami, zwanymi francuskimi lub szkockimi, masoneria Cagliostra pod nazwą rytu Misraim albo egipskiego. Ryt Misraim odgrywał znowu wśród wolnomularstwa rolę kierowniczą. Naczelnicy tego rytu brali sobie przywilej niedostrzegalnego kierowania wszystkimi gałęźmi wolnomularstwa, dla których Misraim — według nich — było wspólnym pniem.

I oto przy boku kabały egipskiej, czyli Misraim spotykamy włoską Carbonara. Ryty Memphis i Misraim — jak nas już pouczył Papus — stoją obok rytów tzw. iluminatów na czele wolnomularstwa. Należą do nich najbardziej wtajemniczeni. Kimże więc był ów czarownik szarlatan i twórca najgłębszego rytu wolnomularstwa?

Cagliostro wtajemniczenie swoje otrzymał we Frankfurcie nad Menem, siedzibie żydostwa i stolicy Rothschildów. Cagliostro dowiedział się z ust wtajemniczających go, że stowarzyszenie tajne, którego część miał stanowić, miało już mocne korzenie; że posiadało masę pieniędzy, rozsianą po bankach w Amsterdamie, Rotterdamie, Londynie, Genui i Wenecji; że te pieniądze pochodzą z wkładek rocznych, wypłacanych przez członków. Cagliostro, a właściwie Józef Balsamo, był synem sycylijskiego żyda (marrana) Piętro Balsamo.

Fragment książki z 1932 r. pt: „Zmierzch Izraela” Henryka Rolickiego

Napisane w Bez kategorii. 1 Comment »

Jedna odpowiedź to “Wolnomularstwo a Żydzi”

  1. Andrzej 101 Says:

    Sprawa wpływów i powiązań żydostwa z wolnomularstwo jest niezwykle istotnym tematem. Pokazuje bowiem, że przed zdominowaniem światowej polityki przez żydowską grupę Bilderberga i żydowską Komisję Trójstronną, oraz przed narzuceniem światu żydowskiego bandyckiego systemu bankowego (pieniądze jako dług) to właśnie masoneria była najważniejszym narzędziem realizacji planów mędrców Syjonu. Obecnie znaczenie masonerii spadło, bo żydostwo ma inne wpływowe narzędzie do narzucania światu ich rządów. Niemniej istotna jest wiedza o żydowskim wpływie na historię poprzez masonów na przestrzeni ostatnich wieków.


Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: