Jedna jaskółka wiosny nie czyni… Andrzej Szubert


Czyli o szkodliwej publicystyce Stanisława Michalkiewicza.

Uważany za Pierwsze Pióro prawicy Stanisław Michalkiewicz jest znanym i cenionym od lat publicystą. Jego felietony cieszą się dużą popularnością w internecie i w prawicowych gazetach. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby Stanisław Michalkiewicz pisał prawdę. Ale tak niestety nie jest.

Choć był niedawno taki moment, kiedy wydawało się, iż powoli zaczyna on dostrzegać faktyczny stan rzeczy w naszym polskim baraku Unii. W felietonie „Nawrócenie Jarosława Kaczyńskiego”

http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=1698

pan Stanisław pisze m.in:

„Aleksander Smolar jest jednym z najbardziej wpływowych w Polsce, a może nawet w Środkowej Europie cadyków. Od roku 1990 jest prezesem Fundacji Batorego, będącej elementem systemu agentur wpływu Jerzego Sorosa i w ogóle – lobby żydowskiego, przy pomocy których, pod pozorem filantropii, penetruje kraje Europy Środkowej. Za stosunkowo niewielkie pieniądze (Instytut Społeczeństwa Otwartego dał (…) na „działania strażnicze”, czyli monitorowanie tubylczych mężyków stanu, żeby skakali z gałęzi na gałąź w nakazanym rytmie i 450 tys. dolarów na program „Masz Głos”), „literaturę dźwiga się w górę, goły poeta dostał kotleta, piszą chłopczyki panegiryki”, a w zamian, oprócz oczywiście wspomnianych panegiryków, żydowskie lobby ma do dyspozycji nie tylko informacje z pierwszej ręki, ale również – stada autorytetów moralnych, wyjące lub cmokające unisono na każde skinienie. Czegóż chcieć więcej?”

No właśnie – czegóż chcieć więcej?

Na to postawione przez pana Stanisława pytanie retoryczne dam jednak odpowiedź – po prostu należy chcieć całej prawdy, a nie tylko drobnego jej okruszka. I należy też chcieć pozostania przy pisaniu prawdy, a nie powrotu do pisania przez pana Stanisława do jego dotychczasowej politycznej scjence fikction. Bo to, o czym pisze pan Stanisław to zwykła polityczna fantazja – b. mało „scjence„, prawie sama „fiction„. Wprawdzie pisana jest ta fikcja pięknym stylem, ale może właśnie dlatego tym bardziej jest ona szkodliwa.

Felietony Stanisława Michalkiewicza fałszują faktyczny stan naszego baraku. Kompletnie przemilcza on zbrodniczy charakter zażydzonych władz USA i NATO. Przemilcza on fakt sprawowania przez żydostwo całkowitej kontroli nad polskim barakiem. Przemilcza on fakt, że wszystkie partie „parlamentarne” na czele z POPiSem i SLD to żydowsko-amerykańsko-unijna agentura. Nie istnieje u nas licząca się agentura rosyjskiej razwiedki i zimnego czekisty Putina, jak wmawia to czytaczom pan Stanisław. Niedobitki jej istnieją wprawdzie, ale są zaciekle przez rządzącą agenturę żydowską tropione i zwalczane. Tak, jak w czasach PRL tropiono i zwalczano agenturę USA.

Przy wzmiance o fundacji „filantropa” Sorosa zapomniał pan Stanisław dodać, że do najbardziej gorliwach sorosowców, „mężyków stanu” skaczących „z gałęzi na gałąź w nakazanym rytmie” należą politycy PiS z Jarosławem (a wcześniej i z jego bliźniakiem, jarmułkowcem Lechem) na czele. Miałem nadzieję, że w jednym z kolejnym felietonów opisze pan Stanisław spotkania u „filantropa” Sorosa, w których to liderzy PiS, PO i SLD debatowali o „naprawie Rzeczypospolitej” (a co z tych debat wyszło – widzimy gołym okiem). Liczyłem też, że napisze on coś o ujawnionej u Sorosa  przez Kaczyńskiego obawie dojścia do głosu „wykluczonych”, co tak spędzało Kaczyńskim sen z powiek.

http://www.propolonia.pl/blog-read.php?bid=142&pid=2467

O spotkaniach u Sorosa pisała nawet gadzinówka – nie było to tajemnicą. A pan Stanisław to przemilczał.

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,2552682.html

Pozostaje pytaniem – czego patrioci z PiS szukali u żydowskiego „filantropa” Sorosa, który zgodnie z opinią pana Stanisława „penetruje kraje Europy Środkowej„.

Miałem zresztą nadzieję, że po „filantropie” Sorosie przyjdzie kolej w felietonach pana Stanisława także na Rothschildów i Rockefellerów i ich Bilderbergów i Komisję Trójstronną. A także, że uchyli pan Stanisław przed jego czytaczami rąbka tajemnicy o 11/9, czy o planach PNAC zdobycia absolutnej dominacji nad światem.

http://pl.wikipedia.org/wiki/PNAC

Miałem nadzieję, że pan Stanisław napisze wreszcie (i nazwie to „po imieniu”) o hańbiącej polskie wojsko pomocy w  brudnej okupacji Afganistanu, do której doszło pod absurdalnym pretekstem „wojny z terrorem”. Jest to absurd sytuacyjny, gdyż rzeczywistym terrorystą jest rządząca w USA klika żydowskich syjonistów i ich agentów.

Miałem też nadzieję, że pan Stanisław napomknie choć słówkiem o realizowanych na naszych oczach planach narzucenia światu przez żydowskich ideologów rządu światowego (NWO). A także, że napomknie o ich zbrodniczych działaniach depopulacyjnych (chemtreils, GMO, Codex Alimentarius, szkodliwe szczypionki itp.).

A tu nic z tego. Po jednej „jaskółce” (wywołanie do tablicy Sorosa i Smolara) pan Stanisław powrócił ze wzmożoną energią do przekonywania czytaczy o zagrożeniu płynącym dla nas ze strony rosyjskiej razwiedki, zimnego czekisty Putina i jego wszechmocnej i wszechobecnej agentury (w postaci WSI).

Nie wiem tylko, gdzie ta putinowska agentura niby się ukrywa. Bo ja jej wpływów nawet przez mikroskop nie jestem w stanie zauważyć. Artykułów antyrosyjskich i antyputinowskich w prasie co nie miara. Nawet niby kiszczakowsko-michnikowska gadzinówka jest znacznie bardziej proamerykańska, proizraelska i prounijna, niż prorosyjska. Putina i Rosję GW okresowo krytykuje. Zwłaszcza lubi atakować ona Putina o łamanie praw ludzkich i obywatelskich, często w  w aspekcie uwięzionego żydowskiego oligarchy Chodorkowskiego. Ale już łamanie tych samych praw ludzkich i obywatelskich w Guantanamo i w tajnych więzieniach CIA dziwnie gadzinówce nie przeszkadza. Co zapewne spowodowane jest tym, że w tych ostatnich siedzą goje, a więc zgodnie z Talmudem nie-ludzie.

Gdyby Rosja dysponowała u nas rzeczywiście wpływową agenturą, Polska nie byłaby ani w NATO, ani w Unii. Gdyby tak wpływowa (jak to pisze pan Stanisław) była u nas rosyjska razwiedka, Polska nie zabiegałaby o elementy antyrosyjskiej tarczy (odwołanej ostatecznie przez USA, ale nie za sprawą razwiedki). Nie stacjonowałaby u nas amerykańska jednostka wojskowa (a rosyjska), a samoloty wojskowe kupowalibyśmy u Putina, a nie sprowadzali złom z USA (który podczas przelotu do Polski musiał po drodze awaryjnie lądować). Polityka zagraniczna byłaby zdecydowanie prorosyjska a nie proamerykańsko-prożydowsko-prounijna. W czasie prowokacji gruzińskiej (2008) władze, wojsko i media stanęłyby po stronie Rosji ( a nie przeciwko niej). O Katyń winiono by (zgodnie z faktami) gruzińsko-żydowską mafię rządzącą wówczas w ZSRR, a nie Rosjan. Mielibyśmy w niedalekiej przeszłości w Polsce tajne więzienia FSB, a nie tajne więzienia CIA. A przetarg na 670 spółek będących własnością  skarbu państwa ogłosiłby minister Rostowski nie w zachodniej prasie, a w rosyjskiej. Gaz łupkowy przypadłby Rosji a nie Amerykanom. Podobne przykłady można by mnożyć jeszcze długo.

Prawda jest taka, że w Magdalence i przy okrągłym stole Żydzi z obu stron barykady dogadali się i wspólnymi siłami, solidarnie oddali Polskę w łapska zbrodniczej USA, NATO i zażydzonej Unii. Jeśli toczy się pomiędzy nimi walka, to tylko o to – kto z ramienia ich nowego suwerena będzie lokalnym nadzorcą i wykonawcą jego poleceń. W realizacji antypolskiej, proamerykańskiej, proizraelskiej i prounijnej polityki, pomiędzy PO, PiS, a SLD nie ma absolutnie żadnych różnic. Wszystkie te partie były za wstąpienim Polski do NATO i do Unii (nawet rzekomo potężna i wpływowa rosyjska razwiedka temu nie przeszkodziła). Wszystkie one popierały bandycką okupację najpierw Iraku, obecnie Afganistanu (a wcześniej, choć pod innymi szyldami – bombardowanie Serbii). Nadmienić tutaj należy, że szczególną gorliwością w przerabianiu Polski w wasala zażydzonego Waszyngtonu wyróżniali się Kaczyńscy. Ale i PO sroce spod ogona nie wypadła. Niedawno chodziły słuchy, że planują oni (Tusk i Komorowski) pomoc Izraelowi w szykowanej przez Izrael agresji na Iran. A także, że w sprawach odszkodowań dla żydowskich roszczeniowców z przedsiębiorstwa holokaust PO planuje wypłacenie szantażystom i oszustom 65 miliardów dolców, czym przelicytowała PO nawet PiS (w ustawie zgłoszonej przez PiS w sejmie była mowa o 1/5 tej sumy). Gdyby PO była rosyjską agenturą, to prawo eksploatacji (za bezcen) gazu łupkowego dostałby od Tuska Putin i Gazprom a nie Amerykanie.

Nawet dziwna ustępliwość PO wobec Rosjan w sprawie katastrofy Smoleńskiej ma proste wytłumaczenie. Znane zresztą panu Stanisławowi. Przecież to on sam podkreśla, że polscy mężykowie stanu nie mają uprawnień do prowadzenia samodzielnej polityki. A jedynie wypełniają oni rozkazy płynące od starszych i mądrzejszych. Dlaczego Waszyngton w sprawie Smoleńska daje swojej agenturze z PO akurat takie rozkazy – nie wiemy. Choć możemy się tego domyślać. USA nie jest pewna, czy Rosja nie ma w rękawie silnego atutu w sprawie Smoleńska, choć prowokacja była zorganizowana tak, aby wszystko wskazywało na Rosję. Należy więc Rosjan zostawić samych z podrzuconym im „śmierdzącym szczurem”. Wtedy zacieranie celowo pozostawionych przez obcą agenturę śladów zamachu rzuci podejrzenie na samą Rosję, a nie na „polską” prokuraturę. Media sterowane agenturalnie przez żydostwo (a nie razwiedkę) już to wykorzystują. Telewizornia, gazety, a zwłaszcza internet aż huczą od podejrzeń i oskarżeń pod adresem Rosjan.

CIA-kiści mogą być dumni. Odwalili kawał porządnej roboty.

http://judeopolonia.wordpress.com/2010/07/12/usa-izrael-kontra-rosja-cia-mossad-kontra-fsb-kgb-andrzej-szubert/

Jeszcze kilka uwag o domniemanej rosyjskiej agentce – PO.

Współzałożyciel PO, Olechowski, w przeszłości agent SB, obecnie jest nieomal etatowym bilderbergowcem (a więc agentem Rockefellera). Drugi współzałożyciel PO, były SB-ek Czempiński, odznaczony został za zasługi dla USA i CIA orderem CIA przez zbrodniarza Busha. A w rockefellerowskiej Komisji Trójstronnej obok Olechowskiego znajdujemy PO-wca Palikota (a nawet „komucha” Belkę). Jeśli więc założyciele PO są agentami Rockefellera lub ludźmi zasłużonymi dla CIA, to jak PO może być rosyjską agenturą?

Pocieszny i inscenizowany jest antykomunizm Kaczyńskich i PiS. W sprawach dla USA i żydostwa priorytetowych Kaczyńscy szli z „komuchami” zawsze ręka w rękę. Czy to szło o NATO, czy o Unię, różnicy pomiędzy Stolzmanem a Kalksteinami nie było. Albo… Kwaśniewski-Stolzman przepraszał w Jedwabnem  Żydów za tę „polską” zbrodnię. Mógł to robić w ciemno, bo Kaczyński-Kalkstein wstrzymał ekshumację mogącą żydowską wersję Jedwabnego podważyć. Albo też… Amerykańska, wymierzona przeciwko Rosji, prowokacja o nazwie pomarańczowa rewolucja na Ukrainie miała miejsce pod koniec prezydentury „komucha” Stolzmana. Pełniący obowiązki Polaka Stolzman udzielił bezgranicznego poparcia Juszczence stając się jego adwokatem i promotorem w Unii. Tę działalność „komucha” Kwaśniewskiego ślepo kontynuował „antykomuch” Kalkstein.

Co do komuchowości tzw. postkomuny można nadmienić jedynie tyle, że do Unii weszliśmy w czasie prezydentury „komucha” Kwaśniewskiego, za czym on i cała postkomuna gardłowały na wyścigi z antykomuchami. Komuchy spotykają się u żydowskiego filantropa Sorosa z antykomuchami i spiskują razem przeciwko „wykluczonym”. A sam Kwaśniewski/Stolzman na wykłady i odczyty jeździ do USA a nie do Rosji. Gdzie więc zainstalowana jest ta wszechwładna rosyjska razwiedka?

Dziwne jest też, że w sprawie ingresu abp. Wielgusa interweniował Kaczyński u samego papieża. Gdy natomiast ogłoszono kandydaturę nowego prymasa, abp. Kowalczyka, jego agenturalna przeszłość Kalksteinom nie przeszkadzała. Zresztą, agenturalna przeszłość nie przeszkodziła Buzkowi czy Belce w karierach w Unii czy w MFW. Wygląda na to, że służąca nowym panom przewerbowana była PRL-owska agentura, służąca obecnie Zachodowi, nie cierpi na żadne szykany. Problemy mają jedynie ci, co się nie dali przewerbować. Tych „wycięto” i to już dawno. Ważną wskazówką jest tutaj cytat z rozkazu nr 107/OV szefa KGB Władimira Kriuczkowa przytoczony przez dra. Rafała Brzeskiego:

„…Władimir Kriuczkow, który w 1988 roku awansował na przewodniczącego KGB, bezradnie przyznał w rozkazie nr 107/OV [1990 r – przyp. AS], że na Zachodzie rezydentury „mają bardzo ograniczony dostęp do środków masowego przekazu”…”

http://socjocybernetyka.wordpress.com/2010/01/25/dr-rafal-brzeski-specjalnie-dla-serwisu-naukowego-socjocybernetyka-pl/#sdfootnote3sym

Na Zachodzie… Polska najpóźniej od czerwca 1989 była dla Rosjan „Zachodem”. Wycinanie sowieckiej, a później rosyjskiej agentury, ograniczanie wpływu razwiedki, miało miejsce u nas już od momentu tzw. „transformacji”. Dzisiaj Rosja dysponuje u nas  jedynie szczątkową i pozbawioną wpływu agenturą. Jakiekolwiek głośniejsze wypowiadanie się przez kogokolwiek pozytywne o Rosji natychmiast naraża taką osobę o posądzenie jej o pełnienie roli rosyjskiego agenta. Natomiast dużo mocniej wiernopoddańcze wypowiedzi o USA, Izraelu czy Unii takich podejrzeń nie wywołują. Stały sią normalnością.

Zresztą, niemile widziani przez żydostwo we władzach u nas są dzisiaj nawet ci, którzy nie byli w przeszłości nigdzie agentami, ale obecnie nie dają się zwerbować CIA, Mossadowi i ich przyległościom (BND itp). Tylko bowiem wierna służba (a taką gwarantuje agenturalna współpraca z okupującym Polskę żydostwem) daje takim osobom gwarancję protekcji ze strony żydowskiego suwerena naszego baraku, a to z kolei jest gwarancją szybkich karier i awansów.

Aż dziw bierze, że tak oczywistych spraw pan Stanisław Michalkiewicz nie dostrzega.

Andrzej Szubert

Źródło: http://fronda.pl/andrzej_szubert/blog/jedna_jaskolka_wiosny_nie_czyni

Napisane w Bez kategorii. 15 Komentarzy »

Komentarzy 15 to “Jedna jaskółka wiosny nie czyni… Andrzej Szubert”

  1. Krakus Says:

    Te „zarzuty” w/s „przemilczeń” p. Michalkiewicza są niedorzeczne; nie da się pisać o wszystkim, zatem każdy dokonuje wyborów, o czym w danej chwili chce pisać. I do tego należy się odnosić – a nie do tego, czego NIE NAPISANO.

  2. Andrzej 101 Says:

    Niedorzeczne jest to, że SM pisze jego produkcyjniaki taśmowo, porusza nawet sprawy trzeciorzędne, a nie pisze o najważniejszych zagrożeniach dla Polski. Poza tym po prostu zmyśla i odwraca uwagę od tych, co faktycznie zniewalają, okradają i niszczą Polskę. Zimny czekista nie ma z tym nic wspólnego. To mocodawcy POPiSu z Waszyngtonu, Telawiwu i Brukseli (czyli „przyjaciele” Kaczyńskiego – żydostwo) i ich posłuszna agentura w Polsce odpowiadają za likwidację suwerennej Polski i rujnowanie gospodarki, finansów, przemysłu, rolnictwa, kultury – słowem – wszystkiego. Tylko ślepy tego nie widzi. Jaki z ciebie Krakus, Krakusie? Nie przeszkadza ci, że żydowskiego agenta na Wawelu pochowano?

  3. Krakus Says:

    Każdy pisze o tym, o czym chce pisać – o tym, co ON uważa za istotne, i jednocześnie ma na taki temat coś do przekazania innym. A jeśli komuś się nie podoba – może nie czytać. Nikt nie jest zmuszany do czytania.
    A ta agresja w odpowiedzi bynajmniej nie jest przekonywująca.

    Słowem: zarzucanie Michalkiewiczowi „nie napisał o tym, czy o owym” to bzdura, bo Michalkiewicz nie napisał również o 1001 innych sprawach. I co z tego? Czy on jest jedynym publicystą w Polsce, że miałby pisać o wszystkim? Doba ma tylko 24 godziny.

  4. Andrzej 101 Says:

    Naturalnie, że każdy może pisać o czym chce. Ale właśnie po doborze tematów jak i po sposobie ich przedstawienia najłatwiej odczytać rzeczywiste intencje piszącego. Jeśli ktoś przemilcza istotne i rzeczywiste zagrożenia dla nas ze strony żydostwa, a zamiast tego wmawia nam nieistniejące zagrożenie ze strony zimnego czekisty Putina – to UZASADNIONYM pytaniem jest – dlaczego tak popularny publicysta czytelników oszukuje i wprowadza ich w błąd?
    Piszesz Krakus: „A jeśli komuś się nie podoba – może nie czytać. Nikt nie jest zmuszany do czytania”.
    Zgoda, pełna zgoda! Tylko – dlaczego czytasz ten tekst, który ci się nie podoba? Kto ciebie do tego zmusza?
    Publicysta powinien czytać wszystko, co ważne. Aby wiedział, co w trawie piszczy. Nawet takie gówn.. jak GW też trzeba przeglądać, aby wiedzieć co żydostwo planuje. Dlatego czytuję i teksty SM, bo trudno zresztą nie natknąć się na nie w internecie. Tylko kilka portali rzeczywiście propolskich wolnych jest od michalczykowszczyzny.
    Agresję ty zacząłeś, pisząc: „zarzuty” w/s „przemilczeń” p. Michalkiewicza są niedorzeczne”.
    One są jak najbardziej dorzeczne. Sam prowokujesz a potem się obrażasz.

  5. Krakus Says:

    Po „doborze tematów” niekoniecznie można wszystko poznać – a już na pewno nie „najłatwiej” – bo pisałem przecież, że pierwszą rzeczą jest zainteresowanie publicysty określoną tematyką, ale już drugą: jego przygotowanie do pisania na taki temat. Być może – nie wiem, nie pytałem – p. Michalkiewicz wprawdzie interesuje się określonymi zagadnieniami, ale nie czuje się wystarczająco dobrze przygotowany do tego, by na ten temat się wypowiadać. Albo może uznał, że grozi mu to jakimiś sporymi nieprzyjemnościami – tak też być może.

    Do czytania „tekstu, który mi się nie podoba” nikt mnie wprawdzie nie zmuszał – ale nie wiedziałem, że mi się nie spodoba, zanim go nie przeczytałem. Logiczne chyba?

    To tyle z mojej strony, bo ja nie zamierzam wprawdzie „robić za adwokata” – ale też i uważam, że takie „obrabianie d…” p. Michalkiewiczowi to nie jest zbyt kulturalnie, i że można go – jeśli kto ciekaw – zapytać bezpośrednio, czemu nie pisze o tym, czy o owym, zamiast „publicznie się domyślać”. Wszelkie namiary kontaktowe dostępne są przecież na jego stronie.

  6. Andrzej 101 Says:

    Krakus, piszesz że „nie robisz za adwokata” SM, ale to właśnie robisz! Ty zacząłeś tę dyskusję, a ostatni wpis wkleiłeś 23 min. po mojej poprzedniej odpowiedzi. Wygląda więc na to, że na nią wręcz czekałeś, aby natychmiast skontrować mnie, nadal broniąc SM.
    Sugerujesz, że być może nie jest SM do określonych tematów „wystarczająco dobrze przygotowany”.
    Mam dużo wyższe mniemanie o SM. Jego specjalizacja to przecież polityka polska i światowa, wywiady i agenci. On wie o wszystkim, o czym ja piszę, ale sam na te tematy milczy. Gdyby tylko zresztą milczał, nie byłoby z tym problemu. Ale on wmawia czytelnikom nieistniejące zagrożenia odwracając uwagę od zagrożeń rzeczywistych. Celowo więc pisze on nieprawdę.
    A jeśli uznał on, że „grozi mu to jakimiś sporymi nieprzyjemnościami”, to albo niech nie pisze wcale, albo niech pisze, na ile starcza mu odwagi! Ale bez celowego wprowadzania czytelników w błąd.

    Piszesz: ” Do czytania „tekstu, który mi się nie podoba” nikt mnie wprawdzie nie zmuszał – ale nie wiedziałem, że mi się nie spodoba, zanim go nie przeczytałem. Logiczne chyba?”
    Dlaczego tej samej logiki nie zastosowałeś do mnie w twoim drugim wpisie? Ja też nie mogłem przed przeczytaniem tekstu SM wiedzieć, czy mi się on spodoba, czy nie! Ale to właśnie mi zarzuciłeś – ” A jeśli komuś się nie podoba – może nie czytać”.

    Użyłeś też brzydkiego i całkowicie nieuprawnionego zarzutu o „obrabianiu d…” przeze mnie SM.
    SM wypowiada się publicznie na tamat wielu innych osób publicznych i nikt nie zarzuca jemu, że Tuskowi, Komorowskiemu, Putinowi czy Merkel „obrabia on d…”. On tylko wyraża publicznie jego zdanie na temat tych osób, podpisując się pod jego tekstami imieniem i nazwiskiem.
    Dokładnie to samo zrobiłem i ja. Publicznie, podpisując się imieniem i nazwiskiem wyraziłem moją opinię o SM. Dlaczego – jeśli on pisze krytycznie (a nawet nieprawdziwie) o innych, to jest to OK, ale jeśli ja o nim piszę krytycznie – to jest to nagle „obrabianie d…”?
    Gdybym pisał anonimowo, że on taki, owaki, że robi brzydkie rzeczy, gdybym pomawiał go o rzeczy nieistniejące – zarzut ten byłby uzasadniony.
    To, że sięgasz do takich brzydkich pomówień pod moim adresem wskazuje wyraźnie, że tobie nie chodzi o nic innego, jak tylko o przedstawienie mnie w nieprzychylnym świetle. Bo wtedy i moja krytyka SM wydawałaby się podejrzana.
    A jeszcze zarzekasz się, że nie jesteś jego adwokatem.

  7. Krakus Says:

    Ja nie wiem, o czym p. Michalkiewicz wie, a o czym nie wie – takoż pojęcia nie mam, „na ile starcza mu odwagi” – bo p. Michalkiewicz przecież mi się nie zwierza. Widocznie jest Pan co do osoby i poczynań St. Michalkiewicza znacznie lepiej poinformowany(?) ode mnie, chociaż – z drugiej strony – widzę w Pana tekście głównie „zarzuty” polegające na tym, że „Michalkiewicz nie napisał” o tym, czy o owym. No widać nie napisał np. dlatego, że akurat napisał o czymś innym, a doba – jak już wspomniałem – nijak nie chce mieć więcej, niż 24 godziny.

    Podsumowując: drogi Autorze! Jeśli pozazdrościł Pan p. St. Michalkiewiczowi pozycji, którą latami cierpliwie wypracowywał on sobie w krajowej publicystyce, to próby dyskredytacji jego osoby – pod dość wątpliwymi zarzutami – NIE SĄ METODĄ na dorównanie mu.

    P.S. Ciekawe, że nie wpadło Panu do głowy pisać a choćby o Michniku – czy o którymkolwiek innym publicyście „GW” – tylko atakować akurat p. Michalkiewicza…

  8. Marcopolo Says:

    Panie Szubert, Pan załóż taka strona jak Pan Michlkiewicz i Pan pisz!
    A ja Panu powiem co!
    „Krytyk i Eunuch z jednej są parafi, obaj wiedzą JAK żaden niepotrafi”
    Jeżeli pan Kiszczak jeszcze długie lata po „upadku kamuny” trzymał służby bezpieczeństwa to znaczy że on jest agentura amerykańska, a kiedy Ameryka zwerbowała Jaruzelskiego???
    Panie Szubert prawda jest jedna „Nasi” są wszędzie, a Pan pisz o tym żebyśmy wiedzieli kto to jest bo Pan dużo wiesz.

    • acidek303 Says:

      Początek książki pt: „Bestie konca czasów” Henryka Pająka

      Trzy kierunki podboju świata
      Na drodze do New Age – Nowego Porządku Świata, Jednego Rządu Światowego, czyli Światowej Tyranii, zniewalane narody są poddawane trzem niszczycielskim procesom. Są to:
      – Światowa Ekonomia i Finanse
      – Światowy Rząd
      – Światowa Religia
      Te trzy filary komunizmu XXI wieku są realizowane według określonego harmonogramu. Wyłożył go m.in. Thomas Ehrenzeller – członek rady nadzorczej Światowe­go Związku Federalistów w książce: Człowiek Słońce1:
      – Pierwszy etap: regionalne zrzeszenie narodów, czego europejskimi odpowiednikami są Wspólnota Europejska i Unia Europejska.

      Realizację tego etapu neo-komuniści nazywają budowaniem globalnej społeczno­ści demokratycznej. Tak to zdefiniował Żyd Morton Kapłan we wpływowym czasopi­śmie „The World and I”. Priorytetem czasowym jest dla niego zjednoczenie całej Europy i włączenie Związku Radzieckiego w Nowy Porządek Świata. Właśnie cała Eu­ropa się „Jednoczy”, Związek Radziecki przestał istnieć. Jest to spełnieniem.
      – Drugiego etapu, czyli rzekomego „załamania” komunizmu. Zniewolone przez żydobolszewizm narody Europy Środkowej zostały zainfekowane kłamliwą interpreta­cją demontażu sowieckiego komunizmu. Według niej, upadek ZSRR był ruchem „oddolnym” okupowanych narodów, a „polską” „Solidarność” wykreowano na deto­natora tego procesu. Tymczasem sowiecki Żyd Jewgienij Primakow, szef KGB, potem premier i minister spraw zagranicznych Rosji za czasów prezydentury
      B. Jelcyna -już od lat 70. uczestniczył w tajnych konwentyklach globalistów przygotowujących ZSRR do pokojowego zwijania tego „Imperium Zła”. Michael Howard w książce „Okultystyczny spisek” oraz w książce „Secret Societes”:
      tr. 6
      15 osób ze Związku Radzieckiego. A więc tajne posiedzenie tej spiskowej bandy globalistów miało miejsce dziewięć lat przed dojściem do władzy
      M. Gorbaczowa (1985), przed zapoczątkowaniem przez globalistów zmian, które doprowadziły do załamania sowieckiej enklawy globalistycznego komunizmu.

      A kimże był Gorbaczow, ten rzekomy grabarz sowieckiego komunizmu? Russel Baker, wpływowy komentator polityczny wielu gazet amerykańskich, za­pytany o fenomen tej „pokojowej” samolikwidacji ZSRR rękami jednego człowieka, byłego genseka, odpowiedział: W moim przekonaniu, Gorbaczow musiał być wtyczką CIA. Jeżeli tak, to wyjaśnia się chronologicznie pierwszy fenomen, jakim był błyskawi­czny awans Gorbaczowa na stanowisko genseka.
      – Trzeci etap: silna ONZ z jej światową armią, z NATO jako zalążkiem tej światowej armii.

      Te trzy etapy były i są realizowane z żelazną konsekwencją. O budowaniu globalnego kołchozu w sferze ekonomii świadczy program Unii Eu­ropejskiej, jej odpowiednika amerykańskiego – NAFTA oraz globalizacja tzw., „wolne­go” czyli pirackiego handlu zasobami niszczonych państw poddanych ekonomicznemu terrorowi międzynarodowych korporacji…

      Kiazka w e-booku w dziale pobieralnia

  9. Andrzej 101 Says:

    Uparty jest Pan, choć naturalnie nie jest Pan „adwokatem” SM, a postronnym czytelnikiem. Co widać zresztą gołym okiem.
    Dla mnie doba też ma tylko 24 godziny, panu SM nie dorastam do pięt, brak mi jego wiedzy, doświadczenia i „pióra”, a jednak wyłapuję rzeczy istotne i rzeczywiste zagrożenia. Nie wmawiam czytelnikom, że grożą nam czekiści. No bo nie grożą. Kreml nie planuje depopulacji, nie narzuca światu GMO, Codexu „A” i nie truje nas chemtreilsem. Bo rosyjskie samoloty nie mogą latać bezkarnie nad naszym niebem. Nie Putin robi z naszych żołnierzy okupantów i morderców ludności cywilnej w Azji. Nie rosyjcy banksterzy okradają cały świat. Itd, itp… I ślepy by dostrzegł. A pan SM ślepy nie jest.

    Ponownie też stosuje Pan brzydką metodę pomawiania mnie o działania z niskich pobudek, a mianowicie z zazdrości! A może mi chodzi tylko i po prostu o rzetelność publikacyjną?
    Nie neguję, że SM cieszy się ugruntowaną (choć w moich oczach niezasłużoną) pozycją w polskiej publicystyce. Sam napisałem, że jest on uważany za Pierwsze Pióro prawicy.
    Nie mam zamiaru dorównywać mu z poniższych powodów:
    – nie żyję z pisania, co zwalnia mnie z konieczności tworzenia „produkcyjniaków”.
    – nie zamierzam oszukiwać nieistniejącymi zagrożeniami moich nielicznych czytelników.
    – nie zamierzam zdobywać sławy i popularności, a to z tego powodu, że nie nie zamierzam być zawodowym publicystą (bo wtedy trzeba pisać pod publiczkę, „ku upodobaniu” a nie „po prawdzie”).

    Pańskie „P.S.” jest kolejnym „chwytem” poniżej pasa!
    Po pierwsze – zarzucał mi Pan, że ja zarzucam SM, że nie pisze on o tym czy o tamtym. Przy czym uważa Pan to za nieuzasadnione narzucanie jemu przeze mnie – o czym ma on pisać.
    A sam Pan z wyrzutem pyta mnie, dlaczego ja nie piszę o Michniku a atakuję SM. Wychodzi więc na to – jeśli ja komuś coś zarzucać – to jest to złe. Jeśli Pan mi coś zarzucać – to jest to ok.

    Po drugie – naturalnie że o tym oszuście Michniku nie piszę!
    I Pan doskonale wie – dlaczego!
    Czy SM traci czas na udowadnianie, że Michnik to szkodnik, a GW to załgana gadzinówka? Nie! I ma rację, bo szkoda tracić czasu na to, aby udowadniać, że „białe jest białe a czarne jest czarne”.
    Czy ja pisząc na Frondzie muszę udowadniać, że Michnik to żydowski agent i szkodnik? Przecież tylko bym się ośmieszył pisząc o rzeczach jak najbardziej oczywistych, których na Frondzie czy na Judeopolonii udowadniać nie trzeba.
    I przede wszystkim – ja nie „atakuję” Michalkiewicza, a jedynie wyraziłem publicznie moje zdanie o nim!
    A że jest takie a nie inne – nie ja ponoszę odpowiedzialność za to, że SM pisze nieprawdę.

  10. Krakus Says:

    To nie ja Pana – tylko Pan pomawia p. Michalkiewicza. Po raz kolejny zwracam Panu uwagę, że p. Michalkiewicz jest bardzo łatwo osiągalny: „namiary” są dostępne na jego stronie Internetowej, tak więc może spytać go Pan BEZPOŚREDNIO, czemu nie porusza takich zagadnień, które akurat Pana interesują najbardziej – tylko ma ochotę pisać o takich sprawach, które Pana zajmują nieco mniej. Albo czemu wysuwa takie tezy, z którymi Pan akurat się nie zgadza.

    Po co się domyślać – kiedy można zwyczajnie zapytać? Jestem przekonany, że p. Michalkiewicz chętnie Panu odpowie. W ciągu paru ubiegłych lat dwukrotnie zdarzyło mi się spytać go o jakieś sprawy poruszone w jego felietonach – i odpowiedział. Więc jestem przekonany, że i Panu odpowie.

  11. Marcopolo Says:

    Panie Szubert, pan piszesz że Pan Michalkiewicz jest szodnikiem bo szkodzi nie pisząc o tym co pan wiesz. A mnie się wydaje że to pan szkodzi nie pisząc co pan wie i z jakich źródeł, a zarzucając szkoliwość Panu Michalkiewiczowi. Tylko w jakim celu???? Panie Szubert, w jakim celu?

  12. Andrzej 101 Says:

    Kolejny raz pisze Pan nieprawdę i insynuację pod moim adresem. Ja nie pomawiam SM o nic, tylko wyrażam publicznie moją ocenę dotyczącą jego publicystyki. Z pomawianiem nie ma to nic wspólnego. To Pan w każdym wpisie pomawia mnie o jakieś podejrzane motywacje.
    Chyba nie przypuszcza też Pan, że będę się przed Panem tłumaczył, czy – a jeśli tak – to co pisałem prywatnie do SM. A także czy – a jeśli tak – to jaką odpowiedź od niego otrzymałem. Wtyka Pan nos w nie swoje sprawy.

    Dziwi mnie też dziwna sprzeczność Pańskich wypowiedzi. Pisze Pan, że nie zamierza „„robić za adwokata” SM, a ciągle Pan to robi. Albo pisze Pan: „Być może – nie wiem, nie pytałem – p. Michalkiewicz wprawdzie interesuje się…” itd.
    Więc Pan nie wie, nie pytał go, a mimo to teraz stwierdza Pan, że ” Jestem przekonany, że p. Michalkiewicz chętnie Panu odpowie…”. Skąd Pan wie, że on chętnie mi odpowie? Telepatia, czy też pytał go Pan już o to?

    A poza tym to ja decyduję o tym, czy mam do SM pisać i pytać go o to czy o tamto, czy też nie widzę takiej potrzeby. Bo nie mam na to na przykład ochoty.
    Ponadto… Tak jak on ma prawo publikować jego opinie o różnych osobach publicznych, tak samo i ja mam prawo publikować moją opinię o osobie publicznej – panu SM.

  13. Andrzej 101 Says:

    Acidek, nie przypuszczam, aby apologeta SM nr 2 , Marcopolo, rzeczywiście oczekiwał jakichkolwiek wyjaśnień. Zwróć uwagę, że „spontanicznie” włączył się on do dyskusji w momencie, gdy Krakusowi zaczęło brakować „argumentów”. Apologeta nr 2 zmienił taktykę. O ile Krakus jeszcze zachowywał się jako tako kulturalnie, to Marcopolo jest po prostu agresywnym impertynentem. Jemu nie rozchodzi się o dyskusję, a o urządzenie pyskówki. Jego agresywny ton, obraźliwe porównania (krytyk – eunuch), insynuowanie mi podejrzanych celów (” Tylko w jakim celu???? Panie Szubert, w jakim celu?”) jednoznacznie wskazują, że włączył się do wątku z wyraźnie wyznaczonym zadaniem – rozwalić dyskusję, odwrócić uwagę od moich merytorycznych zarzutów pod adresem SM, przerobić mnie na osobnika podejrzanego.
    Wygląda na to, że celnie trafiłem. Stąd taka ich reakcja.
    Na Twoim miejscu Acidek, takich impertynentów jak Marcopolo, chcących wywołać pyskówkę, po prostu bym kasował. Gotów jestem dyskutować, ale nie z chamem.

    • acidek303 Says:

      Zgadzam się. Ten obrońca SM kompletnie się nie popisał i wypadł po prostu debilnie. Na przyszłość takimi wpisami nawet nie będę zawracał głowy, ale jego obecne niech pozostaną jako dowód frustracji w tejże mowie obronnej ku chwale SM.


Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: