Czy Niemcy to idioci? Dr Dariusz Ratajczak


Czy chciałbyś szybko wylądować w niemieckim więzieniu? Sprawa jest w miarę prosta. Piszesz książkę, artykuł lub tylko list, w których negujesz – bo ja wiem – religię Holocaustu, autentyczność dziennika Anny Frank albo wynurzenia świadka historii – jakiegoś egzaltowanego fryzjera (byłoby dobrze abyś tekst rozpowszechnił w internecie; również będziesz gotowy na „cacy”),następnie przyjeżdżasz do kraju Heinego, Einsteina i Bubisa, a tam już oczekują na Cię, królu kochany, stróże prawa i penitencjarny eintopf.

Taka przygoda spotkała m.in. mojego miłego korespondencyjnego znajomego – Fredrica Tobena z Australii, który zajmował się holocaustem w cyberprzestrzeni, poźniej elegancko przyleciał do Mannheim… a w połowie czerwca Anno Domini 1999 przysłał autorowi tych słów sympatyczny list zaczynający się od słów: „Właśnie spędzam sobie czas w mannheimskim pierdelku…” Zwyczaj izolowania niepoprawnych cudzoziemców wszedł bardziej papieskim od papieża Niemcom w krew. Żeby było śmieszniej, w ostatnich latach dotyczy on głównie Amerykanów mających nadal słowno-wolnościowe złudzenia. Na przykład Gerharda Laucka. Lauck, amerykański lewicowy narodowiec (jego poglądy polityczne zresztą kompletnie mnie nie interesują) został zatrzymany w Danii, a następnie przekazany przez obrzydliwie poprawnych potomków Wikingów jeszcze tchórzliwszym rodakom Waltera Modela. Ci oskarżyli go o wydawanie pisma, które miało admiratorów również w Niemczech. Domyślam się, że treść periodyku pozostawała w sprzeczności z duchem Konstytucji Republiki Federalnej. A ten jest jak najbardziej na czasie, to znaczy „tolerancyjny inaczej”. Początkowo nonkonformistę umieszczono w celi o powierzchni 9 m kwadratowych w najlepiej strzeżonym skrzydle hamburskiego więzienia nr VI. Tam kurtuazyjnie pewien urzędnik zapewnił go, iż żywy Niemiec nie opuści. Później przeniesiono aresztanta do więzienia nr I (także w Hamburgu).
Dyrektor tegoż, Harry Weiss, umieścił Amerykanina w 8-osobowej celi razem z nałogowymi palaczami tytoniu, narkomanami i homoseksualistami, czyli elementem „bliskim socjalnie” demolesbokracji. Prawnik Laucka z przerażeniem obserwował pogłębiające się problemy zdrowotne swojego klienta wywołane bezsennością i „duszną atmosferą” celi, ale Weiss – należący do szczególnie chronionej grupy etnicznej – przez długi czas pozostawał głuchy na sugestie dotyczące przeniesienia człowieka cierpiącego w inne miejsce. Gauck przesiedział w tureckim (przepraszam: niemieckim) więzieniu… 4 lata, a uwolnienie zawdzięcza pismu „Spotlight”, które jego przypadek nagłośniło w USA („Spotlight” jest znienawidzony przez demoliberałów, w tym osobiście przez Billa Clintona. Samo określa się, chyba słusznie, mianem „ostatniej prawdziwie amerykańskiej gazety” lub „głosem amerykańskiej większości”; dodajmy: uparcie milczącej).

Po powrocie do Ameryki Gerhard Lauck zorganizował akcje uświadamiającą wśród amerykańskich turystów, ktorej celem było uzmysłowienie im, że ewentualne wakacje w Niemczech mogą zakończyć się w „kiciu”.Wydał nawet z tej okazji rozprowadzany 15 sierpnia 1999 r. na międzynarodowym lotnisku w Los Angeles „Alarm dla Podróżnych”, obiektywnie uderzający w niemiecką turystykę. Czytamy w tym bardziej komicznym niż tragicznym dokumencie: „Amerykańscy obywatele są obecnie bez ostrzeżenia aresztowani na niemieckich lotniskach! Najbardziej ryzykują dziennikarze i wydawcy ponieważ niemieckie Ministerstwo Sprawiedliwości rości sobie pretensje do globalnej jurysdykcji (denn heute gehoert uns Deutschland und Morgen die ganze Welt? – DR), a to dlatego, iż amerykańskie publikacje oraz internet są łatwo dostępne w Niemczech.

Pamiętaj jednak, że nawet niewinny list pewnego starszego wiekiem Amerykanina zaprowadził go na 5 miesięcy do niemieckiego więzienia. Amerykańskiego historyka, Richarda Landwehra, sądzono in absentia w Niemczech. Jego przewinienie polegało na tym, że napisał i wydał w USA książkę poświęconą wojnie. Jeden egzemplarz tej pozycji wytropiono w Niemczech.. Amerykański wydawca Gerhard Lauck został wbrew swej woli przewieziony z Danii do Niemiec i uwięziony na 4 lata. Jego winą było publikowanie w Ameryce pisma promującego wolność słowa. Pismo to było także dostępne w Niemczech. Amerykański emeryt, Hans Schmidt został aresztowany na frankfurckim lotnisku, a następnie przetrzymywano go przez 5 miesięcy w więzieniu. Jedyną jego winą było napisanie i przesłanie listu z Ameryki, w którym protestował przeciwko łamaniu praw człowieka w Niemczech… A zatem: STRZEŻ SIĘ WIĘZIENIA! STRZEŻ SIĘ NIEMIEC!” Niemiecka czujność w dziele utrwalania demokracji jest naprawdę imponująca. A jako, że wszystko co „najlepsze” z Zachodu Polacy otrzymują via Bundesrepublik (na zasadzie: Niemiec trawi i wydala za Odrę), miejmy nadzieję, iż już niedługo nasi twórczy ministrowie dadzą rozkaz strzelania bez ostrzeżenia do ohydnych, rewizjonistycznych mord na Okęciu.

Dariusz Ratajczak 19-01-2009

http://dariuszratajczak.blogspot.com/2009/01/czy-niemcy-to-idioci.html

Napisane w Bez kategorii. 1 Comment »

Jedna odpowiedź to “Czy Niemcy to idioci? Dr Dariusz Ratajczak”

  1. Andrzej 101 Says:

    No cóż – postępowanie Niemców jako domniemanych odpowiedzialnych za wymyślony przez żydostwo holokaust powinno być wręcz odwrotne. To właśnie im powinno zależeć na wykazaniu, że opisywanego przez żydostwo „holokaustu” nie było. Owszem, „Juden” ginęli. Ale Polacy, Rosjanie, Francuzi, Niemcy, Cyganie i inni też.
    Wytłumaczyć można postępowanie Niemiec jedynie najwyższym stopniem nasycenia niemieckich elit żydostwem.


Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: