Listy z Wannsee


Za przysłanie materiału podziękowanie dla Ość

Źródło: http://blogmedia24.pl/node/52408

Nie zamierzam pisać historii Żydów, gdyż moim zdaniem nikt tego nie zrobił  i nie zrobi a to z tej przyczyny, że Żydzi swą historie zmieniali w zależności od koniunktury politycznej i gospodarczej na Świecie.

      Wiem, że wychodząc z  Egiptu w drodze do Kanaan, wylądowali w *Lublinie* wspierani bagnetami armii bolszewickiej, by tworzyć nową republikę sowiecką. W tejże armii bolszewickiej zwyczajowo byli oficerami politycznymi. Można było rządzić nie narażając życia.
      Moim zadaniem jest podanie prawdy o zagładzie Żydów  w oparciu o fakty historyczne na tyle o ile moja wiedza oraz historiografia mi na to pozwoli.
Dziewięćdziesiąt i jeden  lat temu, został ratyfikowany w dniu 10 stycznia 1920 roku układ pokojowy, zawarty w Wersalu. Układ Pokojowy, który wszedł do historii pod nazwą Traktatu Wersalskiego, ustanowił, miał ustanowić nowy ład polityczny po I Wojnie Światowej.
Niemcy, którzy przegrały w haniebny sposób I Wojnę Światową,  jeszcze w bardziej haniebny sposób zmuszone zostały do podpisania bezwzględnej kapitulacji 11 listopada 1918 roku w podparyskim lasku w Compiègne. W wagonie kolejowym!!!! ,
      Traktat Wersalski,moim zdaniem to kompromis między zwycięskimi aliantami, a koneksjami finansowymi, które łączyły obie strony. Z jednej strony Stany Zjednoczone, Anglie, Francję. Z drugiej przegranych, Prusy i Austrie . Z całym dobytkiem inwentarza jaki w ten biznes wnieśli ludzie zakonu iluminatów , Żydzi

W wyniku Konferencji w Wersalu, Niemcy miały wypłacić odszkodowania, reperacje wojenne za faktycznie poniesione straty w wyniku działań wojennych wywołanych prze Niemcy.Komisja Odszkodowań, na pobożne życzenia Francuzów w 1921 roku, oszacowała na 132 miliardy marek w złocie. Niemcy jak zwykle nigdy nikomu nie zapłaciły feniga, lub udają , że płacą w postaci szarwarku

 Polsce też.

Jak zwykle, Niemcy znalazły możnych protektorów w osobach polakożercy, angielskiego premiera Davida Lloyda George, sygnatariusza Traktatu Wersalskiego. Ameryki, która również miała swoje gospodarcze i  polityczne interesy w Niemczech pod przewodnictwem   amerykańskiego bankiera Charlesa G.Dawesa, oraz Owen Younga , prezydenta „General Electric Company​. Późniejszego Prezydenta Stanów Zjednoczonych Franklina Delano Roosevelta.

Niemcy uznały rozejm w  Compiègne za haniebny a Traktatu Wersalskiego nie zamierzały respektować.

I Wojna Światowa kosztowała Niemcy, miliardy dolarów w złocie. Sytuacja finansowa Niemców była tragiczna. Była, zdemobilizowana armia pruska liczyła kilka milionów ludzi, nagich i głodnych. Była to potężna siła z która trzeba było się liczyć. Niemcy od zawsze byli urodzonymi komunistami. Na terenie Niemiec mieszkało kilka milionów biedoty żydowskiej, która po I Wojnie Światowej też nie miała co jeść. Ta biedota żydowska miała wsparcie duchowe i ideologiczne w inteligencji żydowskiej, która chciała zmienić Świat w oparciu o wytyczne Międzynarodówek socjalistycznych. W trakcie chaosu w Niemczech wielu wybitnych przedstawicieli środowisk żydowskich o orientacji komunistycznej dążyło do rewolucji, bratało się z robotnikami, chłopami marynarzami i zdemobilizowanymi żołnierzami.

    Na fali powszechnego niezadowolenia w Niemczech na  męża opatrznościowego wyrastał gefrajter Adolf Hitler, człowiek zdegenerowany wojną, własną pozycją człowieka z lumpenproletariatu, syn bękarta o którym mówiło się u podnóża Alp, gdzie się urodził po stronie Austriackiej, że w jego żyłach płynie 25% krwi żydowskiej.
Tenże Adolf Hitler w demagogicznych wystąpieniach po knajpach, szynkach, piwiarniach, głosił hasła, że jedynymi winnymi przegrania wojny przez Niemcy są Żydzi i komuniści
   Jego biblia, Mein Kampf ,  Moja walka, którą napisał w więzieniu w Landsbergu, po nieudanym puczu. W książce tej w jej drugiej części zawarł swoje teorie antysemickie i narodowo -socjalistyczne. W latach późniejszych, kiedy Adolf Hitler stworzy swą własną partię Nationalsozialistische Deutsche Arbeiterpartei; NSDAP -Narodowosocjalistyczna Partia Robotnicza Niemiec, wygra wybory i zostanie,  przyjmie tytuł  Führer und Reichskanzler  Das Dritte Reich,  Großdeutsches Reich swe idee zawarte w
Mein Kampf zacznie wcielać w życie.
   Prawa ręką Adolfa Hitlera został  Heinrich Himmler​, Reichsführer-SS; szef  Gestapo  GEheime STAatsPOlizei – Tajnej  Policji Państwowej.
 Dysponuje dokumentami medialnymi, że w jego krwi płynęły geny żydowskie.
Do ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej , czyli  likwidacji biedoty żydowskiej Endlösung, die Endlösung der Judenfrage,  Reichsführer-SS; szef  Gestapo  GEheime STAatsPOlizei – Tajnej  Policji Państwowej, dobrał sobie innego zbrodniarza o pochodzeniu żydowskim Reinharda Tristiana Eugena Heydricha, SS Obergruppenführera i generał policji zwanego „aniołem zła” W szkole zwano go „Suss” niem. Żyd lub „Biały Mojżesz„.
Mordercy ci zawiśli na stryczku w Monachium, na podstawie prawomocnego wyroku Międzynarodowego Trybunału Wojennego w Norymberdze.

Truchło Heinricha Himmlera leżące na podłodze w kwaterze głównej 2 Armii Brytyjskiej

Tak ginie ,.27 maja 1942 roku w wyniku zamachu na przedmieściach Pragi

Mercedes-Benz W142, w którym jechał i został śmiertelnie ranny Reinhard Heydrich

Wszystkie obozy koncentracyjne zostały założone przez, Żyda w służbie Hitlerowskich nazistowskich Niemiec, Heinricha Himmlera, Reichsführer-SS; szef  Gestapo  GEheime STAatsPOlizei – Tajnej  Policji Państwowej.
Konferencja w Wannsee :
Celem rozwiązania ostatecznej kwestii żydowskiej, czyli zagłady Żydów europejskich,   SS Obergruppenführer i generał policji Reinhard Tristian Eugene Heydrich,  zorganizował  20 stycznia 1942 roku, konferencję *naukową* w Berlinie w willi przy Großer Wannsee 56/58 .
Na konferencji pod przewodnictwem , SS Obergruppenführera i generał policji Reinharda Tristiana Eugene Heydricha podsumowano dotychczasową działalność związaną z mordowaniem Żydów. Przyjęto również plan wymordowania pozostałych 11 milionów Żydów. Według ustaleń w Wannsee, do dnia konferencji,Niemcy wymordowali „tylko 1 milion”.
W konferencji udział wzięli:
[...]Prócz  Reinharda Heydricha, Josef Bühler, szef Urzędu Generalnego Gubernatora w Krakowie, Adolf Eichmann​ (z Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy) też Żyd, Roland Freisler (sekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Rzeszy), Otto Hofmann (z Głównego Urzędu Rasy i Osadnictwa SS), Gerhard Klopfer (z Kancelarii partyjnej NSDAP), Erich Neumann (pełnomocnik do spraw planu czteroletniego), Wilhelm Kritzinger (z kancelarii Rzeszy), Rudolf Lange (komendant policji bezpieczeństwa i SD na Łotwie), Georg Leibbrandt (z Ministerstwa Rzeszy Okupowanych Ziem Wschodnich), Martin Luther (podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych), Alfred Meyer (sekretarz stanu w Ministerstwie Rzeszy Okupowanych Ziem Wschodnich), Heinrich Mueller (z Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy), Eberhard Schöngarth (dowódca Policji Bezpieczeństwa i SD w Generalnym Gubernatorstwie), Wilhelm Stuckart (z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Rzeszy). [...]
W Wannsee początkowo mówiono tylko o Żydach z Europy. Nienasycony morderca  Reinhard Heydrich w trakcie konferencji do listy Żydów z Europy przeznaczonych do eksterminacji zaplanowano również holokaust Żydów zamieszkujących kraje Afryki Północnej i Ameryki.
Panie , Panowie,
 Oto lista Żydów, których zamierzali wymordować   Niemcy na wieczną chwalę hitlerowskim i nazistowskim Niemcom z III Rzeszy
  Trzecia Rzesza 131 000
Ostmark 43 700
obszary wschodnie 420 000
Generalna Gubernia 2 284 000
Białystok 400 000
Protektorat Czech i Moraw 74 200
Estonia – wolna od Żydów (Judenfrei)
Łotwa 3500
Litwa 34 000
Belgia 43 000
Dania 5600
Francja (obszary okupowane) 165 000
Francja (obszary nie okupowane) 700 000
Grecja 96 600
Holandia 160 800
Norwegia 1300
B. Bułgaria 48 000
Wielka Brytania 330 000
Finlandia 2300
Irlandia 4000
Włochy (włącznie z Sardynią) 58 000
Albania 200
Chorwacja 40 000
Portugalia 3000
Rumunia (włącznie z Besarabią) 342 000
Szwecja 8000
Szwajcaria 18 000
Serbia 10 000
Słowacja 88 000
Hiszpania 6000
Turcja (część europejska) 55 500
Węgry 742 800
ZSRR – Ukraina 2 994 684
Białoruś z wyjątkiem Białegostoku 446 484
.
Sławny Żyd , urodzony na naszej Rzeczypospolitej Polskiej ziemi w Leoncinie, Isaac Bashevis Singer laureat literackiej nagrody Nobla za powieść ” Sztukmistrz z Lublina” powiedział o Żydach:
[...]  że gdyby na świecie  nie było anty-semityzmu, Żydzi by go stworzyli w celu zapobiegania rozbiciu i wynarodowieniu się żydostwa. Fundamentalizm żydowski kwitnie w Izraelu i wśród radykalnych Żydów w Ameryce jak też w Europie. Opracowanie naukowe tego fenomenu przygotowali profesorowie Izrael Shahak i Norton Mezvinsky w książce pod tytułem „Jewish Fundamentalizm In Israel” wydanej w 1999 roku przez Pluto Press w Londynie i w Sterling w Wirginii, USA.[...]
[...]W 1960 roku w czasie procesu Eichmanna przed Sądem w Jerozolimie, oskarżony przyznał, że uczestnicy konferencji dokładnie omawiali techniki mordów na Żydach[...]
Jest rzeczą powszechnie wiadomą, że w fabryce morderstw III Rzeszy, uczestniczyły mliony Żydów.
Zajmowali wysokie funkcję w aparacie państwowym, partii NSDAP, Wehrmahcie, policji, służbach specjalnych. Byli katami i oprawcami w niemieckich obozach koncentracyjnych  zagłady.
Wymienie jednego,  marszałka Rzeszy, prawej ręka Goeringa, twórcy Luftwaffe. Ojciec Milcha był Żydem.
Żydzi, Przywódcy  NSDAP i III Rzeszy, w oparciu o  książkę „Hitler, Założyciel Izraela”  Hennecke Kardela  Publisher of Marva, Switzerland, 1974,
Adolf Hitler (1889-1945). Ojciec Hitlera, Alois Schicklgruber, był nieślubnym synem 42 letniej Marii Schicklgruber i 19-letniego Leopolda Frankenbergera, syna jej pracodawców. Babka Adolfa, Maria Schicklgruber, była gospodynią w domu bogatych wiedeńskich Żydów Frankenbergerów, którzy po uwidocznieniu się ciąży odesłali ją do jej rodzinnej wsi Strones, ale po urodzeniu się Aloisa wypłacali comiesięczna pomoc finansową do ukończenie przez Aloisa 14 roku życia, mimo tego, że w kilka lat po urodzeniu Aloisa Maria Schicklgruber wyszła za mąż za Johanna Georga Hiedlera. Alois w wieku 39 lat zmienił nazwisko z Schicklburger na Hitler. Adolf Hitler był synem Aloisa Hitlera i Klary Poelzl i wiedział od matki o zapomodze wypłacanej przez Frankenbergerów na utrzymanie ojca. Kiedy w 1907 Adolf jako 18-letni chłopak zjawił sie w domu Frankenbergerów w Wiedniu z prośbą o pomoc w dostaniu się do szkoły malarskiej po oblaniu egzaminu wstepnego, został odesłany z niczym. Ten uraz i świadomość, że Frankenerger był jego dziadkiem były najwyraźniej obsesją Hitlera przez całe jego życie. Jedna z żon Aloisa Hilera była Żydówką, i w wyniku tego związku przyrodnie rodzeństwo Adolf Hitler było Żydami i ze strony ojca i ze strony matki. Przyrodnia siostra Angela prowadziła dom Hitlera w Obersalzburgu, a jego przyrodni brat mieszkał w Berlinie.Ewa Braun (1912-1945). Kochanka, a potem żona Hitlera. Pół-Żydówka, przedstawiona Hitlerowi gdy miała 17 lat przez nadwornego fotografa Hitlera, Heinricha Hoffmana, pół-Żyda, u którego pracowała.

Rudolf Hess (1894-1987). Minister Rzeszy, zastępca Hitlera. Urodził się w Egipcie, z matki Żydówki posiadającej paszport brytyjski. Homoseksualista, znany w monachijskim środowisku jako „panna Anna”.

Hermann Goering (1893-1946). Marszałek Rzeszy. Popełnił samobójstwo po wyroku w Norymerdze. Panieńskie nazwisko żony Goeringa brzmiało Sonneman.

Erhard Milch (1892-1972). Marszałek Rzeszy, prawa ręka Goeringa, twórca Luftwaffe. Ojciec Milcha był Żydem. Patrz nekrolog zamieszczony w Time Magazine, 7 lutego 1972,

http://www.time.com/time/magazine/artic … 53,00.htmlJoseph Goebbels (1897-1945). Urodzony się w Zagłębiu Ruhry. Potomek hiszpańskich Żydów, którzy osiedlili się w Holandii. Rodzice byli już wyznania katolickiego, mimo to w szkole Goebbels miał przezwisko „Rabin”. Jego żydowska teściowa Friedlander mieszkała razem z Josephem i Magdą Goebbels do samego końca ich życia w roku 1945.

Alfred Rosenberg (1893-1946). Główny ideolog NSDAP. Urodzony w Estonii. Ojciec był bogatym żydowskim kupcem z Łotwy/biednym szewcem z Tallina, zależnie od źródła. Powieszony w Norymberdze.

Hans Frank (1900-1946). Syn żydowskiego adwokata z Bambergu. Gubernator Generalnej Guberni, rezydował na Wawelu. Powieszony w Norymberdze.

Heinrich Himmler (1900-1945).Urodzony w Monachium. Szef niemieckiej policji, dowódca SS, dyrektor Biura Bezpieczeństwa Rzeszy, minister spraw wewnętrznych. Babka Himmlera była włoską Żydówką, właścicielką straganu z owocami. Rodzice byli katolikami. Himmler był homoseksualistą, a jego eskapady zostały sfotografowane przez nazistowskiego fotografa Waltera Frenza. Himmler popełnił samobójstwo po ujęciu go przez Brytyjczyków.

Wilhelm Canaris (1887-1945). Szef Abwehry, był greckim Żydem.

Julius Streicher (1885-1946). . Redaktor pisma “Der Sturmer”. Homoseksualista. Nazywał się w rzeczywistości Abraham Goldberg, co zostało opublikowane przy okazji powieszenia go po procesie w Norymberdze.

Reinhard Heydrich (1904-1942). Przywódca SS. Ojciec Heydricha (imię oznacza prawdziwie czysty – rasowo), matka Żydówka, ojczym także Żyd (Suess). Homoseksualista.

Adolf Eichmann (1906-1962). Twórca programu „Ostatecznego Rozwiązania Kwestii Żydowskiej”, znany jako „Architekt Holocaustu”. Katolicki Żyd, urodzony koło Haify. Mówił po niemiecku, hebrajsku i w jidysz. Jako dziecko wylądował ze swym ojcem w Solingen w Niemczech. Ojciec Adolf Karl Eichmann , matka Maria Schefferling. Po śmierci matki w 1914 rodzina powróciła w rodzinne strony ojca do Linzu w Austrii. Eichmann powiedział o sobie w 1939, że jest radykalnym syjonistą. Powieszony w Izraelu w 1962 roku.

Erich von dem Bach-Zalewski (1899-1972). Generał SS. Żyd.

Odilo Globocnik (1904-1945). Generał SS. Żyd.

Książka była do kupienia na Alegro
W oparciu o Forum.michalkiewicz.pl
Ksiązka była do kupna na Alegro
„Adolf Hitler – Founder of Israel: Israel in War With Jews” autor Hennecke Kardel

 

Inny Żyd, pisze:

„Hitler’s Jewish Soldiers” Bryan Mark Rigg

Rigg twierdzi, że większość zbadanych przez niego żołnierzy chciało się wykazać, udowodnić, że są godni miana – „Niemiec”, że ich żydowskość nie istnieje. Bo według stereotypu Żyd to przecież tchórz. A więc walczyli z niezwykłą zażartością, narażając się często dużo bardziej niż „Aryjczycy.”

Spośród dwóch lub trzech milionów tzw. Mischlinge w III Rzeszy, przynajmniej 150 tys. osób pochodzenia żydowskiego (a w tym – jak obliczono, conajmniej 6019 „pełnych Żydów” lecz na fałszywych, „aryjskich” papierach) walczyło w armii Hitlera.[1] Rigg zbadał dokładnie aż 1671 przypadków żołnierzy-Żydów i Mischlinge (a w tym 26 członków NSDAP). 163 z nich zginęło. 279 odznaczono za odwagę, z czego aż 15 Krzyżem Rycerskim. „Pół-Żyd” ppłk. Walter Hollaender na czele swego pułku ocalił korpus armijny Wehrmachtu od totalnej klęski pod Kurskiem w lipcu 1943 r. „Ćwieć-Żyd” admirał Bernhard Rogge był chyba jednym z najbardziej słynnych piratów III Rzeszy, chlubą Kriegsmarine. Pod koniec wojny pomógł on ocalić miliony niemieckich uciekinierów i uchodźców z państw bałtyckich, Prus i Pomorza. „Pół-Żyd” i kawaler Krzyża Rycerskiego generał Günther Sachs dowodził 12 dywizją artylerii przeciwlotniczej. „Ćwierć-Żyd” generał Hans-Heinrich Sixt von Armin dowodził 113 dywizją piechoty pod Stalingradem i również zasłużył sobie na Krzyż Rycerski.  „Pół-Żyd” generał Helmut Wilberg odznaczył się już podczas swojej służby jako szef operacji w sztabie Legionu Kondor w Hiszpanii (1936-1937). Tak jak wspomniany już „pół-Żyd” feldmarszałek Milch, gen. Wilberg położył wielkie zasługi w rozwój sił powietrznych Luftwaffe. Odwrotnie niż Milch, który „był fanatycznym i entuzjastycznym nazistą bezwzględnie ufającym Hitlerowi,” gen. Wilberg był przeciwnikiem systemu.      Wśród niższych stopniem „mieszańców” na przykład Hauptmann Siegfried Simsch  mający na koncie 95 strąceń,  był asem Luftwaffe. We wrześniu 1939 r. kanonier Dietmar Brücher odznaczył się pod Tomaszowem wyciągając rannych kolegów spod ostrzału. W sierpniu 1941 r. pod Humaniem, mjr. Robert Borchard na czele swej kompanii czołgów w beznadziejnej sytuacji powstrzymał sowiecki kontratak. Wyróżniono go Krzyżem Rycerskim. „Pół-Żyd” kpt. Karl Henle dosłużył się Żelaznego Krzyża za odwagę, zginął na polu bitwy. Henle to ciekawy przypadek. Był porucznikiem, gdy wprowadzono paragraf aryjski w wojsku. Dano mu możliwość pozostania w armii w stopniu szeregowego. Odmówił. W 1939 r. powołano go do wojska ponownie w stopniu oficerskim. W 1941 r. Hitler dał mu certyfikat „aryjskości.” Henle służył wiernie, bo wierzył, że ochrania swego ojca od deportacji. Inny oficer, kapitan Erich Rose był nie tylko patriotą niemieckim, ale również ostrym antykomunistą. Walczył przeciw czerwonym podczas rewolucji i wojny w Hiszpanii (1936-39). Służył potem jako łącznik między Wehrmachtem a frankistowską Błękitną Dywizją na froncie wschodnim. Hitler odmówił wydania certyfikatu „arianizacji” jako „75% Żydowi.” Rodziców kpt. Rose zagazowano w Auschwitz. Niedługo potem on sam zginął w walce z Sowietami. „Jestem świnią,” powiedział o sobie frontowym przyjaciołom, szarpany dylematem moralnym swego wkładu do walki za Hitlera.              Często więc byli to bohaterowie wbrew sobie. Służąc w wojsku, chcieli pomóc swoim żydowskim rodzinom. Jednocześnie, jak twierdzi autor pracy, wielu takich żołnierzy „czuło, że zdradza tych właśnie ludzi, których chcieli ochronić.” Walczyli przecież o zwycięstwo Hitlera. Wydaje się jednak, że takie uczucia przyszły dopiero stopniowo, wraz ze wzrostem świadomości o prześladowaniu Żydów, o holokauście, o okropieństwach wojny, o celach Hitlera. Z drugiej strony, aby skomplikować sprawę, wspólna walka spowodowała, że większość Mischlinge czuła potężne więzy koleżeństwa frontowego łączące ich z „Aryjczykami”. Co więcej, honor żołnierski powodował, że walczący czuli się związani przysięgą: „Składam przed Bogiem to święte przyrzeczenie, że będę bezwzględnie posłuszny Adolfowi Hitlerowi, Wodzowi Rzeszy Niemieckiej i Ludu, Naczelnemu Wodzowi Sił Zbrojnych, oraz, że jestem gotowy, jako dzielny żołnierz, stale ryzykować swe życie dla mej przysięgi.”               Chociaż Rigg skoncentrował się na wojsku, lotnictwie i marynarce wojennej, od czasu do czasu wspomina o niemieckich Żydach i Mischlinge w formacjach partyjnych SA, SS i policji. Generalnie, „pół-Żydów nie usunięto z rezerwowych oddziałów policji aż do października 1942 r.” Wbrew rozkazowi o czystce nieznana liczba Mischlinge pozostawała w szeregach SA do końca wojny. Niektórzy z nich zajmowali prominentne stanowiska, jak choćby Felix Bürkner w samej berlińskiej centrali organizacji.      Najbardziej kontrowersyjny jest udział osób pochodzenia żydowskiego w SS. Wspomniałem już Heinza Löwen, który skłamał, że jego matka była prostytutką, aby móc jako “Aryjczyk” służyć w Waffen-SS. Na lepszy pomysł wpadł “czysty Żyd” Karl-Heinz Löwy. Ten zmienił nazwisko na Werner Grenacher, udawał “Aryjczyka”. Został z poboru wcielony do 6 dywizji górskiej SS. Z wyboru i z aprobatą przełożonych w tej formacji znalazł się “ćwierć-Żyd” SS-Obersturmbannführer Peter Sommer, wcześniej oficer Wehrmachtu. Chyba najbardziej szokujący przykład Żyda, który ukrył się w SS to Elke Sirewiz, który jako SS-Obersturmführer Fritz Scherwitz został komendantem obozu koncentracyjnego na Łotwie.               Rigg zbadał też plotki oraz oskarżenia o żydowskie pochodzenie kilku prominentnych polityków i wojskowych III Rzeszy. Historyk krytycznie rozważył dostępne dowody na temat rzekomo żydowskiego pochodzenia takich nazistowskich notabli jak generał SS Reinhard Heydrich, czy sam Hitler. Rigg doszedł do wniosku, że – o ile nie wydobędziemy na światło dzienne nowych dokumentów – to nic nowego do debaty nie może on wnieść. Jednym słowem, nie możemy wykluczyć, że mieli oni żydowskich przodków, ale nie możemy też tego udowodnić. Jednak bez względu na stan faktyczny „Hitler obawiał się, że plotki o jego żydowskiej przeszłości mogły być prawdą… Być może, że ten kryzys samookreślenia spowodował, że Der Führer wydał tak wiele certyfikatów, które chroniły przed nazistowskimi prawami rasowymi.”[8]      Według speców rasowych z SS, feldmarszałek Erich von Meinstein miał na nazwisko von Lewinski i został zaadoptowany przez rodzinę Meinsteinów. Adiutant Meinsteina, Alexander Stahlberg, który sam jest pochodzenia żydowskiego, twierdził w 1994 r., że nazwisko feldmarszałka wywodzi się od hebrajskiego słowa „Levy” – lew. Nie jest to wcale pewne, bowiem jego teczka w kartotece SS została częściowo opróżniona, a inne papiery zniknęły. W każdym razie Meinstein był jednym z niewielu, którzy od początku aktywnie starali się pomagać Mischlinge.
Nie znam autora tej wypowiedzi podałem link, gdzie jest adres autora

Odpowiedzi: 4 to “Listy z Wannsee”

  1. Anonim Says:

    Nie dziwi bestialstwo SS i zolnierzy wermachtu

  2. Ość Says:

    Może jeszcze coś dla przypomnienia i utrwalenia:

    Chazarowie

    Kilka dni temu, a więc w połowie miesiąca lutego, zadzwonił do mnie mój dobry znajomy. Po grzecznościowych powitaniach, w których jak zwykle trzeba koniecznie zapytać o zdrowie i samopoczucie piękniejszej połowy, mój przyjaciel z ledwie hamowanym entuzjazmem oznajmił, że właśnie dowiedział się z jakiejś internetowej publikacji o istnieniu Chazarów. Entuzjazm brał się głównie z nowo nabytej wiedzy, że dzisiejsi Żydzi dzielą się na Sefardyjczykow oraz Aszkenazyjczyków i że tylko ci pierwsi pochodzą z Judei. Aszkenazyczycy bowiem nie mają nic wspólnego z Semitami choć również podają się za Żydów.
    Mówiąc szczerze wcale mnie rozgorączkowanie kolegi nie zdziwiło bowiem doskonale pamiętam, jak coś ze dwa lata temu omal nie spadłem z krzesła, kiedy sam odkryłem tę prawdę o dzisiejszej społeczności żydowskiej. I, jak się nad tym dobrze zastanowić to faktycznie, wiedza o Chazarach nie jest specjalnie eksponowana, choć swego czasu stworzyli całkiem silne państwo i, w związku z tym, odcisnęli swe piętno na przyszłych pokoleniach. Rzecz w tym, że to piętno odczuwamy do dziś i to, niestety, w coraz straszniejszej formie. Dlatego też nauczyciele nie uczą dzieci w szkołach historii Chazarów, bowiem, jak sądzę, sami mało lub nic nie wiedzą o tym temacie. Co prawda w Nowej Encyklopedii Powszechnej PWN z 1995 roku jest krótka wzmianka o Chazarach ale już Internatowa encyklopedia „WIEM” jest znacznie bardziej ogólnikowa. Poza tym to ostatnie źródło wiedzy świadomie lub nie kłamie na temat pochodzenia Aszkenazyjczyków ale o tym to za chwilę. Problem oczywiście w tym, że na przestrzeni wieków wiedza ta musiała być świadomie ukrywana, tak, że dziś nawet nauczyciele jej nie znają. I, jak zawsze w takich wypadkach, musi być powód, dla którego tak się dzieje. Ale, zacznijmy od początku.
    Skąd Chazarowie biorą swe korzenie, dziś już nie bardzo wiadomo, choć większość znawców tematu zgadza się, że przybyli gdzieś ze środkowej Azji. Ogólnie określa się ich jako ludy Ugrofińskie lub Mongolsko – Tureckie. Byli ponoć wyjątkowo znienawidzeni w swym pierwotnym miejscu zamieszkania i w związku z tym, w wyniku nieustannych wojen z sąsiadami, zostali zepchnięci na zachód, w kierunku budzącej się do życia Europy. Na swej drodze do nowej ojczyzny nie szczędzili nikogo, utrzymując się z rozboju oraz haraczów, co, zdaje się, było ich nie tyle drugą co pierwszą naturą. Kiedy dotarli do brzegów Morza Czarnego zorientowali się, że okoliczne plemiona nie są zorganizowane w jakąś państwową jedność i w związku z tym, stanowiące łatwą zdobycz. I tak też się stało, w stosunkowo krótkim czasie Chazarowie podbili dwadzieścia pięć lokalnych plemion, zajmujących się głównie uprawą roli i łowiectwem a nie wojaczką i dlatego nietrudnych do ujarzmienia.
    Około roku 1000 A.D. Chazarowie tworzyli już silne państwo pomiędzy Morzem Czarnym i Kaspijskim, w rzeczy samej największe oraz najbogatsze we wschodniej Europie. Ich wpływy sięgały daleko wzdłuż rzek Wołgi oraz Donu, innymi słowy, ściągali haracz nawet od tak daleko położonych ludów.
    W sprawach religijnych, Chazarowie byli przykładowymi poganami, choć wyróżniała ich wyjątkowa gorliwość w czczeniu fallusa. Doszło nawet do tego, że choć było to plemię wyjątkowo agresywne, to kult siusiaka zaczął stopniowo podkopywać jego zdolności bojowe jak i rozkładać moralnie warstwy przywódcze. W tej sytuacji, aby zapobiec dalszej degeneracji swego narodu, w roku 730 A.D. chan Bulan zdecydował, że konieczne są głębokie zmiany. I tak, w ramach odbudowy plemiennego morale, Bulan zaprosił do Itil, stolicy Chazarii położonej przy ujściu Wołgi, przedstawicieli religii chrześcijańskiej (przybyłych z niedalekiego Bizancjum), islamskiej oraz talmudycznej. Każdy reprezentant wyznaniowy przedstawiał swe wierzenia a potem nastąpiła ponoć długa dysputa, mająca na celu przekonanie chana Chazarii, że to właśnie ta a nie inna religia jest słuszna czy też prawdziwa. Jedne źródła mówią, że w rezultacie polemiki chan Bulan zdecydował, że jego ludzie powinni przyjąć wiarę Talmudyczną. Inne twierdzą, że kuty na cztery nogi władca Chazarów, zorientował się, iż, z jednej strony, Talmudyzm był tolerowany tak w krajach islamskich jak i w Bizancjum a z drugiej, dawał religijną niezależność od sąsiadów, co znaczyłoby, krótko mówiąc, że u podłoża wyboru religii talmudycznej leżały względy polityczne. Są też znawcy tematu, którzy twierdzą, że najbardziej chanowi Chazarów spodobało się w wierzeniach Hebrajczyków to, iż ich Bóg, Jahwe, obiecał im panowanie nad światem, czyniąc z nich tzw. „naród wybrany.” Tak czy inaczej przyjął religię Hebrajczyków jako swoją własną a z nim, chcąc czy też nie, zmuszeni byli zrobić to samo wszyscy notable chazarscy, których było wtedy około 4 tysięcy. Swoją drogą musiało to wyglądać nieco zabawnie, kiedy tak wielka liczba chłopów chodziła kilka dni okrakiem po przymusowym obrzezaniu.
    Sam fakt masowej zmiany obowiązującej religii nie jest czymś nowym wszak Polanie za panowania Mieszka I przyjęli od Czechów chrześcijanizm. Niemniej pozostali Polanami a nie zaczęli udawać, że od teraz są Czechami albo, na przykład, Germanami. Natomiast w wypadku Chazarów, wraz ze zmianą wierzeń nastąpiło coś wręcz zdumiewającego: otóż chan Bulan postanowił, że Chazarowie są tzw. 13 zaginionym plemieniem hebrajskim czy też od tego czasu powinni za takowy uchodzić. Taki rozwój wypadków zdawałby się jednoznacznie wskazywać na to, że u podłoża zmiany religii leżało jednak przeświadczenie, że kiedyś Hebrajczycy będą panować nad światem.
    I tu dochodzimy do sedna sprawy, która to tak bardzo wstrząsnęła mym znajomym.
    Otóż do dziś społeczność żydowska, jak świat długi i szeroki, dzieli się na dwie główne grupy: Aszkenazyjczyków oraz Sefardyjczyków. Ci pierwsi nie mają nic wspólnego z narodem semickim, jakimi są Sefardyjczycy, bowiem, jak to już wyjaśniłem, są potomkami Chazarów.
    Zaś co do samych Sefardyjczyków to są to potomkowie Izraelitów, z Judei, których to tak surowo potraktował Hadrian, cesarz rzymski (76 – 138). Otóż w roku 132 A.D. Szymon Bar Kosiba stanął na czele ostatniego powstania Hebrajczyków (Bar Kochba) przeciwko rzymskim okupantom. Po początkowych sukcesach przyszedł czas porażki, zburzenia Jerozolimy (na jej miejsce Hadrian kazał wybudować nowe miasto Aelia Capitolina) oraz ostatniej walki w twierdzy Betar, w 135 roku, gdzie wraz z Szymonem Bar Kosibą zginęli niemal wszyscy obrońcy. Ostateczną represją rzymską był finalny rozdział Diaspory (z hebrajskiego Galut) czyli przymusowe wygnanie, które zaczęło się w roku 70 n.e. Stąd właśnie brały swój początek kolonie hebrajskie w rejonie basenu morza Śródziemnego. Jedna z nich została założona w Hiszpanii, gdzie doczekała się okresu rozkwitu aż do czasu kolejnego wypędzenia w roku 1492. I to właśni tych potomków Izraelitów, posługujących się językiem ladino, który był mieszaniną dialektu kastylijskiego oraz zapożyczeniach z hebrajskiego, nazywamy dziś Sefardyjczykami.
    Natomiast Aszkenazyjczycy pochodzą w prostej linii od Chazarów i ich językiem był i jest Jidysz (żargon), czyli mieszanina języka germańskiego, słowiańskiego, tu i tam przetykana hebrajskim. I bodajże największym nieporozumieniem w historii Polski jako kraju jest przekaz, że większość polskich Żydów przybyła z zachodniej Europy, gdzie byli systematycznie prześladowani. To znaczy fakt prześladowania Izraelitów nie podlega najmniejszej dyskusji, byli wypędzani bodajże ze wszystkich krajów Europy z wyjątkiem Polski, niemniej Sefardyjczyków było w naszej ojczyźnie akurat niewielu. Tak się bowiem składa, wbrew popularnym wierzeniom, że wypędzeni z Hiszpanii Sefardyjczycy osiedlili się we Włoszech, Portugalii, Anglii oraz Holandii. Natomiast, żeby zrozumieć masowy napływ Chazarów na tereny polskie, trzeba znowu cofnąć się do historii.
    Otóż na początku VI wieku n.e. dzisiejsze tereny Rosji europejskiej, były w posiadaniu szczepów Germańskich, przybyłych tu z dalekiej Danii oraz południowej Skandynawii. Po ciężkich walkach z Mongołami (Madziarami) doszli oni aż do Donu, który to obszar wtedy nazywali „Wielką Szwecją” i który na południu opierał się o państwo Chazarów. Wtedy też po raz pierwszy pojawiło się słowo „Rus”, pochodzące ze szczepu Alansów, od wiodącego rodu zwanego, Ruhs – As. Wysocy, germańscy blondyni nazywali siebie Waregami a w reszcie Europy znani byli pod nazwą Wikingów. Po kilku spokojnych latach, nagle i bez ostrzeżenia, Chazarowie uderzyli na Waregów, spychając ich na Północ. W odpowiedzi na atak, wkrótce przybyły ze Skandynawii drużyny Wikingów, niosąc pomoc oblężonym braciom. W roku 964 A.D. władcą Rusi został Świętosław, który pomimo młodego wieku był już znanym powszechnie jarlem, nieustraszonym w boju a jednocześnie przebiegłym i mądrym. Jako pierwszy cel swego panowania wyznaczył sobie pokonanie Chazarów, płacąc im w ten sposób pięknym za nadobne. I tak, w roku 965, wojownicy Ruscy wraz z Wikingami, pod dowództwem Świętosława runęli na południe jak grom z jasnego nieba i wkrótce doszczętnie rozgromili armię Chazarską. Zwycięstwo było tak totalne, że od tego czasu Chazaria przestała istnieć a niedobitki rozproszyły się po wschodniej i centralnej Europie i odtąd znani byli tam jako Aszkenazyjczycy a w Polsce Żydzi. Duża grupa Chazarów, która upodobała sobie dzisiejsze tereny Niemieckie, wkrótce zyskała sobie opinię najlepiej zorganizowanych oraz najzamożniejszych i to właśnie od nich pochodzi nazwa Aszkanaz – z hebrajskiego Germanie.
    Tak więc masy polskiego Żydostwa, szczególnie te na wschodzie kraju, w prostej linii pochodzą ze szczepów Ugrofińskich, które kiedyś zamieszkiwały tereny Azji. Natomiast jest prawdą, że z Izraelitami łączy ich wspólna religia a mianowicie Judaizm ale oprócz tego nic więcej. I co ciekawe, syjonizm czyli ideologia narodowego odrodzenia Hebrajczyków, powstał właśnie w kręgach Aszkenazyjczyków, choć mają oni takie prawo do Palestyny jak Warszawiacy do Kalifornii.
    Nie od rzeczy będzie także przypomnienie, że obecnie społeczność żydowska składa się z 85% do 92% Aszkenazyjczyków i tylko 15% do 8% Sefardyjczyków (zależnie od źródła informacji).
    Natomiast co do samych Chazarów, to choć niewiele po nich zostało w sensie cywilizacyjnym, niemniej w jednej dziedzinie okazali się prawdziwymi mistrzami. Otóż opanowali trudną sztukę handlu niewolnikami niemalże do perfekcji, w związku z czym jeszcze do niedawna zarzut, że obrót żywym towarem był domeną żydowską, ma, jak się wydaje, pewne pokrycie w historii.
    Podobnie zresztą dzieje się z legendarną już orgiastycznością hollywoodzką – jak się zdaje kult fallusa, pomimo zmiany religii na judaistyczną, jednak nie poszedł w zapomnienie.

    Zbyszek Koreywo

    Źródło: http://www.koreywo.com/chazarowie.htm

  3. Mieczyslaw Says:

    HITLER, ŻYDZI I RABIN LAPIN
    Chad Powers
    02.04.2008.
    Tłumaczył: Stanisław Terlecki, Chicago

    – „Chyba tylko jakiś świeży imigrant z Mongolii nie jest świadom roli, jaką ludzie noszący żydowskie nazwiska odgrywają w wulgaryzowaniu naszej kultury.
    Prawie każdy Amerykanin, zdaje sobie z tego sprawę, ale z uprzejmości nie mówi o tym głośno”.
    (Rabin Daniel Lapin „Our Worst Enemy,” Toward Tradition, January 20, 2005 r.)

    W naszej „wolnej”, zachodniej „demokracji” można bezkarnie znieważać Papieża, proroka Mahometa lub nawet samego Boga, rzucając oszczerstwa i oczerniając każdą „świętą krowę” (nie wyłączając hinduskiej). Jedyną transcendentną, niepodważalną świętością, poza zasięgiem publicznej krytyki, pozostaje Holocaust. W conajmniej siedmiu zachodnich państwach każdego można ukarać lub nawet posadzić w więzieniu za „poddawanie w wątpliwość” lub nawet „trywializację” Holocaustu. Stał się on obsesją Żydów, którzy uzurpują sobie prawo do uznania go za największe nieszczęście ludzkości, mimo że w czasie II wojny światowej zginęło conajmniej 64 miliony ludzi.

    Dla zrozumienia zjawiska wyniesienia Holocaustu na piedestał zachodniej cywilizacji, warto tutaj przypomnieć starą mądrość, która mówi, że:
    – „w każdej kulturze można zdobyć rzeczywistą siłę poprzez istnienie zakazanych spraw, o których nie wolno głośno mówić”.

    Rabin Daniel Lapin, ortodoksyjny Żyd, ośmielił się ujawnić pewną szokującą prawdę.
    Uznał mianowicie, że w co najmniej jednym przypadku Hitler miał rację, tzn. kiedy twierdził, że:
    – ”Żydzi tworzyli awangardę kulturalnej dekadencji w przednazistowskich Niemczech”.
    Innymi słowy, dotknął sprawy, o której nie wolno dyskutować publicznie:
    – współodpowiedzialności Żydów za prowokowanie niechęci do nich w społeczeństwie niemieckim, co skończyło się Holocaustem.

    Jak wszystkim wiadomo, szczególnie w „wolnej” zachodniej demokracji, nie wolno zgadzać się z Hitlerem, nawet kiedy ten mówił, że niebo jest niebieskie – jeżeli nie chcemy ponieść przykrych konsekwencji. Hitler i naziści trzymani są dzisiaj w jakimś próżniowym, ideologicznym opakowaniu. Jeżeli ktoś ośmieli się twierdzić że nie wszystko co Hitler sądził o Żydach wynikało z nienawiści, w dzisiejszym „judeo-centrycznym” świecie dostaje natychmiast etykietkę „nazisty”, którego celem jest wymordować Żydów.

    To co powiedział Rabin Lapin ma w rzeczywistości rewolucyjny charakter. Złamał on uznane reguły, twierdząc, że pogarda Hitlera do Żydów miała swoje uzasadnienie w kulturze przednazistowskich Niemiec. Wprowadza to mały promień światła do bardzo ciemnej izby. Światło to może nam uświadomić w jasny i uczciwy sposób moralne i racjonalne korzenie „antysemityzmu” wśród nie-Żydów, (ale również – wśród Żydów!).

    Rabin Lapin cytuje nawet z gorzką satysfakcją Hitlera, którego stanowisko stara się zrozumieć:
    – „Czy istniała jakaś forma brudu lub rozpusty, szczególnie w życiu kulturalnym, bez udziału chociaż pojedynczego Żyda? Im więcej dowiadywałem się o działalności Żydów w dziedzinie literatury, sztuki, prasy i teatru, tym bardziej utwierdzałem się w moim przekonaniu. Wystarczy popatrzeć na afisze i poznać nazwiska tych, którzy ukrywają się za reklamowaniem wyjątkowych śmieci. Czy dlatego Żydów nazywa się „narodem wybranym”? To, że 9/10-tych wszystkiego artystycznego brudu, literackich śmieci, teatralnych idiotyzmów pochodzi od ludzi, którzy stanowią 1/100 populacji naszego państwa jest faktem, którego nie można zignorować”.
    (Mein Kampf, Adolf Hitler, Rozdział II).

    Lapin cytuje Mein Kampf (książkę zakazaną w wielu państwach) aby zilustrować paralele pomiędzy udziałem Żydów w destrukcji tradycyjnych wartości niemieckich a obecną erozją kultury amerykańskiej przy udziale środowisk żydowskich w USA.

    Jednakże, Lapin dystansuje się od Żydów zsekularyzowanych, którzy jego zdaniem doprowadzili do podważenia kultury niemieckiej i obecnie amerykańskiej, poprzez odejście od szlachetnych korzeni żydowskiej religii.

    Lapin interpretuje słowa Hitlera w następujący sposób:
    – „Nie można usprawiedliwiać Hitlera i jego bandy, uznając, że jego maniakalna i mistrzowska propaganda współgrała z odczuciami większości wykształconych i kulturalnych Niemców w tym czasie. Ten potwór ani razu w „Mein Kamf” nie oskarża Żydów o udział w zamordowaniu Chrystusa 2 tysiące lat temu. Wiedział, że to zdarzenie ukryte w teologicznej tajemnicy nigdy nie skłoniłoby oświeconych ludzi do mordów.
    Zamiast tego, odwoływał się do oczywistych i niezaprzeczalnych faktów, znanych każdemu Niemcowi. To smutny fakt, że w weimarskich Niemczech kojarzono Żydów z dewiacjami seksualnymi w różnych postaciach wyrażanych przez żydowskich aktorów, reżyserów i producentów w berlińskich teatrach i kinach, podobnie jak obecnie to dzieje się na Broadway’u. Występuje oczywista analogia pomiędzy całym brudem w amerykańskiej współczesnej rozrywce a podobną sytuacją w przedwojennych Niemczech”.

    Jednym z najważniejszych tabu zachodniej kultury jest przyznać, że Hitler w czymkolwiek miałby rację. Ależ to okrutny, bezlitosny Hitler stał się całkowicie odhumanizowanym symbolem zła, łączącym w sobie cechy szatana, Darth Vadar, Władcy Ciemności Tolkiena, jeźdźca bez głowy, zombie, żądnych krwi przybyszów z Kosmosu, itp.
    W centrum tego matrixu znajduje się cierpienie Żydów, spowodowane przez nazistów, starannie chronione przed dociekliwymi badaniami, które próbowałyby dać odpowiedź na pytanie „dlaczego” – jakie ktokolwiek ośmielilby się postawić w stosunku do ulubionego plemienia Tory.
    Powstał białoczarny, dualistyczny schemat, który nie pozostawia miejsca dla żadnych pośrednich wyjaśnień. Z jednej strony mamy Władcę Ciemności, który spełnia swoją krwawą rolę w historii, z drugiej strony znajdują się zupełnie niewinni Żydzi, którzy wypełniają swoje męczeńskie przeznaczenie (chociaż ostatnio obraz ten jest nieco naruszony przez istnienie naszpikowanego bombami atomowymi Izraela).

    Rabin Lapin starannie podkreśla różnice pomiędzy tym co Hitler mówił a tym co robił.
    Na ile pozwala to żydowska konwencja, nie stawia znaku równości pomiędzy krytyką zachowania Żydów a zapędzeniem ich do pieców gazowych. Jakiś rodzaj „Holocaustu” mógl przecież pojawić się w każdej wojnie. Druga wojna światowa nie koncentrowała się na pojedynczej kwestii jak np. ocalenie Żydów. W krajach, gdzie toczyła się wojna każda lokalna ludność była narażona na zdziesiątkowanie.

    Oczywiście, że rabin Lapin jest niezwykłym człowiekiem i niezwykłym Żydem. Trudno byłoby znaleźć drugiego Żyda (lub kogokolwiek z respektowanych uczestników publicznego dyskursu), który dzisiaj w swojej argumentacji cytowałby Hitlera. I co tu dużo mówić, jedynie Żyd mógł sobie na to pozwolić.

    Ktoś mógłby pomyśleć, że Żydom, jako całości, zależy na zrozumieniu społecznych, politycznych lub psychologicznych prądów, które doprowadziły do powstania gwałtownych akcji politycznych, skierowanych przeciwko nim. Chyba powinni być oni zainteresowani znalezieniem lekarstwa, które raz na zawsze zlikwidowałoby wrogość wobec nich.

    Logiczne wydaje się, że poznanie uprzedzeń w stosunku do Żydów powinno wyeliminować zjawisko antysemityzmu – poprzez dyskusje, wzajemne zrozumienie, uznanie cudzych krzywd oraz budowanie atmosfery zaufania pomiędzy Żydami a chrześcijanami.

    Problem w tym, że społeczność żydowska jako zorganizowana grupa, wcale nie jest zainteresowana zrozumieniem przyczyn „antysemityzmu”. Wręcz przeciwnie, ogranicza się jedynie do potępiania i zwalczania tego zjawiska. Współczesne żydowstwo koncentruje się obsesyjnie na cenzurze oraz na tworzeniu mitu, celem przetrwania w darwinowskim sensie tego słowa, a dokładniej, w celu ocalenia własnego plemienia.

    Kluczowymi kwestiami dla zrozumienia współczesnej żydowskiej tożsamości są Holocaust i Izrael. Żydowska tożsamość religijna, etniczna lub rasowa poszerza się lub zawęża, zmieniając się ciągle, a kiedy opadnie kurz, pozostaje jedynie lęk przed wszechobecnym monstrum antysemityzmu, które stanowi filar żydowskiego samoodradzania się. Sercem współczesnego żydowstwa, jest zmilitaryzowane państwo Izrael, zaprzysiężone dla ochrony każdego Żyda i Żydówki, całego ich plemienia, kimkolwiek są i cokolwiek robią, i cokolwiek by to nie znaczyło.

    W tym tkwi puls całej współczesnej żydowskiej moralności: korupcja, dewiacje, wyzysk, oszustwo, zdrada – wszystko co służy obronie plemienia jest dozwolone.

    Uniwersalne zasady moralne odchodzą na drugi plan, tam gdzie pojawia się judeocentryczny nakaz histerycznej ochrony członków swojego plemienia przed jakimkolwiek atakiem. Obejmuje to również systematyczne cenzurowanie jakichkolwiek wypowiedzi, które uznanoby za „antysemickie”.

    Żydzi pozostają głusi na ostrzeżenia rabina Lapina, który przecież stoi po właściwej stronie i przemilcza rasistowskie aspekty judaizmu, niezbędne dla samookreślenia się ortodoksyjnego Żyda. Jednakże nie tylko on wydaje się zdawać sobie sprawę z nadchodzącego niebezpieczeństwa. Tym razem, nie nadchodzi ono ze strony nienawidzących Żydów barbarzyńskich gojów.

    Największym niebezpieczeństwem dla Żydów nie jest jakiś ‘antysemicki’ Frankenstein lub arabskie powstanie. Rabin Lapin dostrzega uczciwie zagrożenia moralne tkwiące wewnątrz samej społeczności żydowskiej. Wśród żydów zawsze panowała tradycja nienawiści do siebie samych (wewnętrzny „antysemityzm”), która jak echo towarzyszyła żydowskiej samoobsesji, samoułudy, samooszukiwania się.

    Tacy plemienni dysydenci jak Lapin są większym zagrożeniem dla żydowskiego dobrego samopoczucia niż jacyś „antysemici,” malujący czerwone swastyki, lub arabscy terroryści, przenikający do izraelskich osiedli. Gdyby uczciwi Żydzi (zostawmy na razie chrześcijan) chcieli sobie uświadomić ładunek hipokryzji, zakłamania, zniewag i paradoksów tkwiących w żydowskiej tożsamości i historii, musieliby się zapaść ze wstydu pod ziemię lub wyzbyć się niewyobrażalnych iluzji dotyczących ich własnego narodu. Świadomie lub nie, rabin Lapin idzie właśnie w tym kierunku. Rozpoczął od wyjaśnienia roli samych Żydów w prowokowaniu nienawiści do nich wśród Niemców.

    Wielu Żydów, pozbawionych kształtowanego nieustannie przez propagandę statusu „narodu-ofiary”, musiałoby opuścić żydowską „twierdzę przeciwko gojom” i zacząć szukać nowej tożsamości wśród zwykłych ludzi – „antysemitów”.

    ***
    Hitler, The Jews, and Rabbi Lapin
    by Chad Powers

    „You’d have to be a recent immigrant from Outer Mongolia not to know of the role that people with Jewish names play in the coarsening of our culture. Almost every American knows this. It is just that most gentiles are too polite to mention it.”
    — Rabbi Daniel Lapin, „Our Worst Enemy” (http://www.rense.com/general62/deb.htm) , Toward Tradition, January 20, 2005

  4. Mieczyslaw Says:

    Żydowscy Żołnierze Hitlera

    http://zydowscyzolnierzehitlera.blox.pl/2008/01/XVKSIAZKA.html

    I. ŻYDOWSCY ŻOŁNIERZE HITLERA
    Ponad 150,000 osób pochodzenia żydowskiego walczyło w szeregach wojsk III Rzeszy. Co więcej, odbywało się to za osobistym pozwoleniem Hitlera. Nie zawiódł się na nich. Do takiego wniosku doszedł młody historyk amerykański na podstawie setek wywiadów z niemieckimi kombatantami żydowskiego pochodzenia oraz tysięcy dokumentów wydobytych z niemieckich archiwów.
    Swoje rewelacje Bryan Mark Rigg opublikował w pracy Żydowscy żołnierze Hitlera: Nieznana historia nazistowskich praw rasowych oraz mężczyzn pochodzenia żydowskiego w wojsku niemieckim.[1]
    Już sam tytuł brzmi jak oksymoron.
    Co?
    Żydzi służący u Hitlera?
    Jest to dla większości zupełnie szokującym absurdem. Dla niektórych zapewne zabrzmi to jako jakieś antysemickie pomówienie, spisek.[2]
    Ale przecież tak nie jest. Większość z nas, a już napewno prawie każdy przeciętny człowiek, stara się zrozumieć świat w oparciu o rozmaite stereotypy. W pewnym sensie pomagają one nam funkcjonować, szczególnie na wstępnym etapie życia, który u człowieka inteligentnego i ciekawego nie trwa zbyt długo. Wraz z nabieraniem doświadczenia życiowego, w miarę upływu czasu, przestajemy się dziwić gdy napotykamy kolejnego szczodrego Szkota, nasz znajomy Anglik jest cholerykiem, a przyjaciel Amerykanin ani nie żuje gumy ani nie trzyma nóg na stole przy jedzeniu. Jednym słowem zaczynamy dostrzegać całą gamę ludzkich postaw, złożoność zachowań, czy uwarunkowań czynów. Konserwatysta dostrzega, że jądro istoty rzeczy pozostaje jasne, chociaż do pewnego stopnia zacierają się kontury zjawisk. Rozumiemy więc, że subtelnie skonstruowane paradygmaty to nie prostackie stereotypy, nawet jeśli mają ze sobą wspólne pewne podstawowe rzeczy. Na przykład, stereotyp „niekulturalnego Amerykanina” odzwierciedla do dużego stopnia brak kultury osobistej u młodego pokolenia, ludu szczególnie, ale oczywiście nie starej elity USA. Właśnie takim procesem budowania paradygmatu Niemców żydowskiego pochodzenia zajął się Bryan Mark Rigg. Autorowi chodziło o wzbogacenie naszej wiedzy o antysemityźmie, o eksterminacji Żydów – wbrew prostackim stereotypom. Jest to podejście naukowe bardzo nam bliskie.

    II. BADANIA WŁASNE
    A było tak. Chyba dekadę przed wydaniem książki na korytarzach uniwersytetów Ligi Bluszczowej (Ivy League) słyszeliśmy o badaniach Rigga. Nasza uczelnia, Columbia University, miała umowę z Yale. Każdy kto chciał od nas mógł jeździć tam; i odwrotnie. Jeden z gości wspomniał, że powstaje tam słabo udokumentowane magisterium o żydowskich żołnierzach Hitlera. Inspiracją tej pracy był film Agnieszki Holland „Europa, Europa.” Autor oparł się rzekomo jedynie na kilku wspomnieniach. Nic szczególnego. Ale mimo oporu swych profesorów Rigg zdecydował pisać na ten temat doktorat. Uparł się. Został sam.
    W 1994 /1995 byłem w Cambridge University w Anglii. Poszedłem posłuchać wykładu profesora Jonathana Steinberga. Specjalizuje się on we włoskim aspekcie eksterminacji Żydów podczas II wojny. Jako jeden z niewielu docenia rolę Papieża i Kościoła w akcji ratowania ludności żydowskiej. Wspomniał wtedy dwie interesujące rzeczy. Po pierwsze, w Australii brał udział w procesie Ukraińca z SS-Wachmannschaften oskarżonego o mordowanie Żydów w Winnicy. Ale ten wywinął się prokuraturze twierdząc, że go wtedy w mieście nie było. Pokazał też autentyczne dokumenty. Sędzia zwolnił oskarżonego, podatnik australijski zapłacił ponad 1 mln. dolarów kosztów tego procesu. Australijski wymiar sprawiedliwości nie zrozumiał, że daty były wedle kalendarza prawosławnego. SS-man jak najbardziej był obecny w rzeczonym czasie w Winnicy podczas mordów. Po drugie profesor Steinberg wspomniał krótko, że opiekuje się studentem, który pisze o żydowskich żołnierzach Wehrmachtu. Zrozumiałem, że chodzi o chrześcijan z żydowskimi przodkami, którymi zajmował się Rigg. W tym czasie już sam co nieco poszperałem, aby zorientować się, że Hitler w rozmaity sposób traktował różne osoby o żydowskich korzeniach. Zestawiłem też informacje z rozmaitych źródeł na ten temat.Wyśmienity sowietolog, profesor Robert Conquest opowiadał mi kiedyś, że na Krymie nie mordowano Karaimów, bowiem nazistowscy eksperci rasowi uznali, że są to Tatarzy wyznania quasi-mojżeszowego, a nie „prawdziwi” Żydzi. W tym wypadku religia miała Niemców nie obchodzić. Zgodnie z tą logiką w 1944 r. z Karaimów pragmatycznie utworzono przynajmiej jeden batalion w ramach Waffen-SS. Himmler wydał nawet specjalne pozwolenie aby Karaimscy SS-mani mogli odprawiać judaistyczne modły.[3] (Z innego źródła dowiedziałem się, że niemieccy Cyganie służyli w jednym na najbardziej krwawych oddziałów SS).[4]
    Przypomniałem też sobie, że o „rasowym” dylemacie Narodowych Socjalistów pisał Erich Maria Remarque. Według niego, parafrazując, zabicie niemieckiego pół-Żyda byłoby zabiciem pół-Niemca. Rozmawiałem na ten temat też z koleżanką ze studiów, Patricią von Papen. Opowiedziała mi o tym, że w Berlinie odbyła się demonstracja „aryjskich” rodzin „nie-Arian” i pod jej wpływem Gestapo zawiesiło deportacje części Niemców pochodzenia żydowskiego do obozów śmierci. Patricia później była konsultantką pracy Rigga.[5]
    Inna koleżanka z uczelni, Cäecilie Rohwedder, wspominała, że jej babcia, która była pochodzenia żydowskiego, przeżyła wojnę wcale nie ukrywając się. Zgadłem, że chroniła ją prominentna pozycja jej rodziny.[6]
    No i jak zwykle mamy też własne historie rodzinne. Podczas jednej z wizyt u moich powinowatych w Niemczech zwróciłem uwagę na zdjęcie przystojnego officera Luftwaffe: Leutnant Friedrich Heinrich Justinus Falcon Cajus Graf Praschma Freiherr von Bilkau zginął na polu bitwy 28 lipca 1944 r. pod Demsi na Łotwie. Jego babka po stronie matki była ochrzczoną angielską Żydówką. Teoretycznie, według standartów Hitlera, Friedrich kwalifikował się do gazu. W praktyce o pochodzeniu jego matki nikt niepożądany nie wiedział; jej dokumenty były niedostępne nazistowskim tropicielom czystości rasowej w III Rzeszy. Znajdowały się bowiem w Anglii i w Chinach.[7]
    Ale – jak mi powiedziała moja niemiecka rodzina – osoby żydowskiego pochodzenia mogły otrzymać specjalne zaświadczenie od Hitlera, uznające ich tzw. „aryjskość.” Na przykład, w taki sposób uniknęła obozu śmierci Melitta Gräfin Schenk von Stauffenberg.[8]
    Wiedziałem więc, że sprawy te są dużo bardziej skomplikowane niż powszechnie się wydawało. Nie miałem jednak zielonego pojęcia ani o rozmiarach ani innych szczegółach tego zjawiska. Na szczęście Bryan Mark Rigg w dużym stopniu uporządkował cały ten galimatias.

    III. METODOLOGIA I DEFINICJE
    Zabrał się do tego bardzo metodycznie. Na początku rozważył kwestię „kto jest Żydem.” Potem przedstawił problem asymilacji w Niemczech i Austrii, ze szczególnym naciskiem na służbę wojskową jako odzwierciedlenie najwyższego stadium asymilacji. W końcu Rigg opisał ewolucję polityki Hitlera w stosunku do tzw. „mieszańców” (Mischlinge), bogato ilustrując swoją opowieść historiami poszczególnych osób.
    Jego dzieło czyta się momentami trudno. Autor w logiczny i zimny sposób tłumaczy pseudonaukowe zasady „higieny rasowej” oraz inne narodowo-socjalistyczne meandry pseudo-intelektualne urągające nie tylko nauce, ale przede wszystkim naszej moralności zbudowanej na chrześcjaństwie. Rigg zdecydował się stosować nazistowską nomenklaturę:
    – „Aryjczyk”,
    – „35-procentowy Żyd” czy
    – „75-procentowy Żyd.”
    Oprócz tego historyk ten zbyt pewnie czuje się w biurokratycznym gąszczu III Rzeszy, konfudując czasami czytelnika. Na przykład używa terminologii dotyczącej rozmaitych typów zaświadczeń o „aryjskości”, której znaczenie tłumaczy dopiero pod koniec swego dzieła. W końcu Rigg opowiada o straszliwie podłych wyborach moralnych, wymuszonych przez system. Niesmaku takich informacji nie niwelują opowieści o bohaterstwie czy szlachetności poszczególnych osób.
    Zastanawiając się „kto jest Żydem?” Rigg odrzuca dwa „ekstremalne poglądy.”
    Po pierwsze, historyk nie zgadza się z założeniem, że „osoba z jakimikolwiek przodkami żydowskimi jest Żydem.” [9]
    Po drugie, autor zaprzecza opinii głównie ultra-religijnych wyznawców judaizmu, że „żadna osoba pochodzenia żydowskiego, która służyła w Wehrmachcie w ogóle nie mogła być Żydem.”
    Rigg słusznie podkreśla, że „Żydzi to nie ‘rasa’.”[10]
    Mimo, że ortodoksyjni rabini oraz władze Izraela uznają za Żyda tylko osoby zrodzone z żydowskiej matki, badacz przychyla się do szerszej interpretacji. Według niego rozwiązanie tej kwestii do dużego stopnia powinno opierać się na samookreśleniu. Czyli Rigg preferuje liberalne prawo wyboru. Jednocześnie jednak przynaje istnienie takich, którzy według prawa Halacha są Żydami, ale świadomie odrzucają swoje korzenie i zaprzeczają im z rozmaitych powodów (od samonienawiści do asymilacji).Większość tzw. „mieszańców” (Mischlinge) odrzucało identyfikację z Żydostwem. Uważali się za Niemców. Wielu popierało narodowy socjalizm. Wielu miało podobne uprzedzenia jak „aryjska” reszta ich rodaków. Bardzo często antysemityzmu Hitlera i NSDAP nie odnosili do siebie ale do tzw. „Wschodnich Żydów” (Ostjuden).
    W 1935 r. jeden z przywódców skrajnie prawicowej organizacji Narodowych Żydów Niemieckich zapewnił Hitlera, że „on i jego towarzysze walczyli aby nie wpuścić Ostjuden do Niemiec.” Kontynuował: „Te hordy wpół-azjatyckich Żydów” to „niebezpieczni goście.” Dlatego trzeba ich „bezwzględnie wyrzucić” z Niemiec.[11]
    A co na to Hitler?
    „Według doktryny nazistowskiej, podobnie jak w Halacha, żydowskość jest dziedziczna.” W III Rzeszy Żydów obwołano „rasą”.[12]
    Co więcej, wielu „czysto aryjskich” chrześcijanin, którzy przeszeszli na judaizm uznano za Żydów w sensie „rasowym” (Geltungsjuden).
    „Pół oraz ćwierć-Żydów,” którzy mieli „pełnych Żydów” za małżonków traktowano jako „pełnych Żydów.” Sprawy takie regulował najpierw paragraf aryjski (Arierparagraph), a potem ustawy norymberskie i rozmaite dekrety państwowe i rozkazy Hitlera.
    Dlatego, Rigg stwierdził, że:
    – W dyskusji na temat tej historii musimy stosować nazistowskie definicje o żydowskości bowiem w końcu liczyło się tylko to w co wierzyli Naziści. Większość osób wymienianych w niniejszej pracy nie określiłaby siebie jako Żydów czy częściowo Żydów. Ale tak definiowały ich teorie rasowe i polityka Hitlera. Tak więc omawiając tutaj kwestię żydowskości czynimy to wedle rasistowskiego prawa narodowo-socjalistycznego, a nie według definicji Halachy.[13]

    IV A. PRZYPISY DO ROZDZIAŁÓW I – III OPRACOWANIA
    [1] Bryan Mark Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers: The Untold Story of Nazi Racial Laws and Men of Jewish Descent in the German Military (Lawrence, Kansas: University Press of Kansas, 2002) [dalej cyt. Hitler’s Jewish Soldiers].[2] Gdy Rzeczpospolita (MT-O, “Jedni ginęli w Oświęcimiu, drudzy służyli w Wehrmachcie,” 3 grudnia 1996, s. 7) opublikowała krótki artykuł na temat badań Rigga, w redakcji rozdzwoniły się gniewne telefony.[3] Na ten temat zob. Natan Schür, History of the Karaites (Frankfurt am Main: u.a., 1992); Warren Paul Green, “The Nazi Racial Policy toward the Karaites,” Soviet Jewish Affairs 7 (1978): s. 36-44; Emanuela Trevisan-Semi, “The Image of the Karaites in Nazi and Vichy France documents,” Jewish Social Studies no. 32 (December 1990): s. 81-93.[4] Chodzi o pułk SS Oskara Dierlewangera. Wcielił on w 1945 r. w swoje szeregi niemieckich Cyganów – więźniów obozów koncentracyjnych. Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 165; French L. MacLean, The Cruel Hunters: SS-Sonder-Kommando Dirlewanger Hitler’s Most Notorious Anti-Partisan Unit (Atglen, PA : Schiffer Publishing, 1998).[5] Patricia to skarbnica wiedzy o starej elicie niemieckiej, oraz o III Rzeszy. Jej dziadek to katolicki konserwatysta Franz von Papen, wicekanclerz Niemiec.[6] Rohwedderowie byli rodziną zasłużoną dla przemysłu Niemiec. Detlev Rohwedder, ojciec Cäecilie, był jednym z najbardziej prominentnych przedsiębiorców przemysłu stalowego w Republice Federalnej Niemiec. Po upadku muru berlińskiego, podjął działalność polityczną. Został mianowany szefem Powiernictwa Własności (Treuhandlung) w b. NRD, czyli prywatyzował własność byłego państwa komunistycznego. Został zamordowany skrytobójczo przez lewacką bojówkę z Frakcji Armii Czerwonej w 1990 roku.[7] Prażmowie z Bilkowa byli szlachtą czeską herbu własnego (odmiana Rogali), z korzeniami w XI wieku. Pozostali katolikami, a po Białej Górze nadal służyli Habsburgom. W XVII w. zniemczyli się całkowicie, pisząc się Grafen von Praschma. Po 1870 r. odrzucili “von” w proteście przeciw masowemu przynawaniu szlachectwa przez Kaisera Wilhelma. Wynagrodzeni licznymi ziemiami przez Habsburgów, zamieszkali na Śląsku. Główną siedzibą rodu był Falkenberg (Niemodlin nad Siniawą); ojciec por. Friedricha, Cajus Maria Albrecht Michael Franz Graf Praschma, posiadał majątek Bad Warmbrunn bei Hirschberg (Cieplice Śląskie Zdrój pod Jelenią Górą). Mimo przejścia Śląska pod władanie Prus, Praschmowie nadal utrzymywali bliski kontakt z Wiedniem. Tradycyjnie wysyłali swoje córki na dwórki cesarzowej. Oprócz posiadłości ziemskich mieli kopalnie węgla i fabrykę ołówków. (W tym kontekście o Praschmach wspomina przynajmniej w jednaj ze swych książek w sposób raczej humorystyczny Gustaw Morcinek.) Gdy rotmistrz Cajus Graf Praschma popadł w długi karciane na początku XX wieku, jego ojciec, który zasiadał w pruskim Senacie załatwił zesłanie syna do Chin. Cajus wykładał tam w akademii oficerskiej. Poznał też w Tientsin swoją przyszłą żonę, Iris Kingscote, której ojciec Howard Kingscote był walijskim szlachcicem i pułkownikiem armii brytyjskiej, a matka Adeline Drummond Wolff przeszła w młodości z judaizmu na chrześcijaństwo. Cajus pobrał się z Iris; kilkoro z ich dzieci urodziło się w Chinach, a w tym Friedrich w Tientsin 14 kwietnia 1910 r. W czasie I wojny światowej Cajus – jako niemiecki oficer – został internowany przez Japończyków. Po wojnie powrócił z rodziną do Niemiec. Związany był z katolickimi kołami monarchistycznymi oraz z katolicką partią Zentrum. Friedrich działał w konserwatywno-nacjonalistycznej organizacji paramilitarnej Stahlhelm. Według przekazów rodzinnych, pod wpływem Praschmów, powiat Falkenberg głosował przeciw Hitlerowi jako jedyny w całej rejencji. Po zwycięstwie NSDAP Praschmowie nadal utrzymywali bliskie z kręgami opozycyjnymi. W 1933 r. ich powinowaty Ewald Freiherr von Aretin, znany monarchistyczny działacz i publicysta bawarski usiłował zorganizować Putsch przeciw Hitlerowi. Jego celem było odłączyć Bawarię od Rzeszy i przywrócić króla. Niestety Gestapo wpadło na trop spiskowców; von Aretin wylądował w KL Dachau. Przez von Aretinów Praschmowie byli też skuzynowani z wieloma innymi konserwatywnymi katolickimi przeciwnikami Hitlera, m.in. z rodziną von Bissing oraz von Stauffenberg. Zob. Walter v. Hueck (red.), Genealogisches Handbuch des Adels, tom 72, Genealogisches Handbuch Der Gräflischen Häuser, tom IX (Limburg an der Lahn: C.A. Starke Verlag, 1979), s. 350; Wolfgang Benz i Walter H. Pehle (red.), Lexikon des duetschen Widerstandes (Frankfurt am Main: S. Fischer Verlag, 1994), s. 332; Otto Graf Praschma, syna Friedricha, liczne rozmowy z MJCh, Frankfurt, Nowy Jork, Chicago, Warszawa, Los Angeles, 1993-2000.

    IV B. PRZYPISY DO ROZDZIAŁÓW I – III OPRACOWANIA
    [8] Potwierdza to Rigg, który ustalił, że “pół-Żydówka” hr. von Staffenberg była pilotem-oblatywaczem odznaczoną Żelaznym Krzyżem II Klasy. Zaświadczenie o “aryjskości” załatwił jej u Hitlera sam Göring. Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 180.[9] Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 2.[10] “The Jews are not a ‘race’; there are no genetic features that all Jews, and only Jews, share.” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 8.[11] „Dr. Max Nauman, a Jew and a retired World War I army major and founder of the militant right-wing organization of National German Jews, wrote Hitler on 20 March 1935 that he and his followers had fought to keep Ostjuden out of Germany. Naumann felt that these ‘hordes of half-Asian Jews’ were ‘dangerous guests’ in Germany and must be ‘ruthlessly expelled’.” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 12.[12] “Similar to Halakah, Nazi doctrine said Jewishness was inherited.” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 16.[13] “However, a discussion of history must use Nazi definitions concerning Jewishness because ultimately only what the Nazis elievd counted. Most of the people in this study would not describe themselves as Jews or partial Jews, but Hitler’s racial theories and policies did. Thus, when Jewishness is discussed in this study, it is according to the Nazi racial laws, not Halakic definitions.” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 18.Foto: http://www.bz-berlin.de/BZ/boulevard/2007/06/12/maskottchen-der-ss/maskottchen-der-ss.html

    V. CERTYFIKAT ARYJSKOŚCI
    III Rzesza operowała według zaiste orwellowskich zasad. Korzenie członków partii sprawdzano do 1800 r. Oficerów SS do 1750 r. W szczególnym przypadku jednemu partyjniakowi, który miał „semicki wygląd,” dowiedziono, że jakiś jego przodek poślubił Żydówkę w 1616 roku i wyrzucono go z funkcji państwowych. Jednocześnie – dla niektórych wybranych – Hitler oraz jego zaufani biurokraci wydawali certyfikaty „aryjskości.”
    Tzw. Genehmigungen były przeznaczone dla żołnierzy. Składało się to jako trzy osobne podania – prośbę o pozwolenie na kontynuację służby; prośbę o pozwolenie na kontunuację służby z możliwością awansu, oraz właściwy certyfikat „aryjskości,” czyli Deutschblütigkeitserklärung. Jego posiadacz mógł siebie określać jako Niemiec pełnej krwi – deutschblütig. Certyfikaty pierwszego i drugiego rodzaju zawierały zastrzeżenie, że Hitler zdecyduje po wojnie o ostatecznym losie danej osoby.
    Uzyskanie certyfikatu aryjskości nawet trzeciego typu nie oznaczało, że osoba taka stała się pełnoprawnym obywatelem III Rzeszy. Po pierwsze, częstokroć członkowie jego rodziny nie byli przecież automatycznie zaliczani w poczet „Aryjczyków.” Zdarzało się nawet, że brat dostawał certyfikat, a siostra nie. Po drugie, nowo kreowany „Aryjczyk” miał zakaz wstępowania do NSDAP oraz nie mógł zostać rolnikiem. O ile chciał awansować w wojsku ponad stopień pułkownika musiał ubiegać się o osobne pozwolenie.[1]
    Aby wdrażać w życie nowe ustawy oraz kontrolować ich wykonanie, a przede wszystkiem aby wyszukiwać w archiwach potrzebne dokumenty, stworzono urząd rasowy (Rassenamt) oraz rozmaite inne biura. W ciągu roku (1933-34) liczba biurokratów od „rasy” wzrosła z 27 do 126 osób. Można szacować, że po 1938 było ich conajmniej dziesięć razy więcej. Podatnik niemiecki miał zapłacić 80 milionów marek za badania genealogiczne każdego obywatela.[2]
    Biurokraci częstokroć byli dosłownie zawaleni robotą. W związku z tym czasami zwracali się do pomoc do Jakuba Jacobsona, dyrektora Centralnych Archiwów Żydów Niemieckich. Ten – mimo swego żydowskiego pochodzenia i wyznania – wypełniał swoje obowiązki raczej niechętnie, choć zgodnie z obowiązującym prawem.[3]
    Polityka nazistowska wobec Mischlinge (mieszańców) w siłach zbrojnych ulegała stałej modyfikacji. Jej różne aspekty były pełne sprzeczności. Z jednej strony polityka zaostrzała się zgodnie z sukcesją wpowadzanych antyżydowskich praw. Z drugiej – po wrześniu 1939 r. – pragmatyczne wymogi wojny powodowały pewne jej cykliczne łagodzenie. Zwycięstwa niemieckie przynosiły ponowne natężenie dyskryminacji. Ale klęski też, a już szczególnie nieudany zamach na Hitlera w lipcu 1944 r. Wtedy stało się jasne, że Hitler chciałby eksterminować „mieszańców.” Wcześniej, jeszcze w 1942 r. wydawało się, że nazistów może zadowolić „tylko” ich sterlizacja.

    VI. TZW. „MIESZAŃCY” – MISCHLINGE CZ. I
    Dlaczego służyli Hitlerowi?
    Wydaje się, że obecność osób pochodzenia żydowskiego w wojsku III Rzeszy była logiczną kontynuacją długofalowego trendu asymilacyjnego. Przecież patrioci niemieccy żydowskiego pochodzenia (i religii) brali udział w walkach przeciw Napoleonowi. Potem nastąpił szalenie szybki proces asymilacji, konwersji, ożenków, oraz niemczenia się wśród ludności żydowskiej. Germanizacja szła w parze ze wzrostem patriotyzmu, zrozumienia obowiązku w stosunku do narodu.
    Niemcy żydowskiego pochodzenia walczyli w wojnach z Danią, Austrią, Francją, a szczególnie w I wojnie światowej (zginęło wtedy za Niemcy więcej osób pochodzenia żydowskiego niż padło za Izrael we wszystkich wojnach z Arabami). Automatycznie też – mimo dyskryminacji przez NSDAP – wielu z nich stanęło do szeregu aby walczyć w czasie II wojny. Przecież czyny Hitlera w ciągu swych pierwszych lat u władzy, do 1939 r., nie mogły doprowadzić do gwałtownej zmiany mentalności większości, do de-asymilacji. Takowa, o ile miała miejsce, nastąpiła po wojnie, po Zagładzie. Do wojny Niemcy żydowskiego pochodzenia byli po prostu Niemcami.
    Przeciętny Mischling czuł, pracował i myślał jak przeciętny „aryjski” Niemiec w tamtym czasie. Hans Gerlach napisał: „Rodzice wychowali mnie jako prawdziwego Niemca w miłości do Führera oraz Ojczyzny.”[4]
    Jego kolega, Dieter Bergmann myślał podobnie: „Zwyciężamy!… Muszę wierzyć w to zwycięstwo ponieważ poświęciłem dla niego tak wiele. Także wierzę w nie bowiem goreje we mnie miłość do Ojczyzny.”
    A kto był wrogiem?
    Jüdische Kapitalistenschweine.[5]
    Tak pisała wtedy osoba, która nie tylko była Żydem, ale również homoseksualistą. Co więcej, zdawał on sobię sprawę z tego, że „nie mogę być całkowicie optymistycznie nastawiony co do finału wojny. Naziści chcą się mnie pozbyć.” [6]
    Mimo takich sprzeczności, nie przestał być Niemcem.
    Rigg odkrył, że „były niemiecki kanclerz, Helmut Schmidt, porucznik Luftwaffe w czasie II wojny… przyznał, że gdyby nie miał żydowskiego dziadka, zostałby nazistą.”[7] Hans Herder wpadł w głęboką depresję, gdy dowiedział się, że ma żydowskiego dziadka. „Mówię ci uczciwie, że nie lubię Żydów,” powiedział Riggowi w 1996 r.[8]
    Jego koledzy winią Ostjuden albo Ortodoksów za anty-semityzm.[9]
    Jednak żołnierz Wehrmachtu, z jednym żydowskim rodzicem, stwierdził: „generalnie rzecz biorąc Mischlinge są bardzo anty-semiccy.”[10]
    Inny wojskowy o żydowskich korzeniach dodał: „większość Mischlinge czuli się bardziej Niemcami niż Żydami…. Niektórzy z nich chętnie wstąpiliby do SS gdyby nie byli skalani żydowską krwią.”[11] Powiedzmy, że taka postawa odzwierciedlała skrajność wśród Niemców żydowskiego pochodzenia. Inną skrajnością byli tacy jak „pół-Żyd” Herbert Lefévre. Z pozoru zachowywał się jak wielu innych. Wstąpił do Sturmabteilung (SA) i był wiernym członkiem partii narodowo-socjalistycznej. Lefévre otrzymał certyfikat „aryjskości” od Hitlera. W czasie wojny służył jako podoficer w Kriegsmarine. Był kucharzem. Nielegalnie dokarmiał tych członków załogi, którzy pozytywnie odpowiadali na jego homoseksualne zaloty. Przyłapano go i powieszono, a jego żydowskie pochodzenie – mimo uprzedniego błogosławieństwa Hitlera – posłużyło jako dodatkowy dowód oskarżenia. W innym wypadku mężczyzna, którego wykluczono z wojska, ale który miał warunkowy certyfikat „aryjskości” został zesłany do Auschwitz gdzie zginął. Jego „zbrodnia”?
    Przespał się z pełną „Aryjką”.
    Czyli osoby pochodzenia żydowskiego, które miały „certyfikaty” znajdowały się stale pod lupą. Karano takich znacznie surowiej niż przeciętnych „Aryjczyków.” W wielu wypadkach rewelacje o żydowskich przodkach były wielkim szokiem dla Mischlinge. W prawie wszystkich wypadkach rodziny uciekały się do rozmaitych forteli aby przez protekcję możnych III Rzeszy uzyskać certyfikat „aryjskości”. Udało się to feldmarszałkowi Erhardtowi Milchowi, który pełnił funkcje Sekretarza Stanu do spraw Lotnictwa. Po prostu w 1933 r. jego matka poszła na policję i zeznała, że jej sześcioro dzieci pochodzi z kazirodczego stosunku z jej aryjskim wujkiem, a nie z jej żydowskim mężem. Milch do końca wojny sprawował jedną z najwyższych funkcji w hierarchii III Rzeszy. Za jego plecami dalej szeptano jednak, że jego matka, z domu Rosenau, też jest Żydówką. W innym wypadku wydano certyfikat „aryjskości” dzieciom żydowskiego ojca i „Aryjki” po tym jak „mój własny brat [Heinz Löwen] poszedł na Gestapo i stwierdził, że nasza matka to dziwka, która pracowała jako prostytutka.”[12]
    Heinz zginął w szeregach Waffen-SS, a jego brat przeżył wojnę jako podoficer wojsk pancernych. Generał Helmut Wilberg uważał, że żydowscy „mieszańcy” to dzieci ze związku murzyńsko-hiszpańskiego. Wilberg przeżył szok w III Rzeszy, gdy prawo norymberskie przypomniało mu o jego żydowskiej matce. Chciał dalej służyć Niemcom. Był zupełnie zagubiony.

    VII. TZW. „MIESZAŃCY” – MISCHLINGE CZ. II
    Historia Mischlinge to studium sprzeczności i kontrastów. Prawa norymberskie i poszukiwanie oraz odkrywanie żydowskich korzeni wśród Niemców, a następnie nakręcająca się spirala eksterminacji, doprowadziły do samonienawiści, samobójstw, gorzkich rozwodów, degrengolady moralnej, ale również do aktów bohaterstwa oraz wzorowej lojalności. Większość najpewniej usiłowała oszukać system.
    Częstokroć przeprowadzali fikcyjny rozwód, ale kontynuowali pożycie małżeńskie. Zwykle tacy przeżywali. Mniej szczęścia mieli ci, których powoływano do służby w karnych kompaniach (Frontbewährungseinheiten, albo żartobliwie Himmelfahrtskommandos-komando Wniebowstąpienia), szczególnie na froncie wschodnim. Większość z nich zginęła. Lecz wielu walczących w normalnych oddziałach zwolniono do 1943 r. zgodnie z dekretami z 8 i 20 kwietnia 1940 r.
    Niektórzy zwolnieni z Wehrmachtu „mieszańcy” powrócili do Rzeszy do „normalnego życia.” Uczyli się, pracowali, bawili, oraz uprawiali seks z samotnymi dziewczynami i żonami „aryjskich” żołnierzy frontowych.[13]
    Ale dochodziło też do takich tragedii, że synowie walczyli na froncie, a ich krewnych z Rzeszy wysyłano do gazu w Generalnym Gubernatorstwie. Bywało też jednak tak, że jeśli syn-„mieszaniec” bohatersko zginął na froncie, to według dekretu Hitlera z marca 1941 r. jego rodzice z mieszanego małżeństwa nie podlegali represjom.[14]
    Oto garść przykładów, ilustrujących pełną sprzeczności rzeczywistość totalitarną III Rzeszy:
    Podczas kłótni rodzinnej „aryjski” ojciec nawrzeszczał na swego Mischling- syna: „Won mi stąd parszywy Żydzie!”[15]
    „Aryjska” ciotka powiedziała swemu „mieszanemu” siostrzeńcowi: „Mój drogi, uważam, że takich jak ty należy eksterminować aby nasza ojczyzna zachowała swą czystość i zwyciężyła nad spiskiem marksistowsko-żydowskim. Przykro mi, mój drogi. Sam wiesz, że cię kocham.”[16]
    Z drugiej strony, rozżaleni antysemityzmem żydowscy dziadkowie odbijali sobie na swych „mieszanych” wnukach, nawet tych o żydowskich matkach. „Helmut Kopp pamiętał jak jego żydowski dziadek zdzielił go batem i nazwał gojem.”[17]
    Według Rigga do tego dochodził aspekt żydowskiej odrębności religijnej. „Nie należy się dziwić, że niektórzy ortodoksyjni Żydzi pozytywnie ustosunkowali się do praw norymberskich ponieważ one zapobiegały ożenkom z niewiernymi.”[18]
    Porucznik Walter Lebram popełnił samobójstwo na wieść o tym, że według paragrafu aryjskiego (Arierparagraph) nie może służyć w armii. Generał Karl Zukertort wystąpił o certyfikat „aryjskości” w 1939 ale odszedł z wojska w 1941 r. dowiedziawszy się, że sprawa jego zostanie załatwiona dopiero po wojnie. W końcu Hitler przyznał mu certyfikat w 1942 r. Zukertort zdecydował jednak nie wracać na służbę. Tymczasem jego brat, generał Johannes Zukertor pozostał w wojsku jako jeden z wyższych oficerów artylerii. Zaszczute jadowitą kampanią nienawiści „w pełni żydowska” żona i teściowa „ćwierć-Żyda” admirała Bernharda Rogge popełniły samobójstwo. W 1939 r. Rogge uzyskał „aryizację” i wiernie służył Hitlerowi. Pod naciskiem przełożonych gen. Bernhard Kühl rozwiódł się ze swoją żydowską żoną, która wyemigrowała do USA. Kapitan Kriegsmarine Arnold Techl odmówił wypełnienia takiego rozkazu i został zdymisjowany. Mąż „pół-Żydówki” gen. Gotthard Heinrici nigdy się nie rozwiódł. Zarówno jego żona jak i dzieci nagrodzono patentami „aryjskości”. Potem, wiosną 1945 r., gen. Heinrici desperacko bronił linii Odry i samego Berlina przed Sowietami. Podczas gdy Horst Reinhard udawał „ćwierć-Żyda” służąc w Wehrmachcie, jego ojciec dostał przydział jako sierżant sztabowy armii do oddziału wartowniczego SS w obozie koncentracyjnym Flossenburg. „W pełni żydowska” matka Horsta zamieszkała w barakach załogi wraz ze swoim mężem. Cała rodzina przeżyła wojnę.[19]
    Częstokroć Mischlinge czuli się odrzuceni zarówno przez Żydów jak i „Aryjczyków.” Na przykład, w 1938 r. Hannah Klewansky poszła na Gestapo w poszukiwaniu ojca. Gestapowcy wysłali ją do gminy żydowskiej. Pracownicy gminy pokazali jej drzwi, bo ojciec jej był konwertytą. Klewansky powróciła ze swą prośbą na Gestapo, gdzie wściekli policjanci pobili ją i zgwałcili.
    Z drugiej strony „mieszańcy” stale używali uzyskane od Hitlera certyfikaty „aryjskości” aby pomagać członkom swojej rodziny. Porucznik Jürgen Krackow trzykrotnie ocalił swego „pół-Żyda” ojca od deportacji, dosłownie wyciągając go ze szpon Gestapo. Porucznik H. Ruge wyciągnął brata z obozu. W 1943 r. porucznik broni pancernej Joachim Cohen odwiedził swego ojca w Sachsenhausen. Zwrócił się też do zdumionego komendanta o protekcję dla ojca.[20]
    Ze swoich badań nad Mischlinge Rigg wywiódł, że:
    – Wśród pół-Żydów o żydowskich ojcach istniało dużo większe prawdopodobieństwo przywiązania do judaizmu niż u tych, którzy mieli żydowskie matki, a którzy według Halachy byli Żydami. Fakt ten pokazuje, że Halacha pod wieloma względami była opóźniona w stosunku do społecznej rzeczywistości. Wierzenia religijne ojca wpływały na wychowanie dziecka bardziej niż wierzenia matki. Być może tak było z powodu ogólnie patriarchalnego charakteru niemieckich ognisk domowych. To potwierdza fakt, że większość mężczyzn, którzy byli obrzezani, a których zbadaliśmy w niniejszej pracy, mieli żydowskich ojców.[21]

    VIII. PRZYPISY DO ROZDZIAŁÓW V – VII OPRACOWANIA
    [1] Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 201, 211, 214-15, 219.[2] Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 102.[3] „Ironically, when the Nazis wanted to prove that a non-Aryan served in the Wehrmacht, they sometimes enlisted the help not of a Nazi organization but of a Jewish one. The director of the Central Archives of German Jews, Jacob Jacobson, helped the Nazis in their racial research.” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 92-93.[4] “My parents have raised me as a true German and to love the Führer and the Fatherland.” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 40.[5] “We are conquering!… I must believe in this victory, because I’ve sacrificed so much for it. I also believe in it because of my burning love for the Fatherland.” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 124.[6] “I cannot be entirely optimistic about the outcome of the war. The Nazis want to get rid of me.” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 125.[7] “Former German Chancellor Helmut Schmidt, a Luftwaffe first lieutenant during World War II,…. admitted that without his Jewish grandfather, he could have become a Nazi.” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 43.[8] “I tell you honestly, I don’t like Jews.” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 24.[9] Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 48.[10] “Generally, Mischlinge are very anti-Semitic.” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 25.[11] “Most of the Mischlinge felt more German than Jewish and… some… would have gladly joined the SS had they not been tainted by Jewish blood.” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 25.[12] “My own brother [Heinz Löwen] went to the Gestapo and claimed that our mother was a slut and had been a prostitute.” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 31.[13] Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 132-33, 150.[14] Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 129.[15] “Out, you dirty Jew!” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 34.[16] “My dear boy, I think people like you must be exterminated if our fatherland is to remain pure and victorious against the Marxist-Jewish conspiracy. Sorry, my dear boy. You know I love you.” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 37.[17] „Helmuth Kopp remembered how… his Jewish grandfather, Louis Kaulbars, hit him with a whip and called him goy.” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 34.[18] “It was not surprising that some Orthodox Jews welcomed the Nuremberg Laws because they prevented intermarriage.” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 35.[19] Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 82, 103, 166, 254.[20] Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 140-41.[21] “From this study, half-Jews with Jewish fathers were more likely to feel a connection with Judaism than those with Jewish mothers, who by Halakah were Jews. This fact shows that Halakah in many respects was out of step with social reality – namely, that a father’s religious convictions influenced a child’s upbringing more than the mother’s did. Perhaps this was because of the generally patriarchal nature of most German households. This is corroborated by the fact that most in this study who were circumcised had Jewish fathers.” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 32.

    IX. BOHATEROWIE III RZESZY
    Rigg twierdzi, że większość zbadanych przez niego żołnierzy chciało się wykazać, udowodnić, że są godni miana – „Niemiec”, że ich żydowskość nie istnieje. Bo według stereotypu Żyd to przecież tchórz. A więc walczyli z niezwykłą zażartością, narażając się często dużo bardziej niż „Aryjczycy.”
    Spośród dwóch lub trzech milionów tzw. Mischlinge w III Rzeszy, przynajmniej 150 tys. osób pochodzenia żydowskiego (a w tym – jak obliczono, conajmniej 6019 „pełnych Żydów” lecz na fałszywych, „aryjskich” papierach) walczyło w armii Hitlera.[1]
    Rigg zbadał dokładnie aż 1671 przypadków żołnierzy-Żydów i Mischlinge (a w tym 26 członków NSDAP). 163 z nich zginęło. 279 odznaczono za odwagę, z czego aż 15 Krzyżem Rycerskim. „Pół-Żyd” ppłk. Walter Hollaender na czele swego pułku ocalił korpus armijny Wehrmachtu od totalnej klęski pod Kurskiem w lipcu 1943 r. „Ćwieć-Żyd” admirał Bernhard Rogge był chyba jednym z najbardziej słynnych piratów III Rzeszy, chlubą Kriegsmarine. Pod koniec wojny pomógł on ocalić miliony niemieckich uciekinierów i uchodźców z państw bałtyckich, Prus i Pomorza. „Pół-Żyd” i kawaler Krzyża Rycerskiego generał Günther Sachs dowodził 12 dywizją artylerii przeciwlotniczej. „Ćwierć-Żyd” generał Hans-Heinrich Sixt von Armin dowodził 113 dywizją piechoty pod Stalingradem i również zasłużył sobie na Krzyż Rycerski. „Pół-Żyd” generał Helmut Wilberg odznaczył się już podczas swojej służby jako szef operacji w sztabie Legionu Kondor w Hiszpanii (1936-1937). Tak jak wspomniany już „pół-Żyd” feldmarszałek Milch, gen. Wilberg położył wielkie zasługi w rozwój sił powietrznych Luftwaffe. Odwrotnie niż Milch, który „był fanatycznym i entuzjastycznym nazistą bezwzględnie ufającym Hitlerowi,” gen. Wilberg był przeciwnikiem systemu.[2]
    Wśród niższych stopniem „mieszańców” na przykład Hauptmann Siegfried Simsch mający na koncie 95 strąceń, był asem Luftwaffe. We wrześniu 1939 r. kanonier Dietmar Brücher odznaczył się pod Tomaszowem wyciągając rannych kolegów spod ostrzału. W sierpniu 1941 r. pod Humaniem, mjr. Robert Borchard na czele swej kompanii czołgów w beznadziejnej sytuacji powstrzymał sowiecki kontratak. Wyróżniono go Krzyżem Rycerskim. „Pół-Żyd” kpt. Karl Henle dosłużył się Żelaznego Krzyża za odwagę, zginął na polu bitwy. Henle to ciekawy przypadek. Był porucznikiem, gdy wprowadzono paragraf aryjski w wojsku. Dano mu możliwość pozostania w armii w stopniu szeregowego. Odmówił. W 1939 r. powołano go do wojska ponownie w stopniu oficerskim. W 1941 r. Hitler dał mu certyfikat „aryjskości.” Henle służył wiernie, bo wierzył, że ochrania swego ojca od deportacji. Inny oficer, kapitan Erich Rose był nie tylko patriotą niemieckim, ale również ostrym antykomunistą. Walczył przeciw czerwonym podczas rewolucji i wojny w Hiszpanii (1936-39). Służył potem jako łącznik między Wehrmachtem a frankistowską Błękitną Dywizją na froncie wschodnim. Hitler odmówił wydania certyfikatu „arianizacji” jako „75% Żydowi.” Rodziców kpt. Rose zagazowano w Auschwitz. Niedługo potem on sam zginął w walce z Sowietami. „Jestem świnią,” powiedział o sobie frontowym przyjaciołom, szarpany dylematem moralnym swego wkładu do walki za Hitlera.[3]
    Często więc byli to bohaterowie wbrew sobie. Służąc w wojsku, chcieli pomóc swoim żydowskim rodzinom. Jednocześnie, jak twierdzi autor pracy, wielu takich żołnierzy „czuło, że zdradza tych właśnie ludzi, których chcieli ochronić.”[4]
    Walczyli przecież o zwycięstwo Hitlera. Wydaje się jednak, że takie uczucia przyszły dopiero stopniowo, wraz ze wzrostem świadomości o prześladowaniu Żydów, o holokauście, o okropieństwach wojny, o celach Hitlera. Z drugiej strony, aby skomplikować sprawę, wspólna walka spowodowała, że większość Mischlinge czuła potężne więzy koleżeństwa frontowego łączące ich z „Aryjczykami”. Co więcej, honor żołnierski powodował, że walczący czuli się związani przysięgą: „Składam przed Bogiem to święte przyrzeczenie, że będę bezwzględnie posłuszny Adolfowi Hitlerowi, Wodzowi Rzeszy Niemieckiej i Ludu, Naczelnemu Wodzowi Sił Zbrojnych, oraz, że jestem gotowy, jako dzielny żołnierz, stale ryzykować swe życie dla mej przysięgi.”[5]
    Chociaż Rigg skoncentrował się na wojsku, lotnictwie i marynarce wojennej, od czasu do czasu wspomina o niemieckich Żydach i Mischlinge w formacjach partyjnych SA, SS i policji. Generalnie, „pół-Żydów nie usunięto z rezerwowych oddziałów policji aż do października 1942 r.”[6]
    Wbrew rozkazowi o czystce nieznana liczba Mischlinge pozostawała w szeregach SA do końca wojny. Niektórzy z nich zajmowali prominentne stanowiska, jak choćby Felix Bürkner w samej berlińskiej centrali organizacji.[7]
    Najbardziej kontrowersyjny jest udział osób pochodzenia żydowskiego w SS. Wspomniałem już Heinza Löwen, który skłamał, że jego matka była prostytutką, aby móc jako “Aryjczyk” służyć w Waffen-SS. Na lepszy pomysł wpadł “czysty Żyd” Karl-Heinz Löwy. Ten zmienił nazwisko na Werner Grenacher, udawał “Aryjczyka”. Został z poboru wcielony do 6 dywizji górskiej SS. Z wyboru i z aprobatą przełożonych w tej formacji znalazł się “ćwierć-Żyd” SS-Obersturmbannführer Peter Sommer, wcześniej oficer Wehrmachtu. Chyba najbardziej szokujący przykład Żyda, który ukrył się w SS to Elke Sirewiz, który jako SS-Obersturmführer Fritz Scherwitz został komendantem obozu koncentracyjnego na Łotwie.
    Rigg zbadał też plotki oraz oskarżenia o żydowskie pochodzenie kilku prominentnych polityków i wojskowych III Rzeszy. Historyk krytycznie rozważył dostępne dowody na temat rzekomo żydowskiego pochodzenia takich nazistowskich notabli jak generał SS Reinhard Heydrich, czy sam Hitler. Rigg doszedł do wniosku, że – o ile nie wydobędziemy na światło dzienne nowych dokumentów – to nic nowego do debaty nie może on wnieść. Jednym słowem, nie możemy wykluczyć, że mieli oni żydowskich przodków, ale nie możemy też tego udowodnić. Jednak bez względu na stan faktyczny „Hitler obawiał się, że plotki o jego żydowskiej przeszłości mogły być prawdą… Być może, że ten kryzys samookreślenia spowodował, że Der Führer wydał tak wiele certyfikatów, które chroniły przed nazistowskimi prawami rasowymi.”[8]
    Według speców rasowych z SS, feldmarszałek Erich von Meinstein miał na nazwisko von Lewinski i został zaadoptowany przez rodzinę Meinsteinów. Adiutant Meinsteina, Alexander Stahlberg, który sam jest pochodzenia żydowskiego, twierdził w 1994 r., że nazwisko feldmarszałka wywodzi się od hebrajskiego słowa „Levy” – lew. Nie jest to wcale pewne, bowiem jego teczka w kartotece SS została częściowo opróżniona, a inne papiery zniknęły. W każdym razie Meinstein był jednym z niewielu, którzy od początku aktywnie starali się pomagać Mischlinge.[9]

    X. POMOC I AWANSE
    Według Rigga, „zwykle przyjaźń odgrywała największą rolę w udzielaniu pomocy mieszańcowi przez [nazistowskiego] notabla.”[10]
    Oprócz v. Meinsteina, niektórzy inni zawodowi wojskowi – jeszcze przed wojną – pomagali swym kolegom i podwładnym pochodzenia żydowskiego. W większości byli to konserwatyści, jak gen. Seegers, gen. Erwin von Witzleben, czy gen. Werner von Fritsch. Ten ostatni był antysemitą, lecz „nie lubił Hitlera i jego ‘kumpli’.”[11]
    Czasami pomoc wynikała z szacunku czy też litości do petenta. W taki sposób sam SS-Obersturmbannführer Adolf Eichmann zlitował się nad ciężko rannym porucznikiem Ernstem Pragerem i – widząc jego liczne odznaczenia bojowe – pomógł jego wujkowi w obozie koncentracyjnym.[12]
    Bardzo często za aktem pomocy stały więzy rodzinne. Na przykład, generał SS Curt von Gottberg wstawił się za swym bratankiem Wilhelmem. “Pomógł on nie tylko jemu, ale też i jego bratu oraz sześciu kuzynom uzyskać Deutschblütigkeitserklärung (certyfikat o czystej rasowo krwi) wiosną 1940 r.”[13]
    Gen. Curt von Gottberg wkrótce wsławi się masowymi mordami na Żydach. W biurokracji partyjno-rządowej sabotaż ustawy norymberskiej uprawiał Bernhardt Lösener, wysoki urzędnik w Rassenamt. Przestrzegał o “katastrofalnych reperkusjach społecznych”, jakie wywołają prześladowania Niemców pochodzenia żydowskiego, którzy bohatersko walczyli na frontach I wojny światowej, oraz tych, którzy ofiarnie wspomagali NSDAP przed zdobyciem władzy przez Hitlera.[14]
    Tacy wysoko postawieni naziści jak admirał Erich Raeder czy Luftmarschall Hermann Göring bezkarnie pozwalali sobie od czasu do czasu na protekcję swych faworytów. Ba! Szef SS i policji Heinrich Himmler zwolnił z obozu koncentracyjnego Żyda, profesora Fritza Pringsheima, do którego czuł sympatię, a potem pomógł mu wyemigrować. Wiele certyfikatów “aryjskości” przyznał sam Hitler. Szczególnie dotyczyło to rannych i wyróżnionych żołnierzy, oraz takich, którzy byli fizycznie najbliżsi “aryjskiemu ideałowi.” Ale zdarzyło się, że Der Führer uwolnił w pełni żydowską babkę trzech udekorowanych za waleczność żołnierzy-“mieszańców.” Kobieta ta była już w drodze do obozu śmierci w Generalnej Guberni. Hitler wydawał certyfikaty “aryjskości” również cywilom, o ile zasłużyli się dla III Rzeszy, na przykład chemikowi Arthurowi Imhausenowi, „ojcu” niemieckiej margaryny (uznany z rodziną jako „pełny aryjczyk – Vollarier). Wódz NSDAP wydał wiele certyfikatów dzięki bezinteresownym interwencjom i prośbom swego wojskowego adiutanta, Gerharda Engela. Hitler osobiście przejrzał kilka tysięcy podań o uznanie “aryjskości” i zaaprobował pewną część z nich. Rigg udokumentował 306 takich przypadków, w większości oficerów. Szacunkowo od 11,000 do 16,000 “mieszańców” służyło w Wehrmachcie dzięki takim certyfikatom.[15] Na niższym poziomie drabiny społecznej III Rzeszy pomocy udzielano Mischlinge raczej wyjątkowo. Polowanie na Żydów uruchomiło naturalne mechanizmy zła i oportunizmu już w 1933 r. Wielu wojskowych “Aryjczyków”, dwoiło się i troiło aby zyskać kosztem swoich “nie-aryjskich” kolegów. Po Anschlussie Austrii oficerowie tamtejszej armii ucieszyli się niezmiernie z paragrafu aryjskiego. [16]
    Podobnie postępowali również rozmaici cywilni urzędnicy rządowi. Ci ostatni kierowali się chęcią utrwalenia swej pozycji, zemstą, czy też po prostu złośliwością. Władze zalała lawina denuncjacji. “W 1937 r. [sekretarz stanu Hans Heinrich] Lammers zaapelował do urzędników państwowych aby wstrzymali się z denuncjacjami bowiem został wprost zasypany takimi raportami.”[17]
    Sytuacja zmieniła się po wybuchu wojny – nie w Rzeszy, ale na liniach frontu. Po prostu solidarność żołnierska powodowała, że w wielu przypadkach na najniższym poziomie ignorowano nazistowskie ustawy. Poza tym, “kilku pół-Żydów pozostało bowiem ich dowódcy chcieli mieć doświadczonych żołnierzy w oddziałach.” [18] Ogólnie, niżsi oficerowie frontowi ochraniali “swoich” “mieszańców.” Było to normą też przynajmniej u jednego wyższego dowódcy. Badania Rigga pokazują, że “pół-Żydzi” mieli się całkiem dobrze w Afrika Korps feldmarszałka Erwina Rommela. Niewątpliwie miały na to wpływ specyficzne warunki w jakich operował ten dowódca. [19]
    Ale i daleko za liniami frontu znalazł się przynajmniej jeden sprawiedliwy, który pomagał “mieszańcom”. Był nim komendant garnizonu Poczdam, gen. Erich hrabia von Brockdorff-Ahlefeldt.
    Generalnie trzeba przyznać, że Wehrmacht źle koordynował współpracę z Gestapo i NSDAP w sprawie tropienia Mischlinge w szeregach wojska. Po części wypływało to z biurokratycznej niewydolności, a po części z wojskowej niechęci do partyjnych aparatczyków i policjantów. Do wyjątków należeli bezwzględni służbiści, którzy sumiennie egzekwowali prawa przeciw “mieszańcom.” Do takich służbistów zaliczał się przede wszystkim “ćwierć-Żyd” Admirał Martin Baltzer z Kriegsmarine.[20]
    Swą nadgorliwością chciał zakamuflować swoje pochodzenie i udowodnić, że zasłużył na swój certyfikat “aryjskości,” którym wyróżnił go Hitler.

    XI. POLONICA I ZAGŁADA
    Jest też kilka poloników, większość z nich w kontekście holocaustu. Ale nie wszystkie. Rigg podaje informacje o Mischlinge walczących w Polsce. Na przykład trzech braci von Mettenheim biło się w kampanii wrześniowej. Poległ też wtedy kpt. Klaus von Schmeling-Diringhofen. Na jego certyfikacie „aryjskości” nie wyschł jeszcze atrament. Jak reagowali na najazd Hitlera na Polskę?
    W dzienniku kanoniera Dietmara Brüchera znajdujemy następującą notkę pod datą 1 września 1939 r.: „Dawną niesprawiedliwość Wersalu należy usunąć.”[21] Zdobycie Warszawy Hans-Christian Lankes skomentował w swym dzienniku w następujący sposób: „Najwspanialszy raport w dniu dzieisejszym – niemieccy żołnierze w Warszawie.”[22]
    Inny „mieszaniec” wyraził swoje niezadowolenie, że niedostatecznie szybko został uznany za „Aryjczyka,” bowiem nie zdążył na wojnę z Polską. Przełożeni „pół-Żyda” Martina Biera uważali, że swą dzielną postawą na polu bitwy w Polsce zasłużył sobie na certyfikat „aryjskości.” [23]
    Dietmar Brücher wspomina, że w czasie kampanii wrześniowej jego koledzy popełnili wiele okrucieństw na Polakach. W bitwie pod Tomaszowem Brücher został ranny w nogę. Polacy poszli do kontrataku. Z przerażeniem oczekiwał przyjścia Wojska Polskiego, bowiem “słyszał plotki, co Polacy robili z rannymi Niemcami. Tymczasem Polacy dostrzegli Brüchera, ale zostawili go w spokoju. Jeden z nich wręcz zatrzymał się i pomógł mu opatrzyć ranę. Potem uścisnęli sobie ręce, a Brücher stwierdził… Krieg ist Scheisse.” [24] Jego kolega wpadł w polską zasadzkę, został ranny od pchnięcia bagnetem, ale uciekł. Otrzymał odznaczenie za swój wyczyn.[25] Dowiadujemy się też, że w 1944 r. zginął w walce w Polsce „mieszaniec” Karl Adolf Zukertort, ale autor nie podaje żadnych okoliczności śmierci.
    Rigg nie opisuje też zachowania się Mischlinge w stosunku do polskiej ludności chrześciańskiej podczas okupacji. Nadmienia tylko, że polsko-żydowscy “mieszańcy” byli zgromadzeni w gettach, a w późniejszym okresie poddani bezwzględnej eksterminacji. Odwrotnie niż ich niemieccy kuzyni, nie mieli oni żadnych przywilejów ani żadnych szans na łaskę.[26]
    Rigg poświęca wiele miejsca kwestii tego, co Niemcy żydowskiego pochodzenia wiedzieli o Holokauście.
    Według niego, „Niestety większość Mischlinge nie zrobiła nic, aby pomóc polskim Żydom źle traktowanym przez ich kolegów-żołnierzy…. Większość żołnierzy mieszańców cieszyła się z niemieckich zwycięstw ze swymi współtowarzyszami mając nadzieję, że ich służba wpłynie na zniesienie dyskryminacji w domu. Niewiele się martwili o prześladowaniu polsko-żydowskich cywili przez swych rodaków.”[27]
    Ponadto, “Mischlinge często odczuwali takie same emocje antysemickie jakie wyrażali nie-Żydzi…. Obergefreiter Heinz-Günther Angress, który był pół-Żydem, opisywał w czasie gdy jego oddział maszerował w głąb Polski poczuł, że ekstremalnie antysemickie pismo Der Sturmer nie przesadzało.
    Żydzi w Polsce ‘wyglądali po prostu strasznie.’”[28]
    Inny “mieszaniec” tak opisał swoje wrażenia o polskich Żydach w Ropczycach: „Spaceruję przez getto. To straszne, jakich okropnych ludzi tam widzę…. Patrząc na Żydów odnosi się bardzo dekadenckie wrażenie prawdopodobnie z tego względu, że od stuleci rozmnażają się oni w obrębie tej samej grupy.”[29]
    Podobnie zaszokowani byli inni Niemcy pochodzenia żydowskiego. Co więcej, wspominali o obcinaniu polskim Żydom bród, biciu, upokorzaniu, czy przymuszaniu ich do pracy. Wiedzieli o deportacjach. Rigg twierdzi jednak, że większość z nich nie wiedziała o Holokauście, ani o rzeczywistości obozów koncentracyjnych czy obozów śmierci.[30]
    Każdy ze zbadanych przez tego historyka żydowskich żołnierzy Wehrmachtu stracił w Zagładzie przeciętnie około ośmiu krewnych.[31]
    Niektórzy żołnierze pochodzenia żydowskiego lekceważyli zawarte w listach ostrzeżenia o tragicznej sytuacji swych krewnych w gettach i obozach. Na przykład, Ida Klein została wywieziona z Rzeszy do Głuska na południowej Lubelszczyźnie. Pisała do wnuka o tragicznej sytuacji w tamtejszym getto, informując m.in. o zastrzeleniu Żyda za brak opaski. Wnuk, Hans-Geert Falkenberg, po prostu nie wierzył. Uznał, że staruszka „halucynuje.” Latem 1942 r. listy od babki ustały. Falkenberg odwiedził Głusk we wrześniu 1943 r. Dowiedział się tylko, że wszystkich Żydów wywieziono. Dopiero po wojnie uwierzył, że jego niemieccy współrodacy zamordowali mu babkę.[32] Generał Werner Maltzahn walczył za Führera w Związku Sowieckim. Nigdy nie interweniował, aby pomóc swojej rodzinie. Deportowano i zamordowano jego siostrzenice, siostrę, oraz matkę. Dowiedział się o tym po wojnie. Podobnie SS-man Günther Löwy, który stracił prawie całą rodzinę w getto w Mińsku. Twierdzi, że słyszał o gazowaniu w Auschwitz, ale żaden z jego kolegów z oddziału nic nigdy nie mówił o holokauście.[33] „Pół-Żyd” Alfred Posselt służył przy lotnisku polowym w Rzeszowie. Zakochał się w polskiej Żydówce, Halinie Goldner. Nawet pomagał jej rodzinie, przynosząc żywność do getta. „Był świadkiem egzekucji Żydów, oraz słyszał o deportacjach do Bełżca.” Halina zniknęła, zagazowano ją. Potem deportowano z Niemiec i zamordowano rodzinę Posselta. „Uznał, że nic nie można zrobić. Kontynuował służbę. Przekonany był, że zło, którego był świadkiem jest wyjątkiem od reguły.”[34]

    XII. PORA NA NAJSTRASZNIEJSZE
    Rigg napisał: „Wbrew oczekiwaniom, moje badania wykazały, że niektóre osoby pochodzenia żydowskiego brały bezpośredni udział w Holokauście jako sprawcy, głównie ze względu na swoją rangę i obowiązki z nią związane.”[35]
    Najbardziej winny był feldmarszałek Milch, którego nie tylko informowano o mordach oraz pracy niewolniczej, ale nawet o pseudo-medycznych eksperymentach na więźniach. „Pół-Żyd” Milch uznał je za „interesujące.” Dlatego też należy uznać go za „żydowsko-niemieckiego zbrodniarza wojennego.”[36]
    Podobnie rzecz ma się z „ćwierć-Żydem” Dr. Leo Killy z Kancelarii Rzeszy, oraz z „ćwierć- bądź pół Żydem” Dr. Hansem Eppignerem, odpowiedzialnym za pseudonaukowe eksperymenty medyczne w Dachau. Zbrodniarzami byli też „pełna Żydówka” Stella Goldschlag, agentka Gestapo, która denuncjowała ukrywających się w Berlinie Żydów, czy „pełny Żyd” Günther Abrahamsohn, który jej pomagał wraz z około 15 innymi żydowskimi „łapaczami” (Greifer) w stolicy III Rzeszy. Jednym z najbardziej szokujących był przypadek „pełnego Żyda” Elke Sirewiz. Załatwił on sobie fałszywe papiery na nazwisko Fritz Scherwitz. Został członkiem NSDAP. Służył w SS jako Obersturmführer. Był komendantem obozu koncentracyjnego w Lenta pod Rygą na Łotwie. Według Rigga, Elke Sirewiz był odpowiedzialny za wysyłanie Żydów na śmierć. Świadkowie twierdzą, że osobiście wziął udział w zabijaniu 200 Żydów w Rydze 31 października 1942 r. Zgwałcił też kilka kobiet. Po wojnie pracował w instytucji w Monachium, która pomagała Żydom odzyskiwać ich własność. Ktoś go rozpoznał i doniósł władzom. Scherwitza oddano pod sąd jako zbrodniarza wojennego.[37]

    XIII. PO WOJNIE
    A jakie były losy innych po wojnie?
    Prawie wszyscy siedzieli cicho. Dopiero gdy młody amerykański historyk Rigg dotarł do nich i zaczął odgrzebywać przeszłość, zaczęli mówić.
    Opowiadali o wszystkim.
    Karl-Heinz Löwy z SS skarżył się, że wyrzekli się go krewni.
    Innego weterana Wehrmachtu wyrzucono z synagogi, za to że służył Hitlerowi.[38]
    “Po zwolnieniu z wojska, wracając do domu, Żyd Günther Kallauch spotkał na drodze grupę uwolnionych żydowskich więźniów obozu koncentracyjnego (KZ-Häftlinge). Kallauch starał się im wytłumaczyć jak przeżył oraz to, że jest Żydem, ale ludzie ci, nie wierząc, że Żyd może nosić mundur Wehrmachtu, pobili go.”[39]
    W podobny sposób Rigga potraktowali niektórzy historycy oraz wielu komentatorów prasowych. Nie pomogło mu nawet to, że Rigg – odkrywszy w Niemczech, że ma żydowskich przodków – przeszedł na judaizm i służył w armii izraelskiej.[40]
    W zasadzie jednak nie powinniśmy się dziwić obecności osób żydowskiego pochodzenia w wojskach Hitlera. W końcu w armiach Skonfederowanych Stanów Ameryki walczyło 40,000 czarnych żołnierzy – wolnych i niewolników. Takie są paradoksy historii. I wielką zasługą Rigga jest to, że nam je ukazał.
    Komunizm upadł. Nie ma tematów tabu.

    XIV A. PRZYPISY DO ROZDZIAŁÓW IX-XIII OPRACOWANIA
    [1] Szczegółową statystykę zawiera rozdział trzeci. Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 51-75.[2] “Milch was an ardent and enthusiastic Nazi who strongly believed in Hitler.” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 178.[3] Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 203-204, 261-62, 378 n. 106.[4] “many Mischlinge felt they were betraying the very people they wanted to protect.” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 43.[5] Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 86.[6] Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 137.[7] Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 146.[8] „Hitler feared that the rumor about his Jewish past could have been true…. This personal identity crisis may have led him to make so many exemptions from Nazi racial laws.” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 175.[9] Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 83, 85, 314 n. 62.[10] “Usually friendship played the biggest role in motivating someone in a high position to help a Mischling.” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 179.[11] “The intelligent Fritsch, although anti-Semitic, disliked Hitler and ‘his cronies’.” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 85.[12] Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 260.[13] “Curt von Gottberg… helped not only him but also his brother and six cousins receive Hitler’s Deutschblütigkeitserklärung in the spring of 1940.” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 213. O egzekucjach przeprowadzanych przez tego SS-mana zob. s. 365.[14] “the disastrous social repercussions.” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 96.[15] Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 140, 180, 182, 187, 193, 205, 220.[16] Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 106.

    XIV B. PRZYPISY DO ROZDZIAŁÓW IX-XIII OPRACOWANIA
    [17] “In 1937, Lammers appealed to government officials to stop their denunciations because he was overwhelmed with reports.” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 94.[18] “Several half-Jews remained because their commanders wanted to keep experienced soldiers in their units.” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 119.[19] Rommel zresztą zignorował rozkazy Hitlera o eksterminacji schwytanych przez Afrika Korps cudzoziemskich Żydów. Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 131-32.[20] Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 138, 142, 154.[21] “The old injustice of Versailles must be erased.” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 124.[22] “The most beautiful report today is that German troops are in Warsaw!” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 124.[23] Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 207, 210.[24] “He saw the enemy nearby and feared the worse [sic], having heard rumors of what Poles did to wounded Germans. The Poles noticed Brücher but left him alone. One actually stopped and helped him dress his wound. They shook hands, and Brücher said…Krieg ist Scheisse.” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 111.[25] Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 326.[26] Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 168.[27] „Unfortunately, most Mischlinge did nothing to help Polish Jews they saw mistreated by fellow soldiers…. Most Mischling soldiers celebrated the German victories with their comrades and hoped that their service would alleviate their discrimination back home. They worried little about the persecution of Jewish-Polish civilians by their countrymen.” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 110.[28] “Mischlinge often felt the same anti-Semitic emotions that non-Jews expressed….. Obergefreiter Heinz-Günther Angress, a half-Jew, described that as his unit moved deeper into Poland, he felt Der Sturmer (a virulent anti-Semitic newspaper) had not exaggerated. The Jews there “looked simply horrible.” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 109.[29] „I walk through the ghetto. It’s awful what horrible people I see there… The Jews make a much more decadent impression probably due to centuries of inbreeding.” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 109.[30] Rigg twierdzi, że “most did not know nor understand what was going on in the extermination camps.” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 263.[31] Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 264.[32] “a delusional old woman.” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 249.[33] Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 256.[34] “While there, he witnessed Jews being executed and heard about deportations to the Belzec death camp…. He felt that he could do nothing but continue serving. He believed the evil he had witnessed was an exception and not the rule.” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 251-52.[35] “Contrary to expectations, this study has documented that some people of Jewish descent participated directly in the Holocaust as perpetrators, primarily because of their rank and responsibilities.” Zob. Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers, s. 257.

    XV.KSIĄŻKA
    Oryginalne wydanie: Bryan Mark Rigg, Hitler’s Jewish Soldiers: The Untold Story of Nazi Racial Laws and Men of Jewish Descent in the German Military (Lawrence, Kansas: University Press of Kansas, 2002). Polskie wydanie: Bryan Mark Rigg, Żydowscy żołnierze Hitlera, Wingert 2005
    Książkę można kupić wysyłkowo tu: http://ksiegarnia.bellona.pl/index.php?c=boo&bid=1547
    ŚRODA, 16 STYCZNIA 2008, CZETNIK1941


Możliwość komentowania jest wyłączona.

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 144 other followers

%d bloggers like this: